Błogosławieństwo dla umarłych

Autor tekstu - Daniel Kaleta | Data publikacji - piątek, 02 grudnia 2016 | Obszar - Góra Objawień

(114) czyli odpoczynek po pracy

Błogosławieństwo dla umarłych
fot. Piotr Litkowicz

Napisz: Błogosławieni umarli, [którzy] w Panu umierają odtąd. Mówi duch, aby odpoczywali od prac swoich, albowiem uczynki ich idą za nimi.Obj. 14:13

Błogosławieństwo powinno dotyczyć stanu zasługującego na pochwałę. Nie da się pochwalić śmierci. Podobnie sprzeczne z ludzkim wyobrażeniem o szczęściu są stany ubóstwa, smutku, głodu czy prześladowania. A mimo to Jezus mówi do płaczących, biednych, głodnych i cierpiących, że są błogosławieni (Łuk. 6:20‑22). Do zjawisk pozornie niemieszczących się w pojęciu błogosławieństwa dołożone zostało również umieranie.

Hebrajskie słowo aszrej, którym prawdopodobnie posługiwał się Jezus, zanim zostało przetłumaczone na greckie makarios, opisywało nie tyle stan radosnego zadowolenia, co pewne stadium osiągania wiecznych przymiotów gwarantujących nieprzemijające szczęście. Głód jest nieprzyjemny, ale może być błogosławiony nawet z punktu widzenia doczesnego zdrowia. Prześladowanie jest grzechem prześladującego i nieszczęściem prześladowanego, jednak czasami niezawinione cierpienie skutkuje opamiętaniem się prześladowców i przyznaniem pokrzywdzonym należnych im praw. W tym sensie niedogodne stany mogą sprowadzać błogosławieństwo.

„Błogosławieni umarli” – te słowa można czasami przeczytać na nagrobkach ludzi wierzących. Piszący je mają zapewne na myśli to, że błogosławiony jest stan odpoczynku po ciężkim znoju całego życia. Stan bezczynności nie jest ogólnie godny pochwały, jednak porządnie przepracowany tydzień usprawiedliwia stan błogiego próżnowania w dniu odpoczynku, a nawet nadaje mu pewien uświęcony sens.

Trudno jest powiedzieć coś dobrego o śmierci. Mówi się czasami, że dla ludzi schorowanych czy niedołężnych śmierć może być wybawieniem, ale tylko w sensie mniejszego zła, mniej dokuczliwej dolegliwości. Gdyby ta sama schorowana czy niedołężna osoba miała możliwość dokonania realnego wyboru między zdrowym, godnym życiem a śmiercią, to raczej nikt przy zdrowych zmysłach nie uznałby śmierci za wybawienie.

Jedynym wyjątkiem od tej reguły jest umieranie w Panu. I to nie tylko dlatego, że Jezus przez swoją ofiarę przedefiniował śmierć, zmieniając ją w krótszy lub dłuższy sen. W tym sensie wszyscy umierający, również ci, którzy nie uwierzyli w Jezusa, mogą cieszyć się nadzieją zmartwychwstania. Umieranie w Panu ma dodatkowy wymiar błogosławieństwa, wyznaczony przez uczestniczenie w mesjańskiej ofierze zapoczątkowanej przez Jezusa. Cierpliwe i świadome znoszenie niezawinionego cierpienia, również przyjęcie męczeńskiej śmierci, nie tylko uszlachetnia charakter umierającego w ten sposób człowieka, ale może jeszcze sprowadzić błogosławieństwo pokuty i przebaczenia na popełniającego zbrodnię człowieka oraz wszystkich innych jemu podobnych, którzy solidaryzują się z jego czynami lub którzy na jego miejscu zachowaliby się tak samo. Dzięki współczuciu można stać się uczestnikiem cudzego niezawinionego cierpienia (Hebr. 10:33; 2 Kor. 11:29). Za sprawą niewłaściwych uczuć, nawet jeśli w danej chwili nikogo one fizycznie nie krzywdzą, można stać się duchowym synem, czyli wspólnikiem tych, którzy zabijają świętych i proroków (Mat. 23:31).

Wylewana w ten sposób krew świętych, dołączona do krwi najświętszego ze świętych, stanie się kiedyś krwią pokropienia ku oczyszczeniu splugawionych. Szok wywołany świadomością, że uczestniczyło się w zbrodni, pomimo niekiedy całkiem szczerych intencji zwalczania nieakceptowanych postaw, pomoże prześladowcom oraz ich poplecznikom powrócić na drogę doskonałości. Tak jak każdemu obecnie wierzącemu w nawróceniu pomaga poczucie współwiny za zamordowanie Jezusa, tak w przyszłości błogosławieństwo pokuty i przebaczenia spłynie prędzej na tych, którzy poczują się odpowiedzialni za prześladowania i śmierć niewinnych sprawiedliwych i świętych.

Umarli w Panu błogosławieni są „odtąd”. Czytając te słowa w kontekście poselstwa skierowanego do ludzi kłaniających się obrazowi bestii, chciałoby się ów moment „odtąd” umiejscowić gdzieś przy samym końcu dziejów zła. Być może jest to słuszne, gdyż Mesjańskie Królestwo będzie już wtedy naprawdę bliskie. Jednak słowa te poprzedzone poleceniem: „Napisz” wydają się być także ponadczasowym komunikatem dla wszystkich umierających w Jezusie – od Pięćdziesiątnicy aż po dopalenie się ostatniej ofiary składanej przez naśladowców Jezusa spod znaku Jego krzyża – że warto umierać dla niebiańskiej sprawy.

Dobre uczynki umarłych w Panu idą za nimi, przemawiają na ich korzyść, usprawiedliwiają ich błogosławioną pozycję przed Bogiem. Uczynki idą za nimi, gdyż ich pełnienie nie było celem życia świętych, ale przyczyną i podstawą ofiarnej postawy. Uczynki nie błyszczą przed nimi – nie imponują w większości przypadków bogactwem doniosłych osiągnięć, ale ich nośna siła stanowi o jakości szlachetnego charakteru, zdolnego do pełnienia wiecznej służby w Królestwie Mesjasza. Przez krótką noc panowania grzechu mogą oni odpocząć snem błogosławionego na łonie Abrahama, utulić skołataną głowę, by rano wstać i w pełni sił rozpocząć nowy dzień, dzień Mesjasza, dzień radosnej i błogosławionej służby.

Najważniejsze pojęcia i zagadnienia

  1. Błogosławieństwo w sensie hebrajskiego słowa aszrej lub greckiego makarios nie jest natychmiastowym stanem radosnej błogości, ale etapem w dążeniu do osiągnięciu wiecznego pokoju z Bogiem oraz bliźnimi.
  2. Błogosławieństwo umierania w Panu polega na uczestniczeniu w zaszczytnym dziele cierpienia sprowadzającego na grzeszników łaskę pokuty i przebaczenia.
  3. Sprawiedliwość świętych nie jest dla nich celem życia, lecz podstawą albo nawet koniecznym warunkiem ofiarnej służby na rzecz grzeszników, zadających im cierpienie czy nawet śmierć.

W następnym odcinku: Błogosławiona zapałka – czyli o gotowości ponoszenia ofiary


Cykl: Spacery z Janem po wyspie Patmos - spis wszystkich odcinków


 

Udostępnij...

O Autorze

Daniel Kaleta

Skomentuj

Zaloguj się aby skomentować Opcjonalny login poniżej.