Krwawe winobranie

Autor tekstu - Daniel Kaleta | Data publikacji - piątek, 06 stycznia 2017 | Obszar - Góra Objawień

(117) czyli deptanie prasy za miastem

Krwawe winobranie
fot. Tomek Śmiałkowski

Deptana jest prasa za miastem i wyszła krew z prasy aż do wędzideł końskich Obj. 14:20

Wizyjna księga spisana przez Jana dorobiła się własnego przymiotnika. W popularnej kulturze europejskiej „apokaliptyczny” oznacza m.in. złowieszczy, straszny, katastroficzny. W Księdze Objawienia opisanych jest wiele pięknych, spokojnych i kojących scen, w których wcale nie dzieje się nic dramatycznego. Jednak niektóre wizje są rzeczywiście przerażające i potwierdzają słuszność popularnego skojarzenia z Apokalipsą.

Kąkol zebrany na pszenicznym polu zostanie „po prostu” spalony, czyli unicestwiony, dzięki czemu ujawni się szlachetny blask złotej pszenicy. Opisuje to przypowieść Jezusa (Mat. 13:40‑43). Owoce winnicy po odcięciu od krzewów zostają wrzucone do prasy i zdeptane. Obraz pracowników winnicy wyciskających winogrona nogami, mających często ubrania poplamione na czerwono, oraz prasy, z której cieknie gęsty, krwisty sok, może kojarzyć się z czymś znacznie mniej przyjemnym niż palenie kąkolu czy plew.

W jednej ze swych wizji prorok Izajasz przedstawia postać przybywającego z Edomu w szacie zbroczonej krwią (Izaj. 63:1‑6). Widok ten przypomina mu pracownika winnicy, który deptał winogrona w prasie i dlatego ma całe ubranie poplamione na czerwono. W odpowiedzi słyszy, że przybysz rzeczywiście, tak jak tłoczący wino, podeptał w gniewie narody, aż ich krew spłynęła na ziemię*. Próba wyobrażenia sobie tej sceny w sposób literalny prowadziłaby do namalowania prawdziwie apokaliptycznego obrazu, godnego najlepszego horroru.

* Inne tłumaczenia podają w Izaj. 63:6: „ich moc spłynęła na ziemię”, ale wydaje się, że raczej chodzi o sok, czyli krew.
 

Niektórzy przedstawiają ostateczną walkę Boga z przeciwnikami Jego Królestwa jako krwawą rozprawę, która doprowadzi ludzkość do opamiętania. Ale czy można sobie wyobrazić coś jeszcze bardziej krwawego niż pierwsza i druga wojna światowa, Holokaust, rzezie w Afryce i zagłady całych narodów w Ameryce Południowej? Pewnie można. Trudniej jednak uwierzyć w to, że jakakolwiek, nawet kosmiczna katastrofa mogłaby skłonić złych ludzi do zmiany postępowania. Tego typu dramatyczna rozgrywka miałaby jedynie charakter zemsty ku uciesze pokrzywdzonych. Ale czy rzeczywiście taki miałby być cel sądu Bożego? Czy tylko taki?

Sok z winogron, w przeciwieństwie do plew czy kąkolu na polu pszenicznym, jest cennym produktem winnicy. Nawet jeśli tutaj bardziej kojarzy się z krwią niż ze słodkim, smacznym i zdrowym napojem, to jednak mimo wszystko trudno byłoby pominąć fakt, że wyciśnięcie winogron w prasie oznacza przecież także błogosławieństwo płynące z uprawy winorośli.

Do prasy Bożego gniewu nie są wrzucani ludzie. Bóg nie ma upodobania w dręczeniu swych stworzeń bólem, chorobami i śmiercią. To raczej potomkowie Adama sami sobie zadają takie klęski, walcząc jedni z drugimi, oszukując się i zdradzając. Nie przestrzegając Bożego prawa natury i etyki, narażamy się na choroby ciała i ducha. Czy można Boga obciążać odpowiedzialnością za Holokaust czy cierpienia ofiar reżimów komunistycznych, nawet jeśli prześladowcze narzędzia były elementem na drodze do sprowadzenia ostatecznych błogosławieństw zarówno na krzywdzicieli, jak i na ich ofiary? Nie, zdecydowanie lepiej tego robić!

W prasie Bożego gniewu znajdą się owoce ludzkiej nieprawości. Zostanie z nich wyciśnięta krew ofiar. Do Kaina Bóg powiedział, że krew jego brata woła o pomstę z głębin ziemi (1 Mojż. 4:10). Łatwo będzie kiedyś na sądzie Bożym wytłumaczyć mordercy, że jego postępowanie oznaczało przelew krwi. Trudniej będzie uświadomić to np. urzędnikowi podpisującemu za biurkiem wyroki, pracownikom więzień, osobom transportującym jeńców albo innym jeszcze uczestnikom machiny śmierci czy wyzysku.

Kiedyś może się też okazać, że wiele z pozoru całkiem niewinnych zachowań, jak na przykład kupno taniego ubrania czy użyczenie komuś pieniędzy na inwestycje, było związanych z powolnym upuszczaniem krwi ludziom dręczonym pracą w nieludzkich warunkach za nędzne grosze. Jezus uczy też, że każdy, kto lekceważy bliźniego, jest w pewnym stopniu mordercą, gdyż cierpienie człowieka skrzywdzonego bez przyczyny, skraca mu życie lub obniża jego jakość.

Być może kiedyś, w przyszłości, gdy do wielkiej prasy Bożego gniewu zostaną wrzucone nasze karty kredytowe, papiery wartościowe, artykuły nabywane na wyprzedażach, produkowana przez nas i kupowana tania żywność, nasza rozrzutność, marnotrawstwo, „standardowe zachowania gospodarcze”, przykre słowa i złośliwe spojrzenia, okaże się, że na ziemię wypłynie krew tych, którzy cierpieli z naszego powodu, krew ludzi, z których ciężkiej pracy czerpaliśmy nieuzasadnione korzyści, których powoli zabijaliśmy naszymi złymi uczuciami lub brakiem dobrych.

Prasa deptana jest za miastem. Przestępcy i zbrodniarze, których postępowanie podlega tej krwawej ocenie, byli najwidoczniej jego mieszkańcami. Przez wiele tysięcy lat ludzie mieszkali na wsiach i zajmowali się uprawą ziemi lub hodowlą. Byli w stanie wyżywić tylko nieliczną garstkę rzemieślników i urzędników, a z czasem też wojowników. Dzisiaj, na skutek niezwykłego rozwoju gospodarczego i uprzemysłowienia rolnictwa, większość ludzi może mieszkać w miastach i korzystać z produktów niewielkiej* grupy pracowników gospodarstw rolnych.

* W cywilizacji zachodniej na potrzeby produkcji żywności pracuje w sumie znaczna część przemysłu, ale tylko kilka procent ludzi zajmuje się bezpośrednio uprawą ziemi.
 

Miasto* stwarza okazję do licznych nadużyć. Jego skomplikowana struktura umożliwia zasłanianie nieprawości zawiłym systemem działań pośredniczących. Wygoda specjalizacji i możliwość korzystania z taniej produkcji masowej zmusza do budowania złożonego systemu powiązań, w którym już nikt nie wie, co ile jest warte. Korzystają na tym raz te, raz inne grupy ludzi. W ten sposób każdy człowiek jest po części wyzyskiwaczem i wyzyskiwanym. Rzadko komu można wprost postawić zarzut, że to on właśnie żywi się krwią zadręczanych pracowników. Dlatego do prasy gniewu zostaną wrzucone czyny, zachowania, metody, systemy, a dopiero w dalszej kolejności osądzone zostaną osoby, które je tworzą i czerpią z nich korzyści.

* Zob. odc. 74. „Ulica wielkiego miasta”
 

Krwi, która wypływa z prasy za miastem, jest niewyobrażalnie dużo. Na długości ponad tysiąca stadionów (1600 lub 1200 w zależności od rękopisu, czyli odpowiednio ok. 320 lub 240 km) płynie ona rzeką sięgającą aż po końskie wędzidła. Nawet gdyby koń był niewysoki, to jej głębokość wynosiłaby około półtora metra. Choćby kilkumetrowa szerokość takiej rzeki krwi oznaczałaby miliony metrów sześciennych. Czy naprawdę aż tak mordercze jest nasze wielkie miasto, w którym wzajemnie się wyzyskujemy i dręczymy? Najwidoczniej tak.

Pocieszające jest jednak to, że krew ta – co być może uzasadniałoby jej przerażającą ilość – nie płynie na darmo. Nauka, jaka wyniknie z analizy społecznej nieprawości naszego miasta, będzie stanowiła podstawę konstrukcji przyszłej sprawiedliwości. Chcemy organizować pracę, chcemy się specjalizować, chcemy produkować dużą ilość pięknych, dobrych i tanich towarów, ale musimy się nauczyć, jak robić to sprawiedliwie i przy właściwym wykorzystaniu zasobów ziemi. W tym sensie współczesna miejska organizacja społeczna stanowi ważny krok na drodze do poznania zakresu ludzkiego egoizmu i bezmyślności, tak by wyeliminować te elementy zła z procesu wymiany produktów pracy oraz ze wszelkich innych relacji społecznych.

Kąkol głupich i szkodliwych religijnych zachowań i poglądów chrześcijan nadaje się tylko do unicestwienia. Bałwany zostaną potłuczone i spalone. Za to ponawiane, nawet jeśli w nieudany sposób, próby sprawiedliwego i ekologicznego zorganizowania obsługi naszych coraz bardziej wygórowanych potrzeb, stanowią ważną lekcję na drodze do sprawiedliwości. Obecnie jeszcze egoizm prowadzi do wyzysku i nadużyć, ale po zidentyfikowaniu tego rodzaju złych motywacji i osądzeniu ich, ludzie opanują sztukę sprawiedliwego dzielenia się produktami swej pracy. Owocem winnicy wielkiego miasta jest zatrute wino, służące do odurzania pokrzywdzonych. Ale poniekąd właśnie dzięki niemu w Bożej winnicy prawdziwych Izraelitów i zaprzyjaźnionych z nimi uczniów Jezusa stworzone zostanie wyborne wino na wielką ucztę Królestwa dla wszystkich narodów (Izaj. 25:6).


Najważniejsze pojęcia i zagadnienia

  1. Krwawe wyobrażenie sądu Bożego może mieć swoje uzasadnienie w rzeczywistości naszkicowanej w wizjach Księgi Objawienia.
  2. W prasie Bożego gniewu zostaną zdeptane czyny i postawy składające się na niesprawiedliwość miasta, czyli struktury organizacyjnej społeczeństwa, zwłaszcza w zakresie politycznym, społecznym i gospodarczym.
  3. Gorzkie wino miejskiej winnicy jest ważnym etapem na drodze do uzyskania wybornego wina sprawiedliwej organizacji społecznej Królestwa Mesjasza.

W następnym odcinku: Kolejny wielki znak na niebie – czyli siedmiu aniołów z plagami


Cykl: Spacery z Janem po wyspie Patmos - spis wszystkich odcinków


 

Udostępnij...

O Autorze

Daniel Kaleta

Skomentuj

Zaloguj się aby skomentować Opcjonalny login poniżej.