Koń wrony

Autor tekstu - Daniel Kaleta | Data publikacji - piątek, 06 grudnia 2013 | Obszar - Góra Objawień

(34) czyli jarzmo wyzysku

Koń wrony
fot. Małgorzata Basiuk

I widziałem, a oto koń wrony, a [ten, co] siedział na nim, miał jarzmo w ręce swojej. Obj. 6:5

Życie współczesnego wyznawcy Jezusa mieszkającego w krajach tradycyjnie chrześcijańskich jest bardzo wygodne. Nie jest prześladowany, nie wywiera się na niego żadnej presji ideologicznej, ma wolność wyznawania i głoszenia swoich poglądów, ma prawo do ochrony swoich miejsc kultu oraz sposobu życia zgodnego z wiarą. Wygoda takiego życia jest jednak znieczulająca, usypiająca i uzależniająca. Co stałoby się z jego chrześcijańskimi przekonaniami, gdyby nagle zostały one zakazane, gdyby za ich wyznawanie groziły kary, a zwłaszcza – gdyby w imię tych ideałów trzeba było wyrzec się wygody życia materialnego?

Trzecie zwierzę, które wzywa Jana do oglądania skutków otwarcia trzeciej pieczęci, ma twarz podobną do ludzkiej (Obj. 4:7). Analogiczne cheruby opisane w wizjach Ezechiela (rozdz. 1 i 10) miały nie tylko po cztery twarze, podobne do trzech zwierząt, lwa, wołu i orła, oraz do człowieka, ale także ciała, w których pojawiały się cechy owych trzech zwierząt i człowieka – miały stopę na kształt bydlęcego kopyta, tułów przypominający korpus lwa oraz orle skrzydła. Ich przednia twarz była jednak ludzka*. Człowiek jest słabszy od wołu, mniej waleczny od lwa i nie umie latać jak orzeł, ale potrafi myśleć i odczuwać emocje. Boże działanie cechuje się niezwykłą mocą i szlachetnością we wszystkich zakresach możliwości, ale nigdy nie brakuje w nim owego emocjonalnego wymiaru, który dla nas ludzi jest tak ogromnie ważny. Bóg może surowo karać i nawet niszczyć, ale zawsze dostrzeżemy w tym działaniu – może tylko nie od razu – ową „ludzką twarz” czułości i troski.

* Ludzka twarz cherubów z wizji Ezechiela znajdowała się zawsze z przodu (Ezech. 1:10)
 

Trzeci jeździec, wywołany przez „ludzką twarz” Bożej wszechmocy, dosiada czarnego konia, takiego jak te, co ciągnęły drugi, perski wóz z wizji Zachariasza (Zach. 6:2). Persowie wymyślili administrację, pocztę, podatki, pieniądze, banki i pewnie wiele jeszcze innych praktycznych instytucji, które bardzo przydają się w kierowaniu wielkimi systemami gospodarczymi i państwowymi. Ich wynalazki umożliwiły zbudowanie imperium na olbrzymich terenach. To, co Babilończycy umieli zawojować i złupić, Persowie potrafili na trwałe zagospodarować. Był to dorobek cywilizacyjny, który przekazali swoim następcom, Grekom i Rzymianom. W dużej mierze dziedziczymy go do dzisiaj, tyle że w bardzo udoskonalonej formie.

Wszystkie te wspomniane usprawnienia przyciągnięte przez czarne konie są oczywiście pożyteczne. Cieszymy się, gdy ktoś buduje drogi, organizuje szkoły, zakłada szpitale i ośrodki pomocy społecznej. Generalnie akceptuje się to, że takie instytucje kosztują i że trzeba się na nie złożyć. Dobrze więc, że ktoś zbiera pieniądze i wydaje je na zaspokajanie wspólnych potrzeb. Również pieniądz oraz bank to pożyteczne wynalazki, które usprawniają wymianę towarową. Mało praktyczne byłoby chodzenie do producenta z własnym produktem, żeby wymienić go na taki, który akurat jest potrzebny. Wygodne jest też korzystanie z banku i karty debetowej. Powszechnie jednak wiadomo, jak prędko wszystkie te użyteczne usługi się wynaturzają, w jak brutalny sposób bywają wykorzystywane do nieuczciwego bogacenia się w majestacie prawa. Dlatego czarne konie ciągną za sobą wyzysk, niewolnictwo, uzależnienie gospodarcze i ogólną niesprawiedliwość społeczną.

Jeździec na czarnym koniu trzyma w ręku przedmiot, który został po grecku nazwany dzygon. Prawie wszyscy tłumacze zgodnie w tym miejscu piszą o szali lub wadze. Tak rzeczywiście nazywano poprzeczkę, do końców której przyczepiano szalki, otrzymując w ten sposób prostą wagę. To tłumaczenie jest zapewne skutkiem skojarzenia owego przedmiotu z następnym wersetem, gdzie mowa jest o pewnych miarach określanych za pomocą wagi. Jednak podstawowym znaczeniem słowa dzygon, co każdy sam może sprawdzić w Biblii, jest jarzmo, a więc urządzenie służące do sprzęgania zwierząt i wykorzystywania ich siły do ciągnięcia wozów lub maszyn rolniczych. Jarzmo w tym znaczeniu bywa w Biblii symbolem niewoli i uzależnienia (1 Mojż. 27:40) lub ucisku i wyzysku, na przykład w postaci niesprawiedliwych podatków (1 Król. 12:4).

Roman Brandstaetter w książce „Krąg biblijny” tak pisze o znaczeniu tego przedmiotu w ręce trzeciego jeźdźca:

„Ta wypowiedź o ciężkiej doli ludu pracującego, malująca ucisk społeczny, który wbrew nakazom Tory panował w Palestynie, doskonale przylega do symbolicznej wartości jarzma, trzymanego w ręce przez trzeciego Jeźdźca. Jeździec symbolizujący krzywdę społeczną, wyzysk, płace głodowe i ucisk, o których mówi kontekst, czyli klęski społeczne, składające się na pojęcie jarzma, nie może w swojej ręce trzymać nic innego jak właśnie – jarzmo.”

Z pojawieniem się trzeciego jeźdźca związana jest też wyjątkowa wypowiedź, jaką słychać pośród istot podtrzymujących tron Boży. Żaden inny jeździec nie był ograniczany w swym działaniu. Tymczasem w tym przypadku spomiędzy cherubów dobiega głos: Miarka pszenicy [za] grosz, a trzy miarki jęczmienia [za] grosz; a oliwie i winu nie szkodź (Obj. 6:6). W dalszym ciągu swych rozważań, Roman Brandstaetter tak komentuje te słowa:

„Głos dochodzący spośród Czterech Stworzeń wypowiada swoje mniemanie o gnębicielach, którzy krzywdzą i uciskają biedotę, płacąc jej nędzne wynagrodzenie za całodzienny trud. Jest to zapłata tak mała, że biedak po tygodniowej mozolnej pracy nie może nawet kupić oliwy i wina na święcenie szabatu. Tym sposobem krzywdziciel krzywdzi nie tylko biedaka, ale krzywdzi również winnicę i oliwki, które przeznaczone są do oddawania chwały Panu w sakralnych obrzędach. (...) Głos dochodzący spośród Czterech Stworzeń domaga się zaprzestania ucisku wobec najbiedniejszych z ludu i stworzenia im takich warunków, które by umożliwiły biedocie nabywanie w wystarczającej ilości zboża, wina i oliwy, tych produktów rolnych nie tylko potrzebnych do życia, ale będących również świętymi symbolami opieki Bożej nad wyznawcami Boga Jedynego.”

Roman Brandstaetter, „Krąg biblijny”, Pax, Warszawa 1986,
Kim jest Trzeci Jeździec Apokalipsy, str. 126‑129

Jeśli dołączymy działanie trzeciego jeźdźca do dwóch poprzednich, to otrzymujemy władzę, która prowadzi „białą” propagandę, usiłując najpierw przekonać podwładnych do swoich słusznych i niesłusznych racji, następnie przy użyciu miecza straszy i odwołuje się do złych emocji, aby wreszcie zniewalać i wyzyskiwać. Uzależnienie ekonomiczne jest być może silniejszym środkiem wywierania presji niż przemoc. Na dodatek łatwiej jest je stosować na szeroką skalę. Fizyczne represjonowanie przeciwników wymaga skomplikowanego i kosztownego aparatu siłowego. Tymczasem zależności ekonomiczne łączą to, co z punktu widzenia władzy przyjemne, z tym, co pożyteczne. Czyli z jednej strony poddani wypracowują dobra, które trochę bogacą wszystkich, ale najbardziej tych, którzy korzystają z przywilejów władzy finansowej, gospodarczej i politycznej. Z drugiej jednak strony w razie potrzeby zawsze można sterować zachowaniami podwładnych, zwiększając lub zmniejszając zarobki, podatki, cła, składki, udzielając kredytów lub je blokując itp. A jeśli to nie pomaga, można zabrać komuś kartę kredytową, zamknąć bank, zrewaloryzować oszczędności, tak by nie mógł ani kupować, ani sprzedawać. W pewnych okolicznościach oznacza to śmierć. I to okrutną, bo powolną.

Jarzmo w ręku trzeciego jeźdźca na czarnym koniu wyzysku i ekonomicznego uzależnienia to narzędzie może nawet bardziej uciążliwe niż łuk czy miecz. Dlatego Boża wszechmoc ogranicza jego działanie, nie pozwalając mu przekroczyć granic głodu. Zdaje się też, że i ludzie wolą być wyzyskiwani niż prześladowani czy okłamywani. Trzeba jednak pamiętać, że wygoda bycia zaprzęgniętym do czarnego jarzma jest uzależniająca i dlatego działanie trzeciego jeźdźca jest tak niebezpieczne dla tych, którzy pragnęliby zachować wolność i chodzić w jarzmie Jezusa. Jego jarzmo jest przyjemne, ale nie daje się dzielić z innymi zaprzęgami. Większość wierzących pracuje, płaci podatki, posiada jakieś pieniądze i korzysta z usług bankowych. W zasadzie nie ma w tym nic złego. Trzeba jednak czasami zadać sobie pytanie, podobne jak w przypadku strachu i pożądliwości – czy przyzwyczajenie do wygody i dobrobytu nie ma dominującego wpływu na proces podejmowania decyzji, mimo że pozornie nie chodzi o coś, co byłoby bezpośrednio sprzeczne z indywidualnym wyczuciem woli Bożej. Odpowiedź pozytywna oznaczałaby, że próbujemy chodzić w podwójnym jarzmie, służyć Bogu i mamonie. A to, jak wiadomo, się nie udaje.

Jeśli więc ktoś chce służyć jedynie Bogu i chodzić wyłącznie w jarzmie Jezusowym, musi uważać, by wygoda i zależności ekonomiczne nie usypiały jego czujności, by nie znieczulały sumienia na półprawdy i niewielkie wypaczenia w postępowaniu, by nie uzależniały jego decyzji od dochodów czy innych przywilejów materialnych. Dzisiaj, gdy widmo głodu wydaje się w naszym regionie tak bardzo odległe, zagrożenie jarzmem jeźdźca na czarnym koniu nabiera szczególnej aktualności.


Najważniejsze pojęcia i zagadnienia

  1. Drugi jeździec trzyma w ręku jarzmo, symbol wyzysku, ucisku gospodarczego i ekonomicznych uzależnień.
  2. Miłość i wrażliwość Boża, symbolizowane przez ludzką twarz cherubów, najbardziej cierpią, gdy ludzie wyzyskują jedni drugich, gdy płacą pracownikom głodowe stawki, które nie pozwalają im na spokojne życie i radosne obchodzenie świąt.
  3. Uzależnienie ekonomiczne jest być może silniejszym narzędziem wywierania presji niż propaganda i przemoc.

W następnym odcinku: Zielony koń śmierci – czyli piekielna ideologia pośmiertnych tortur


Cykl: Spacery z Janem po wyspie Patmos - spis wszystkich odcinków


 

Udostępnij...

O Autorze

Daniel Kaleta

Skomentuj

Zaloguj się aby skomentować Opcjonalny login poniżej.