Zielony koń śmierci

Autor tekstu - Daniel Kaleta | Data publikacji - piątek, 13 grudnia 2013 | Obszar - Góra Objawień

(35) czyli piekielna ideologia pośmiertnych tortur

Zielony koń śmierci

fot. Małgorzata Kubic

I widziałem, a oto koń zielony, a [tego, który] siedział na nim, imię jego śmierć, a piekło szło za nim.Obj. 6:8

Nie ma zielonych koni. A jeśli są, to malowane. Gdy faszyści chcieli upokorzyć Guido Orefice, żydowskiego bohatera filmu Benigniego „Życie jest piękne”, pomalowali mu konia na zielono.

Czwarty jeździec odróżnia się od trzech poprzednich tym, że nie trzyma w ręku żadnego rekwizytu, ale za to ma imię oraz towarzystwo. Nazywa się Śmierć*, a za jego koniem kroczy piekło, czyli grecki Hades.

* W odróżnieniu od języka polskiego, zarówno po grecku (thanatos), jak i po hebrajsku (mawet) śmierć jest rodzaju męskiego.
 

Pozornie mogłoby się wydawać, że skoro zjawisko śmierci jest tak powszechne, to jego zrozumienie nie powinno nastręczać ludziom żadnych kłopotów. Tymczasem jest inaczej, a to dlatego, że człowiek nie umie sobie wyobrazić stanu nieistnienia. Stąd też wzięły swój początek różne teorie o tym, która część człowieka umiera, a która nie, oraz jaki jest dalszy los tej, która miałaby żyć dalej po śmierci. Życie po śmierci to oczywisty paradoks i oksymoron, ale najwyraźniej człowiek woli wierzyć w to, co Szatan powiedział matce Ewie: Na pewno nie umrzecie (1 Mojż. 3:4) – niezależnie od tego, jak absurdalnie brzmiałyby teorie broniące tego kłamstwa – niż wierzyć Bogu, który umówił się z naszym ojcem Adamem, że dnia, którego zje owoc drzewa poznania dobra i zła, nieodwołalnie zacznie umierać (1 Mojż. 2:17).

Za koniem dosiadanym przez Śmierć kroczy piekło, czyli grecki Hades. Dla każdego Hebrajczyka było oczywiste, że jego ziemskie życie kończy się w krainie milczenia (Psalm 115:17), gdzie nie ma żadnej pracy, myśli ani mądrości (Kazn. 9:10). Poganie mieli zaś rozbudowane wyobrażenia o tym, co dzieje się z duszą człowieka po śmierci. Specjalistami od kultu umarłych byli oczywiście Egipcjanie, ale także w wielu innych pierwotnych kulturach czczono zmarłych przodków. Raz wyobrażano ich sobie jako gwiazdy na niebie, innym razem jako duchy pod progiem chaty. Czasami też wysyłano ich do specjalnych miejsc, w których – w zależności od tego, jak żyli na ziemi – cierpieli lub byli szczęśliwi. Wydaje się, że za czwartym jeźdźcem nie kroczy hebrajska kraina milczenia i snu, ale raczej pogański Hades z jego męczarniami i niepokojem.

Umaszczenie konia, którego dosiada śmierć, nie występuje w odnośnej wizji Zachariasza. Tam konie czwartego zaprzęgu były srokate, czyli wielobarwne (Zach. 6:3), co dobrze odpowiada czwartemu światowemu mocarstwu, Rzymowi, będącemu zlepkiem babilońskiego militaryzmu, perskiej administracji i gospodarki oraz greckiej filozofii. Rzymianie jedynie udoskonalili to, co wymyślili poprzednicy.

Do usymbolizowania tego, co dzieje się po otwarciu czwartej pieczęci, wprowadzona jest nowa, nietypowa maść konia. Po grecku kolor ten nazwany jest chloros i bez wyjątku, czy to w Pismach greckich, czy w greckim tłumaczeniu Pism hebrajskich, odnosi się do zieleni traw lub innych świeżych roślin liściastych. Słowo chloros jest zresztą dobrze znane w językach europejskich jako składnik nazwy zielonego pigmentu odpowiedzialnego za fotosyntezę – chlorofilu (chloros + fyllon, czyli zielony + liść).

Zielony koń? Nie ma przecież koni o takiej maści! Tłumacze starają się zatuszować tę sprawę, przekładając wspomniane słowo na płowy, trupioblady czy siwy, ale wszystkie te kolory mają raczej niewiele wspólnego z greckim określeniem maści owego konia. Co prawda chloros mówiło się też czasami o kolorze twarzy bladego człowieka, ale to pewnie trochę na podobnej zasadzie, jak my mówimy po polsku, że ktoś „zzieleniał z zazdrości”. Zresztą próżno by szukać takiego znaczenia w Biblii. Wszystko więc wskazuje na to, że koń czwartego jeźdźca był po prostu zielony.*

* Do szeregu czterech światowych mocarstw panujących na terenie Bliskiego Wschodu dobrze pasuje islamskie państwo arabskich kalifów, które w VII i VIII w. podbiło całą wschodnią część byłego już wtedy Cesarstwa Rzymskiego. Dzisiejsze państwa islamskie rozciągają się od Afryki Północnej aż po Indonezję i obejmują mniej więcej jedną czwartą część ludzkości (wg badań Pew Research Center z 2010 r. – 23,2%). Wiadomo też, że ulubioną barwą „proroka” Mahometa był kolor zielony.
 

Być może słuszność mają ci, którzy wiążą nazwę owego umaszczenia koni z zabarwieniem twarzy człowieka po śmierci. Kolor trupioblady to jakby przeciwieństwo normalnego, czerwonawego zabarwienia twarzy żywego człowieka o jasnej karnacji skóry. Ale może chodzić także o to, że takiej maści koni po prostu nie ma, że jest ona abstrakcyjna, wymyślona, podobnie jak idea piekła, którą straszą różne religie pogańskie, jak i większość chrześcijan.

Historyczną konsekwencją usadowienia się chrześcijan na szczytach światowej władzy było nie tylko to, że podobnie jak wcześniejsze władze manipulowali swymi poddanymi przy użyciu bałamutnych filozofii, że straszyli ich i wyzyskiwali, ale że do owych trzech znanych już metod zniewalania społeczeństw dołożyli jeszcze dodatkowy czynnik strachu przed przyszłym przekleństwem tortur po śmierci. Chrześcijaństwo, które w założeniu miało być ewangelią, czyli wesołą nowiną, stało się przyczółkiem demonicznej nauki o wiecznych mękach po śmierci dla wszystkich przeciwników władzy i panującej religii.

Ten sposób myślenia i postępowania nie tylko prowadził do zwiększania zależności wystraszonych poddanych od władzy, ale generował również odpowiednie zachowania. Słynna stała się odpowiedź, jakiej w trakcie wyprawy przeciwko katarom miał podobno udzielić papieski legat Arnaud-Amaury krzyżowcom, gdy pytali, jak odróżnić heretyków od katolików: „Zabijajcie wszystkich. Pan z pewnością rozpozna swoich”.* W Béziers zamordowano wtedy 20 tysięcy ludzi, nie zważając na wiek i płeć. Nie uratowały ich ani mury kościołów, ani krucyfiksy. Legat napisał później do papieża, że może niektórych Pan łaskawie przyjmie do nieba!

* Caesarius von Heisterbach, wg Wikipedia - Albigensian Crusade
 

Człowiek szczerze wierzący w piekło z wiecznymi męczarniami dla grzeszników nie zawaha się też stosować tortur krótkotrwałych i znacznie mniej bolesnych, jeśli mogłyby one uchronić grzesznika od wiecznego cierpienia w piekle. Poza tym będzie to robić w przekonaniu, że skoro jego bóg posługuje się takimi metodami, to przecież można, a nawet należy go w tym naśladować. I tak na zielonym koniu zasiadła śmierć, a za nią kroczyło piekło gorsze od greckiego Hadesu.

Ideologia śmierci to nie tylko życie w obawie przed wiecznymi mękami w piekle, ale także kult zmarłych. Zaraz na początku chrześcijaństwa zaczęto czcić męczenników za wiarę. To oczywiste, że ludziom tym należały się pamięć i szacunek, ale nie religijna cześć. Prędko doprowadziło to do kultu grobów i relikwii, który popularny jest do dzisiaj. Kolejnym krokiem było przejmowanie elementów plemiennego kultu przodków. Ideologia śmierci to także takie życie, które skupione jest na osiągnięciu pośmiertnej szczęśliwości. Na ziemi człowiek jest nieszczęśliwy i umartwia się po to, by szczęśliwie żyć w zaświatach. Na budynku katolickiego hospicjum w mojej dzielnicy ktoś wywiesił flagę z chińskim aforyzmem: „Sens życia polega na przygotowaniu się do śmierci”.

Na szczęście, tak jak nie ma zielonych koni, tak też nie ma zaświatów dla wszystkich ludzi ani tym bardziej wiecznych mąk w piekle. Nie zmienia to jednak faktu, że niejeden jeździec na zielono farbowanym koniu nadal próbuje straszyć ludzi piekłem i jego torturami. Nad jego działaniem z politowaniem kiwa głową czwarte zwierzę, podobne do orła uosabiającego Bożą dalekowzroczną mądrość. A i ludzie nie dają się już dłużej na to nabierać. Zwykły ludzki rozsądek podpowiada im, że piekielna ideologia malowanego konia nie ma najmniejszego sensu. Dzisiaj większość chrześcijan nie wierzy już w piekło. Niestety, zrażając się do głosicieli bezsensownych ludzkich wymysłów, odrzucają też prawdę ewangelii.

Wierzącemu człowiekowi Boża mądrość zawarta w Biblii pomaga zrozumieć, jaki jest los grzesznika – zapłatą za grzech jest śmierć (Rzym. 6:23), a nie piekielne męki. Boża mądrość zadecydowała też, że wszyscy ludzie opuszczą kiedyś groby i powrócą do życia dzięki odkupieniu w Jezusie (Jan 5:28‑29), aby przez sąd osiągnąć poznanie prawdy o Bogu i o sobie (1 Tym. 2:4). Taka jest ewangelia Bożej mądrości, której przyjęcie zabezpiecza każdego człowieka przed pogróżkami jeźdźca na zielonym koniu piekielnej ideologii śmierci.


Najważniejsze pojęcia i zagadnienia

  1. Śmierć jest błędnie przedstawiana jako przejście do dalszego istnienia w piekle z wiecznymi męczarniami lub życia w niebie. Biblia mówi, a rozsądek potwierdza, że śmierć to nieistnienie.
  2. Ideologia śmierci to postawa, która sprowadza życie do przygotowania się na los po śmierci. To także kult zmarłych oraz posługiwanie się śmiercią i torturami jako metodami sprawowania władzy, co wynika z demonicznego oszustwa, że Bóg posługuje się wiecznymi męczarniami jako karą za grzechy.
  3. Czwarty jeździec siedział na zielonym koniu. Tak jak nie ma zielonych koni, tak też fałszerstwem i kłamstwem jest ideologia śmierci i piekła z wiecznymi mękami.

W następnym odcinku: Cztery klęski – czyli władza nad czwartą częścią ziemi


Cykl: Spacery z Janem po wyspie Patmos - spis wszystkich odcinków


 

Udostępnij...

O Autorze

Daniel Kaleta

Skomentuj

Zaloguj się aby skomentować Opcjonalny login poniżej.