Siódme trąbienie

Autor tekstu - Daniel Kaleta | Data publikacji - piątek, 05 grudnia 2014 | Obszar - Góra Objawień

(77) czyli królestwa świata stają się królestwem Boga

Siódme trąbienie

fot. Magdalena Dąbek

Stały się królestwa świata – Pana naszego i Chrystusa jego i królować będzie na wieki wieków. Obj. 11:15

Prawie każda wiadomość jest dla jednych dobra, a dla innych zła. Słynny lipski organista, J. S. Bach, żalił się podobno kiedyś swoim mocodawcom, że rok nie był dobry, bo ludzi niewiele pomarło. Chodziło oczywiście o mniejsze dochody z grania na pogrzebach.

Trzecia biada i trąbienie siódmego anioła wyznaczają najistotniejszy przełom w dziejach świata – oto na ziemi powstaje wreszcie pierwszy realny zarodek długo oczekiwanego i wymodlonego przez miliardy ludzi Królestwa Bożego. Zarządzane ono będzie za pośrednictwem Chrystusa, czyli Bożego Pomazańca. Dla większości chrześcijan nie ulega wątpliwości, że jest tylko jeden Mesjasz, który ma prawo wraz z Bogiem ująć stery owego Królestwa. Ale proroctwa mówią również o ziemskich przedstawicielach władzy, którzy być może również okażą się godni tytułu Bożych pomazańców (Jer. 30:9; Jer. 33:17‑21; Ezech. 34:23‑24; Ezech. 37:24‑25; Oze. 3:5).

Na wieść o tym zdarzeniu w niebie rozgrywa się scena wielbienia Boga przez dwudziestu czterech starców, którzy na swej orbicie chwały po raz kolejny upadają na twarze przez tronem Najwyższego, dziękując Mu, że objął wreszcie bezpośrednią władzę nad światem. We wszystkich wizjach Księgi Objawienia odnotowanych zostało sześć momentów, w których starcy upadają przed tronem. Trzy z nich (Obj. 4:10 – oddanie chwały Bogu za stworzenie świata, Obj. 5:8 – ujęcie księgi przez Baranka oraz Obj. 5:14 – uwielbienie Baranka) mieszczą się w pierwszej wizji niebiańskiej sali tronowej. Czwarty raz starcy upadają przed tronem, gdy wielki lud wielbi Boga i Baranka (Obj. 7:11). Za piątym razem scena ta towarzyszy właśnie rozpoczęciu realnej władzy Boga nad ziemią (Obj. 11:16), zaś po raz szósty i ostatni nastąpi po unicestwieniu Babilonu, a przed weselem Baranka (Obj. 19:4).

Tak jak pierwsze trzy sceny hołdu składanego przez starców związane są z ziemską misją Syna Bożego, tak kolejne akcentują trzy istotne momenty w procesie przywrócenia realnej i uznawanej przez ludzi władzy Boga nad ziemią. Pierwszym z nich jest zakończenie wyboru „kadr” Królestwa Bożego. Drugi to początek objęcia władzy przez Bożego Pomazańca, zaś trzeci – potępienie i usunięcie Babilonu – ostatecznie otworzy Bogu drogę do panowania nad sercami i umysłami wszystkich ludzi. Gdy mieszkańcy ziemi przestaną wreszcie podziwiać Babilon, usunięcie instrumentów jego władzy będzie już tylko przykrą formalnością.

Interesujący element hołdu składanego w obrębie drugiej orbity Bożej chwały to określenie Wszechmogącego jako tego, „który był i jest”*. W innych tego typu określeniach, objaśniających znaczenie imienia Bożego, występuje jeszcze jeden element – Bóg jest także tym, „który przychodzi” (Obj. 1:4; Obj. 1:8; Obj. 4:8). Zarówno tutaj, jak i w Obj. 16:5 brakuje owego trzeciego określnika. Widocznie Bóg w swoim Królestwie nie jest już z perspektywy człowieka Bogiem „przychodzącym”, rozwijającym swoje istnienie w przyszłość, gdyż oto staje się ona teraźniejszą rzeczywistością. Również i ten element zapisu podkreśla wyjątkowość rozważanego fragmentu.

* Niektóre późniejsze i mniej wiarygodne rękopisy, a za nimi BG, dodają również w tym miejscu określenie „przychodzący”. Ale jest to raczej późniejsze uzupełnienie. Zob. także odc. 4 „Łaska i pokój”.
 

Moment ten zapowiadany był także przez potężnego anioła z książeczką: Za dni głosu anioła siódmego (...) dokona się tajemnica Boża, jako zwiastował swoim sługom i prorokom (Obj. 10:7). W chwili zabrzmienia trąby siódmego anioła Królestwo Boże przestaje być tajemnicą, zapowiadaną co prawda przez proroków, ale nieakceptowaną przez zdecydowaną większość ludzi – staje się ono widzialną rzeczywistością. Od tego momentu nikt już nie będzie mógł powiedzieć: nie wiedziałem, nie byłem świadomy. Prawdą stanie się to, co zapowiedział Jezus: kto nie opowie się po stronie Królestwa, będzie przeciwko niemu (Łuk. 11:23). Ludzie będą mogli albo z nim współpracować, albo walczyć.

Z kolejnych wizji Objawienia wynika, że wielu mieszkańców ziemi nie stanie jednak po właściwej stronie i dlatego siódme trąbienie – tak przecież pozytywne w swojej wymowie dla historii świata – obwieszczone zostaje jednocześnie jako trzecia biada. Ta wiadomość mogłaby być dobra dla wszystkich ludzi. Jej rocznica mogłaby już odtąd na wieki być świętowana jako data początku Królestwa Bożego na ziemi. Jednak błędna decyzja wielu ludzi sprawi, że radość owego święta wyzwolenia przyćmiona zostanie tragicznym i bezrozumnym oporem sił zła, które przecież i tak są skazane na porażkę. Dobra nowina Królestwa pokoju jest złą wiadomością dla tych, którzy mają własne pomysły na urządzenie świata wedle swoich wąskich, egoistycznych interesów. Ale i w tym bezsensownym oporze kryje się pewna dobra informacja dla pozostałych ludzi. Bolesne doświadczenie ostatecznej klęski niegodziwości i głupoty posłuży człowiekowi na wieczne czasy jako lek wzmacniający jego duchowy system immunologiczny. Ułatwi mu on rozpoznawanie dobra i odrzucanie zła.


Najważniejsze pojęcia i zagadnienia

  1. Siódme trąbienie obwieszcza realny początek Królestwa Bożego na ziemi, gdyż znaczna część wielkiego miasta oddaje chwałę Bogu oraz uznaje panowanie Jego Pomazańca.
  2. Starcy po raz piąty upadają przed tronem, akcentując w ten sposób kolejny z kluczowych momentów przywrócenia władzy Boga na ziemi.
  3. Dobra wiadomość o początku Królestwa jest jednocześnie trzecią biadą, jako że liczni mieszkańcy ziemi nadal jeszcze będą wspierać systemy zła i podejmą walkę w Bogiem oraz Jego Pomazańcem.

W następnym odcinku: Dzień gniewu – czyli szaleństwo narodów i sprawiedliwość Boża


Cykl: Spacery z Janem po wyspie Patmos - spis wszystkich odcinków


 

Udostępnij...

O Autorze

Daniel Kaleta

Komentarze (4)

  • Pawel

    Pawel

    07 grudnia 2014 o 01:19 |
    Czytając powyższe rozważanie zastanowiło mnie jedno: Na ile jasna dla ludzi będzie informacja o nastaniu Królestwa Bożego, w momencie zabrzmienia trąby siódmego anioła i na ile świadomy będzie wybór pozostania przeciwnikiem tego Królestwa? Wydaje się, że moment gdy "ujrzy go wszelkie oko" będzie jawną manifestacją Bożej mocy, która nie pozostawi złudzeń, kto za nią stoi. Co wobec tego może skłaniać ludzi do pozostania w obrębie zła? Czy wobec tego dzisiaj również można mieć pełną świadomość Bożej mocy a jednak opowiedzieć się po przeciwnej stronie?
    • dak

      dak

      09 grudnia 2014 o 17:53 |
      Na pewno można już dzisiaj opowiedzieć się po stronie Bożej mocy, choć ciągle wymaga to jeszcze zaangażowania wiary. Wydaje mi się jednak, że nadejdzie taki moment, w którym w znacznie większym stopniu będzie można kierować się widzeniem. Oczywiście wiara potrzebna będzie zawsze. Wszystko można zanegować. Dwa tysiące lat temu Jezus był literalnie i cieleśnie na ziemi, głosił wspaniałe kazania, czynił cuda, a większość ludzi i tak pozostała obojętna. Niektórzy nawet bluźnili, że działa w mocy Belzebuba. Widać nie ma takiej literalności, która byłaby w stanie wszystkich przekonać, zwłaszcza w niedoskonałym stanie umysłu.

      Gdyby jakoś w szczegółach próbować sobie wyobrazić ten początek Królestwa jako np. ukonstytuowaną część Izraela uznającą Jezusa za swojego Mesjasza, korzystającą z mocy ducha proroctwa, uzdrawiania i czynienia cudów, to przecież i tak znajdą się tacy, co nie uwierzą, dopóki nie "włożą palców w rany". Relacje medialne można zmanipulować. Nawet, gdyby się ktoś wybrał w podróż, to przecież weryfikacja cudu, w który się nie wierzy, musiałaby być długotrwałym procesem. Jaka komisja to wykona? A wyniki i tak jeszcze można kwestionnować. Przykładów mamy pod dostatkiem. A to przy założeniu dobrej woli. A przecież jest coraz więcej antysemitów, którzy powiedzieliby: Co? żydki znów chcą rządzić światem? I choćby nie wiem co, to i tak dołączą do armii prowadzonej przez "bestię" i królów ziemi.

      Nie wiem, czy dobrze sobie to wszystko wyobrażam. Jeśli nie, to Bóg urządzi to na pewno lepiej, przyjemniej i skuteczniej.
  • Jan Dabek

    Jan Dabek

    06 grudnia 2014 o 01:28 |
    Skad masz to info ze J.S.Bach narzekal na zly rok - ale mysl zawarta jest b.trafna pozdrawiam
    • dak

      dak

      06 grudnia 2014 o 22:19 |
      Z książki A. Schweitzera "J.S. Bach".

Skomentuj

Zaloguj się aby skomentować Opcjonalny login poniżej.