Nasienie obietnicy

Autor tekstu - Daniel Kaleta | Data publikacji - piątek, 20 lutego 2015 | Obszar - Góra Objawień

(83) czyli chłopiec z żelazną laską

Nasienie obietnicy
fot. Tomek Śmiałkowski

Urodziła syna, mężczyznę, który ma paść wszystkie narody laską żelazną. Obj. 12:5

W czasach Dawida pasterskie laski były drewniane. Z żelaza wykonywało się broń lub ciężkie narzędzia rolnicze. Żelazny pręt w rękach pasterza to widok wywołujący sprzeczne uczucia. Sielankowy nastrój zielonej niwy przecięty zostaje wibrującą nutą gniewu i gotowości stawienia czoła niebezpieczeństwu.

Proroctwo zawarte w Psalmie 2 głosiło, że król postanowiony nad Syjonem będzie mógł poprosić Boga o to, by narody stały się jego dziedzictwem. Miał stać się dla nich surowym pasterzem, kruszącym je żelazną laską. Ten mesjański pasterz miał być synem Najwyższego – zapowiedź głosiła, że Bóg osobiście spłodzi owego króla (Psalm 2:6‑9).

Trudno byłoby o bliższe nawiązanie do tego, co ewangelie i listy apostolskie opowiadają o Jezusie. Wywodził się z rodu Dawida, Jego matka poczęła z ducha świętego, czyli Jego Ojcem był sam Bóg, urodził się w mieście Dawidowym, Betlehem, został jako kamień węgielny położony w Syjonie (1 Piotra 2:6) i do tegoż Syjonu miał powrócić jako Król i Odkupiciel (Rzym. 11:26; por. Izaj. 59:20).

Wydaje się, że identyfikacja owego „nasienia niewiasty” poprzez nawiązanie do Psalmu 2 nie pozostawia żadnych wątpliwości. Czy w związku z tym z równym przekonaniem można stwierdzić, że niewiastą obleczoną w słońce jest matka Jezusa, Maria? Jezus był oczywiście jej synem, jednak dalsze losy wizyjnej niewiasty i jej potomstwa (Obj. 12:17) sugerują, że niewiasta to coś więcej niż tylko rzeczywista ziemska kobieta, która  miała wyjątkowy zaszczyt urodzić Bogu syna.

Jezus był synem obietnicy. Jej pierwsze promienie rozbłysły już na samym początku historii ludzkości, w trudnych chwilach wygnania z raju. Nakładając karę, Bóg od razu zasygnalizował wyzwolenie od tej kary poprzez nasienie matki Ewy (1 Mojż. 3:15). Inną „nosicielką” obietnicy była Sara, która urodziła Abrahamowi obiecane nasienie (1 Mojż. 21:12). To z niego miał się rozmnożyć naród izraelski oraz obiecany Ewie pogromca węża. Ta sama obietnica o nasieniu z Sary zapowiadała też rozmnożenie go na podobieństwo gwiazd. I właśnie od gwiazd rozpoczyna się opowieść Jana Objawiciela o niewieście i jej dziecku.

Maria, uosabiająca obietnicę i będąca w tym momencie jej „nosicielką”, urodziła syna – mężczyznę. W zasadzie można by uznać tę drugą informację za nadmiarową, bo przecież słowo syn określa płeć. To podkreślenie, że będzie on mężczyzną, może oznaczać, że Jezus miał być prawdziwym mężczyzną, prawdziwym człowiekiem, całkowitym i doskonałym ucieleśnieniem idei męskiego człowieczeństwa. To właśnie ta informacja zostanie powtórzona jako identyfikacja kobiety – ta, która urodziła mężczyznę (Obj. 12:13). I tylko ona jedna urodziła na tej ziemi prawdziwego Człowieka.

Dla kobiety nawet dorosły syn, pełen męskości dorosły człowiek, na zawsze pozostaje jej dzieckiem. I takie właśnie dorosłe, męskie dziecko – mające perspektywę otrzymania dziedzictwa składającego się z wszystkich narodów, nad którymi ma zapanować mocą żelaznego berła – zostaje porwane do Boga, a konkretnie do Jego tronu. Słowo „porwanie” sugeruje działanie gwałtowne. Jednak gwałtowność niekoniecznie musi wiązać się z agresywną ingerencją sił zła. To nie smok porywa dziecko. Wydaje się nawet, jakby porwanie do Ojca miało na celu uniemożliwienie drapieżnemu zwierzęciu pożarcia dziecka niewiasty.

To samo słowo „porwać” użyte jest jeszcze kilka razy w greckich Pismach. Duch porwał Filipa, aby głosił Etiopczykowi (Dzieje Ap. 8:39). „Porwany” był również apostoł Paweł w duchowym uniesieniu sięgającym trzeciego nieba i raju (2 Kor. 12:2,4). „Porwani na powietrze” mają być wszyscy, którzy żywo pozostawieni są do powrotu Jezusa (1 Tes. 4:17). Porwanie Jezusa do Boga i Jego tronu oznacza z pewnością działanie gwałtowne, rozgrywające się w krótkim czasie, ale jednocześnie, być może, pełne chwały i uniesienia. Owe niebiosa Bożego tronu otwarły się przed Nim już w chwili chrztu w Jordanie, ale wstąpił do nich dopiero po śmierci i zmartwychwstaniu: A który zstąpił, ten jest, który i wstąpił wysoko nad wszystkie niebiosa, aby napełnił wszystko (Efezj. 4:10).

Boży Pasterz nie urodził się z żelazną laską w plecaku. Nie jest ona nawet stałym atrybutem Jego władzy. Zażądał i otrzymał od Boga narody w dziedzictwo, by je skruszyć, by nie było Greka i Żyda, by nie było nacjonalizmu i żadnego innego szowinizmu. Nie będzie niszczył ludzi wśród owych narodów, a tylko oduczy ich owej niemądrej patriotycznej pychy. Zadanie wykonywane żelazną buławą będzie bolesne, ale krótkie i jednorazowe (Obj. 19:15). Potem Król na Syjonie będzie już tylko dobrym, łagodnym pasterzem, opiekuńczym i cierpliwym, działającym w duchu dobrej nowiny hebrajskiego proroka: Podobnie jak pasterz pasie On swą trzodę, gromadzi ją swoim ramieniem, jagnięta nosi na swej piersi, owce karmiące prowadzi łagodnie (Izaj. 40:11).


Najważniejsze pojęcia i zagadnienia

  1. Nawiązanie do Psalmu 2 pozwala na identyfikację syna niewiasty jako Jezusa, który był nasieniem obietnicy danej Ewie, Abrahamowi oraz Dawidowi.
  2. Pasienie żelazną laską oznacza destrukcję, jednorazowe i krótkotrwałe zadanie cichego i pokornego skądinąd Króla na Syjonie.
  3. Porwanie dziecka do Boga oznacza usunięcie go z przestrzeni kontrolowanej przez smoka i wywyższenie do miejsca po prawej stronie tronu Bożego.

W następnym odcinku: Wojna na niebie – czyli Michał pokonuje smoka


Cykl: Spacery z Janem po wyspie Patmos - spis wszystkich odcinków


 

Udostępnij...

O Autorze

Daniel Kaleta

Skomentuj

Zaloguj się aby skomentować Opcjonalny login poniżej.