Wojna na niebie

Autor tekstu - Daniel Kaleta | Data publikacji - piątek, 27 lutego 2015 | Obszar - Góra Objawień

(84) czyli Michał pokonuje smoka

Wojna na niebie
fot. Tomek Śmiałkowski

Michał i aniołowie jego walczyli ze smokiem. Obj. 12:7

Góra i dół, przód i tył. Jasny i ciemny, hałas i cisza, gładki i szorstki, słodki i gorzki. Dobry i zły. Porządek świata wartości fizycznych i duchowych regulowany jest napięciami między biegunami przeciwieństw. Ów system podwójności i sił między nimi działających jest elementem Bożego projektu dla materialnego świata. Na początku Bóg stworzył niebo i ziemię, światło i ciemność, ziemię i morze, mężczyznę i kobietę.

Michał, czyli po hebrajsku Michael – „któż jak Bóg”, jest pozytywnym przeciwieństwem Szatana, po hebrajsku „przeciwnika”, czyli tego, który się sprzeciwia (hebr. satan) Bogu. W jednej z wizji Zachariasza ta druga postać występuje właśnie po to, by się sprzeciwiać (Zach. 3:1). Michał to siła upodabniania się do Boga. Szatan zaś personifikuje to, co Bogu i Jego dobru przeciwne.

Postać anioła Michała znana jest z Księgi Daniela. Ów Michael określony jest w niej jako „jeden z przedniejszych książąt” (Dan. 10:13) oraz książę lub opiekun narodu izraelskiego (Dan. 10:21; Dan. 12:1). Z towarzyszących opisów wynika, że chodzi o istotę duchową, jako że sam rozmówca proroka jest postacią nie z tego świata, występującą jedynie w ludzkim kształcie, prowadzącą jednak swą działalność na poziomie świata niewidzialnego dla człowieka (Dan. 10:16,20).

Popularność anioła Michała sprawiła, że chętnie utożsamiano go ze wszystkimi pozytywnymi duchowymi istotami w Pismach hebrajskich. Według midraszy Michał jest jednym z cherubów strzegących drogi do Edenu (1 Mojż. 3:24), jednym z aniołów, którzy wyprowadzali Lota z Sodomy (1 Mojż. 19:1), aniołem, który zapobiegł ofiarowaniu Izaaka (1 Mojż. 22:11), aniołem, który walczył z Jakubem (1 Mojż. 32:25), aniołem, który stanął na drodze oślicy Bileama (4 Mojż. 22:22), księciem zastępów Pańskich, który ukazał się Jozuemu pod Jerychem (Joz. 5:14), aniołem, który pokonał armię Sennacheryba za czasów Ezechiasza (2 Król. 19:35), oraz aniołem, który ukazał się obok trzech młodzieńców w piecu za czasów Nabuchodonozora (Dan. 3:25).

Tradycja chrześcijańska chętnie przejęła podania żydowskie o Michaelu, księciu aniołów. Tam, gdzie wierzono, że Bóg jest „w Trójcy jedyny”, Michał pozostawał archaniołem. W kręgach wolnomyślicielskich, w których Logos był pierwszym Bożym stworzeniem, chętnie dopatrywano się w Michale właśnie Jego uosobienia, bo „któż jak Bóg”, jeśli nie Logos, który później urodził się w Betlejem jako Jezus.

Przyznać jednak trzeba, że żadne biblijne skojarzenie nie wiąże postaci Michała z Jezusem. A rozważana wizja o dziecku obietnicy porwanym do Boga i Michale walczącym ze smokiem wydaje się wręcz dwie te postaci wyraźnie rozdzielać. Bo dlaczegóż urodzony przez świetlistą niewiastę mężczyzna, który został tak wyraźnie zidentyfikowany poprzez skojarzenie z królem rządzącym narodami przy użyciu żelaznej laski, miałby nagle bez słowa komentarza zmienić się w Michała, dowódcę wojsk anielskich, walczących ze smokiem i jego sprzymierzeńcami?

Bitwa między siłami zła i dobra, stoczona na niebie po porwaniu dziecka obietnicy do tronu Bożego, kończy się wygraną Michała i jego wojsk. Od chwili zwycięstwa Jezusa przez śmierć, zmartwychwstanie i wywyższenie nad wszystkie księstwa i zwierzchności, i mocy, i państwa, i nad wszelkie imię, które się mianuje, nie tylko w tym wieku, ale i w przyszłym (Efezj. 1:21), w niebie nie ma już miejsca dla Szatana i jego zastępów.

Sytuację w niebie można by sobie wyobrazić tak, że do śmierci i zwycięstwa Mesjasza kwestia dominacji nad światem ducha nie była rozstrzygnięta. Bóg panował w swoich niebiosach niebios, ale w samym anielskim niebie ścierały się siły dobra i zła. Przejawy tej sytuacji można zauważyć w scenach z Księgi Ijoba (Ijoba 1:6) czy Zachariasza (Zach. 3:1). Są to zapewne sceny symboliczne, oznaczają jednak, że do czasu złożenia ofiary przez Jezusa, siły zła mogły dowolnie oskarżać ludzi przed obliczem Bożej sprawiedliwości o to, że są upadłymi grzesznikami. I było to niestety prawdą, gdyż ofiary ze zwierząt nie były w stanie oczyścić grzeszników z ich nieprawości. Od zwycięstwa Jezusa sytuacja zmieniła się diametralnie. Bóg dostarczył ludziom metodę pozbycia się grzechu nie tylko przed Jego trybunałem, ale także w swoim sumieniu. Prośba o odpuszczenie win (Mat. 6:12) nabrała realnego wymiaru, gdyż człowiek w Jezusie może uwolnić się nie tylko od grzechu, ale nawet od poczucia winy. Oskarżyciel stracił grunt swojego działania.

Jest też pewien niższy poziom nieba, na którym Michał także stoczył walkę ze smokiem i pokonał go. Do czasów Chrystusa nad światem dominowały mocarstwa pogańskie. Niektóre z nich cechowały się wysoko rozwiniętą kulturą. Były to jednak cywilizacje śmierci. W ciągu trzech wieków po Jezusie, zaproponowana przez Niego ideologia zdominowała świat. To, co było nie do pomyślenia w czasach, gdy rzymski namiestnik skazywał judejskiego proroka na krzyżową śmierć, wieszając nad jego głową prześmiewczy opis winy: „Król żydowski”, stało się faktem – rzymski cesarz stał się wyznawcą żydowskiego Mesjasza, a Jezus został uznany za króla świata.

Wielu szczerych chrześcijan uważa ten przełom za bolesny dla chrześcijaństwa, które nigdy nie miało się stać religią światową. Zaręczyny cesarstwa z chrześcijaństwem słusznie uznaje się za wszeteczeństwo, połączenie dwóch niepasujących do siebie żywiołów. Ale też każdy krytyk, prawowierny chrześcijanin, musi przyznać, że pewnie by nim nigdy nie został, gdyby nie działalność owych wszetecznych kościołów i państw. Historycy cywilizacji zgodnie przyznają, że to chrześcijaństwo uczyniło z pogańskiej tradycji Grecji i Rzymu cywilizację zdolną do przetrwania tysiące lat i zapanowania na całym światem. Idea judeo-mesjańska wniosła do materialnej i organizacyjnej sprawności Rzymu element ludzkiej godności, wolności, moralności, a przede wszystkim poszanowania życia – humanizmu. W tym obszarze również Michał wygrał ze smokiem, i to z wielkim pożytkiem dla miliardów ludzi.

Jest jeszcze jeden poziom nieba, na którym Michał toczy walkę z Szatanem. W duchowej sferze życia każdego wierzącego człowieka ścierają się dwie przeciwstawne siły. Jedna próbuje upodabniać go do Boga, a druga od Niego odciągać. W każdej praktycznie decyzji życiowej, przy każdym dokonywanym wyborze mogą ujawniać się dwie postawy; często działają one równocześnie. Jedna dąży do tego, by w określonej sytuacji zachować się tak, jak życzyłby sobie tego Bóg. To Michał, który podpowiada – bądź tak jak Bóg. Z drugiej strony ujawnia się postawa negatywna. Duch sprzeciwu wskazuje na to, czemu należy wypowiedzieć walkę. Na pierwszy rzut oka można by uznać, że w zasadzie obydwie te siły są pożyteczne, że nienawiść do grzechu, a nawet w pewnym sensie do grzeszników, jest przecież postawą wskazywaną również przez Pismo Święte (Psalm 139:21‑22). Jednak doświadczenie podpowiada, że dobrze by było, żeby i na tym poziomie walki Michał zwyciężał Szatana, by pozytywne, konstruktywne argumenty silniej kształtowały postawę wierzącego człowieka, niż element sprzeciwu i buntu.

Wynik wojny między Michałem a smokiem jest przesądzony niezależnie od poziomu niebios, na którym jest ona prowadzona. To, co rozegrało się w Bożym niebie oraz w historycznych niebiosach europejskiej cywilizacji, jest już faktem dokonanym. Również na poziomie osobistych zmagań duchowych każdego wierzącego człowieka Michał rozstrzygnie walkę na swoją korzyść. To zwycięstwo jest po prostu zaprogramowane. Mimo to każdy sam dla siebie musi pozwolić Michałowi wygrać jego wojnę, aby ostatecznie nigdzie już nie było takiego zakątka nieba, w którym znalazło by się miejsce dla smoka.


Najważniejsze pojęcia i zagadnienia

  1. Michał to siła lub istota skłaniająca otoczenie do upodabniania się do Boga. Szatan to siła lub istota, która odprowadza ludzi od Boga; szatan to także negatywny sposób definiowania postaw jako przeciwnych względem kogoś lub czegoś.
  2. Walka Michała ze smokiem toczy się na trzech poziomach niebios. Jeden to obszar Bożej sprawiedliwości, dla której ofiara Jezusa otworzyła drogę do usunięcia grzechu i winy człowieka. Drugi to obszar cywilizacji europejskiej, której ideologiczne „niebiosa” zostały zawładnięte przez chrześcijaństwo. Trzeci to sfera duchowych wartości sumienia i myślenia każdego wierzącego człowieka, gdzie toczy się najważniejsza walka między siłami upodabniania się do Boga a żywiołami chaosu, destrukcji i sprzeciwu.
  3. Michał jest zwycięzcą każdej z tych bitew.

W następnym odcinku: Ucieczka na pustynię – czyli schronienie dla niewiasty i jej potomstwa


Cykl: Spacery z Janem po wyspie Patmos - spis wszystkich odcinków


 

Udostępnij...

O Autorze

Daniel Kaleta

Komentarze (5)

  • Elżbieta Rzyczniak

    Elżbieta Rzyczniak

    02 marca 2015 o 21:31 |
    Dziękuję i czekam na ten oddzielny artykuł.
  • Pawel

    Pawel

    01 marca 2015 o 22:33 |
    Ciekawe i logiczne ujęcie odwiecznej walki przeciwieństw i ostatecznego zwycięstwa dobra nad złem.

    Zaciekawiła mnie kwestia czy księcia Michała Archanioła można utożsamiać z Synem Bożym, Jezusem.
    Opis objawienia jest wielopoziomowy (wydarzenia niebiańskie przeplatają się z ziemskimi), wydaje się też, że wiele rzeczy dzieje się w tym samym czasie. Może to dlatego, że autorem Apokalipsy jest sam Pan Bóg, który nie podlega czasowi i jednocześnie jest w stanie ogarnąć całą stworzoną przez siebie egzystencję. I niebiańską i ziemską. Oczywiście trudno jest pojąć w jaki sposób jedna istota może być zarówno chłopcem - dzieckiem obietnicy, oraz archaniołem Michałem w jednym czasie i dwóch miejscach, ale z drugiej strony wszyscy wiemy, że opisy te są wysoce symboliczne.

    [...Przyznać jednak trzeba, że żadne biblijne skojarzenie nie wiąże postaci Michała z Jezusem…]
    Jeżeli mowa o skojarzeniach to ja jedno takie dla siebie mam.
    Hebr. 2 :14-15 bardzo mi się kojarzy z Obj. 12:7- 11. Wydaje mi się, że oba fragmenty mówią dokładnie o tym samym. Co więcej, skutkiem zwycięstwa nad szatanem "przez śmierć", jest możliwość odnoszenia zwycięstw przez "braci", oskarżanych uprzednio przez oskarżyciela. Ap. Paweł w w/w fragmencie mówi o nich, że zostali wyzwoleni z niewoli.

    Jeżeli Archanioł Michał i Jezus Chrystus to nie ta sama osoba (choć tego nie wiemy), to w takim razie współpraca pomiędzy nimi jest wyjątkowo silna. Zawsze Michał działa w niebie a Jezus na ziemi.Trzy przykłady, które ją obrazują.
    1. Omawiany fragment Obj. 12:7:11 w powiązaniu z Hebr. 2:14-15. Michał zrzuca smoka z nieba w obszar ziemi a Jezus na ziemi niszczy diabła przez swą śmierć.
    2. Daniela 12:1. Powstanie Michała księcia w niebie, skutkuje na ziemi nastaniem ucisku, którego dotąd nie było. Skutkuje też wybawieniem ludu Danielowego. Informacje o powrocie wybawiciela Dz. Ap. 15:16 i Rzym. 11:26,27 są wskazówką, że za tymi zmianami na ziemi stoi działalność powracającego na ziemię Syna Bożego.
    3. 1 Tesaloniczan 4:16: "Sam bowiem Pan zstąpi z nieba na hasło i na głos archanioła, i na dźwięk trąby Bożej, a zmarli w Chrystusie powstaną pierwsi". (BT) - w tej wersji tłumaczenia (oraz NB) występują równolegle dwa podmioty współpracujące ze sobą. Archanioł daje hasło i głos, brzmi Boża trąba a Pan zstępuje z nieba.

    Poszedłem tropem oddzielenia istoty księcia Michała od osoby Jezusa Chrystusa, ale żeby była jasność, nie jestem do tej wersji przekonany :)
    Biblia Gdańska całkiem inaczej oddaje powyższy werset z Tesaloniczan: "Gdyż sam Pan z okrzykiem, a głosem archanielskim i z trąbą Bożą zstąpi z nieba, a pomarli w Chrystusie powstaną najpierwej". Wygląda na to, że Pan wydaje okrzyk głosem archanielskim po czym zstępuje z nieba.

    Nie wiem czy to dobre porównanie, ale są też biblijne przykłady ludzi, mężów Bożych, którzy zmieniają imiona, zachowanie, otoczenie w zależności od zadania, które mają wypełnić.
    Jest Jakub syn Izaaka, który po walce z aniołem staje się Izraelem.
    Jest Józef syn pasterza i jest Safenat-Paneach, namiestnik Egiptu, drugi po Faraonie.
    Jest w końcu Mojżesz, który z hebrajskiego chłopca wyrasta na egipskiego księcia, po czym zostaje pasterzem u Midianitów, żeby skończyć jako wódz narodu.

    Charakter działalności "Pierworodnego" i "Jednorodzonego" Bożego jest zdecydowanie bardziej złożony i wielopoziomowy niż podanych powyżej mężów Bożych. Stąd być może konieczność przedstawienia Go nam, ludziom jednak ograniczonym, na bardzo różne sposoby i bardzo różnymi określeniami.

    Dziękuję za kolejną porcję ciekawych inspiracji.
    O rety! To już 84!? Jak ten czas leci...
    • dak

      dak

      02 marca 2015 o 15:32 |
      Zgadzam się, że działania Jezusa i "Michała" (niezależnie od tego, jak się rozumie symbolikę tej postaci) są blisko ze sobą związane. Dziecko zostało porwane do Bożego tronu, a Michał stoczył walkę ze smokiem, może nawet na komendę owego "dziecka", które na Bożym tronie jest już "mężczyzną" i ma władzę także nad dobrym niebem.

      Objawienie 12 to jedna historia i występują w niej różne postacie, między innymi owo dziecko-mężczyzna i Michał. Jeśli w dramacie są dwie osoby, ale później okazuje się, że to była jedna i ta sama – tak się zdarza w scenariuszach literackich – to jednak wymaga to objaśnienia w samym dramacie, gdyż inaczej czytelnik nie zrozumiałby idei, pomysłu. Ta dość intuicyjna zasada obowiązuje również w "dramatach" biblijnych. Oczywiście zgadzam się, że w różnych historiach jedna i ta sama postać może być różnie ukazywana, ale w jednej? To mi się wydaje raczej mało zrozumiałe. Ale nie upieram się oczywiście. Zaznaczyłem, że jest pogląd utożsamiający Michała z Jezusem.
  • Elżbieta Rzyczniak

    Elżbieta Rzyczniak

    01 marca 2015 o 21:49 |
    Danielu, mam pytanie do fragmentu tekstu, gdzie piszesz o osobistej walce duchowej każdego wierzącego człowieka, walce "między siłami upodabniania się do Boga a żywiołami chaosu, destrukcji i sprzeciwu". Co to znaczy, że "to zwycięstwo jest po prostu zaprogramowane"? Czy w sferze naszych osobistych zmagań duchowych zwycięstwo może być przesądzone z góry?
    • dak

      dak

      02 marca 2015 o 15:21 |
      Tak, zwycięstwo Michała również w naszych osobistych duchowych walkach jest przesądzone. Ale pod warunkiem, że pozwolimy "Michałowi" prowadzić naszą wojnę, dowodzić naszymi "zastępami". Jeśli będziemy walczyć sami, to przegramy. Michał zawsze wygra. I nie mam tu na myśli słynnego ogólnochrześcijańskiego "powierz się Jezusowi". To też jest ważne. Ale dużo ważniejsze jest stosowanie w tych walkach zasady: "Tak jak Bóg". Gdy Szatan kusił Jezusa, to On odpowiadał: Tak powiedział Bóg i ja się tego trzymam. Ale również w pozytywnych działaniach trzeba trzymać się zasady "Tak jak Bóg". Działać w duchu Biblii, przykazań Mojżesza i Jezusa, w duchu świętym. Oczywiście wtedy dodatkowo pojawia się owa cudowna moc, Bóg wspiera takie wysiłki. Ale niekoniecznie wspiera, gdy sami nie stosujemy się do Jego zasad, a potem wołamy "ratuj, pomóż!". To tak jakbyś miała worek cukru na strychu, ale nie chciało Ci się chodzić po drabinie i biegałabyś ze szklanką po cukier do sąsiadki, która wie, że masz worek. Dwa trzy razy by Ci dała, a potem?... Bóg dał nam przepis na życie. Trudno go wykonać, ale trzeba się starać. Jeśli nam się nie udaje, to Bóg zawsze cierpliwie nam powie: Spróbuj jeszcze raz. Nie jest w tej walce ważny wynik – ile, jak szybko, jak dobrze, tylko czy usiłujesz, czy osiągasz poprawę. Jeśli tak, to walka jest wygrana. To bardzo obszerny temat, prowokuje mnie, by pisać więcej, ale może spróbuję ująć główne założenia w oddzielnym artykule, żeby tutaj się nie rozpisywać. Tylko jeden przykład: Pokój Boży, który przewyższa rozum, będzie strzegł serc i myśli – lubimy ten werset. Ale wcześniej ap. Paweł podaje przepis: ciesz się, zauważaj powody do radości, bądź umiarkowana (łagodna), nie miej zbyt wygórowanych oczekiwań, nie zadręczaj się niepotrzebnymi troskami, powierzaj wszystkie Bogu w modliwie z dziękczynieniem, a wtedy pokój Boży będzie strzegł. My wolimy czytać tylko owo "magiczne" będzie strzegł. Tylko że to zdanie zaczyna się od spójnika, czyli trzeba koniecznie przeczytać to, co jest napisane wcześniej. Jeśli tego nie robimy, to nie dziwmy się, że nie mamy pokoju. A jeśli robimy, to Michał już wygrał i wypędził smoka z naszego nieba.

Skomentuj

Zaloguj się aby skomentować Opcjonalny login poniżej.