Dzieci znanych rodziców

Autor tekstu - Olivier Kwarciak | Data publikacji - piątek, 15 listopada 2013 | Obszar - na Północ

Dzieci znanych rodziców
fot. Adam Hejduk

Słyszałem kiedyś: „Fajnie jest mieć znanych rodziców”. Podczas rozważań o bohaterach wiary w Ochotnicy pomyślałem sobie: Ciekawe co na ten temat myśleli Kain i Abel, którzy mieli chyba najbardziej znanych rodziców. To pozwoliło mi zastanowić się trochę nad życiem pierwszej rodziny. O czym rozmawiali w domu rodzinnym w długie wieczory? Co dokładnie przekazali rodzice dzieciom o Bogu? Jaką perspektywę i jaką nadzieję dali Adam i Ewa swoim synom?

Nie wiemy. Nie wiemy też skąd w Kainie i Ablu wzięła się potrzeba składania ofiary, ale nie ulega wątpliwości, że obaj wierzyli w Boga i Jego istnienie (Hebr. 11:6).

W 1 Mojżeszowej, 4 rozdziale, czytamy o historii Abla i Kaina: Obaj wierzą, obaj składają ofiary. Jednak Bóg patrzy inaczej na każdą z ofiar i każdego z ofiarodawców. Ale na Kainana jego ofiarę nie wejrzał (Hebr. 11:4). Historia skutków tego krótkiego wydarzenia (i opisu) jest nam dobrze znana: Kaina zapamiętujemy jako tego, który zostanie pokonany przez złość i zgrzeszy, mimo napomnienia samego Boga, zabijając swego brata. Abla zaś, pamiętamy jako bohatera wiary, ponieważ tak nas uczy Słowo, ale również jako człowieka uznawanego za sprawiedliwego przed Bogiem.

Abel to pierwszy człowiek, którego krew zawołała do Boga głośnym głosem. Ona krzyczała przeciwko niesprawiedliwości i złu w jego najgorszym wydaniu: śmierci. I to w dodatku śmierci sprawiedliwego, który jak uczy nas Biblia, ma szczególną wartość w oczach Boga (Obj. 6:10; Obj. 16:6).

Boga, tak samo jak nas, boli, że ktoś ginie bezsensownie, niezasłużenie, na przykład, gdy ktoś wybiera drogę Kaina – nie panuje nad gniewem albo frustracją.

A jak postępował Abel? Przez wiarę złożył Abel Bogu wartościowszą ofiarę niż Kain. Co zatem możemy powiedzieć o wierze Abla?

Wiara Abla.

Abel miał wiarę w Boga, ale nie tylko to, bo jak już wspomnieliśmy i Kain wierzył. Abel wierzył, jak inni bohaterowie wiary, w to, że Bóg nagradza tych, którzy go szukają.

Dlatego Abel wierzył, że jego zachowanie ma wpływ na to jak Bóg na niego patrzy. Wierzył, że chociaż na rodziców i na człowieka padło przekleństwo, to Bóg dał też obietnice. Wierzył, że trzeba szukać Boga i Jego przebaczenia. Wiedział, że człowiek potrzebuje pojednania z Bogiem. Sam zapewne wiedział, że grzech oddalił wszystkich ludzi od Boga, ale że On istnieje, i że jeszcze nie tak dawno jego ojciec Adam rozmawiał z Nim. Wierzył, że potrzebuje usprawiedliwienia. Skąd to wiemy? Ponieważ Bóg daje świadectwo o tym, przyjmując jego ofiarę. Słowo Boże to potwierdza w wersecie 4: dzięki czemu otrzymał świadectwo, że jest sprawiedliwy. Dlatego Bóg wejrzał na Abla.

Ofiara Abla.

Dlaczego ofiara Abla była przyjemna Bogu? Ponieważ złożył ją z wiarą. Zatem, patrząc na Abla, myślę, że przez to co wiedział i przeczuwał o Bogu, rozumiał, że należy Mu się to co najlepsze: to co tłuste, to co cenimy najbardziej, to co nas cieszy, ale też, i chyba przede wszystkim, to co pierwsze. Dlatego Abel oddał pierworodne zwierzę i musiał przelać krew.

Bogu właśnie ta ofiara szczególnie się podobała, ponieważ Abel, przez wiarę i cząstkę Bożą w sercu, zrobił to, co sam Bóg postanowił już przed założeniem świata: oddał to, co miał najcenniejszego. Bogu podobało się, że Abel zrozumiał iż nie składa się ofiary by Bogu było miło, ale ponieważ jesteśmy dłużni – grzeszni. Rozumiał, że grzech kosztuje, że trzeba poczuć się jak Bóg, który stracił w pewien sposób swego syna Adama.

Tak, oddanie tego, co mamy najcenniejsze, kosztuje. Bóg o tym wie. Abraham o tym wiedział. Oddać to co najcenniejsze, to uczynek wymagający bohaterstwa. Dlatego Bóg wejrzał na ofiarę Abla.

Zatem musimy pamiętać, że i od nas, którzy chcemy składać ofiary, też wymagane jest bohaterstwo wiary. Wiary w to, że to ma sens, że pójście za Jezusem to nie tylko filozofia dobrego życia tu na ziemi, albo życie w pokoju z innymi ludźmi, albo obietnica przyjemnego życia. Trzeba wierzyć w to, że Bogu należy się to co najlepsze i że zależy Mu nie na literze, nie na liturgii, ale na rzeczywistych uczuciach z jakimi składamy ofiary.

Składając ofiary, pamiętajmy że:

  1. Bogu podobają się ofiary składane z wiarą;
  2. Gdy Abel składał ofiarę, na ołtarzu było zwierzę. Jednak nie byle jakie zwierzę a pierworodne; Bóg widzi prawdziwą wartość ofiary, człowiek nie potrafi tego ocenić (Mar. 12:41-44);
  3. Bóg patrzy na stan naszego serca;
  4. Wiara, to świat niewidzialny ale realny (Błogosławieni, którzy nie widzą, a wierzą);
  5. Nie powinniśmy dążyć do tego by nasza ofiara była dobrze widoczna i doceniana przez ludzi (Mat. 6:2-3).

I jeszcze kilka słów:

Niech nasze życie będzie napełnione wiarą taką jaką miał Abel, który bez jasnego rozkazu, wiedział, przeczuwał, jaki jest Bóg i czego oczekuje. Sięgajmy jak najczęściej do opisów historii naszych bohaterów wiary i uczmy się od nich. Niech Bóg nas prowadzi i napełnia wiarą, która sprawi, że nasze ofiary będą Mu przyjemne. Módlmy się o to, by krew sprawiedliwych, takich jak Abel, już nie musiała być przelewana. Dziękujmy za krew, która ma jeszcze większą wartość u Boga niż wołająca krew Abla.

Udostępnij...

O Autorze

Olivier Kwarciak

Komentarze (8)

  • racjonalista

    racjonalista

    10 grudnia 2013 o 20:38 |
    Ofiara to zła rzecz, która narodziła się w chorych umysłach. Tylko szaleniec może zabijać niewinne zwierzę, czy człowieka (tak, bywały ofiary z ludzi - mam tu na myśli starożytne ludy czczące słońce) powołując się na wyimaginowanego boga. Jeżeli bóg istnieje, to wątpie aby był to bóg o którym mówi Stary Testament.
    Piszesz o "oddaniu tego co najcenniejsze". Dlaczego miało by to być życie innej istoty żyjącej? Czemu owi kapłani sami siebie nie złożą w ofierze? Polecam film Kult z 1973 roku i próbę znalezienia analogii do tego co działo się w Starym Testamencie.
    Bardziej racjonalne i miłosierne jest zabicie zwierzęcia na kotlet, niż dlatego, że ubzduraliśmy sobie że bóg tego od nas wymaga.
    • dak

      dak

      10 grudnia 2013 o 21:00 |
      No to mamy "racjonalny" problem: W takim razie zdecydowana większość ludzi miała i ma chore umysły i są szaleńcami, skoro przez tysiące lat mieli takie pomysły, by składać zwierzęta na ofiarę, a niektórzy nadal je mają. Wygląda na to, że Ci, którzy mają inny koncept współpracy z inteligentnym projektem albo naturą, najchętniej złożyliby na ofiarę tych, co mają ich zdaniem chore umysły (zob. awantura w Bohonikach i potem podpalenie meczetu w Gdańsku, no i niektóre powyższe zdania). Ale to zdaje się jednak nie zmieni sytuacji, że idea ofiary jest najważniejszym sposobem komunikowania się z tym Bogiem, w którego ja wierzę. Oczywiście rejony wiary nie są dostępne dla racjonalistów.
      • racjonalista

        racjonalista

        10 grudnia 2013 o 21:25 |
        Proszę się nie odnosić do mojego nicku, bo nie o tym jest dyskusja. Na wstępie zaznaczę, że nie jestem ateistą, a agnostykiem, ponieważ zarówno fanatyzm jak i ateizm (kategoryczne przyjmowanie, że bóg nie istnieje) wydaje mi się bezsensowne. W tej chwili nie mamy możliwości pełnego poznania co jest prawdą i nie ma przymusu decydowania w co się wierzy, więc ja nie decyduję. Najważniejsza jest moralność.
        Gdzie ja napisałem, że złożyłbym na ofiarę tych co mają chore umysły? Na pewno jestem za tym, aby blokować prawnie takie procedery (przeciwko ubojowi rytualnemu zarówno żydowskiemu, jak i islamskiemu).
        Co do "większości ludzi", to nie jest najmądrzejszy pomysł sugerować się tym co robi większość. Większość Polaków katolików klęka przed "świętym" obrazem matki boskiej, a w naturze ludzkiej leży tworzenie sobie bóstw (nawet Żydzi stworzyli sobie złotego cielca).
        Ofiara - okej, ale niech tą ofiarą będzie coś, czego faktycznie ja się wyrzekam - na przykład wyrzekam się przyjemności (życie ascetów mnie fascynuje) a nie "płacenie" za grzechy kosztem innej istoty żywej. Zabijanie jako forma odkupienia swoich grzechów? Dla niektórych może i tak. Jak to mówił Lord Farquaad ze Shreka "To jest poświęcenie, na jakie jestem gotów" ;)
        • Piotr Kubic

          Piotr Kubic

          10 grudnia 2013 o 22:31 |
          @racjonaliście przeszkadza odniesienie do swojego nicku, ale nie przeszkadza mu używać wobec innych określeń "szaleniec", "chory na umyśle", "ubzdurał sobie boga". Pisze też "nie ma przymusu decydowania w co się wierzy, więc ja nie decyduję. Najważniejsza jest moralność" - tak, nie ma przymusu, ale za to można obrzucać innych epitetami, i to też jest moralność. Kolego @racjonalisto, oczekujesz pewnego poziomu dyskusji, próbuj go realizować również sam.

          Oczywiście "nie o tym jest dyskusja", ale mogę dyskutować, kiedy mam wrażenie, że ktoś chce posłuchać. A tutaj nie mam tego przekonania.
          • racjonalista

            racjonalista

            10 grudnia 2013 o 23:03 |
            Nie "przeszkadza mi" odnoszenie się do mojego nicku, ale po prostu wolałbym dyskutować na temat.
            Szanuje wasze wierzenia, tak jak i wierzenia katolików, a nawet muzułmanów. Jednak kiedy dochodzi do zabijania niewinnych istot z powodu wiary w istnienie boga (a więc rzeczy, której udowodnić sie nie da), to śmiem się przeciwstawiać takiemu rytuałowi.
            Jeśli na ulicę wyjdzie człowiek, i zacznie zabijać zwierzęta, składając z nich krwawą ofiarę, większość z nas nazwie go szaleńcem. Czym się więc różni takie zachowanie od zachowania grup religijnych, poza społeczną akceptacją?
        • dak

          dak

          10 grudnia 2013 o 21:40 |
          Przepraszam, że odniosłem się do nicku. To było rzeczywiście nie na miejscu.

          Nie chodzi mi o sugerowanie się opinią większości, bo sam przeważnie mam poglądy mniejszościowe, tylko o to, że najwidoczniej w umyśle ludzkim była naturalnie zaszczepione przeczucie, by próbować komunikować się z Bogiem za pomocą ofiary.

          W ofierze, przynajmniej w rozumieniu biblijnym, nie chodzi wcale o "płacenie za grzechy", ale o wyznanie skruchy poprzez śmierć ofiary, o przyznanie, że w zasadzie sam grzesznik zasłużył na śmierć. Z czasem Bóg sam zdecydował, że ów zewnętrzny wyraz nie jest konieczny i że wystarczy sama skrucha.

          Trzeba przy tym pamiętać, że ofiary to nie tylko wyraz skruchy, ale przede wszystkim uwielbienia, chęci zbliżania się do Boga. Wyrażają to hebrajskie nazwy ofiary: Qorban (wywodzi się od "zbliżać się") oraz Olah (wywodzi się od "wznosić się"). Te pierwsze były ofiarami "spożywczymi". Człowiek siadał do wspólnej uczty z Bogiem.

          Jeśli asceza jest formą ćwiczenia woli, panowania nad ciałem, to oczywiście jest bardzo przyjemną i pożyteczną praktyką. Gdyby miała być jednak formą karania samego siebie za złe postępowania, byłaby raczej szkodliwa. Ofiara w zrozumieniu wyrzeczenia się przyjemności to raczej twór myśli greckiej, a nie hebrajskiej, czyli biblijnej, w której słuszność ja osobiście wierzę.
  • maagho

    maagho

    22 listopada 2013 o 17:44 |
    Również podobnie jak Abel chciałabym umieć składać Bogu ofiary z tego co uważam za najcenniejsze. Chciałabym sprawiać Mu radość i przyjemność. Niestety chyba jeszcze tego nie potrafię.
  • dak

    dak

    11 grudnia 2013 o 07:37 |
    No to dobrze, tylko że tutaj nikt nie propaguje ofiarowania zwierząt, a jedynie ideę ofiary składanej z uczuć, myśli, słów i uczynków człowieka, gotowość oddania się Bogu i Jego sprawie. O czym więc w ogóle rozmawiamy i skąd ten Twój protest akurat w tym miejscu?

Skomentuj

Zaloguj się aby skomentować Opcjonalny login poniżej.