Jedyny prawdziwy Bóg

Autor tekstu - Daniel Kaleta | Data publikacji - piątek, 14 czerwca 2013 | Obszar - na Północ

Jedyny prawdziwy Bóg
fot. Maria Kraska

A to jest żywot wieczny, aby poznali ciebie, jedynego prawdziwego Boga Jan 17:3.

Tak modlił się Jezus na pożegnanie z uczniami. Prosił o uwielbienie Go przygotowaną od początku chwałą po to, by jako Syn mógł uwielbić Ojca, a następnie udzielić wszystkim oddanym Mu przez Boga ludziom daru wiecznego życia. Ów żywot wieczny potrzebny jest po to, by móc poznać Ojca Jezusa – jedynego prawdziwego Boga, a także posłanego przez Niego Mesjasza, Jezusa.

Do poznania nieskończonego Boga potrzebne jest nieskończenie wiele czasu. Inaczej mówiąc, Boga nigdy nie będzie można poznać do końca. Ale im dłużej będzie ktoś żył z Nim w przyjaźni, tym lepiej Go pozna i tym mocniej będzie Go podziwiał i kochał. Taki jest sens i cel wiecznego życia.

Ojciec Jezusa jest jedynym prawdziwym Bogiem. Użycie tych dwóch przymiotników może oznaczać, że wszyscy inni bogowie są fałszywi, czyli nie są bogami. W takim prawdopodobnie sensie używa słowa „prawdziwy” apostoł Jan, gdy pisze do braci: Syn Boży przyszedł i dał nam rozum, abyśmy poznali tego, który jest prawdziwy. (...) On jest tym prawdziwym Bogiem i życiem wiecznym. Po czym natychmiast dodaje: Dzieci, wystrzegajcie się fałszywych bogów [bożków] (1 Jana 5:20-21). W podobnym sensie Jeremiasz, obserwując cześć oddawaną bożkom wyrabianym z drewna, kamienia i metalu, pisze o prawdziwym Bogu: Ale PAN jest prawdziwym Bogiem (Jer. 10:10).

Atrybut „prawdziwości” w odniesieniu do Boga może także oznaczać, że Ojciec Jezusa identyfikowany jest z pojęciem prawdy. To, co On mówi, zawsze jest prawdą – Słowo twoje jest prawdą (Jan 17:17; por. Psalm 119:160 i 2 Sam. 7:28). Bóg życzy sobie, by chwalono Go w prawdzie (Jan 4:23), a duch, którego udziela, jest duchem prawdy (Jan 15:26).

Jeśli słowo dane przez Boga zawsze jest prawdziwe, to wiernie dotrzymuje On zawsze swoich obietnic. Zapewne w tym sensie hebrajskie słowo emet, oznaczające prawdę, tłumaczone jest niekiedy jako wierność: Dzieła rąk Jego to wierność [hebr. emet – prawda] i sprawiedliwość (Psalm 111:7 BT). Podstawą Twego tronu sprawiedliwość i prawo; przed Tobą kroczą łaska i wierność [hebr. emet – prawda] (Psalm 89:15; por. też Psalm 91:4, 138:2; Zach. 8:8).

Poznanie prawdziwego Boga i przekonanie się o Jego wierności wymaga wiecznego życia. Jednak każdy dzień przeżyty już dzisiaj w przyjaźni z Bogiem zwiększa to poznanie. Jedyną drogą do poznania prawdziwości i wierności Boga jest Jego Syn, Jezus: Jesteśmy w tym [Bogu], który jest prawdziwy, w Synu jego, Jezusie Chrystusie (1 Jana 5:20). Przychodząc do Jezusa, trafiamy do Jego Ojca. Będąc w Jezusie, jesteśmy w Bogu, gdyż Jezus jest wiernym i prawdziwym Synem, który zawsze pełni wolę Ojca.

Udostępnij...

O Autorze

Daniel Kaleta

Komentarze (4)

  • Barbara Skadłubowicz

    Barbara Skadłubowicz

    22 czerwca 2013 o 12:26 |
    Piękny tekst Danielu,dziękuję.Przeczytałam komentarze Erasta i czuję,że jest w nich sporo racji.Zastanowiłam się nad sobą i ...dla mnie w modlitwach jest Pan Bóg i Pan Jezus,razem...nieważne jakich słów używam...
  • Erast Czekalski

    Erast Czekalski

    21 czerwca 2013 o 19:59 |
    Wybacz Danielu, niestety zdarza mi się „prędzej powiedzieć niż pomyśleć” 
    A powinienem pomyśleć, bo czytając Twoje teksty nietrudno zauważyć, że każdy ma swój temat wiodący i biorąc się za komentowanie powinno się go trzymać.
    Bo masz rację, że wszelkie dygresje jedynie zaciemniają przesłanie, które chcesz przekazać.
    Tylko jedno sprostowanie: nie była moją intencją „obszerna zachęta” czy co gorsza narzucanie komuś zmiany poglądów a jedynie, jak to na koniec napisałem, szukanie podpowiedzi, bo sam mam z tym problem.
    Szukałem jednak w niewłaściwym miejscu, więc przepraszam i znikam. Szczerze i bez cienia sarkazmu.
    Pozdrawiam,
    Erast
  • Erast Czekalski

    Erast Czekalski

    20 czerwca 2013 o 23:07 |
    Wybacz Danielu, że akurat do Ciebie i do Twoich tekstów tak się podczepiam.
    Dziękuję za powyższy i podzielam zawarte w nim tezy, ale znów mam pewien niedosyt.
    Dotyczy on pewnych moich wątpliwości, które może pamiętasz z naszej korespondencji.
    Ciągle mi to nie daje spokoju i marzy mi się dyskusja bardziej ugruntowanych ode mnie.

    Chodzi mi o nasz, Badaczy, stosunek do Pana Jezusa. Sam „wyniosłem z domu” pogląd, że modlić się można wyłącznie do Pana Boga. I można podpierać to dowodami z Pisma, których dostarcza sam Pan Jezus w Ewangeliach, na „Modlitwie Pańskiej” zaczynając. Nie sposób przytoczyć wszystkich cytatów, w których nasz Pan podkreśla Wyższość Ojca nad Synem. I to nie podlega najmniejszej wątpliwości ani nie powinno być przedmiotem żadnej dyskusji. I nie o taką dyskusję mi chodzi.

    Chodzi mi o nasz codzienny, żeby nie powiedzieć ciągły kontakt z Panem Jezusem, tak jak mamy go z Panem Bogiem. Nie znam (i bardzo dobrze), treści osobistych modlitw Braterstwa, natomiast słyszę publiczne modlitwy w zborze, na konwencjach, i przy innych okazjach. Nigdy nie ma w nich bezpośredniego zwracania się do Pana Jezusa. Ale już wiele Pieśni takie bezpośrednie odniesienia zawiera… Na „mój chłopski rozum, coś tu nie gra”…

    Uznajemy Pana Jezusa za Jedynego Pośrednika, a dla poświęconych również Jedynego Orędownika do Pana Boga i Jego Tronu Łaski, oczekujemy tego Pośrednictwa i Orędowania a nie raczymy Go o to poprosić?!? Nie odzywamy się do Niego, nie rozmawiamy z Nim, nie dzielimy się naszymi problemami, nie prosimy o Jego wstawiennictwo?

    Czy przypadkiem nie odwracamy ról, traktując de-facto Pana Boga jako Pośrednika do Jego Syna? Bo zawsze gdy Pan Jezus się pojawia w naszych modlitwach, to jedynie w trzeciej osobie (i nie mam tu na myśli mitycznej trzeciej osoby tzw. trójcy). Na przykład dziękujemy za Jego Ofiarę, Jego Drogocenną Krew, ale podziękowania te kierujemy do Pana Boga zresztą całkiem słusznie, bo to WOLĘ OJCA, WYPEŁNIŁ SYN, ale czy i Synowi nie należą się słowa naszej wdzięczności, bezpośrednio do Niego kierowane?

    Całkiem odwrotne zachowanie obserwuję u pozostałych wyznań, na przykład uderzyła mnie w jakimś netowym wykładzie adwentystycznym, karkołomna konstrukcja w modlitwie pastora, który zwracał się o wysłuchanie i spełnienie próśb przez Pana Jezusa, w Imieniu Pana Jezusa (…)

    Zostaliśmy stworzeni „na Obraz i Podobieństwo”. Wyobraźmy sobie, że w naszych ziemskich realiach podpadliśmy naszemu ojcu, a nasz brat wyjednał u niego przebaczenie naszych przewin, wstawia się za nami, jest naszym jedynym pośrednikiem i orędownikiem. Czy ignorując bezpośredni z nim kontakt, a zwracając się ze wszystkim wyłącznie do ojca, po pierwsze zostaniemy przez ojca wysłuchani, a po drugie, czy nie popełnimy delikatnie mówiąc, nietaktu wobec brata?

    Pan Bóg Jest Bogiem Zazdrosnym (np. Powt. Prawa 5:9), ALE NIE O SWOJEGO UMIŁOWANEGO, JEDNORODZONEGO SYNA, Któremu Poddał wszystko (np. Mat 28:18, Mat 11:27, Łuk 10:22, Jana 3:35, Jana 6:37, Jana 17:10).

    Faktem jest, że w całej Biblii można się dopatrzeć jedynie trzech przykładów bezpośredniego zwracania się do Pana Jezusa, po Jego Uwielbieniu: Św. Szczepan Dz. Ap 7:60; Św. Paweł 2 Kor 12:7-8; Św. Jan Obj 22:20. Czymże jest bezpośrednie zwracanie się do Pana Boga lub Jego Syna? Według mnie jest to zawsze modlitwa. A zgodnie z Biblijną definicją mamy tu więcej niż „dwu świadków”, takiej modlitwy do Pana Jezusa, więc owo „jedynie” może być też „aż”…

    Żeby nie było nieporozumień, chociaż nie są mi znane jakiekolwiek moje żydowskie korzenie, to przykazanie Mojżesza (Powt. Prawa 6:4), przywołane przez Pana Jezusa (Mrk 12:29), uznaję za oczywiste, swoje i bezdyskusyjne. Ale co zrobimy z wieloma wersetami, choćby tymi: Jana 5:19-27, 1 Kor 15-24-28? Odczytuję z nich, że do końca Tysiąclecia to Pan Jezus będzie Panem Panów i Królem Królów, że nie można czcić Ojca nie czcząc Syna, a jak czcić Syna jeśli nie w modlitwie? Oczywiście pamiętając że „Pan, Bóg nasz, Pan jeden jest” i zachowując bezwzględnie hierarchię stąd wynikającą.

    Wspomniany na początku niedosyt wynika stąd, że kończąc swój tekst stwierdzeniem:

    „Jedyną drogą do poznania prawdziwości i wierności Boga jest Jego Syn, Jezus […] Przychodząc do Jezusa, trafiamy do Jego Ojca. Będąc w Jezusie, jesteśmy w Bogu[…]”,

    nie definiujesz Danielu, w jaki sposób praktycznie „przychodzić do Pana Jezusa i być w Nim”, nie mając z Nim serdecznego, bezpośredniego, ciągłego kontaktu, co w stosunku do Niego, tak jak do Pana Boga wyrażać się powinno w relacjach modlitewnych?

    Św. Paweł w 1 Tym 2:5 powiedział: „Albowiem jeden jest Bóg, jeden też pośrednik między Bogiem a ludźmi, człowiek Chrystus Jezus.”

    Pośrednictwo to honorujemy w modlitwach np. poprzez przez zwroty „… Przez Ofiarę…”, „… W Jedyne Imię…”, itp., Samego Pana Jezusa pozostawiając jakby gdzieś z boku.

    Nawet nasza ziemska miłość do kobiety z czasem będzie słabnąć, a w końcu może zaniknąć, gdy nie będziemy z nią utrzymywać bezpośrednich, codziennych serdecznych kontaktów, gdy będziemy tylko mówić o niej, do niej samej się nie odzywając…

    Być może się mylę tych swoich wywodach, ale mam nadzieję, że nie wygłaszam herezji nie wartych odpowiedzi czy szerszej dyskusji, na którą liczę. Bo nie jest moim celem „wkładanie kija w mrowisko”, ale sam mam z tym „odwieczny” problem i po prostu szukam podpowiedzi. Chociaż właściwie kij w mrowisku niekoniecznie musi mu zaszkodzić, więc dlaczego by nie? Niech będzie „kij w mrowisko”, byle ku naszemu zbudowaniu i Chwale Bożej.

    Pozdrawiam serdecznie,
    Erast
    • dak

      dak

      21 czerwca 2013 o 15:23 |
      Dziękuję Eraście za obszerną zachętę do utrzymywania osobistych relacji z Jezusem. Jak najbardziej się pod nią podpisuję. Nie chciałbym jednak tutaj rozwijać tego zagadnienia, żeby nie zaciemnić podstawowego przesłania wersetu, który starałem się krótko skomentować – Bóg jest jedynym prawdziwym Bogiem. Owo słowo "prawdziwy" wnosi istotne i ciekawe treści do zrozumienia absolutnej wyjątkowości Najwyższej Istoty. To jest głównym przedmiotem mojego krótkiego tekstu.

      Mam nadzieję, że pojawi się kiedyś na Patmosie tekst o modlitwie i o roli, jaką odgrywa w niej Jezus. Wtedy będzie okazja, żeby o tym więcej porozmawiać. Jestem jak najbardziej chętny. Więcej ewentualnie w prywatnej korespondencji.

Skomentuj

Zaloguj się aby skomentować Opcjonalny login poniżej.