Prorok na opak

Autor tekstu - Piotr Kubic | Data publikacji - piątek, 03 stycznia 2014 | Obszar - na Północ

Prorok na opak
fot. Tymoteusz Żuchowski

Prorok Boży kojarzy się z kimś, kto przedstawia sobą ponadprzeciętną postawę moralną. Posiada też inne cechy, które pozwalają godnie reprezentować Boga – jest gotowy do poświęceń i cierpienia, wrażliwy na krzywdę ludzką i ma szczególne poczucie sprawiedliwości.

Na tle tych wyobrażeń wyraźnie odcina się jeden z proroków biblijnych. Otrzymawszy misję proroczą natychmiast wyrusza on w stronę… przeciwną, niż ta, gdzie miał tę misję pełnić. Bóg nie puszcza tego płazem, jednak nieszczęście dotyka początkowo nawet nie samego Jonasza (bo tak ten prorok miał na imię), ale towarzyszy jego podróży. Ogromna burza, która miała zmusić Jonasza do zastanowienia, uderza przede wszystkim w marynarzy i pasażerów statku. Śmierć zagląda im w oczy, dramatycznie poszukują przyczyny nieszczęścia, a są przekonani, że ono wkrótce pozbawi ich życia. Jednak Jonasza nie dotyczą te ciężkie chwile, jemu znów udało się uciec – w sen. Wreszcie Bogu udaje się potrząsnąć Jonaszem, robi to rękoma ludzi, którzy zmuszają go do wyznania prawdy.

Okazuje się, że Jonasz jest w pełni świadomy tego, co robi i co się dzieje. Przyparty do muru wyznaje, że jego śmierć jest sposobem na uratowanie statku. A jednak marynarze nie chcą z tego sposobu skorzystać. Próbują żeglarskich metod, by tylko nie złożyć ofiary z jednego człowieka. W końcu jednak uświadamiają sobie, że wrzucenie Jonasza do wody może być jedynym wyjściem. Zanim jednak to robią, usilnie proszą Boga o przebaczenie. Gdy wreszcie burza się ucisza, uczestnicy tych wydarzeń są wstrząśnięci. Składają ofiarę oraz składają zobowiązania. Nie mają wątpliwości, że dotknęła ich ręka prawdziwego Boga. Cała historia zmienia ich życie.

Dalsze dzieje Jonasza są nie do pozazdroszczenia. We wnętrzu ryby przeżywa straszne chwile. To pewnie one skłaniają go do pokuty i obietnic posłuszeństwa. Jonasz otrzymuje kolejną szansę. Rozpoczyna misję w Niniwie i ogłasza jej szybkie zniszczenie.

Ktoś, kto jest zatwardziałym grzesznikiem, nie zmienia swojego zdania mimo przestróg, gróźb, a nawet wobec oczywistych, oskarżających go faktów. Lecz nie takimi okazali się Niniwczycy. Mając czterdzieści dni, zdążyli nie tylko obwołać powszechną pokutę, ale i zmienić swoje postępowanie. Jest to rekordowo krótki czas, ponieważ zmiana nawyków, przyzwyczajeń, zwłaszcza gdy wrastają one w dużą społeczność ludzi, jest bardzo trudna i zwykle wymaga pokoleń. Niniwa wykazuje się ogromną determinacją.

Bóg wycofuje swój wyrok. Mieszkańcy się cieszą, ale nie prorok Jonasz. On nie przyjmuje do wiadomości tego, że miasto ocaleje. Miało być zniszczenie, niech więc będzie! Przygotowuje sobie punkt widokowy i czeka na widowisko.

Zadziwiające jest to, że w całej tej historii Jonasz jest… najgorszą ze wszystkich postaci. Marynarze postępują szlachetnie i tylko nieubłagana kalkulacja zmusza ich do wyrzucenia Jonasza za burtę. Mieszkańcy Niniwy wierzą Bogu, pokutują, w niezwykle krótkim czasie dokonują gruntownych reform. Ale człowiek, który zdaje się być najbliżej Boga, okazuje się bezlitosnym, egocentrycznym i niereformowalnym.

Księga kończy się retorycznym pytaniem Boga (Jonasz 4:10-11). To bardzo niezwykłe zakończenie, jak na księgi biblijne. Bo powstaje wrażenie, że ta historia wcale się nie kończy. Jonasz zostaje, jakim był, a Bóg ciągle próbuje go przekonywać. Rodzi się też pytanie – jak to możliwe, że Jonasz był prorokiem Boga? Że Bóg wykazał wobec niego taką cierpliwość?

Wnioski, jakie się nasuwają, mogą zatrważać. Ktoś, kto rozmawia z Panem Bogiem i wydaje się, że jest blisko Niego, wcale nie musi być dobrym człowiekiem. Może się zdarzyć, że inni będą o wiele lepsi. Ktoś może nawet przyczyniać się do nawracania ludzi, a samemu pozostać zatwardziałym i bezlitosnym. Na tym ponurym obrazie promieniem nadziei kładzie się postawa Boga. Nawet, jeśli jesteśmy małostkowi, egocentryczni, niemiłosierni (i tego nie dostrzegamy, uważamy nawet, że mamy rację), to Bóg jeszcze chce rozmawiać i tłumaczyć nam nawet najprostsze, podstawowe rzeczy. Tłumaczyć – ciągle, w kółko – z nadzieją, że może kiedyś to poskutkuje.


Jonasz z Niniwy - Zatonie 2012

Udostępnij...

O Autorze

Piotr Kubic

Piotr Kubic

Skomentuj

Zaloguj się aby skomentować Opcjonalny login poniżej.