Przaśniki szczerości i prawdy

Autor tekstu - Daniel Kaleta | Data publikacji - piątek, 07 kwietnia 2017 | Obszar - na Północ

Przaśniki szczerości i prawdy
fot. Maria Woziwoda

Za kilka dni Pascha. Jednym z ważnych przykazań paschalnych było wyczyszczenie kwasu. Należało go wyszukać, zgromadzić i spalić przed południem 14 dnia miesiąca Nisan. Nie chodziło o ocet czy cytrynę, ale wyłącznie o zaczyn chlebowy. Zakwas to bakterie, które w połączeniu z cukrem i wodą wywołują fermentację. W jej rezultacie powstaje alkohol i dwutlenek węgla. Gaz uchwycony w kleistej, glutenowej substancji powoduje wyrastanie ciasta. Bakterii nie da się usunąć. Są wszędzie – w powietrzu, w wodzie dodawanej do mąki i w samej mące. W jaki sposób można było zatem wyczyścić i usunąć kwas? Należało usunąć z domów wszystko, co zawierało mąkę lub ziarna i wodę.

Kolejnym ważnym przykazaniem paschalnym było jedzenie przaśników – macy. Macę przyrządza się prosto. Trzeba mąkę zmieszać z wodą, rozwałkować na cienkie placki, podziurkować je, żeby ciasto nie pęczniało, i szybko upiec, zanim rozpocznie się fermentacja. Reakcja fermentacyjna zaczyna się oczywiście natychmiast. Ale ponieważ jej efekty widoczne są nieco później, dlatego zajmujący się tym zagadnieniem ustalili, że od zmieszania mąki z wodą do włożenia placków do rozgrzanego pieca nie powinno upłynąć więcej niż 18 minut. Tyle teoria, a w praktyce trzeba to po prostu zrobić jak najszybciej. Pośpiech ma przypominać o wyjściu z Egiptu. Izraelici nie mieli czasu czekać, aż zakwasi się ciasto na chleb, i dlatego upiekli przaśniki.

Chrześcijanie na ogół nie obchodzą Paschy. Nie usuwają z domów literalnego zakwasu chlebowego. Mimo to lekcja ta w swej symbolicznej wymowie ma znaczenie na naśladowców Jezusa. Apostoł Paweł w 1 Kor. 5:8 napisał: Obchodźmy więc święto nie w starym kwasie ani w kwasie złości i przewrotności, lecz w przaśnikach szczerości i prawdy. Nawiązywał oczywiście do święta Paschy, o którym wspomina w poprzednim wersecie. Miał jednak na myśli duchową lekcję, która odnosi się do wszystkich dni w roku, choć jest aktualna również, a może szczególnie, w okresie święta Paschy.

Jest intuicyjnie zrozumiałe, co oznacza kwas złości i przewrotności. Ale co miał Paweł na myśli mówiąc o starym kwasie? Co w ogóle symbolizuje kwas? Z tekstu wynika, że może między innymi oznaczać złość i przewrotność – ogólnie złe rzeczy. Jezus daje nieco inne objaśnienie, ostrzegając, by strzec się kwasu faryzeuszy i saduceuszy: Mówił, aby się wystrzegali [nie] kwasu chlebowego, lecz nauki faryzeuszów i saduceuszów (Mat. 16:12). Łukasz doszukał się jeszcze innego wyjaśnienia: Strzeżcie się kwasu faryzeuszów, to jest obłudy (Łuk. 12:1). Kwasem może więc być fałszywa nauka, ale także złe cechy, np. obłuda i ogólnie zło.

Z jakiej właściwości kwasu wynika taka lekcja? Kwas powoduje, że ciasto rośnie. Rozciągliwy gluten napełnia się pęcherzykami gazu, dlatego wydaje się, że ciasta jest więcej. Po upieczeniu będzie pulchne i miękkie. Lubimy taki dobrze wyrośnięty chleb.

W naszym postrzeganiu świata regułą jest, że to, co blisko, wydaje się większe. Gdy chodzimy po górach, może nas to zwieść. Najbliższa góra wygląda na tak wysoką, że można pomyśleć: z niej już niedaleko. Tymczasem często okazuje się, że te naprawdę wielkie góry były ukryte daleko w tle.

W sprawach codziennych to, co nam najbliższe, wydaje się większe, czyli ważniejsze. Rodzina jest ważniejsza, większa od sąsiadów. Przyjaciel jest większy i ważniejszy od nieprzyjaciół. Chrześcijanin, który chodzi do mojego zboru, jest ważniejszy i większy niż inni wierzący.

Gdy spoglądamy na świat literalnymi oczyma, nie widzimy samych siebie. Możemy zobaczyć rękę, nogę, ale żeby zobaczyć całość, potrzebujemy lustra. W duchowym postrzeganiu spraw, owszem, dobrze widzimy samych siebie. I tak jesteśmy skonstruowani, że sami dla siebie jesteśmy najwięksi i najważniejsi. Więksi od rodziny, więksi od przyjaciela, więksi od brata i siostry, więksi od wszystkich.

W rzeczywistości jest jednak inaczej. Owszem, zdarza się, że czasami stajemy się ważniejsi od innych, ale najczęściej jesteśmy tak samo albo i mniej ważni. Jednak kwas naszego „ego” sprawia, że widzimy samych siebie jako największych, najlepszych, najważniejszych, najładniejszych, najprzyjemniejszych. Taki miękki, pulchny chleb smakuje nam najbardziej.

Z jednej strony można powiedzieć, że Bóg chciał, byśmy w taki sposób postrzegali świat. To On stworzył zasady perspektywy i psychiki. I w zasadzie nie ma w takim postrzeganiu niczego złego. Dopóki wiemy, że najbliższa góra niekoniecznie jest największa, wszystko jest w porządku. Jeśli umiemy relatywizować swoje potrzeby i dostosowywać się do innych, to dobrze. To normalne, że widzimy swoje sprawy na pierwszym planie. Gdybyśmy tak samo wyraźnie dostrzegali zalety innych, jak widzimy swoje wady, to może byśmy się załamali. Moglibyśmy całkowicie utracić poczucie własnej wartości i popaść w depresję. Tak się nieraz dzieje i to też nie jest dobre. Jeśli jednak ulegamy złudzeniu optycznemu i rzeczywiście uznajemy się za większych, to znaczy, że zaczyna działać w nas kwas złości i przewrotności. Kwas obłudy i fałszywej nauki faryzeuszy, która potępia innych, a rozgrzesza siebie.

Dlatego dobrze jest, byśmy czasami zapomnieli o sobie. Byśmy poczuli się częścią większej całości. Byśmy zrozumieli, że całe ciało może się bez nas obejść, ale my bez niego nie. Byśmy usunęli z siebie choć na pewien czas nasze przekonanie o byciu „pępkiem świata”. Byśmy przesunęli poczucie środka ciężkości na innych. Żeby to osiągnąć, trzeba działać szybko. Kwas egocentryzmu działa natychmiast. Gdy pozostawimy sobie chwilę czasu na rozmyślanie, zaraz wydamy się sobie więksi. Chcąc uchwycić właściwe proporcje, trzeba się rozwałkować na cienko, poprzebijać widelcem i szybko wrzucić do pieca. Jeśli sami tego nie zrobimy, to przyjdzie wałek doświadczeń i widelec cierpienia. Rozgrzany piec dokończy dzieła. Jeśli jesteśmy dziećmi Bożymi, to Ojciec zadba o naszą pokorę.

Apostoł przestrzega przed starym kwasem. Intelektualnie mamy skłonność do wpadania w koleiny, podążania wytyczonymi ścieżkami. Czasami są one dobre, ale częściej nie. Jezus mówi, że Jego ścieżka jest wąska i trudna do znalezienia. A szeroka i wygodna, dobrze przedeptana droga wiedzie na zatracenie. Dlatego też pouczał swoich naśladowców, by nie nalewali nowego wina do starych naczyń. By nie łatali starego ubrania, ale zrzucili je i stanęli przed Nim nago. On ma dla nas nowe szaty. Ma nowe naczynia na nowe wino swojej świeżej nauki.

Dlatego musimy usunąć stary kwas. W naszym wypadku mogą to być przyzwyczajenia albo poglądy, których nie nauczyliśmy się od Jezusa, ale przyjęliśmy z wyznaniowej tradycji. Mogą nie być złe, ale lepiej je najpierw odłożyć i zacząć od nowa. Stanąć przed Jezusem nago i razem z Nim, w mocy ducha rozpocząć nową drogę. Niełatwo to zrobić, ale trzeba się starać.

Mamy też usunąć kwas złości i przewrotności. Po grecku to dwa dość podobne słowa: kakiaponeria. Kakia – to zło ogólne, wewnętrzne. Poneria – przewrotność, czy też może złośliwość, to sposób uzewnętrzniania naszego zła. Usuńmy i jedno, i drugie. Zlokalizujmy zło własnego charakteru oraz złośliwość i przewrotność naszego postępowania. Nazwijmy je, zbierzmy, usuńmy i spalmy do południa 14 dnia miesiąca Nisan. Łatwo powiedzieć. Trudno zrobić. Ale trzeba się starać.

A gdyby nam się udało, to czy od razu żylibyśmy w przaśnikach szczerości i prawdy? Wydaje się, że nie. Przaśność nie jest naturalnym stanem skażonego grzechem człowieka. Bakterie zła są wszędzie – w powietrzu, w wodzie i w mące, czyli: w nauce, nastawieniu i postawie. Gdy tylko nie zastosujemy przepisu na macę, prędko skwaśniejemy.

Szczerość to nie tylko sposób bycia, który polega na mówieniu tego, co się myśli. Istnieje także pojęcie np. „szczerego” złota. W tym znaczeniu szczere jest to, co niezmieszane, niezanieczyszczone dodatkami. Maca jest przaśna, bo zawiera tylko mąkę i wodę. Nie ma żadnych domieszek. Co więcej, zawiera pełny skład mąki. Bakterie, wchodząc w reakcję z cukrem, przetwarzają go na alkohol. Jeśli nie pozwolimy im tego zrobić, otrzymamy placki zawierające naturalny cukier z ziarna. Można powiedzieć, że to jest właśnie szczere ziarno, szczera mąka.

Jeśli usuniemy z siebie zło, dowiemy się dopiero, jacy naprawdę jesteśmy. Oczywiście tak do końca tutaj się tego nigdy nie dowiemy, bo nie pozbędziemy się całkowicie zła. Ale możemy próbować sobie wyobrazić, jakimi bylibyśmy, gdybyśmy nie byli źli. Czasami to wyobrażenie nazywamy „intencjami”. Uważamy też, że Bóg z nich właśnie nas rozsądza, a nie z ich wykonania. Do pewnego stopnia jest to racja. Choć uczynki sprawdzają, czy rzeczywiście coś jest naszą intencją, czy tylko pustą deklaracją.

Szczerość takiego spojrzenia na siebie powoduje, że możemy żyć w prawdzie. Jeśli nie jesteśmy szczerzy z sobą, to nie poznamy prawdy. Nieszczerość, czyli domieszki innych elementów, działanie kwasu egocentryzmu wytwarzające odurzający alkohol i nadymające nas, byśmy wydawali się sobie więksi od innych, nie tylko zasłoni nam prawdę o sobie, ale także sprawi, że nie poznamy prawdy o innych. Nie poznamy także prawdy o sprawach. Nie będziemy umieli odróżnić nauki prawdziwej od fałszywej.

Pycha i egoizm jest zabójczym mechanizmem uszkadzającym nasze zdolności postrzegania. Uderza w samą istotę rozumienia Boga i świata. Ponieważ samolubstwo sprawia, że nasze sprawy i nasze poglądy wydają się najważniejsze, będziemy lekceważyli inne poglądy i interesy innych osób. Popadniemy w błąd i skwaśniejemy.

Dlatego wyczyśćmy stary kwas przyzwyczajeń i tradycji. Usuńmy zło i przewrotność oraz złośliwość postępowania. Pozbądźmy się obłudy i fałszywych nauk. Starajmy się natomiast o przaśność spojrzenia na siebie i swoje sprawy. Zauważmy, że jesteśmy tylko malutką cząstką wielkiego chleba. Bądźmy szczerzy ze sobą i z innymi. Bądźmy prawdziwi, nie udawajmy kogoś, kim nie jesteśmy. Mówmy prawdę i żyjmy w prawdzie. Abyśmy mogli stać się nowym zaczynem. Ponieważ jako paschalny baranek został za nas ofiarowany Chrystus. Prawdziwy i szczery, niesamolubny, nieskalany żadnym grzechem. I tak obchodźmy święto nie w starym kwasie ani w kwasie złości i przewrotności, lecz w przaśnikach szczerości i prawdy.

Wykład w Speyer, 2 kwietnia 2017

Udostępnij...

O Autorze

Daniel Kaleta

Komentarze (1)

  • Teresa Dąbek

    Teresa Dąbek

    07 kwietnia 2017 o 22:14 |
    Amen

Skomentuj

Zaloguj się aby skomentować Opcjonalny login poniżej.