Przaśniki szczerości i prawdy

Autor tekstu - Stanisław Kubic | Data publikacji - piątek, 28 kwietnia 2017 | Obszar - na Północ

Przaśniki szczerości i prawdy
fot. Piotr Litkowicz

Aby w zwięzłych i jak najprostszych słowach przekazać słuchaczom obszerne i skomplikowane nauki prorocze i moralne, Jezus posługiwał się przypowieściami, w których na osnowie wydarzeń z codziennego życia słuchaczy, zazwyczaj wydarzeń przeżywanych przez nich głęboko uczuciami, wplatał wątek swych nauk. Wtedy część wiedzy jaką chciał przekazać już tkwiła w świadomości słuchaczy, drugą częścią był wątek słów Jezusa, tworzący z osnową całość. Dziś przy odczytywaniu tych nauk musimy skupić się zarówno na osnowie, jak i na wątku, z uwzględnieniem kolejności; najpierw dobrze zrozumieć osnowę, później odczytać naukę Jezusa z dodanego do osnowy wątku jego nauk.

Podział na osnowę i wątek przedstawię na przykładzie przypowieści o ziarnie gorczycznym – Mat. 13:31-32 i na tłumaczeniu proroczego znaczenia tej przypowieści przez wykładowcę na jednym z kursów biblijnych dla dzieci. Chcąc dzieciom wyjaśnić szkody, jakie „nominalne chrześcijaństwo” wyrządziło naukom Biblii, posłużył się tą przypowieścią. Oto dzieło wyrosłe z świętego ziarenka gorczycy, świętego, bo podobnego do Królestwa Niebieskiego, zbrukały ptaki swymi odchodami, symboliczni nauczyciele chrześcijańscy, bo zagnieździli się na wyrosłym krzewie.

Jezus nie powiedział o zbrukaniu świętego krzewu przez ptaki, wykładowca uznał, że dla pierwszych słuchaczy była to oczywista oczywistość więc mógł się na nią powołać. W jego komentarzu ta rzekoma oczywistość tkwiąca w świadomości pierwszych słuchaczy (nie słowa Jezusa), będąca osnowa tej przypowieści, stała się ważną częścią proroctwa, jakie Jezus zawarł w tej przypowieści. Nie byłem w Ziemi Świętej i nie widziałem krzewu gorczycy z gniazdami ptaków, ale obserwując ptaki gnieżdżące się w moim kraju, nie wierzę, że ptaki gnieżdżące się na krzewie gorczycy zabrudziły go swymi odchodami.

Są ptaki brudzące odchodami piskląt otoczenie gniazd, np. kormorany doprowadzają przez to do uschnięcia drzew, na których zakładają swe gniazda, ale większość ptaków wynosi daleko z gniazd odchody swych piskląt, aby nie pobrudzić nimi otoczenia, w którym skrycie wychowują swe potomstwo. Otoczenie gniazd brudzą ptaki, których pisklęta z różnych względów nie są narażone na zjedzenie przez drapieżniki. Dbają o czystość gniazd i ich otoczenia te ptaki, dla których jedyną ochroną piskląt przed drapieżnikami jest ich ukrycie i kamuflaż. Skowronka gnieżdżącego się w jamce na ziemi zobaczymy dopiero wtedy, kiedy sfrunie tuż przed nami przed butem mogącym go przydeptać. Przybyły z południa gołąb skalny zasiedlił „sztuczne skały” miast i brudzi odchodami swych piskląt gniazdo i jego otoczenie. Rodzimy gołąb grzywacz gnieżdżący się na drzewach, dopiero od kilku dziesięcioleci również na drzewach blisko siedzib ludzkich, ukrywa swe gniazdo i dba o jego czystość.

Jeśli, jak przypuszczam, ptaki gnieżdżące się w krzewie gorczycy wspomnianej w przypowieści, dla ukrycia piskląt dbają o czystość otoczenia swych gniazd, to wraz z krzewem tworzą dla człowieka kojące piękno przyrody. Drobne ptaki śpiewające znaczą przed konkurencją teren swego przebywania przyjemnymi dla ludzi trelami, a ich śpiew dodany do piękna zielonego krzewu w ziemi tak skalistej jaką jest Palestyna, tworzy miejsce odpoczynku dla ludzkich uczuć. Jeśli taka osnowa proroctwa przypowieści tkwiła w świadomości słuchaczy Jezusa, wątek proroczy utkany przez Jezusa na tej osnowie czeka na inny komentarz.

Przypowieść o ziarnie gorczycznym jest drobną cząstką obszernej nauki Biblii o drodze przyjścia do ludzi na ziemi Królestwa Bożego. Przytoczyłem ją tylko dla wskazania na współzależność pomiędzy osnową proroctwa tkwiącą w świadomości ludzi, zazwyczaj pierwszych słuchaczy, czy pierwszych czytelników, a jego wątkiem dodanym do tej osnowy. Chciałem bowiem zatrzymać się na osnowie innego proroctwa będącego zarazem ważną nauką moralną, proroctwa o różnych zaczynach kwasu (drożdży) i przaśnym cieście, napisanego przez apostola.

Wyrzućcie więc stary kwas, abyście się stali nowym ciastem, jako że przaśni jesteście…1 Kor. 5:7.

Apostoł pisał te słowa do ludzi, którym mogła się przydarzyć w ich własnym domu konieczność oczyszczenia narzędzi do pieczenia chleba z niedobrego kwasu, aby z nowym zaczynem można było upiec chleb przydatny do jedzenia. Takiej konieczności wyrzucenia niedobrego zaczynu, aby po nabyciu dobrego upiec chleb, doświadczyłem w dzieciństwie w domu rodzinnym, czyli doświadczyłem osnowy, na której apostoł utkał wątek swego polecenia.

Późną jesienią 1949 roku rodzice przeprowadzali się z miasta do nowego domu wybudowanego na wsi. W domu tym, co było oczywiste w tamtym czasie i miejscu, był też nowy piec do wypieku chleba, obok niego stały niezbędne, nowe narzędzia: pociosek, ożóg, pomietło i łopata do wsadzania i wyjmowania bochnów z pieca. Na targu rodzice kupili dzieże i koszyczki do formowania bochnów nazywane słomiankami, bo były plecione z wikliny i słomy. Kupili też zboże i zmielili w młynie na mąkę. Mnie wysłano do sklepu po drożdże.

Pierwszy wypiek był nieudany, bochny miały upieczoną tylko zewnętrzną skórkę, a w środku była rzadka breja ciasta. Dopiero wtedy dowiedzieliśmy się, że ze zboża zebranego w tamtym roku i w tamtej okolicy, nie da się upiec chleba korzystając z drożdży kupionych w sklepie. Gospodynie w tamtej wsi miały swój zaczyn przydatny do pieczenia chleba z tego zboża, użyczyły nam go i po usunięciu z dzieży „starego kwasu” mogliśmy jeść chleb z własnego wypieku.

W tamtym roku i tamtej okolicy po skoszeniu zboża i ustawieniu snopów w mendle, bo stawiało się razem w kupkach piętnaście snopów, przez wiele dni padał deszcz. Ziarna w snopach skiełkowały, ale później po wyschnięciu i w czasie młócenia zielone kiełki i białe nitki korzeni odpadły od ziaren, lecz mąka z tego zboża miała zmienione właściwości i dlatego wyjątkowo do wypieku potrzebna była odpowiednia rasa drożdży. Zaczyn do upieczenia chleba z normalnej mąki czasami uda się przygotować nawet z dzikich drożdży, jakie niewidoczne dla nas są w naszym otoczeniu, jest jednak wtedy ryzyko niewyrośnięcia dostatecznie ciasta, czy upieczenia chleba gorszej jakości. Winiarstwo używa wielu wyselekcjonowanych ras drożdży dla wyprodukowania wielu różnych win. Czytałem tylko o jednym wyjątkowym zaczynie z San Francisco używanym w piekarnictwie dla upieczenia chleba lepszego od innych.

Sklep, w którym można było kupić chleb był oddalony od naszego domu, dlatego do czasu upieczenia dobrego chleba we własnym piecu jedliśmy przaśne placki pieczone na blacie kuchennego pieca. W połowie dwudziestego wieku nawet w wiejskim sklepie były chemiczne dodatki spulchniające przaśne ciasto, z ich pomocą przeżyliśmy oczekiwanie na własny chleb. Konieczność jedzenia przaśnych placków skutecznie wzmaga dążenie do upieczenia chleba na dobrym zaczynie.

Apostoł, pisząc co mamy usunąć ze swego życia i do czego dążyć, posłużył się przykładami z codziennego życia jego czytelników, kontynuując posługiwanie się symbolami ciasta z kwasem (z drożdżami) i ciasta bez kwasu znanymi od czasu wyjścia Izraela z Egiptu. Przez używanie tych symboli odwoływał się do świadomości czytelników wynikłych z podobnych doświadczeń jakie opisałem powyżej. Zapisane słowa apostoła są wątkiem. Po dodaniu go do osnowy świadomości czytelnika stworzonej przeżytymi doświadczeniami, tworzą całą tkaninę, całość nauki o postawionym przed nami zadaniu stworzenia na ziemi jakiegoś dzieła: wyjścia ze starego kwasu poprzez przaśność do bycia nowym zaczynem, czy nowym ciastem.

Przeżyte doświadczenie uświadomiło mi, że zaczyn (kwas, drożdże) przygotowujący ciasto do upieczenia z niego chleba, jest bardzo potrzebny w naszym jedzeniu ziaren zbóż. Zły kwas zniszczy produkty zbożowe wytworzone dużym nakładem pracy, dobry zaczyn jest poszukiwany, jest katalizatorem wydobywającym z mąki ukryty w niej zapach i smak, i nadaje wspaniałą konsystencję wypiekom. Nie do uzyskania przy spożywaniu przaśnych potraw przygotowywanych z mąki lub kaszy. Współcześni smakosze chleba piekący go sami w domach, po nabyciu wyjątkowo dobrego zaczynu przechowują go w lodówkach, pobudzając do życia i namnażając przed każdym kolejnym pieczeniem chleba. Kupuję chleb w piekarni szczycącej się zaczynem do pieczenia chleba własnej hodowli, o jego jakości świadczą kolejki klientów wychodzące czasami aż na ulicę.

Nie znalazłem w Biblii nakazu wyrzucenia kwasu jako takiego, zawsze zły jest „ten” kwas: stary, faryzejski. W Egipcie Izraelici wyrzucili kwas egipski, aby nie wnieść go do nowej ojczyzny. Natomiast raz jeden jest mowa o świętym kwasie, bo podobnym do Królestwa Niebieskiego, który niewiasta wrzuciła do mąki, aż się całe ciasto od niego zakwasiło tworząc udane ciasto do upieczenia z niego chleba – Mat. 13:33. Apostoł napisał, że jeśli zaczyn (kwas) jest święty, to i całe ciasto też jest święte – Rzym. 11:16.

Są to argumenty oparte na znaczeniu słów, lepsze byłoby wyjaśnienie opisujące drogę wyjścia ze starego kwasu poprzez przaśności do sytuacji, w której wychodzący własną pracą ma stać się wzorem do naśladowania dla innych, zaczynem nowej jakości społecznego życia ludzi. Takim opisem jest historia nawrócenia z drogi zła Saula pod Damaszkiem: poprzez stan przaśności, kiedy już wiedział, że źle postępował ale jeszcze nie znał drogi dobrej służby dla Boga, wprowadzony został w czas pracy nad sobą, aby stał się apostołem, wzorem dla innych dla naśladowania – 1 Kor 4:16, zaczynem nowej służby dla Boga. Swoje nawrócenie uznał za proroczy przykład.

Lecz dostąpiłem miłosierdzia po to, by we mnie pierwszym Jezus Chrystus pokazał całą wielkoduszność jako przykład dla tych, którzy w Niego wierzyć będą dla życia wiecznego1 Tym. 1:16.

Rzeczywiście, w taki sam sposób ludzie świata będą zawracani ze swej drogi zła, aby poprzez przaśność, kiedy zmuszeni do pokuty mocą z nieba będą się wstydzić dotychczasowego postępowania, wprowadzić ich na drogę dobra.

Milczałem od długiego czasu, w spokoju wstrzymywałem siebie, teraz jakby rodząca zakrzyknę, dyszeć będę z gniewu, zabraknie mi tchu. Wypalę góry i wzgórza, sprawię, że wyschnie wszystka ich zieleń, przemienię rzeki na stawy, a jeziora osuszę. Sprawię, że niewidomi pójdą po nieznanej drodze, powiodę ich ścieżkami, których nie znają, ciemności zmienię przed nimi w światło, a wyboiste miejsca w równinę. Oto są rzeczy, których dokonam i nie zaniecham. Wstecz się odwrócą z wielkim zawstydzeniem ci, którzy w bożkach pokładają ufność, którzy mówią ulanym posągom: Jesteście bogami naszymiIzaj. 42:14-17 (Izaj. 2:16-21).

Wydarzenia …objawionego sądu Boga…Rzym. 2:5 opisanego w zacytowanych powyżej wersetach, będą powielane z ludźmi wzbudzonymi. Lecz ludzie ci nie będą wyprowadzani mocą z nieba z drogi zła, aby stać się nowym zaczynem, bowiem nowy święty zaczyn już będzie stworzony na ziemi i im pokazany.

Powstań! Świeć, bo przyszło twe światło i chwała Pańska rozbłyska nad tobą. Bo oto ciemność okrywa ziemię i gęsty mrok spowija ludy, a ponad tobą jaśnieje Pan, i Jego chwała jawi się nad tobą. I pójdą narody do twojego światła, królowie do blasku twojego wschoduIzaj. 60:1-3, (Izaj. 2:3, Jer. 16:19).

Dziś pomagając sobie wzajemnie mamy stworzyć w sobie nowy, święty zaczyn jako wzór do naśladowania – 1 Piotra 2:12. Stworzyć go w sobie, wyrzuciwszy wcześniej wszelkie złogi złego kwasu psujące wzajemną społeczność. Usuwanie starego i tworzenie nowego zaczynu ma się odbywać  w stworzonej dla tego celu atmosferze przaśników szczerości i prawdy.

Udostępnij...

O Autorze

Stanisław Kubic

Skomentuj

Zaloguj się aby skomentować Opcjonalny login poniżej.