Ustrój kościoła (3)

Autor tekstu - Daniel Kaleta | Data publikacji - piątek, 14 października 2016 | Obszar - na Północ

Sposoby łączenia się zgromadzeń

Ustrój kościoła (3)
fot. Piotr Litkowicz

Kontynuacja tekstu: Ustrój kościoła (2) – Organizacja zgromadzenia lokalnego

Z zapisów Dziejów Apostolskich oraz apostolskich listów wynika, że zbory pierwszych chrześcijan utrzymywały między sobą ożywione kontakty. Świadczą o tym choćby przekazywane przez apostołów pozdrowienia: Pozdrawiają was wszystkie zbory Chrystusowe (Rzym. 16:16; por. 1 Kor. 16:19; Hebr. 13:24). Łącznikiem między lokalnymi kościołami byli apostołowie Jezusa oraz ich współpracownicy (Kol. 4:12‑16). Zapewne także inni wierzący, poruszający się między miejscowościami i krajami, pomagali nawiązywać i zacieśniać takie kontakty (Dzieje Ap. 18:2,18).

Czasami zbory podejmowały wspólne działania, jak choćby zbieranie datków na cele charytatywne przez większą liczbę zgromadzeń z danej okolicy (2 Kor. 8:1‑2). Zdarzało się w takich wypadkach, że zgromadzenia podejmowały wspólną decyzję o wyborze osób, którym powierzały zebrane środki finansowe (2 Kor. 8:19). Trudniejsze i bardziej kontrowersyjne kwestie stawały się czasami przedmiotem debaty w gronie apostołów i starszych (Dzieje Ap. 15:2).

Władza dwunastu apostołów Jezusa w pierwszym kościele polegała raczej na wspieraniu decyzji niż ich podejmowaniu. Byli oni filarami kościoła (Gal. 2:9), ale nie kratami w oknach czy sztabami w drzwiach. Piotr zwał samego siebie współstarszym i zwracał się do starszych z prośbą, a nie rozkazem (1 Piotra 5:1). Apostoł Paweł posługiwał się czasem argumentem swojej wyróżnionej pozycji, ale raczej tylko po to, by tym silniej wpłynąć na suwerenne, mimo wszystko, decyzje innych braci czy zgromadzeń.

Gdy wybierani byli starsi w zgromadzeniach, zapewne apostołowie mieli ważny w tym procesie udział, jednak słudzy byli wybierani głosami świętych, których dotyczyła stanowiona usługa (Dzieje Ap. 14:23 cheirotoneo oznacza procedurę nakładania rąk przez całą społeczność). Gdy Tytus w imieniu Pawła miał ustanawiać starszych, czyli biskupów (Tyt. 1:5), to zapewne nie w tym sensie, by miał on za zbór podejmować decyzje, ale raczej sugerować właściwe kryteria wyboru oraz wspierać proces ordynacyjny.

Z Biblii trudno dowiedzieć się czegoś więcej na temat sposobów łączenia się pierwszych zborów w większe całości. Jedynym źródłem dodatkowej wiedzy mogłyby być ewentualnie tradycje organizacyjne gminy żydowskiej, gdyż zapewne na niej wzorowali się pierwsi chrześcijanie.

W późniejszym procesie rozwoju chrześcijaństwa prędko okazało się, że spontaniczne i intuicyjne struktury biblijne przestały wystarczać ambitnym przywódcom oraz nadopiekuńczym strażnikom czystości moralnej i teologicznej w realizacji wszystkich ich dążeń i zamierzeń. Poza tym wzrost liczby kościołów oraz ich liczebności stanowił dla nich wygodne usprawiedliwienie, gdy zaczynali posługiwać się sprawdzonymi metodami organizacyjnymi wypracowanymi przez rzymską administrację państwową.

Pozostawiając w tym miejscu zapisy biblijne, przyjrzymy się historycznemu rozwojowi metod organizacyjnych stosowanych przez późniejszych chrześcijan.

Trzy tradycyjne struktury organizacyjne kościoła

Wydaje się, że pierwsze gminy chrześcijańskie miały ustrój, który dzisiaj określilibyśmy mianem kongregacjonalnego (od łac. congregatio – zgromadzenie) – zbory są wzajemnie od siebie organizacyjnie niezależne, samodzielnie wybierają swoich sług, same decydują o swojej działalności, a utrzymują jedynie więzi duchowe, łącząc się organizacyjnie tylko w miarę potrzeby i w sposób nieformalny na użytek pojedynczych akcji.

Taki sposób działania wydawał się jednak niektórym przywódcom mało efektywny zarówno w zakresie krzewienia dobrych idei, jak i zwalczania starych, złych przyzwyczajeń. Szybko więc zaczęto powoływać się na przykład pierwszego jerozolimskiego spotkania starszych i apostołów, by ustanowić stały organ tego typu, który składałby się ze starszych poszczególnych zgromadzeń i podejmował zobowiązujące decyzje we wspólnych sprawach. Siłą rzeczy starsi, którzy przekazywali zborom autorytatywne ustalenia takich konsyliów, zaczynali stanowić rodzaj zwierzchności wśród braci. Taki ustrój w bliższych nam czasach reformacji został nazwany prezbiteriańskim (od gr. presbyteros – starszy). Jego zasady po raz pierwszy sformułował Jan Kalwin z Genewy, dokładniej opisał Martin Bucer ze Strasburga, a praktycznie wprowadził w życie John Knox w kościele szkockim.

Równolegle z systemem soborowym rozwijały się ambicje lepiej wykształconych i sprawniejszych oratorsko i politycznie biskupów, którym udawało się zdobywać w zborach i na soborach większy posłuch dla swoich pomysłów i wykładni. Chętnie zaczęli się oni powoływać na fakt, że apostołowie posiadali wyższe uprawnienia w kościele niż pozostali starsi i biskupi, więc może również ich uczniowie, czy rzekomo mianowani przez nich następcy, powinni mieć takie same prerogatywy. Kościoły zostały podzielone rzymskim zwyczajem na okręgi, czyli diecezje, a znaczniejsi biskupi, zwłaszcza działający w ważnych ośrodkach politycznych, zaczęli coraz silniej dominować nad pozostałymi starszymi i zborami w swoich okręgach. Taki system hierarchicznego kościoła nazywamy dzisiaj episkopalnym (od gr. episkopos – biskup).

Ustrój papieski, w którym biskup Rzymu uzurpuje sobie rolę namiestnika Jezusa i rzekomo w Jego imieniu podejmuje swoje podobno nieomylne decyzje, jest skrajnym przypadkiem systemu episkopalnego. W innych kościołach tego typu, jak kościele prawosławnym, koptyjskim czy anglikańskim, również wybierani są najwyżsi hierarchowie, którzy odgrywają rolę „głów” swoich kościołów, tak jak Jezus jest głową swojego – jedynego prawdziwego kościoła.

W tych trzech systemach organizacyjnych różny jest sposób powoływania osób do pełnienia służby publicznej. W zborach typu kongregacjonalnego, niemających żadnego zwierzchnictwa oprócz dwunastu apostołów i Jezusa za pośrednictwem ich pisemnego nauczania, w sposób naturalny wszystkie decyzje o wyborach i działalności podejmowane są przez członków zboru. Czasami zborowe decyzje podlegają akceptacji jednego pastora, czy też jakiejś rady starszych zborowych, w zależności od sposobu działania przyjętego autonomicznie przez zgromadzenie.

W systemie prezbiteriańskim ważniejszą rolę odgrywa konsystorz starszych, który ma większe uprawnienia, sprawując poniekąd władzę w imieniu synodu, czyli okresowego zjazdu wszystkich przedstawicieli wyższej hierarchii zborowej. Przejawia się to w różny sposób, ale najczęściej nowi kandydaci do usługi proponowani są przez konsystorz i przez nich też mianowani, niekiedy za zgodą zboru.

Najbardziej zhierarchizowany system episkopalny powołuje się na sukcesję apostolską i ciągłość kapłańską, co oznacza, że kolejni usługujący muszą uzyskać ordynację wyższej instancji. Na ogół najwyższy hierarcha ustanawia poniższych, ci zaś kolejnych z niższego szczebla kościelnego kleru. W podobny sposób są także podejmowane inne ważne decyzje.

Walory i wady

Wydaje się sprawą oczywistą, że system kongregacjonalny najbardziej przypomina sposób działania pierwszego kościoła. Jest jednak najmniej sprawny w działaniu i zarządzaniu. Niechętnie jest też tolerowany przez władze polityczne, które wolą mieć do czynienia z pojedynczymi przedstawicielami kościołów. Wbrew pozorom system kongregacjonalny najbardziej jest jednak odporny na działanie błędu. Trudniej jest zdeprawować całą rozproszoną społeczność, gdyż zdrowy rozsądek wielu wierzących i nieskrępowane działanie ducha hamuje rozwój zła, a brak struktur siłowych, narzucających poglądy, uniemożliwia wprowadzenie błędów przemocą.

System prezbiteriański miałby swoje zalety, gdyby koncyliacyjny sposób ustalania poglądów nie służył ich narzucaniu, ale jedynie wypracowywaniu w celu swobodnego przyjęcia lub odrzucenia przez poszczególnych wierzących, zgodnie z ich duchowym wyczuciem. Najczęściej jednak przeradza się on w system panowania nad umysłami i sumieniami wierzących, którzy zresztą sami chętnie pozbywają się swojej odpowiedzialności, składając ją na rzekomo mądrzejszych, lepiej wykształconych i bardziej uduchowionych prezbiterów i doktorów.

Hierarchiczny system episkopalny wydaje się być całkowicie sprzeczny z duchem Pism apostolskich i najbardziej podatny na działanie błędu poprzez możliwość zwiedzenia pojedynczych silnych przywódców. Z drugiej jednak strony z politycznego punktu widzenia takie systemy są najsprawniejsze organizacyjnie i osiągają największe sukcesy w kategoriach liczbowych. System episkopalny jest też niewątpliwie najbardziej przydatny do zarządzania dużymi liczebnie kościołami.

W zależności od zrozumienia roli kościoła w tym życiu i na tej ziemi różne systemy jego organizowania wydają się być bardziej przydatne. Zwolennicy zapewnienia w nim platformy dla osobistego rozwoju duchowego jego członków, z przeznaczeniem do przyszłego zastosowania w epoce mesjańskiej, preferują oczywiście system kongregacjonalny, który pozostawia każdemu zgromadzeniu oraz jego członkom najwięcej wolności. Taki system najlepiej też reaguje na „powiewy” ducha świętego, gdy Bożą wolą jest, by kościół podjął na ziemi jakieś szczególnego rodzaju zadanie. W okresie reformacji w kościołach kongregacjonalnych gromadzili się ludzie, którzy mieli najwyższe oczekiwania intelektualne i moralne.

W systemie prezbiteriańskim konserwatyści widzą większą nadzieję na zachowanie zwyczajów i poglądów w takim stanie, w jakim je zastali, gdy rozpoczynali swoją służbę. Rzeczywiście, ustanawiani przez różne rady i ciała prezbiterzy i biskupi są statystycznie bardziej konserwatywni i mniej podatni na jakiekolwiek, również dobre zmiany niż ogół społeczności. Ma to swoją korzystną stronę, gdy chodzi o obronę prawdy. Jednak ten sam system równie dobrze sprawdza się w konserwowaniu błędów, które przez lata zagnieździły się wśród chrześcijan, a synody i konsystorze bardzo sprawnie przeciwdziałają ich usuwaniu.

Otwartość

W Biblii nie ma przykazania zalecającego sposób utrzymywania kontaktów pomiędzy zborami. Nie ma też określonych jasnych zasad, które nakazywałyby utrzymywać społeczność z jednymi, a inne pomijać, nie uznając ich chrztów czy wyborów. Jedni na wszelki wypadek woleliby wszystkich traktować jak braci, a dopiero gdy natkną się na błąd w postępowaniu czy nauczaniu, reagować tak samo, jak uczyniliby to w stosunku do sióstr i braci z własnego zgromadzenia. Inni zaś uważają, że lepiej jest zachować maksymalną ostrożność i na wszelki wypadek nie uznawać nikogo spoza własnego kościoła – nie udzielać mu głosu, nie pozwalać mu się modlić, dopóki jasno nie zdeklaruje swojej przynależności do danego wyznania. Trzeba przyznać, że tych drugich jest przeważająca większość.

W ustroju prezbiteriańskim i episkopalnym otwartość w uznawaniu członków innych społeczności jest z definicja niemożliwa. Rady czy biskupi zastrzegają sobie prawo ordynowania duchownych i ustalania, czym jest prawda, którą należy głosić. Tylko w systemie kongregacjonalnym możliwe byłoby praktykowanie takich obyczajów, jak choćby w synagogach z okresu wczesnochrześcijańskiego, które prosiły Pawła o zabranie głosu, a dopiero gdy stwierdziły, że głosi prawdę, której nie byli skłonni przyjąć, przestawali go słuchać i przyjmować. Czy w moim zgromadzeniu mógłbym sobie wyobrazić podobnie odważne podejście do usługi obcych głosicieli?

Dla przypomnienia – tezy przedstawione powyżej:

  1. Zgromadzenia opisane w Biblii utrzymywały między sobą nieformalne kontakty, zwoływały spotkania starszych, wybierały czasem wspólnych przedstawicieli, uznawały się wzajemnie; ogniwami łączącymi je były postacie apostołów, wraz z ich współpracownikami, oraz ich nauczanie.
  2. Ustrój zgromadzeń powstałych w czasach biblijnych można określić jako kongregacjonalny, w którym każdy lokalny zbór jest niezależny i utrzymuje jedynie luźne duchowe więzi z innymi zgromadzeniami naśladowców Jezusa.
  3. W procesie dalszego rozwoju chrześcijaństwa, a zwłaszcza wzrostu ilości i liczebności zgromadzeń, rozwinął się system prezbiteriański, przyznający większe prerogatywy wybranym starszym oraz ich międzyzborowym spotkaniom, a także system episkopalny, wyłaniający spośród starszych wyższą hierarchię biskupów, którzy następnie sprawują władzę nad niższym klerem i zborami.
  4. Proces decyzyjny w zborach kongregacjonalnych jest mozolny, wymagający najwięcej czasu i wysiłku, ale jest też najbardziej odporny na wypaczenia i przydatny do rozpoznawania woli Bożej.

W kolejnym rozważaniu: Metody organizowania się zborów Badaczy Biblii

Udostępnij...

O Autorze

Daniel Kaleta

Skomentuj

Zaloguj się aby skomentować Opcjonalny login poniżej.