Co się stanie (2)

Autor tekstu - Samuel Królak | Data publikacji - piątek, 10 kwietnia 2015 | Obszar - na Południe

Myślącym pod rozwagę

Co się stanie (2)

fot. Maria Kraska

Kontynuacja tekstu: Co się stanie (1)

Poprzednio rozważając problem: co stanie się z chrześcijanami, którzy odrzucili Jezusa, szukaliśmy wersetów dotyczących życia i śmierci a zwłaszcza tzw. wtórej śmierci. Omówiliśmy dwa z nich - Co się stanie (1).

Dziś spróbujemy kontynuować wcześniejsze rozważania.

CO STANIE SIĘ Z CHRZEŚCIJANAMI, KTÓRZY ODRZUCILI JEZUSA

Pan dla siebie samego wszystko sprawił, nawet i niezbożnika na dzień złyPrzyp. 16:4 (BG)

RZECZYWISTE A DUCHOWE ŻYCIE I ŚMIERĆ. JUDASZ

Kilka słów wtrącenia na temat drugiej (wtórej) śmierci. Jest o niej napisane tylko w Księdze Objawienia, w rozdziałach, które opisują rządy Chrystusa w przyszłości (20-21). Wynika z nich, że wtóra śmierć to śmierć biologiczna, a nie duchowa. Jest ona Bożą karą, a nie skutkiem działania człowieka. Aby nastąpiła druga śmierć, musi być najpierw pierwsza, tj. Adamowa. Druga śmierć nie może nastąpić przed pierwszą, ponieważ wtedy stałaby się pierwszą. Druga śmierć rozpocznie się dla grzeszników po zakończeniu Wieku Ewangelii, przez cały okres Tysiąclecia i później. Nie znajduję ani jednego wersetu Pisma Świętego, potwierdzającego wtórą śmierć w Wieku Ewangelii. Pismo Święte nigdzie nie stwierdza, że „zagaszenie ducha” jest tożsame z wtórą śmiercią, przeciwnie, twierdzi ono, że ci, którzy znaleźli się w takim stanie, oczekują w bojaźni na „ogień, który strawić ma przeciwników” i pełni są „straszliwego oczekiwania sądu”, tj. Sądu Ostatecznego, na którym staną i na który, rzecz jasna, wstaną.

Myślę, że na przykład zdrajca naszego Pana, Judasz Iskariota, wstanie na Sąd Ostateczny i wysłucha tego, co Jezus ma mu do powiedzenia. Nie może być inaczej, bowiem gdyby umarł na zawsze w I wieku naszej ery, kiedy popełnił samobójstwo, bez znaczenia byłyby słowa Mistrza: „lepiej by mu było, gdyby się nie narodził” (Mat. 26:24). Uciekłby przed naszym Panem w śmierć. Na pewno przeżył męczarnię wyrzutów sumienia, ale trwało to zaledwie kilka godzin – od wydania Pana do pola Akeldama. Nie w tym rzecz, by cierpiał więcej, tylko, że nic nie zostało wyjaśnione, załatwione, a grzeszył od dawna. Owszem, stał się symbolem zdrady, jego imię okryte jest hańbą, ale przecież, gdyby miał nie powstać na sąd, wszystko to byłoby mu obojętne.

Taki przykład. Na pewno widziałeś niejeden film kryminalny w swoim życiu. Wiek XX to, jak zauważył jeden z publicystów Tygodnika Powszechnego, okres tworzenia „ikon zła”, to jest czarnych charakterów, i prześciganie się w tym, jak uczynić kogoś dla widzów bardziej znienawidzonym. Joker, Voldemort, Hannibal Lecter, ktoś tam jeszcze. A teraz przywołaj sobie zakończenie któregokolwiek z tych filmów – taki antagonista krzywdzi i zabija wiele osób, aż w końcu ginie relatywnie lekkim zgonem – ktoś go, powiedzmy, zastrzelił. Czy jego „kara” odpowiada krzywdzie wielu niewinnych ofiar, które ucierpiały z jego ręki? Nigdy nie czułeś, że niezachowana jest tu proporcja? A zresztą po co nam jakaś fikcyjna postać. Czy mało było totalitarnych wodzów, którzy naprawdę zabrali za sobą do grobu krew milionów ofiar? Czy ich odejście uśmierzyło gniew i zaspokoiło poczucie niesprawiedliwości w narodach?

Gdyby ludzie pokroju Judasza unikali odpowiedzialności za swoje czyny kończąc ziemskie życie, bez nadziei na jutro, jak wierzą ateiści, i w czym chowają nadzieję zbrodniarze w rodzaju Stalina, byłoby to rzeczywiście„zawieranie przymierza ze śmiercią”, o którym mówi prorok Izajasz (Izaj. 28:14-22). Tymczasem Pan zapowiedział przez tego proroka wszystkim ludziom, że nawet śmierć nie wyrwie ich z Jego ręki. Jesteśmy własnością Pana, za życia i w śmierci, i nie tylko my, ale również wszyscy ludzie. „Umie Pan zachować bezbożnika na dzień sądu”. Nic nie kończy się dla nikogo tu i teraz.

Najgorszą karą, wielekroć gorszą niż chłosta, czy najwymyślniejsze tortury, jest konfrontacja twarzą w twarz z owocami własnego zła – wstyd i upokorzenie, wynikające z faktu, że wszyscy wiedzą i potępiają to postępowanie, że wszystko zostało wywiedzione na jaw. Świadomość, że istnieje obiektywna, doskonała i uosobiona Sprawiedliwość, która powie o każdym prawdę i da mu to, na co sobie zasłużył. To z tą ideą walczyli w historii najwięksi despoci, to za tę prawdę Kim Dzong Un niszczy Biblie i prześladuje chrześcijan. To tego boją się wszyscy możni; pamiętamy jak prokurator Feliks zląkł się mowy o sądzie w rozmowie z apostołem Pawłem.

ŚMIERĆ I ŻYCIE W PRZENOŚNIACH BIBLIJNYCH

Problem w uchwyceniu tego, że wtóra śmierć również jest biologiczna, wynika w dużym stopniu z faktu, że oczytanym w Biblii chrześcijanom nakładają się i mieszają co najmniej dwa rozumienia życia i śmierci: ujęcie realne i symboliczne. Jakie jest rozumienie realne, każdy wie – istota żywa, to ta, która czuje, rusza się, zachodzą w niej różne dobroczynne biologiczne procesy. Śmierć jest tego odwrotnością. Interpretacja symboliczna pojęć „życie” i „śmierć” pochodzi z Ewangelii. „Martwi” to ci, którzy nie uwierzyli, a więc nienawróceni ludzie (Mat. 8:22, Łuk. 9:60). Być „żywym” oznacza być wierzącym w Chrystusa, czyli pojednanym z Bogiem, który usprawiedliwia. Ale człowiek „ożywa”, gdy najpierw „umrze” grzechowi (Rzym. 6:1-11, Efez. 2:1, Kol. 2:20; 3:3). Powstaje taki sylogizm: jeśli ofiarowałem się Chrystusowi i otrzymałem spłodzenie z Ducha świętego, to umarłem jako stary człowiek, umarłem dla swoich ziemskich ambicji, poprzedniego życia itd. Zrezygnowałem ze swoich restytucyjnych nadziei, tj. z życia wraz ze zmartwychwstałą ludzkością na odnowionej Ziemi.Czyli już jakby „umarłem” śmiercią pierwszą, Adamową. Żyję odtąd już nie swoim życiem, ale żyje we mnie Chrystus. Bóg dał mi zadatek duchowego życia, nowy umysł, i on właśnie stanowi moje nowe ja, nowe, drugie życie. Stąd już tylko krok do wniosku: ci, którzy to drugie życie w sobie stłumili, zdusili, a bez wątpienia do takich należą chrześcijanie, którzy porzucili wiarę w Boga i Jezusa, umarli albo umrą po raz drugi, kiedy zakończą obecną egzystencję.

Wniosek ciekawy, tylko, że zbudowany na pośredniej dedukcji i nie poparty żadnymi wersetami. Takie rozumowanie jest prawdziwe w płaszczyźnie metaforycznej, gdzie śmierć grzechowi ma oznaczać całkowitą zmianę postępowania i myślenia człowieka, który wstąpił na drogę uświęcenia. Ale przecież proces jego biologicznego życia nie został przerwany na skutek chrztu czy innego wydarzenia! To wciąż ten sam żywy człowiek. Jego serce nie przestało bić ani na chwilę. Realnie nie umarł. Jeśli w dalszym ciągu, po wstąpieniu na Wąską Drogę, zagasi w sobie życie duchowe, odrzuci wiarę (1 Tes. 5:19), to dokonał tego sam. Nie jest to śmierć wtóra – kara przeznaczona i zadana przez Boga przeciwnikom. Taki może po zaparciu się Jezusa żyć dalej, powiedzmy, 30 lat – śmierć wtóra (rozumiana jako zabicie w sobie życia duchowego, wiary) poprzedziłaby pierwszą, fizyczną – trudno się z tym zgodzić. A zatem zagłodzenie, zagaszenie w sobie ducha to nie „druga śmierć”. Rzeczywista śmierć również nie jest wtórą – ona zdarzy mu się po raz pierwszy. Śmierć druga dla grzeszącego nastąpi w przyszłości. Nie nastąpi jednocześnie pierwsza i druga. Aby umrzeć drugą śmiercią, trzeba najpierw umrzeć śmiercią pierwszą, powstać biologicznie z martwych i ponownie umrzeć. Uważajmy, aby starannie odseparowywać od siebie wersety odnoszące się wprost do rzeczywistości i piękne przenośnie biblijne, które mówią o życiu wewnętrznym, psychice nowonawróconego itd.

Ale straszliwe niejakie oczekiwanie sądu (…)

Warto poruszyć jeszcze kwestię sądu. Święty Piotr pisał, że nastał czas, aby sąd zaczął się od domu Bożego (tj. od uczniów Chrystusa). Jest to prawda, ale czytamy przecież o sądzie, który czeka na nas później. Ale straszliwe niejakie oczekiwanie sądu. O co tu chodzi? Wyróżnić należy dwa rozumienia sądu: 1) jako próby, trwającej od momentu chrztu i poświęcenia do zgonu naśladowcy Jezusa, 2) jako wyroku, podsumowującego ten okres i następującego później. Jeśli grzeszący chrześcijanie oczekują jeszcze jakiegoś sądu (o czym już mówiliśmy), to zapewne nie mają na myśli próby, której nie przeszli pomyślnie, lecz raczej wyrok Chrystusowy. Taką decyzję, co do zapłaty za swoje postępowanie wszyscy naśladowcy Jezusa, dobrzy i nieprawi, usłyszą osobiście od Niego, o czym uczą wszystkie mowy i przypowieści Pana, poświęcone rozliczeniu ze sługami (Mat. 19:25-30; Łuk. 19:11-28; Mat. 13:47-50).

O sądzie więcej w związku z kolejnymi wersetami następnym razem.

Udostępnij...

O Autorze

Samuel Królak