Ja, biegacz

Autor tekstu - Łukasz Miller | Data publikacji - piątek, 09 sierpnia 2013 | Obszar - na Południe

Ja, biegacz
fot. Piotr Litkowicz

W ciągu ostatnich 4 lat kilka razy zaczynałem regularnie biegać. Ta regularność trwała najwyżej miesiąc. Po tych wszystkich latach porażek doszedłem do wniosku, że to nie o brak kondycji chodziło, nadwagę czy brak adidasów za 500 zł. Moje problemy miały początek i koniec w mojej głowie. Brak wytrwałości, systematyczności, ‘słaba’ silna wola – mógłbym tak wymieniać długo. Jednakże i to nie definiuje problemu. Schodząc głębiej, dostrzegam problem samotności – biegałem sam. Sam musiałem się mobilizować, biec, pokonywać siebie, swoje słabości, które zaledwie po kilometrze dawały o sobie znać.

Kiedy się przeprowadziłem, znalazłem „running partnera” i mimo większej nadwagi i zdecydowanie mniejszej formy nagle jakoś zaczęło się to sklejać. Bieganiem tego jeszcze długo nie nazwę, jednakże po tych kilku tygodniach odkryłem, że tu nie chodzi o bieganie. Forma, figura, kilogramy to są sprawy drugorzędne. W bieganiu chodzi o to, czego nie dostrzegamy: wytrwałość, sumienność, stanowczość i – co w moim wypadku jest kluczowe – zaparcie się samego siebie. I uwierzcie, naprawdę nie przesadzam.

Kluczem mojego małego zwycięstwa jest to, że nie jestem solo, a w tandemie. Wzajemna mobilizacja, która wyciska dodatkowe metry, każe wstać o szóstej rano, powoduje, że się „chce”. Dziś wyjątkowo wstałem i pobiegłem sam. Dystans zdecydowanie krótszy, może i łatwiejszy, ale zdecydowanie gorszy – tylko dlatego, że samotny. Już nie było mobilizacji na dodatkowe metry.

Te same zasady dostrzegam w chrześcijańskiej wspólnocie. W samotności na pewno będzie możliwość duchowego wzrostu, ale w tandemie lub może w całym kościele mówimy o treningu w pełni profesjonalnym. Kiedy doświadczenia stają się za ciężkie, jest ktoś, kto zagrzeje do walki. Kiedy nie mamy już sił, jest ktoś kto nas podniesie. Kiedy mamy już dość, jest ktoś, kto na nas poczeka. Za wszelką cenę nie wolno wypadać z rytmu. Nie szybkością i siłą, ale systematycznością pokonamy wszelkie wewnętrzne przeszkody. Forma przyjdzie sama.

Udostępnij...

O Autorze

Łukasz Miller