Nieobecna

Autor tekstu - Ela Dziewońska | Data publikacji - piątek, 08 maja 2015 | Obszar - na Południe

Nieobecna

fot. Piotr Litkowicz

W telefonie już nie usłyszę tego jedynego na świecie głosu z owym wibrującym „r”, już nie złoży mi życzeń urodzinowych wcześnie rano, by nikt jej nie uprzedził, ale i nie powie paru słów prawdy, bo takie miała prawo.

To już nieaktualny adres i obce ścieżki, po których spacerowałyśmy.

To trochę rzeczy najważniejszych, zostawionych „na pamiątkę”.

Nieobecność, to też zawieszony głos w modlitwie. Przez wiele miesięcy rozpoczynałam dzień słowami: „daj, Panie Boże, mamie spokojne myśli, uciszenie, daj siłę dłoniom, które się nią opiekują. Cierpliwość daj wszystkim w tym Domu”.

Wnuk, po którejś wizycie u babci, mądrze zauważył, że Ona już najbardziej potrzebuje naszych modlitw.

Teraz nie potrzebuje i tego.

Rozum podpowiada: podziękuj za długie życie, że tyle lat była. Ale serce wie swoje.

Już nic nie da się dopowiedzieć, wytłumaczyć, powiedzieć, że się kochało.

Wiara podpowiada, że jej historia to jedna z kart Księgi Żywota i że przyjdzie czas na wspólne czytanie i dowiem się tego, o co jeszcze chciałam zapytać.

Ale, właściwie, jaka Ona nieobecna?! Przecież „nieobecni są najbliżej”, jak powiedział ksiądz poeta.

Jest w rozmowach, wspomnieniach, podczas oglądania domowych albumów ze zdjęciami i stwierdzeń: ależ ona podobna do babci.

Jest, gdy myję okna, bo burknęłaby: no, wreszcie.

Podłogę wycieram. Najwyższy czas. Ona miała tak czystą, że można było z niej jeść.

Sałatkę doprawiam, tak jak mnie nauczyła. Pierogi robię, te jej ulubione.

I śpiewamy pieśń „Czymże Panie się odwdzięczę”, a zakończenie już zawsze z jej intonacją:
„s e r c e  t y l k o  C i e b i e  z n a”.

Udostępnij...

O Autorze

Ela Dziewońska

Komentarze (3)

  • Piotr Kubic

    Piotr Kubic

    01 czerwca 2015 o 23:53 |
    Moja babcia, w moich wspomnieniach, siedzi na ganku i pokazuje mi ruchem głowy, że mam przykryć miesięczną córkę, bo choć jest lato i upał, to w wózeczku może się przeziębić. Albo staje na tym ganku trzydzieści lat wcześniej i woła w ogród: "Piooooootruś!, Krzyyyyysiu!" Albo popłakuje sobie cicho, jak teatralna aktorka, kiedy nie możne z nami już wytrzymać.
  • dak

    dak

    10 maja 2015 o 07:27 |
    A u nas dzisiaj dzień matki. Moja mama "nieobecna" już od ponad dwudziestu lat. Coraz mniej obecna nawet we wspomnieniach. Ale chyba wiem, czym by się dzisiaj ucieszyła. Dobrze, że przypominacie...
  • Kasia Smialkowski

    Kasia Smialkowski

    10 maja 2015 o 00:05 |
    To prawda! Ci, którzy odeszli, przypominają się czasem w zaskakujący sposób. Moja Mama na przykład "mieszka" w pietruszce - ile razy siekam zieleninę, przychodzi mi do głowy cały rządek różnych sytuacji i oczywiście to, jak przygotowywała pietruszkę i koperek do zamrożenia. I jeszcze jej zawołanie "wstawaj, bo tyle jest roboty" - bywało, że trochę irytujące, bo kto chce wychodzić rano spod kołdry z taką perspektywą, ale teraz używamy tego wyrażenia z uśmiechem i ciepłym wspomnieniem.

Skomentuj

Zaloguj się aby skomentować Opcjonalny login poniżej.