Trudne rozstania

Autor tekstu - Krystian Dąbek | Data publikacji - piątek, 16 grudnia 2016 | Obszar - na Południe

Trudne rozstania
fot. Małgorzata Kubic

Z dziećmi co wieczór czytamy jeden lub dwa rozdziały i wymieniamy się spostrzeżeniami. Oto kilka wybranych refleksji z jednego z ostatnich dni.

Na kartach Biblii jest wiele historii opisujących trudne rozstania. Już na początku Kain musiał się rozstać z ojcowskim domem. Tak się stało z powodu grzechu, który nad nim ciążył. Ale były i takie rozstania, których powodem nie był grzech, a jednak były konieczne.

Abraham z Lotem musieli się rozstać z powodu… obfitości Bożego błogosławieństwa polegającego na tym, że pastwiska nie były w stanie pomieścić ich stad i dobytku. Mocne więzi rodzinne nadal pozostawiły ich w dobrej relacji.

W Nowym Testamencie Apostoł Paweł z Janem Markiem rozstali się podczas podróży i w kolejnej wyprawie to spowodowało kolejny podział – tym razem odłączył się również Barnaba.

Ale Barnaba chciał zabrać z sobą również Jana, zwanego Markiem. Paweł natomiast uważał za słuszne nie zabierać z sobą tego, który odstąpił od nich w Pamfilii i nie brał udziału wraz z nimi w pracy. Powstało nieporozumienie, tak iż się rozstali, Barnaba, zabrawszy Marka, odpłynął na Cypr, Paweł zaś poruczony łasce Pańskiej przez braci, obrał sobie Sylasa i udał się w drogę. Przemierzał Syrię i Cylicję, umacniając zbory (Dzieje Ap. 15:37-41).

Historia znana i często podawana jako dobry przykład rozstania się w zgodzie i miłości – tak, aby nasze cielesne słabości nie psuły dobrej pracy jaką wykonujemy.

Opowieść, z której wynikła poniższa refleksja, to dramatyczne rozstanie dwóch wielkich przyjaciół! Tak zaczyna się rozdział, który dziś czytaliśmy z synem:

A (Dawid) wstawszy odszedł, Jonatan zaś powrócił do miasta (1 Sam. 21:1).

Myślę, że Jonatan i Dawid na tym etapie trochę inaczej odczuwali przyczynę, dla której muszą się rozstać, jednak obaj wiedzieli, że jest to jedyne rozsądne rozwiązanie. Głupia sprawa, bo RAZEM mogli by wiele dobrego zrobić uzupełniając się nawzajem w swoich brakach. Obaj byli bardzo mężni i odważni. Obaj pokładali wielką ufność w Bogu – Tym Bogu, który może zbawić od złego – któremu nikt nie dorówna w Jego mocy. Obaj swoim zachowaniem budzili respekt u ludzi tak, iż szanowali ich nie ze strachu, ale widząc ich dobre zachowanie. Obaj przedkładali dobro innych nad swoje własne. Potrafili dostrzegać ducha Prawa nie przywiązując przesadnej uwagi do litery. Widać, że Prawo mieli wyryte w sercu. W Bożym świecie byliby idealnym duetem. Duetem, który mógłby góry przenosić. Mam nadzieję, że jeszcze tak będzie…

…ale niestety przyszło im żyć na Ziemi…

Jonatan czuje dużą presję ze strony ojca, którego nie chce zdradzić… Myśli, że to by ojca „zabiło” (być może i dosłownie). Możliwe, że szacunek do rodziców kazał mu oddalić się od przyjaciela i pozostać przy boku swego ojca. Tego nie wiemy…

Czcij ojca swego i matkę swoją, aby długo trwały twoje dni w ziemi, którą Pan, Bóg twój, da tobie (2 Mojż. 20:12).

Jedno jest pewne: Dawid wie, że skoro on ma być królem, to nie może nim być Jonatan. Ciekawe czy już przed tym rozstaniem Jonatan byłby gotowy na odstąpienie należnego mu stanowiska? (Potem jest już pewne, że nie było to dla Jonatana problemem w jego przyjaźni – sam tak mówi przy jednym z kolejnych spotkań z Dawidem).

Jedno jest stuprocentowo pewne – nawet gdyby oni się między sobą dogadali, to naród (społeczeństwo) miałoby wielki problem zaakceptować taką zmianę bez rozlewu krwi, buntu, rewolucji. Dziwnie brzmi słowo „naród”, bo tak naprawdę byłaby to tylko grupa mocno wpływowych osób, które podparłyby się narodem i pociągnęły do walki bratobójczej. Zbyt wiele osób w systemie państwowym jest na stanowiskach, które przy zmianie władzy prawdopodobnie by stracili. Ze strachu o swój dalszy los nie dopuściliby do oddania władzy i wykorzystaliby społeczeństwo do walki o obronę… no właśnie, obronę czego? Przecież nie państwa. Przecież nie obywateli. Przecież nie obronę dobra społecznego.

Chyba tylko obronę „LITERY PRAWA” – prawowitym królem powinien być potomek Saula a nie Dawid. Nie pozwoliliby, aby Jonatan dobrowolnie oddał władzę! A przecież było wiadome, że Bóg odebrał królowanie domowi Saulowemu.

Wiemy jak wyglądała dalsza historia po śmierci Saula i Jonatana: Dowódca Abner zebrał wojsko i wsparł innego potomka Saulowego. Obwołał go królem choć wcale nie miał do niego żadnego szacunku – potrzebował go tylko, aby nadal piastować stanowisko dowódcy wojsk królewskich (co dawało mu bardzo dużą władzę w państwie).

Walki bratobójcze trwały przez kilka lat. Krwawe i z wieloma ofiarami…

Dawid nie chciał dopuścić, aby sytuacja polityczna w jakiej się znajdowali spowodowała wojnę między domem Dawida a domem Jonatana.

Uwikłani w problemy presji społecznej nie mogli żyć blisko siebie. Stanowiska, urzędy, władza, pieniądze – to wartości tego świata, którymi niektórzy kierują się przy układaniu porządku tu na ziemi. Ludzie często podpierają się prawem i regułami pokazując, że to jedyna droga do jedności. Jak prawo jest łamane, to trzeba reagować, ale czy zawsze gdy bronimy prawa/sprawiedliwości to działamy zgodnie z tym jaki jest sens tego prawa, czy przypadkiem czasami nie wykorzystujemy prawa do obrony naszych własnych interesów?

Budując struktury kościelne często na wzmocnienie myśli przekręca się werset i mówi: „Bóg jest Bogiem porządku”.

Po pierwsze: Bóg jest Bogiem Pokoju – tak mówi Pismo (1 Kor. 14:33). Prawo jako narzędzie do umacniania naszej władzy prowadzi do strachu, który jest przeciwnikiem pokoju.

Po drugie: Owszem, Bóg nie lubi chaosu i, jak obserwujemy, sam wszystko doskonale planuje, nie jest więc nielogicznym powiedzenie, że porządek jest dla Niego przyjemny. Tak mi się tylko troszkę zdaje, że On chyba inaczej układa ten porządek niż my byśmy to zrobili… Nie po ludzku…

Przykre jest, że Dawid i Jonatan nie mogli razem zbudować silnego państwa Izraelskiego.

Udostępnij...

O Autorze

Krystian Dąbek

Skomentuj

Zaloguj się aby skomentować Opcjonalny login poniżej.