Błogosławieństwa

Autor tekstu - Justyna Miller | Data publikacji - piątek, 20 marca 2015 | Obszar - na Wschód

Błogosławieństwa
fot. Basia Honkisz

Dni zlewają się w tygodnie, tygodnie w miesiące. Nim się obejrzymy mija rok, dwa… Czas nabiera tempa z każdym naszym krokiem. I tak naprawdę nie potrafimy się zatrzymać, a nawet nie możemy. Każdy ma swoje obowiązki, które musi wykonać. Trzeba iść do pracy i dać z siebie wszystko, totalnie. Inaczej idą za tym konsekwencje…

Wszystko jest jednym zamkniętym kołem, w którym się obracamy, z którego nie ma ucieczki. Nazwaliśmy to ŻYCIEM. Prócz obowiązków i zadań do wykonania oddziałują na nas zmysły, uczucia, przeczucia, podświadomość… Wszystko to wpływa na nasze decyzje, na nasze życie. Jak niby człowiek ma sobie w tym wszystkim poradzić? Jak bez upadków i błędów zrealizować swoje plany, marzenia.

To wszystko jest możliwe, ale tylko i wyłącznie, gdy żyje się w społeczności z Bogiem i spełnia Jego wymagania. Brzmi to bardzo prosto. Ale jakże trudne do wykonania w ciele grzesznika. Mimo wszystko staramy się, chcemy czynić dobrze, dawać odpowiedni przykład, czytać i rozważać Słowo Święte. Jest ono dla nas wskazówkami, radami, uczuciami zamkniętymi właśnie w tej najcenniejszej Księdze.

Ale mam wrażenie, że z pędem życia codziennego i skupianiem się na bardzo głębokich tematach, bądź problemach życia codziennego, zapominamy o najważniejszym. Wstajemy rano, walczymy, kładziemy się spać. Mamy żywność, wodę, dach nad głową, rodzinę, przyjaciół, plany, marzenia, słońce. Czy dostatecznie to dostrzegamy? Czy naprawdę widzimy to codziennie? Przyznam się szczerze, że od pewnego czasu zaczęłam to dostrzegać.

Pewnego dnia podczas pracy zatrzymałam się na środku oddziału szpitalnego patrząc na salę, w której jeden pacjent był sparaliżowany, drugi nieprzytomny, nie oddychał samodzielnie, trzeci ciągle płakał, bo dowiedział się, że ma złośliwy nowotwór, a czwarty w ogóle nie był świadom tego gdzie jest i kim jest. Nie byłam tam po raz pierwszy, nie byłam w szoku widząc to. Ale właśnie wtedy zdałam sobie sprawę z tego, że jestem naprawdę szczęśliwym człowiekiem, który otrzymał od Boga mnóstwo błogosławieństw, a który tego nie docenia, bo przecież zawsze jest jakiś problem, którym można sobie zająć głowę. Można cały czas myśleć o nadchodzących kłopotach, kręcić się w tym kole życia. Wtedy właśnie się zatrzymałam. I zatrzymuję się coraz częściej. Szczerze mówiąc bardzo to polubiłam: włączyć sobie małą przerwę. Bo właśnie wtedy widzę wszystko jasno i przejrzyście. Dziękuję Bogu za to, co mam. Dziękuję mu też za to, że mi to pokazał. Dziękuję mu za każdy dzień, ten dobry, jak i ten zły, a to dlatego, że bez Niego nie przeżyłabym żadnego dnia.

Chciałabym, aby każdy w końcu zaczął się czasami zatrzymywać na chwilę. Dostrzegł to, co ma wokół siebie i podziękował szczerze za to Bogu.

Psalm 139:1-6

Przewodnikowi chóru, Psalm Dawidowy.
Panie zbadałeś mnie i znasz.
Ty wiesz, kiedy siedzę i kiedy wstaję,
Rozumiesz myśl moją z daleka.
Ty wyznaczasz mi drogę i spoczynek.
Wiesz dobrze o wszystkich ścieżkach moich.
Jeszcze bowiem nie ma słowa na języku moim,
A Ty, Panie, już znasz je całe.
Ogarniasz mnie z tyłu i z przodu
I kładziesz na mnie rękę swoją.
Zbyt cudowna jest dla mnie ta wiedza,
Zbyt wzniosła bym ją pojął.

Chór Syloe - Psalm 139

Udostępnij...

O Autorze

Justyna Miller