Nie zabraniajcie

Autor tekstu - Ela Dziewońska | Data publikacji - piątek, 27 stycznia 2017 | Obszar - na Wschód

Nie zabraniajcie

fot. Natalia Litkowicz

Już myślałam, że po tylu latach korzystania z „Cegiełek”, nikt do śpiewnika nie ma zastrzeżeń. Powstał on z pieśni rozrzuconych, czyli śpiewanych „z kartek”. Wiele tekstów pięknie przepisanych na duże plansze, ozdobionych przez uzdolnione koleżanki, służyło jako pomoc przy wspólnym śpiewaniu z najmłodszymi (takim „rzutnikiem” Jdysponowaliśmy na kursach dla nich). A tu znienacka ostra krytyka. Zabolało.

Znowu pojawia się pytanie podstawowe: w czym gorsza jest jedna pieśń wielbiąca Pana Boga od drugiej, jeden śpiewnik od drugiego, skoro obydwa są nie do końca „nasze”, a tylko przyswojone, zadomowione przez lata śpiewania. Dla tych, którzy odeszli z innych grup religijnych niektóre pieśni, albo źle się kojarzą, albo przeciwnie, chętnie je śpiewają. Nie wartościuję. Niektóre sama śpiewam chętnie, inne mniej, niektórych nie jestem w stanie się nauczyć, inne same wchodzą do głowy. Najtrudniejsze są te, z jakąś wykładnią ideologiczną i do tego udziwnioną melodią. Nie podaję przykładów, bo mogą to być właśnie czyjeś ulubione. Umiem sporo pieśni na pamięć, te „cegiełkowe” prawie wszystkie. Przecież to tyle lat wspólnego ich śpiewania, budowania społeczności, ale przede wszystkim wielbienia Pana Boga. Nie wolno nikomu tych uczuć obrażać, a o gustach się nie dyskutuje.

A pieśń, to często nie tylko słowa, melodia, rytm, ale i przesłanie – mądre, piękne.

Raz przyszedł Pan Jezus na ucztę Szymona,
podeszła do niego dziewczyna.
Uczniów zdziwiło, że na to pozwalał,
a On wtedy powiedział tak:
Nie zabraniajcie jej przychodzić do mnie.
Ja niebo takim dam, nagrodą będę sam,
ja po to dziś przemierzam świat.

Dziś też? Mogło się zdarzyć…

Mistrz rozpoczął ceremonię.
Zgodnie powiedzieli amen. Smacznego. Czekają.
Może jakoś ich usadzę, to chwilę potrwa, niech się nie męczą. 

– O ty, proszę usiądź tutaj?
– Ja, a czemu ja? Ja wolę koło N.
– Ja wiem, że wolisz, ale na tę chwilę, proszę, siądź tutaj.

Usiadł. Nie wypadało inaczej, ale minę miał wyraźnie skwaszoną.

Pochylają się nad zupą, ale niektórym wyraźnie nie smakuje.

Siedzący naprzeciw myśli intensywnie: Co on tu robi? Przecież to żadna rodzina. No cóż, to może jakiś „wędrowca” pogrzebowy. No, ale tamten? Wyraźnie swobodnie się czuje, jakby za swobodnie! A, to Ten. Taki tu ważny. To wnuk zmarłego.

A te dwie, to co. Łażą z dzieciakiem tam i z powrotem. Niech posadzą i same usiądą spokojnie. Po co jakiś niepokój. Ach, to Te. Ta jedna to nawet płakała, no w sumie pogrzeb, każdy ma prawo.

A ta? Zawsze jej wesoło. Ale się zestarzała. No, już za wysoko nie podskoczy.

Co za dzieciak tak ryczy, nie potrafią go uspokoić? Tacy niby teraz mądrzy, wszystko wiedzą, a z niemowlakiem nie radzą sobie. A właściwie, to po co takie małe dziecko po stypach ciągać. W domu niech matka siedzi. No tak, ale to koleżanka. Musi być.

W jakim ja towarzystwie muszę jeść ten obiad, przecież nauka jest jasna, z grzesznikami nie jadajcie. Ja nie chciałem. Tak wyszło. 

Ciężko jest domyślać się, co „dzieje się w człowieku”, a co dopiero wiedzieć!

Nie jestem bez grzechu, nie rzucę kamieniem. Sama się w tych słowach przeglądam.

A rada, jak ta melodia – taka jest prosta: „Nie zabraniajcie im, przychodzić do mnie…”. Rada z ważnego dla mnie śpiewnika.

Udostępnij...

O Autorze

Ela Dziewońska

Komentarze (4)

  • Dyzio

    Dyzio

    02 lutego 2017 o 09:03 |
    Śpiewam wszystko, nie mam problemów z żadną pieśnią z jednym wyjątkiem, w Zborze gdzie teraz zaczynamy propagować pieśni różne dobieram ich słownictwo tak aby jednak nie było problemu. Ostatnio śpiewamy np The Old Rugged Cross , znaną w Polsce jako Stary Krzyż. (śpiewamy po polsku oczywiście ) Efekt? Jedna osoba się obraziła... My śpiewamy dalej. Uwielbiam, Ave Maria, słucham, ale gdzieś w duszy ktoś mi podpowiada ze mimo, że ta pieśń to nic innego jak tekst biblijny ale w zasadzie stał się czymś innym, jest zwykła zdrowaśką.... Zawsze mam problem jak się zachować podczas śpiewania Gaude Mater Polonia. Wszyscy wstają ( ja też). Hymn narodowy? Jak jestem wśród publiczności - wstaję ale w domu bez reakcji. Wszystko zależy chyba od naszej wrażliwości i wrażliwości innych. Gdy śpiewamy Barkę - słyszę pomruk... Czy mamy nie śpiewać - nie, ale należy tłumaczyć i próbować wzajemnie się zrozumieć. Wczoraj była to perkusja, dzisiaj coś innego. Problemem jest niestety przez lata powtarzana fraza: my musimy być inni . Być innym znaczyło, że szliśmy przed trumną z zakrytymi głowami, innymi byliśmy, gdy w Zborach śpiewano bez instrumentu itd itp. Potrzebne są nieraz lata aby się do czegoś przekonać. Wiem jednak, że warto próbować. Jest też prosta zasada - spokojem można wiele rzeczy zmienić a że nie wszystko? No cóż. Nic nie jest doskonałe
    • Dyzio

      Dyzio

      02 lutego 2017 o 10:19 |
      errata: Powinno być: Uwielbiam słuchać Ave Maria.....
  • dak

    dak

    28 stycznia 2017 o 07:26 |
    Amen! Amen! Ta historia wzbudza we mnie najwyższy podziw dla Mistrza. Wspaniałe cuda, niesamowite nauczanie, ale ta postawa zawsze mnie wbija w krzesło, gdy sobie uświadamiam, co się działo. Z jednej strony dziewczyna była z pewnością atrakcyjna, "zabiegi" przy nogach przyjemne, a wyraz emocjonalnej, kobiecej miłości -- istny balsam dla duszy. Jezus też lubił, gdy czuł i widział, że ludzie Go lubią (kto by nie lubił). A z drugiej strony te oczy, które się odwracają, które udają, że nie widzą, które mówią "gdyby wiedział". Podziwiam, że Mu w gardle nie zaschło, gdy wygłaszał swoją naukę. Cudowny nauczyciel!
    • Piotr Kubic

      Piotr Kubic

      29 stycznia 2017 o 00:03 |
      My też dążmy do tego, by nam „w gardle nie zasychało”, skoro zbadaliśmy po wiele razy naszą postawę i doszliśmy, że tak należy :)

Skomentuj

Zaloguj się aby skomentować Opcjonalny login poniżej.