Niejedzenie mięsa a granie na bębnach

Autor tekstu - Daniel Kaleta | Data publikacji - piątek, 12 sierpnia 2016 | Obszar - na Wschód

Niejedzenie mięsa a granie na bębnach

fot. Małgorzata Kubic

Co ma wspólnego jedzenie mięsa z graniem na bębnach? Raczej nic. Może tylko tyle, że konsekwentny wegetarianin nie powinien grać na bębnach, które są zwykle obciągane zwierzęcą skórą. Ale nie o tym rzecz.

Przy okazji dyskusji toczących się na temat „koszerności” perkusji, słyszy się czasem argument, że apostoł zaleca zrezygnowanie z jedzenia mięsa, jeśli miałoby to gorszyć brata: Nie będę jadł mięsa na wieki, abym brata mego nie zgorszył1 Kor. 8:13 (por. Rzym. 14:21).

Dlaczego jedzenie mięsa „gorszyło” i zasmucało braci? Biblia zawiera przykazania zakazujące jedzenia mięsa nieczystych zwierząt oraz mięsa zwierząt zabitych bez spuszczenia krwi. Zwierzęta ofiarowane w greckich świątyniach były co prawda czyste, ale Żydzi nie mieli pewności, czy były one zabijane w koszerny sposób. Poza tym jedzeniu takiego mięsa towarzyszyła mało komfortowa świadomość, że zwierzę zostało oddane na ofiarę ku czci jakiegoś bożka. Bóstwa nie istnieją, są ludzkim wymysłem, ale fałszywy kult jest realnym grzechem. Tak więc jedzenie mięsa z pogańskiego uboju mogło być uznawane za współudział w występku.

A bębny? W Biblii nie ma zakazu gry na instrumentach perkusyjnych. Wręcz przeciwnie, zawiera ona przykazania zalecające chwalenie Boga na perkusji: Niechaj w pląsach chwalą imię jego, niech grają mu na bębnie i na cytrzePsalm 149:3. Oznacza to, że zakaz chwalenia Boga grą na bębnach prowadziłby do rozwiązania jednego z przykazań, może niezbyt wielkiego, ale jednak. Jezus zaś pouczał, co spotka tych, którzy rozwiązują małe przykazania: Ktokolwiek by tedy rozwiązał jedno z tych przykazań najmniejszych i nauczałby tak ludzi, najmniejszym będzie nazwany w Królestwie NiebiosMat. 5:19.

Chcąc bezpośrednio przenieść zasadę niegorszenia brata jedzeniem mięsa na sprawę chwalenia Boga grą na perkusji, trzeba by wyobrazić sobie następującą sytuację. Ktoś domaga się, by współbracia wypełniali przykazanie o graniu na bębnach ku czci Boga. Twierdzi, że śpiewanie nie do taktu gorszy go i osłabia jego wiarę w Boży porządek. Wyrozumiały brat powiedziałby sobie: Nie lubię co prawda bębnić, ale jeśli brak rytmu miałby zgorszyć mojego brata, to wybiorę sobie najmniejszy bębenek i będę do końca życia w niego stukał na chwałę Bogu i ku zbudowaniu braci.

Uff... dobrze, że zwolennicy chwalenia Boga na bębnach nie są aż tak natarczywi w swym pragnieniu wypełniania przykazań. Inaczej trzeba byłoby do zgromadzenia chodzić ze stoperami w uszach. Nawet chyba nie dążą do tego, by na każdym braterskim spotkaniu mogli sobie pobębnić. Proszą tylko skromnie o to, żeby nie zabierano im świętego prawa do wypełniania Bożych nakazów. By pozwolono im raz na czas uwielbić Boga grą na perkusji.

Co ma zatem wspólnego niejedzenie mięsa z grą na bębnach? Otóż po prostu nic.

Udostępnij...

O Autorze

Daniel Kaleta

Komentarze (12)

  • Daniel Iwaniak

    Daniel Iwaniak

    16 sierpnia 2016 o 19:07 |
    Piotrze, jeszcze jeden "drobiazg". Piszesz, że chwalenie Boga na rozmaitych instrumentach jest biblijnie uzasadnione. To prawda. W tym samym zdaniu dodajesz jednak "ALE" , które wszystko zmienia. Dokładnie brzmi to tak: "Czy to oznacza, że nie wolno używać bębnów w czasie śpiewu w zborze? Takiego zakazu nie ma w Biblii, ALE jest inny nakaz "Niech nikt nie szuka własnej korzyści, lecz korzyści bliźniego" (1 Kor. 10:24). " W ten prosty sposób sugerujesz, że ci którzy używają bębnów szukają własnej korzyści. Przyznam ci, że rozpowszechnianie takich sugestii wciąż mnie boli. Nie mogę się do tego przyzwyczaić. Na argument "oni to robią w złych intencjach" nie mam żadnej odpowiedzi. Poddaję się. (z pewnością sam już padłeś ofiarą "wszechwiedzących", którzy widzieli w twoich słowach lub czynach najniższe pobudki. Oszczędź proszę tego proszę innym). Tworzony obraz szukających własnych korzyści, nie działających ku zbudowaniu reformatorów i cichych, szczerych, ustępliwych obrońców tradycji jest krzywdzący i niesprawiedliwy.

    Tekst Daniela ma jedną olbrzymią zaletę. Przenosi uwagę z ludzkich odczuć na rozmowę o nauczaniu Słowa Bożego. Konstrukcja twojej pierwszej wypowiedzi znów odwraca tą kolejność. Co do nauczania Biblii w kwestii instrumentów mamy zgodę - wolno (lub jak chce Daniel "należy"). Jednak przez opaczne przywołanie rozdziału 10 listu do Koryntian - nie można w żaden sposób porównać jedzenia mięsa ofiarowanego bożkom z chwaleniem Boga na instrumentach - stawiasz odczucia wierzących jako wartość najwyższą. W ten sposób powstaje wytrych, który nazywa się "ku zbudowaniu". A o tym co jest ku zbudowaniu decydują już ludzie. Tym wytrychem myślowym można już otworzyć wszystkie drzwi. Jak zaobserwujesz wiele błędów chrześcijaństwa, które piętnujesz powstało właśnie w ten sposób. Do dziś ślady tego rozumowania widać to w katolickich komentarzach "Biblia w prawdzie w tym wersecie mówi tak i tak, ALE inne (wyższe) czynniki (np. tradycja ojców kościoła) skłania nas do innego pojmowania.". Powiedziawszy to muszę stwierdzić, że oczywiście prawdziwe zbudowanie wierzących jest istotną wartością. Czasem jednak można je różnie rozumieć. Piotr Apostoł dla zbudowania braci "od Jakuba" wzbraniał się jeść z braćmi z pogan. Apostoł Paweł z kolei dla zbudowania wszystkich (w tym i naszego) sprzeciwił mu się publicznie. (Gal 2). Kto miał rację? Ja stoję po stronie Pawła. Jeśli Piotr się mylił to może i inni zacni mogą się mylić . Oczywiście ta sytuacja nie przestaje do grania na bębnach, ale mam wrażenie, że nie o bębny w naszych rozmowach chodzi.

    Jestem skłonny dyskutować, przekonywać i być przekonywanym co do nauczania Biblii, ale dam rady się żyć w świecie gdzie argumentem rozstrzygającym stanie się to co mój rozmówca uzna za budujące.
  • Piotr Mrzygłód

    Piotr Mrzygłód

    14 sierpnia 2016 o 20:38 |
    Psalm 149 nie jest przykazaniem, ale proroczym życzeniem. Psalm ten mówi o nowej pieśni (por. Obj. 14:3). Jeśli traktujemy ten psalm jako przykazanie to konsekwentnie trzymając się tekstu powinniśmy trzymać w rękach miecz obosieczny i dokonywać pomsty nad ludami a dostojników zakuwać w kajdany... Ciekawy i zastanawiający jest fakt, że Nowy Testament nic nie wspomina o bębnach. Czy to oznacza że nie wolno używać bębnów w czasie śpiewu w zborze? Takiego zakazu nie ma w Biblii, ale jest inny nakaz "Niech nikt nie szuka własnej korzyści, lecz korzyści bliźniego" (1 Kor. 10:24). Szczególnie dotyczy to jeśli chcemy swoimi talentami usłużyć innym. A w 14 rozdz i 26 wersecie gdy Apostoł omawia porządek w zborze i formy wzajemnej usługi dodaje "Niech WSZYSTKO będzie ku zbudowaniu". Zbudowaniu uczestników nabożeństwa, słuchających.
    Szczególnie śpiew jako forma ekspresji przede wszystkim wpływająca na emocje powinien budować dobre odczucia u wszystkich słuchających. I tu pojawia się mądrość i umiejętność, bo "dobre jest słowo we WŁAŚCIWYM czasie." Przyp. Sal. 15:23
    • dak

      dak

      14 sierpnia 2016 o 21:11 |
      Prorocze życzenie jest dla mnie rozkazem. Życzę Ci (nie rozkazuję), żeby dla Ciebie też było.

      "Budować dobre uczucia u WSZYSTKICH słuchających"? Nie znam takiego śpiewaka, chóru, wykładowcy, prowadzącego badanie, autora artykułów, kompozytora. Sparafrazuję słynne niegdyś powiedzenie Reagana: Nikt z nas nie może zadowolić wszystkich, ale każdy może zadowolić kogoś. Twoje wykłady z pewnością nie budują wszystkich, a być może nawet niektórych oburzają. Moje również. Ale cieszymy się, że dla niektórych są budujące. Zachowanie różnorodności po to, żeby zaspokoić wszystkie potrzeby w zborze jest nadrzędną zasadą działania ducha. Jeśli eliminujemy czyjeś potrzeby, lekceważymy je, pomijamy w imię swoich prywatnych gustów, to gasimy czyjegoś ducha, a za to budujemy ducha fundamentalizmu. Fundamentaliści* odnoszą ostatnio w świecie wielkie sukcesy. Mam niestety przykre wrażenie, że ten świat objął również społeczność chrześijan nazywających się badaczami Biblii.

      * Fundamentalista to nie ten, kto wyznaje fundamentalne zasady, ale ten, kto uważa się za nieomylnego i narzuca wszystkim swoje własne rozumienie zasad, kto gotów jest krzywdzić, ranić i zabijać (czyli łamać zasady) po to, by bronić swojego wąskiego rozumienia zasad.
      • Piotr Mrzygłód

        Piotr Mrzygłód

        14 sierpnia 2016 o 23:08 |
        Danielu, fundamentalizm ma różne oblicza, ale ciekawe są jego definicje słownikowe i w Wikipedii: "osoba rygorystycznie trzymająca się zasad religii, ideologii; ortodoks, ortodoksa" (Słownik Języka Polskiego http://sjp.pl/fundamentalista ), oraz: "Fundamentalizm religijny – rygorystyczne przestrzeganie zasad i norm wyznaczonych przez doktrynę religijną POŁĄCZONE CZĘSTO Z NARZUCANIEM TYCH ZASAD INNYM CZŁONKOM SPOŁECZNOŚCI NIEKONIECZNIE WYZNAJĄCYM TĘ SAMĄ RELIGIĘ LUB PRZYMUSOWYM PROZELITYZMEM." ( https://pl.wikipedia.org/wiki/Fundamentalizm_religijny) Nie zauważyłem by ktoś kogoś do czegoś zmuszał lub narzucał innym jakiekolwiek zasady. I jeszcze jeden cytat z wikipedii: "Zarzut fundamentalizmu, ze względu na pejoratywną wymowę tego określenia, często jest umyślnie wykorzystywany w mowie nienawiści w celu zdyskredytowania oponenta. Nazwanie kogoś mianem „fundamentalisty” we współczesnym społeczeństwie zwykle skutkuje przeniesieniem sporu ze sfery merytorycznej dyskusji na płaszczyznę emocjonalną.Takie działanie ma na celu skojarzenie z przeciwnikiem odczuć negatywnych i tym samym ustawienie się po stronie przeważającej" ( https://pl.wikipedia.org/wiki/Fundamentalizm).
        Wracając do meritum, pisząc że jest to prorocze życzenie miałem na myśli, że jest to proroctwo odnoszące się do czasu Wieku Tysiąclecia.
        Co do budowania dobrych uczuć u wszystkich słuchających śpiewu - niemożność zadowolenia 100% społeczności nie zwalnia nas od takich pragnień i dążeń. Szczególnie jeśli chcemy przemawiać do uczuć a takie jest podstawowe działanie śpiewu.
        Dobrym sposobem na budowanie jedności w społeczności jest szukanie wspólnego zbudowania w oparciu o praktyki i nauczanie opisane w Biblii. Miłość objawia się w myśleniu opartym na "my" a nie na "ja", jak mogę zbudować innych a nie siebie szczególnie jeśli stoję po tej drugiej, aktywnej, usługującej stronie mównicy. Mądrość polega na wierności zasadom opisanym w Biblii i odsianiu trendów i mody zapożyczanych ze świata, które nie są z nią zgodne. Tego życzę wszystkim czytelnikom tej strony.
        • dak

          dak

          15 sierpnia 2016 o 07:05 |
          Moda śpiewania pieśni XIX-wiecznych, a nie np. chorałów gregoriańskich, i uznawania ich jedynie za pobożne, jest zaczerpnięta ze świata, świata wiktoriańskiego w USA XIX w. Moda nieużywania perkusji do muzyki religijnej została zaczerpnięta ze świata, świata katolickiego sprzed soboru watykańskiego (tyle tylko, że katolicy po soborze już ten niebiblijny zakaz usunęli). Trend fundamentalizmu został zaczerpnięty ze świata. Jestem jak najbardziej zainteresowany tym, żeby te mody i trendy (również inne) odsiewać.

          "Szukanie wspólnego zbudowania", hmmm, czy rozumiesz przez to wygłaszanie ostrych krytycznych opinii względem inaczej myślących, inaczej praktykujących (niesprzecznie z Bibilą) swoją pobożność? Czy szukaniem wspólnego zbudowanie jest wygłaszanie opinii, że osoby oczekujące na rychłe przyjście "Oblubieńca", ale nie wierzące w aktualność Jego obecności, są głupimi pannami (wykład na IC)? Czy szukaniem wspólnego zbudowania jest uruchamianie cenzury cudzej ofiarności, a także cenzury treści polegającej np. na usunięciu z oficjalnego nagrania kończącego wykładu fragmentu o tym, że osoby poproszone o zaśpiewanie pieśni nie mogły tego zrobić? Trochę inaczej rozumiem poszukiwanie wspólnego zbudowania. A przy tym czasami trzeba coś zrujnować, żeby nie budowały się błędy. Zdaje mi się, że zawsze byłeś bardzo aktywnym zwolennikiem tej strony "budowania" i czasami chętnie Cię w tym wspierałem, o ile rzeczywiście piętnowaliśmy błędy.
          • Piotr Mrzygłód

            Piotr Mrzygłód

            15 sierpnia 2016 o 10:42 |
            Nie napisałem, że nie można używać perkusji :). Napisałem, ze dobrze jest dopasować formę do oczekiwań słuchających.
            Myślę, że złym zwyczajem jest dyskusja "zza mównicy" tak jak i nie najlepszą formą dyskusji jest forum. Różnice powinno się omawiać indywidualnie na bazie Słowa Bożego. Mój adres mailowy znasz proponuję przejść na tryb rozmowy prywatnej. :)
        • Piotr Kubic

          Piotr Kubic

          15 sierpnia 2016 o 01:15 |
          Ależ Piotr, dziwię się, jak możesz nie widzieć tego, że jedni narzucają drugim pewne sposoby? Chyba trudno napisać jaśniej, niż zrobił to Daniel – psalmista z radością chwali Pana na bębnie, ale tutaj ktoś przychodzi i mówi, że tak nie będziemy chwalić. A Ty dodajesz – bo jest to sposób „zapożyczony ze świata”. Mam wrażenie, że masz problemy ze zrozumieniem tekstu, albo coś przeszkadza Ci popatrzeć z innego punktu widzenia.

          Przypominasz o służebnej roli tych, którzy stają za mównicą, ale tu nie w tym tkwi problem, bo swoim zachowaniem dowiedli, że świetnie stosują się do Twojego napomnienia. Znów chybienie.

          Twój fragment o miłości... Jak łatwo się pisze te słowa. A ja nie mogę zapomnieć, jak łatwo jest dowieść, że pół miliarda chrześcijan postępuje wbrew Bogu. Coś mi się tu nie zgadza.
          • Piotr Mrzygłód

            Piotr Mrzygłód

            15 sierpnia 2016 o 11:00 |
            Piotrze przeczytaj co napisałem a czego nie napisałem. "Czy to oznacza że nie wolno używać bębnów w czasie śpiewu w zborze? Takiego zakazu nie ma w Biblii, ale jest inny nakaz "Niech nikt nie szuka własnej korzyści, lecz korzyści bliźniego" (1 Kor. 10:24)." Zapożyczeniem ze świata nie jest gra na perkusji, ale może ją już być sposób narzucania innym takiej a nie innej formy uwielbiania Boga wiedząc, że spowoduje to konfrontację i dzieje się to nie pierwszy raz...
            Co do miłości - tak Piotrze, twierdzę, że wielu chrześcijan jest zwiedzionych i wskazuję im na prostą drogę Prawdy. Robię to także rozmawiając z nimi indywidualnie i dzięki Bogu są tego efekty. Tak samo twierdzę, że 1,2 mld chrześcijan modlących się do Marii jest w błędzie i zwiedzeniu. Gdybym nie miał w stosunku do nich miłości byłoby mi to absolutnie obojętne w co wierzą i jak wielbią Boga. Jeśli w jakimś zagadnieniu byłbym w błędzie oczekiwałbym jako objaw miłości by ktoś na podstawie Biblii wskazał mi właściwe nauki. Utwierdzanie innych w błędzie po przez unikanie tematów różniących i podkreślanie, że wszyscy jesteśmy na dobrej drodze w zrozumieniu Boga nie jest mądre. Gdyby takie podejście mieli nasi ojcowie nie byłoby reformacji a i nasi bezpośredni dziadkowie i ojcowie ciągle przyjmowaliby Chrystusa w hostii. Prawdopodobnie także i my byśmy należeli do tej grupy. Wystarczy przeczytać jakikolwiek list Ap. Pawła czy to 1 do Koryntian czy do Galatów by przekonać się w jaki sposób układał on swoje kazania. Jasno wskazuje gdzie jest Prawda a gdzie fałsz, czasami wręcz przywołując konkretne nazwiska. Ale mam wrażenie, że to jest wątek nie związany z artykułem Daniela :). Gdybyś chciał go pociągnąć zapraszam na rozmowę emailową.
  • Marta Knapczynski

    Marta Knapczynski

    13 sierpnia 2016 o 11:45 |
    "Wrócił Dawid, aby wnieść błogosławieństwo do swego domu. Wyszła ku niemu Mikal, córka Saula, i powiedziała: "O, jak to wsławił się dzisiaj król izraelski, który się obnażył na oczach niewolnic sług swoich, tak jak się pokazać może ktoś niepoważny". Dawid odpowiedział Mikal: "Przed Panem, który wybrał mnie zamiast ojca twego i całej twej rodziny i ustanowił mnie wodzem ludu Pańskiego, Izraela, przed Panem będę tańczył. I upokorzyłbym się jeszcze bardziej. Choćbym miał się poniżyć w twoich oczach, to u niewolnic, o których mówisz, sławę bym jeszcze zyskał".
    Mikal, córka Saula, była bezdzietna aż do czasu swej śmierci. 2 Sam 6:20-23
  • Piotr Kubic

    Piotr Kubic

    12 sierpnia 2016 o 21:38 |
    Świetny tekst, utrzymany w tonie publicystyki najlepszego sortu! „Mądrzy zrozumieją” :)

    Wielu młodych, czujących i rozumiejących tak wiele, ma wziąć na swoje barki słabości i niezrozumienie wielu starszych. Ich zadanie to być doroślejsi, cierpliwsi, bardziej wyrozumiali. Cóż, warto im życzyć powodzenia!
  • Barbara Skadłubowicz

    Barbara Skadłubowicz

    12 sierpnia 2016 o 20:37 |
    Może nic...a może wszystko , a przede wszystkim to najważniejsze , "bo miłość jest cierpliwa...jest dobrotliwa,...nie szuka swego...nie unosi się...nie myśli nic złego...wszystko zakrywa... i ma być wzajemna.Czy człowiek wymyślił coś ,czego wcześniej Pan Bóg nie stworzył? Czy muzyka może być zła? Nie sadzę,na pewno nie ta śpiewana i grana w Szczyrku...Dziękuję Danielu ,bardzo trafnie to ująłeś
  • Piotr Kubic

    Piotr Kubic

    15 sierpnia 2016 o 12:07 |
    Czyli zgadzamy się, że narzucanie innym (albo zabranianie), jak mają wielbić, jest niedobre. Próbowałem tylko pokazać, że tym razem to nie ci, którzy zagrali – narzucali innym, bo oni zrezygnowali z grania :) To ktoś inny zaczął im narzucać. Uważam, że ci, którzy zrezygnowali, zachowali się fantastycznie. Z drugiej strony ufam, że druga strona również stara się stosować ten werset.

    1,2 miliarda zwiedzonych chrześcijan... Z drugiej strony – Piotr M., który zna i pokazuje prostą drogę Prawdy.

    Dziękuję za wymianę zdań :)

Skomentuj

Zaloguj się aby skomentować Opcjonalny login poniżej.