Zatrzymaj się na chwilę

Autor tekstu - Ela Dziewońska | Data publikacji - piątek, 09 września 2016 | Obszar - na Wschód

Zatrzymaj się na chwilę
fot. Piotr Litkowicz

Zauważ swego brata.

Wysłuchaj, zrozum, nie osądzaj.

Jedni wybierają plaże tylko w Chorwacji, inni tylko polskie morze, bo urok ma niepowtarzalny. Jeszcze inni odpoczywać potrafią tylko w górach, ale są i tacy, którzy cieszą się swoim ogrodem, balkonem i najlepiej odpoczywają w domu. Takich gustów się nie osądza. Jak i tych, jakie kto lubi pieśni. To też zmienne, bo kiedyś kochałam tylko śpiew, potem z gitarą, potem nauczyłam się radości współbrzmienia w chórze i tak mi zostało. Ale znam wielu, którzy takiej muzyki nie znoszą. Dziś rozumiem marzenia mojej mamy, że: „najlepiej jakby Daniel zaśpiewał moje ulubione pieśni i je nagrał, a ja mogłabym z nim śpiewać”.

I podobnie: są tacy, którzy najchętniej jeżdżą na konwencje do Andrychowa, no ewentualnie na Budziarze. Są inni, którzy tylko czekają na trzy dni w Białogardzie. Są tacy, w tym ja, którzy szczególnie upodobali sobie Ciemnoszyje, a teraz Supraśl. Ale znam i takich, którzy nigdzie nie wyjeżdżają. Takie też ich prawo. Może coś tracą niepowtarzalnego, ale nikomu nie wolno decydować, co dla kogo jest najlepsze.

Moja koleżanka napisała ładne opowiadanie o „tyglu śląskim” jako pięknej łące, na której rosną kwiaty, trawy, wszystkie pożyteczne, choć nie zawsze piękne. Ale są i rośliny „gorsze”, jak perz, ostrożnie, łopiany i uciążliwe, jak choćby wyka ptasia. I tak można pokazać każdą różnorodną społeczność. Ale warto zadbać, by być cichą niezapominajką, a nie dokuczliwym ostem.

Nauczono mnie, że jesteśmy dla jedności, mamy o jedność zabiegać, budować ją, trwać w niej. Czy jest to możliwe?

Historie biblijne to nie sielankowe opowieści o wzorowych międzyludzkich relacjach. Hagar musiała opuścić dom Abrahama, bo nie było zgody między nią a Sarą, nawet „wzgardzoną była pani jej w oczu jej” (1 Moj. 16:4). Konflikt był też między ich synami. Ismael, jako starszy brat, dokuczał młodszemu, Izaakowi. „Potem ujrzała Sara syna Hagary, Egipczanki, przeszydzającego, którego urodziła Abrahamowi” (1 Moj. 21:9). Przyczyn było wiele. Bóg wskazuje, że dobra jest decyzja Sary, by Hagar opuściła namioty, ale obiecuje błogosławieństwo i jej, i jej synowi. Wcześniej Abraham rozstaje się z Lotem, mówiąc: „niech nie będzie swaru między mną, a między tobą” (1 Moj. 13:8). Wiele razem przeżyli od czasu wyjścia z Ur, ale przyszedł czas, wielkie bogactwo, że nie dało się żyć razem. Nie tylko Stary Testament niesie takie opowieści. Ap. Paweł rozstaje się z Barnabą. Dokonali wielu cudów, głosili ewangelię w wielu miastach, razem cierpieli, ale przychodzi moment, że „wszczął się między nimi gniew, tak iż odszedł jeden od drugiego” (Dz. Ap. 15:39). Tylko dla dobra sprawy? Nie do końca rozumiem jakie było podłoże sporu, ale rozeszli się i czynili dobro, każdy już w innym towarzystwie.

Wiem, że to uproszczenia, informacji jest mało, więcej domysłów, dużo sugestii dla psychologów. I jeszcze znaczenie symboliczne. Ale w pierwszym przekazie, jest Boża zgoda na ostateczne rozwiązanie konfliktu.

Moje życie ograniczają już duże cyfry. Dużo lat po maturze, w pracy zawodowej, w małżeństwie, dorosłe dzieci. Bardzo zmienił się świat. Internet, szybka komunikacja, łatwość docierania na drugą półkulę, dlatego tak trudno zrozumieć, że są sprawy, ludzie, zdarzenia, dla których czas nie istnieje. Te same pretensje, to samo niezrozumienie, ta sama podejrzliwość, że ktoś chce coś zburzyć, wnieść jakiś „obcy ogień”. Jeśli budowla jest mocna, oprze się deszczom i wichrom, jeśli od Pan pochodzi, ostoi się sprawa, ale czy musi kosztować to tyle nerwów, złych słów? Nie można ważyć, że ta siostra omotana chustą, strojem po kostki jest bardziej gorliwa od tej, która nosi spodnie i krótkie spódnice, i nie zawsze nakrywa głowę. Nie można zważyć gorliwości wiekiem, doświadczeniem. Błędem jest osąd, że młodzi (młodsi) to słabiej wierzą, mniej rozumnie żyją i działają.

Nie da się zważyć uczuć, nie da się zmierzyć odległości od Boga, ocenić który brat jest bliżej Boga i spraw najważniejszych, zwłaszcza gdy dzielą nas kultury, konteksty historyczno – bytowe. Mam przed oczami zdjęcie z książki Marcina Kydryńskiego, gdzie półnagi, prawdopodobnie pastor ma rozłożoną Biblię, obok siedzi zasłuchany, wpatrzony w niego mężczyzna. Klaszcze. Dalej są od Boga niż ci w garniturach w odświętnej pobożności? A ci zarejestrowani lepsi są od tych, którzy spontanicznie tworzą Zbory Boże?

Smutno, że są problemy nieprzemijające. Dobrze tylko, że obecnie młodzi (młodsi) są równie zdeterminowani jak my przed laty, gdy toczyła się ostra dyskusja o kursy biblijne, o zasadność śpiewania chóru Sela, o „Cegiełki”.  

Ale gdy spojrzeć na dzieje świata zawarte w świętej dla nas Księdze, można powiedzieć: nic nowego. Oby te sytuacje służyły wszystkim ku pouczeniu, budowaniu mostów, jak w Sejnach (może warto wziąć przykład), a nie pogłębianiu pęknięć.

Udostępnij...

O Autorze

Ela Dziewońska

Komentarze (2)

  • Romek

    Romek

    19 września 2016 o 10:14 |
    Przeczytałem dzisiaj ponownie ten tekst. W połączeniu z tekstem Daniela oraz dyskusją, pomyślałem; a jakie to ma znaczenie? Lubię to, nie lubię tego. Bębny są be, bębny nie są be. Trzeba się spierać o to lub tamto zrozumienie. Czy śpiew jest bardziej ładny ten czy tamten. Czy moja mojsza jest bardziej mojsza , czy twojsza. Jakie to ma znaczenie? Jeżeli nie umiem wysłuchać CO śpiewają, dla KOGO grają i z tego się ucieszyć. Jeżeli nie umiemy spojrzeć sobie w oczy, spotkać się i uśmiechnąć. Podać sobie rękę w geście przyjaźni a nie zwyczaju. Jeżeli dyskusja musi być taka, że lepiej ją schować na prywatną skrzynkę. Jeżeli bardziej mnie odróżnia od drugiej osoby sposób wykładni danego słowa, dopatrywanie się obcego ognia, zamachu na wiarę, to ja dziękuję za przyjemność. Podobnie jak Ela, zaczyna mnie coraz bardziej interesować jak na koniec dnia będę wyglądał, gdy kurz bitewny opadnie. Co powiedzą o mnie moje dzieci, jak one mnie widzą, jakim byłem ojcem. Czy umiałem przekazać im jak budować fundament a nie jak zostać fundamentalistą. Czy w ogóle będą chciały o mnie mówić. „jakimiż wy (JA) macie (MAM) być w świętych OBCOWANIACH I POBOŻNOŚCI”
    Reszta, to pikuś.
  • Romek

    Romek

    11 września 2016 o 18:11 |
    Ja znowu jestem w bajkach. Więc wiem, że z ostu można zrobić bardzo smakowitą sałatkę. Szczególnie, jeżeli jest pokropiona świeżym sosem z rosy. Kłapouchy taką woli od wszystkich innych smakołyków.

Skomentuj

Zaloguj się aby skomentować Opcjonalny login poniżej.