20 ton

Autor tekstu - Romek Kopak | Data publikacji - piątek, 09 czerwca 2017 | Obszar - na Zachód

20 ton
fot. Maria Woziwoda

(…) póki nie wrócisz do ziemi, z której zostałeś wzięty; bo prochem jesteś i w proch się obrócisz!
[Biblia Tysiąclecia II, Rdz 3:19]

Rodzimy się ważąc ok. 3 - 3,50 kg.
A czy 100 kg to duża waga człowieka?
Zależy którego.
Małego dziecka? Kobiety? Dorosłego mężczyzny?
Każdego z nich jest inna.

Dla dziecka to bardzo dużo, dla kobiety, raczej też. Mężczyzna z taką wagą nikogo nie dziwi. No, ale żeby ważyć tonę, to już nie ma takich osób. A 20 ton? To bajki, powiecie.

Przecież słoń waży 3 tony.

No dobra, wieloryb potrafi ważyć do 150 ton. Ale to wieloryb.

A gdyby jednak ktoś z ludzi ważył 20 ton?

Dwadzieścia ton! 20 000 kg.

Był, jest, ktoś taki. Kobieta. I jest to w dodatku waga po śmierci. Kobieta ta zmarła już ponad 65 lat temu a waga jej cały czas rośnie. Umierając ważyła wielokrotnie mniej. Nie wiem ile, ale patrząc na jej zdjęcie oceniam, że może około 80 kg.

Jak to możliwe?

No to proszę, posłuchajcie niezwykłej historii, na którą natknąłem się przypadkowo, przeglądając jeden z portali z wiadomościami. Postanowiłem zgłębić temat. W Internecie jest trochę informacji, nie są one jednak tak powszechnie znane jak np. o Albercie Einsteinie, czy innym człowieku (Neil Armstrong), dzięki któremu nauka zrobiła wielki krok naprzód „That's one small step for [a] man, one giant leap for mank ind”(To jest mały krok dla człowieka, ale wielki skok dla ludzkości). A może i ta informacja powinna być znana.

Jest to historia Henrietty Lacks.

Czy ona tyle ważyła? OK. Jest to uproszczenie, że ktoś waży tyle ton i po śmierci jego waga w dalszym ciągu rośnie. Więc o czym mówię?

W wieku 30 lat, w roku 1950, kobieta zachorowała na raka szyjki macicy. Była biedną osobą, której los nie rozpieszczał. Straciła matkę mając 4 lata i została przekazana do wychowania rodzinie jej ojca. Tam w wieku 14 lat urodziła swoje pierwsze dziecko. Gdy zmarła w wieku 31 lat, pochowano ją w grobie jej matki, nie postawiono nawet nagrobka z jej imieniem.

Koniec? To koniec??? No, nie. Ale po kolei.

Gdy zdiagnozowano u niej raka szyjki macicy, trafiła do szpitala. Tam jeden z lekarzy pobrał do badań dwie próbki komórek z szyjki macicy. Jedną próbkę ze zdrowymi komórkami, drugą z chorymi. Następnie próbki te przekazał innemu lekarzowi i naukowcowi. Komórki pobrane zostały z ciała Henrietty bez jej wiedzy i zgody.

Naukowiec ten, George Otto Gey, badając choroby nowotworowe próbował wyhodować komórki potrafiące żyć poza ciałem pacjenta. W celach doświadczalnych, aby łatwiej i prościej przeprowadzać różne eksperymenty. Niestety, do tej pory nie udawała mu się ta sztuka.

Ku jego zaskoczeniu komórki Henrietty właśnie jednak takie były. Przetrwały poza organizmem i nie tylko nie umierały, ale rozmnażały się, i to w zawrotnym tempie, raz na dobę tworzyły się kolejne.

Zupełnie więc przez przypadek, 65 lat temu, zdarzyło się coś nieprawdopodobnego. Były to pierwsze komórki hodowane w laboratorium.

Ba! Były to pierwsze nieśmiertelne komórki ludzkie!

Komórki te nazwano HeLa. Od imienia i nazwiska osoby, od której zostały pobrane.

Do dzisiaj wyhodowano komórek HeLa co najmniej 20 ton (*). Można je znaleźć w większości laboratoriów biotechnologicznych; na nich tysiące naukowców prowadzi eksperymenty i wykorzystuje je do różnych badań.

Lista chorób, na które, dzięki komórkom HeLa, udało się znaleźć lekarstwo jest długa.

Posłużyły w badaniach genów wywołujących raka.

Pomogły opracować leki i szczepionki na wiele chorób: grypa, białaczka, opryszczka, choroba Parkinsona, szczepionka na chorobę Heinego-Medina (polio). Służą one do badań nad AIDS, HIV, skutkami promieniowania. Na nich prowadzi się badania chorób przenoszonych drogą płciową oraz wykorzystane są do badań nad zapaleniem wyrostka robaczkowego.

Zwiększają wiedzę na temat in vitro.

Właśnie te komórki HeLa w 1955 roku zostały z powodzeniem po raz pierwszy sklonowane.

Komórki HeLa pomagają nawet w takich badaniach jak testowanie wrażliwości skóry ludzkiej na środki toksyczne, kosmetyki, kleje, farby oraz wiele innych produktów. Pomagają one w poznawaniu procesów starzenia się i nowotworzenia oraz tak egzotycznej wiedzy jak łączenie się w pary… komarów.

Dziedzin nauki, w których wykorzystuje się komórki pobrane od kobiety Henrietty Lacks, jest bardzo dużo.

Komórki pani Lacks poleciały nawet w przestrzeń kosmiczną, gdzie służyły do badania zachowania tkanki ludzkiej w stanie nieważkości.

Uczeni z Europejskiego Laboratorium Biologii Molekularnej w Heidelbergu (EMBL) w Niemczech odczytali genom jednej z linii komórkowych Henrietty.

Dzięki komórkom HeLa wykonano kilkadziesiąt tysięcy badań naukowych i otrzymano ponad 11000 patentów.

Czym charakteryzują się i dlaczego są takie niezwykłe te komórki HeLa?

Są one bardzo agresywne, atakują inne komórki (i to właśnie jest przyczyną ich sukcesu). Stały się takie w wyniku infekcji dwoma typami wirusa brodawczaka ludzkiego HPV 16 i 18. Wiele lat później dowiedziono istnienie związku między powstawaniem raka szyjki macicy a zakażeniem tymi typami wirusa.

Według niektórych naukowców komórki HeLa stanowią zupełnie nowy, odrębny gatunek organizmów jednokomórkowych, powstały przez zróżnicowanie się kobiecych komórek nabłonka szyjki macicy pod wpływem wirusa brodawczaka.

Uważane są za nieśmiertelne, ponieważ są zdolne do nieskończenie wielu podziałów mitotycznych. Linia charakteryzuje się wybitnie szybkim wzrostem, przewyższającym inne linie komórek nowotworowych.

Wróćmy jednak do pani Lacks.


Zdjęcie: Wikipedia

Zmarła nie zdając sobie sprawy z tego, jaki dzięki niej nastąpił rozwój nauk medycznych. Nie tylko ona nie zdawała sobie z tego sprawy. Również jej rodzina. Dopiero, przypadkowo, 20 lat później o niezwykłych komórkach swojej matki dowiedziała się jej córka i reszta rodziny.

Część próbek z komórkami została przypadkowo zanieczyszczona. Chcąc odzyskać czysty materiał biologiczny zaczęto wydzwaniać do rodziny zmarłej Henrietty z propozycją pobrania krwi.

Próbowano również uzyskać od rodziny informacje, aby poznać genetykę rodziny.

Na komórkach Henrietty pobranej od niej nieświadomie i bez jej zgody powstał cały przemysł liczony na dzień dzisiejszy w miliardy dolarów. Henrietta jak i cała rodzina nie otrzymała żadnego wynagrodzenia za komórki, które przyczyniły się do komercyjnego ich wykorzystania i miliardowych zysków koncernów farmaceutycznych .

Na podstawie historii Henrietty, i jej rodziny o niezwykłych, nieśmiertelnych komórkach powstała książka  „The Immortal Life of Henrietta Lacks” autorki Rebecki Skloot.

Ja od dzisiaj jestem o ten jeden fakt historii bardziej świadom i (jednocześnie) wdzięczny oraz zafascynowany możliwościami i dorobkiem naukowym dzięki temu niezwykłemu odkryciu. Dzięki przypadkowi, chorobie, nieszczęściu.

Ten przypadek uzmysławia nam również, jak wielka siła i niezbadana energia jest w dziele Boga.

Coś, nad czym czasami się zastanawiamy: czy i jak możliwe jest, aby człowiek mógł żyć wiecznie?

Adam mógł żyć wiecznie jedząc owoc z Drzewa Życia, nawet po złamaniu prawa Bożego. Matuzalem, żył ponad 900 lat, później zostały ograniczone lata życia człowieka na Ziemi do 120 lat.


P.S.: Z ostatniej chwili (28 kwietnia 2017 r.)

„W Liberii w Afryce Zachodniej w ciągu pięciu dni na nieznaną chorobę, wywołującą gorączkę i wymioty, zmarło 11 osób – podała w piątek Światowa Organizacja Zdrowia w Genewie.”

Prawdopodobnie do badań nad tą nową chorobą znowu zostaną wykorzystane komórki HeLa.


Źródło: platyna.org


Podział komórek HeLa pod mikroskopem elektronowym (źródło: Wikipedia)

(*) W niektórych publikacjach, natrafiłem na zupełnie inną wartość wagową wyhodowanych komórek. Podawana jest waga 50 milionów ton. To zdecydowanie inny rząd wielkości. Myślę, że chodzi bardziej o ilość sztuk wyhodowanych komórek, 50 milionów komórek, niż o tę wartość w tonach. Niemniej… nie wiem.


Tekst opracowałem na podstawie:

Udostępnij...

O Autorze

Romek Kopak

Skomentuj

Zaloguj się aby skomentować Opcjonalny login poniżej.