Majdanek

Autor tekstu - Łukasz Miller | Data publikacji - piątek, 25 marca 2016 | Obszar - na Zachód

Majdanek
fot. Piotr Litkowicz

Miałem okazję przez kilka godzin chodzić po dawnym obozie na Majdanku. Nie spieszyłem się, robiłem zdjęcia, czytałem opisy, starałem się przypatrywać detalom. Moje myśli krążyły wokół Majdanku i tematów pochodnych. Byłem tam wcześnie rano i przez 3/4 czasu mojego pobytu nie było nikogo, więc warunki do rozmyślań idealne.


fot. Łukasz Miller

Sam obóz, poszczególne baraki, komory gazowe… robią wrażenie. Gdy wchodziłem do kolejnych obiektów i przypatrywałem się poszczególnym elementom wyposażenia ich pomieszczeń, wyobrażałem sobie to, co działo się tam 70 lat temu. Czytałem na wystawie listy więźniów, dotykałem ścian, które są świadkami śmierci kilkudziesięciu tysięcy ludzi. Przeżyłem wstrząs. Wielu ludzi ma zły charakter, wielu popełniło błędy i wielu ma sobie dużo do zarzucania, ale uświadomienie sobie skali i formy zabijania prowokuje, aby czynić różnicę między „złymi ludźmi” a „bestiami w ludzkiej skórze”. Łatwo jest oceniać i klasyfikować...

W pewnym momencie zaczęły pojawiać się wycieczki. Dosłownie: śmiechy, chipsy, gadanie o wszystkim i o niczym, miliony zdjęć do social media. Serio, brakuje tam tylko McDonald'a. Na początku byłem bardzo zły na to, ale szybko się zreflektowałem. Ja byłem na cmentarzu, a oni w jakimś, być może kolejnym muzeum. Ja nigdy czegoś takiego nie widziałem, oni, być może, tak. Ot, cała różnica w naszym podejściu.

Nasza wrażliwość jest chyba jedynym, tak bardzo zmiennym współczynnikiem naszej osobowości i chyba na żadną inną cechę nie oddziałuje tak wiele czynników zewnętrznych. Piszę ogólnie o nas – ludziach, ale tak szczerze, to opisuję siebie.

Trochę mi głupio, bo wzruszam się, gdy patrzę na puste baraki, gdzie panuje cisza, a na ulicy, gdy ktoś żebrze, moje oko nie lituje się – serio. Zastanawiam się, dlaczego? I wydaje mi się, że trafiają do mnie komunikaty Urzędu Miasta, który nawołuje do nie wspomagania ludzi na ulicy, bo są do tego przeznaczone środki i ośrodki, a Ci, co są na ulicy żyją tak z wyboru, rozmyślnie. Niczym wiadro zimnej wody – nie przesadzam – zadziałały na mnie słowa ks. Jacka Stryczka:

Co powiedzieć żebrakowi? | Jacek WIOSNA Stryczek

Efektem ubocznym jest to, że stałem się nieczuły na ludzką krzywdę w szerokim zakresie. Dziś nie widzę osób żebrzących, tj. głodnych, opuszczonych, ale widzę ludzi żebrzących, tj. wyłudzaczy z premedytacją działających na ludzkich emocjach. Życie nie jest tak jaskrawe, a efekt uboczny mojego zobojętnienia przenoszę na inne sfery, już nie w tak dramatycznym kontekście jak głód, ale na znacznie lżejszym levelu.

Kiedy ktoś potrzebuje chwili mojego czasu, chce aby go odwiedzić i po prostu porozmawiać, to nie zawsze mi się chce, bo przecież „w zborze są inni, a ja jestem zajęty...” Ale kiedy ta sama osoba żegna się z tym światem, to nie mam problemu wygospodarować tyle czasu, ile trzeba. Dlaczego? Bo w tle jest dramat. A ja przez media i współczesne humanistyczne społeczeństwo dałem się wytresować na obrazy, emocje i okoliczności. Bardzo dobrym przykładem jest konfrontacja wypadów samochodowych i lotniczych. Na polskich drogach w 2015 roku w 32 701 wypadkach zginęły 2904 osoby. Na całym świecie było 9 wypadków samolotowych1 gdzie łącznie zginęły 672 osoby. W mediach nie słychać tych liczb. Słyszeliśmy o wypadku niemieckiego samolotu Germanwings, nie dlatego, że zginęło 150 osób, ale dlatego, że dramatem była depresja drugiego pilota, który do katastrofy doprowadził. Katastrofa na półwyspie Synaj rosyjskiego samolotu pasażerskiego linii MetroJet obiegła media nie dlatego, że zginęły 224 osoby, ale dlatego, że kontekstem był zamach terrorystyczny i zaangażowanie Rosji w wojnie w Syrii. Nie chodzi o ludzi, o tragedię rodzin, o krzywdę i nieszczęście. Chodzi o show. Ja to oglądam i uczę się. Uczę się, że „zwykła” choroba w postaci nowotworu, to choroba jak każda inna, ale nowotwór u dziecka, to krzywda. Dałem się wytresować w emocjach.

Św. Paweł pisze do zboru w Jerozolimie słowa o współczuciu więźniom (Hbr 13:3) przy okazji dość ograniczonych represji, które ich dotykały. Po rozproszeniu się chrześcijan po ówczesnym świecie ich życie zaczęło być ciut łatwiejsze niż w innych synagogach. Nie chcę powiedzieć, że bezproblemowe, ale skala była odrobinę inna. To mogło uśpić ich pamięć o tych, którzy doświadczali prześladowania codziennie, w znacznie gorszych warunkach diaspor na pogańskiej ziemi.

Grozi nam uśpienie, które z biegiem lat, może zamienić się w czystą znieczulicę. Chodząc po Majdanku, wspominałem to, co było 70 lat temu. A dziś są takie same obozy: w Korei Pł, w Rosji, w Chinach. Ciężko o nich znaleźć informacje, bo to są często tzw. obozy odosobnienia czy obozy policyjne. Ale zasada jest podobna, a ludzie tam trzymani są różni. Jedni są zbrodniarzami, inni są niewygodni politycznie, a jeszcze inni znajdują się tam za wiarę:

Nowe Kraje w Światowym Ideksie Prześladowań 2016

Jakub uczy nas, że Religijność czysta i bez skazy wobec Boga i Ojca wyraża się w opiece nad sierotami i wdowami w ich utrapieniach i w zachowaniu siebie samego nieskalanym od wpływów świata (Jk 1:27) Nie patrzę tylko na sieroty i wdowy, ale widzę w tych słowach wszystkich tych, którzy są w zasięgu mojego postrzegania i dla których mogę coś zrobić. Chociaż jednej osobie, i niekoniecznie w postaci pomocy materialnej.

A na Majdanek powinien pójść każdy. Nie na spacer, ale na powolną podróż w głąb siebie, by uświadomić sobie, że tak dziś jak i kiedyś, chodzimy po ziemi, która pochłonęła wiele niewinnej krwi. Wychodząc stamtąd miałem dość dziwne uczucie wdzięczności Bogu za to, że moja lodówka jest pełna, a ja mogę bez żadnego problemu spotykać się na niedzielnych zebraniach i wielbić Stwórcę. Uczucie dziwne, bo rzadko jestem Bogu wdzięczny za te 'podstawowe' rzeczy.


1- Katastrofy lotnicze w 2015

Udostępnij...

O Autorze

Łukasz Miller