Marcin Luter - Luter tłumaczy Biblię (3)

Autor tekstu - Beniamin Pogoda | Data publikacji - piątek, 16 stycznia 2015 | Obszar - na Zachód

(56) "Oręż, którym walczymy"

Marcin Luter - Luter tłumaczy Biblię (3)
fot. Piotr Litkowicz

Kontynuacja tekstu: „Oręż, którym walczymy”

Wybiegnijmy tu nieco w przyszłość – na tym, czego dokonał w Wartburgu, Luter nie poprzestał. Tekst niemiecki Nowego Testamentu poddawał nieustannym poprawkom, a czekał go jeszcze przekład Starego Przymierza – wyzwanie daleko większe. Świadom tych trudności, sam nie chciał się tego podjąć, lecz zatrudnił grono współpracowników.

Poczesne miejsce wśród nich zajął Filip Melanchton, znakomitość uniwersytecka, wielki znawca języka greckiego i hebrajskiego. Tłumaczono wspólnie, według najlepszych reguł pracy zespołowej. Przewodził komitetowi Luter; kolejno każdy przedstawiał swą koncepcję przekładu danego fragmentu Biblii, posiłkowano się przy tym dawnymi komentarzami, w tym także żydowskimi, a bywało, że zasięgano opinii rabinów. Pracowano starannie i metodycznie. Chcąc poznać kamienie szlachetne z Księgi Objawienia, Luter udał się do skarbca elektora saskiego, gdzie pokazano mu klejnoty książęce. Gdy tłumaczył opisy ofiar z Ksiąg Mojżeszowych, odwiedzał... wittenberskich rzeźników, aby nauczyli go nazw organów zwierzęcych. Mimo tej skrupulatności, prace niejeden raz beznadziejnie grzęzły. „Staraliśmy się” – wspominał Luter – „by czysto i jasno oddać to po niemiecku, a często się nam zdarzało, że dni czternaście, a trzy do czterech tygodni też, szukaliśmy jednego jedynego słowa, długo nic nie znajdując”*. Język hebrajski miał swoją melodię, swe rytmicznie brzmiące paralelizmy, tak charakterystyczne dla Psalmów – czy dało się to zachować w obcojęzycznym przekładzie? Luter skarży się w liście: „Pracujemy nad Prorokami. Boże, jakaż to wielka i niewdzięczna praca, zmuszać hebrajskich proroków, by przemówili po niemiecku! Jakże opierają się, jak nie chcą – to tak, jakby słowik miał wyrzec się swojej własnej melodii i naśladować w śpiewie kukułkę”*. Miał też powiedzieć, tłumacząc Księgę Hioba, że Hiob bardziej cierpi od jego przekładu, aniżeli od swych rzekomych przyjaciół. Wspólnymi siłami jakoś sobie z tą pracą radzono. Pełny tekst Starego i Nowego Testamentu opublikowano po raz pierwszy w 1534 roku, potem ukazywały się kolejne, poprawione wydania. W 1545 roku (na rok przed śmiercią Lutra) wydano drukiem Biblię według ostatniej za jego życia rewizji; w rok później, już po jego zgonie, tekst ostateczny, według pozostawionych na piśmie korekt.*  

* Richard Friedenthal, Marcin Luter i jego czasy, PIW W-wa, 1991


Kontynuacja - część LVII. Wittemberskie zamieszanie


Cykl: „Oręż, którym walczymy” - spis odcinków


 

Udostępnij...

O Autorze

Beniamin Pogoda

Komentarze (1)

  • Piotr Kubic

    Piotr Kubic

    23 stycznia 2015 o 22:28 |
    Fascynująca opowieść :-)

Skomentuj

Zaloguj się aby skomentować Opcjonalny login poniżej.