Marcin Luter - Wojna chłopska w Niemczech (1)

Autor tekstu - Beniamin Pogoda | Data publikacji - piątek, 30 stycznia 2015 | Obszar - na Zachód

(58) "Oręż, którym walczymy"

Marcin Luter - Wojna chłopska w Niemczech (1)
fot. Adam Hejduk

Kontynuacja tekstu: „Oręż, którym walczymy”

Powstania ludowe wybuchały wielokrotnie w feudalnej Europie. Gdy wzmagał się ucisk, a nikt nie chciał słuchać skarg i bronić ciemiężonych chłopów, za broń chwytali oni sami. Przyczyny były wszędzie podobne. Wojna domowa, która w XVII stuleciu spustoszy Rzeczpospolitą Polsko-Litewską i przyprawi ją o upadek, też będzie wielką rebelią ukraińskiego chłopstwa. Pisze o tej wojnie jej naoczny świadek:

Z przodków naszych poczyniono było na sejmach statuta, aby poddani tak duchownych jako i świeckich panów nie rabiali, jedno dzień w tydzień (…) Zasię uprzywilejowane wolności niektórym złamano, powołowszczyzny coroczne (które przedtem w 10 lat jeno, potem w siedm, zaś w pięć, we trzy znowu, aż na koniec co rok wybierać poczęto) ustanowiono, na swoję potrzebę domową nikomu piwa, gorzałki i miodu robić nie dozwolono, od łowienia lisów, ryb, ptactwa i zwierza dzikiego dziesięciny powymyślano, grunty i folwarki odejmowano i dobrze, że już ze skóry ubogich ludzi nie łupiono (…) Stąd się pokazuje, że to od Rzeczypospolitej zależy, abyśmy nie jako niewolnikom poddanym naszym rozkazowali, ale jako pomocnikom robót naszych; przetoż wielka tego jest potrzeba, aby Rzeczpospolita w to wejrzała przykładem inszych narodów, aby panowie poddanych swoich, jak im się podoba, nie zabijali, nie łupili z majętności ich, co mają, ani im gruntów, które sobie naprawią, nie odejmowali, ani ich też gwałtownie robociznami obciążali jako bydło nieme, ale się z nimi jako z ludźmi po ludzku obchodzili.”
(Szymon Starowolski, O uciemiężeniu wielkim włościan na Rusi, ok. 1650 r.)

Nie inaczej stało się – półtora wieku wcześniej – w Niemczech. Obciążenia na rzecz panów rosły: była dawna, obowiązkowa danina ze zboża i praca na pańskim polu, do tego doszły daniny ze zwierząt gospodarskich: źrebiąt, jagniąt i cieląt, a także z płótna, lnu, konopi, grzybów, jagód, miodu, chmielu, z orzechów nawet. Pierwsze rozruchy zaczęły się od przeciążenia tym odstawianiem do dworu dosłownie wszystkiego. Pewna wielka pani zażyczyła sobie, by chłopi zbierali jej puste muszle ślimaków na pojemniki do motków przędzy i to ponoć było kroplą, która przepełniła czarę. Powstanie objęło całe południowe Niemcy; szerzyło się od jesieni 1524 roku, z kulminacją w roku następnym, ostatnie walki wygasły na początku roku 1526. Zbuntowani chłopi okazali się być siłą nie lada – a to dzięki dawnym zaciężnym żołnierzom, którzy stanowili trzon niemieckiej piechoty, a potem, wysłużeni w wojnach, wracali do rodzinnych wiosek. W okresie największego powodzenia przyłączali się do chłopów nawet niektórzy rycerze, rzekomo siłą do tego zmuszani. Zdobywano i plądrowano zamki, pałace, klasztory. Wybijano zwierzynę w pańskich lasach i wyjadano ryby ze stawów, rabunek i mord były na porządku dziennym. Podobni do Storcha agitatorzy zagrzewali do walki; wyróżnił się wśród nich i największe znaczenie osiągnął prorok z Zwickau, Tomasz Müntzer. Zasłynął on z odezwy do chłopów: Gdzie stanie was tylko trzech ufających Bogu, nie przerazi was nawet sto tysięcy. Pokonacie ich – we trzech pobijecie sto tysięcy wrogów!

Jeśli Müntzer świadomie zwodził i mamił nierozumnych chłopów, był zasługującym na śmierć zbrodniarzem; jeżeli naprawdę wierzył w to, co mówił, stał się nieodpowiedzialnym fantastą. Jedno i drugie było równie niebezpieczne dla tych, którzy mu zawierzyli – a zawierzyło mu wielu, zbyt wielu. Nawet w Saksonii, gdzie dola chłopów nie była zbyt ciężką (saskich poddanych uwolniono od pańszczyzny jeszcze przed wystąpieniem Lutra) Müntzerowi udało się pociągnąć za sobą zbuntowanych.


Kontynuacja - część LIX. Bój pod Frankenhausen


Cykl: „Oręż, którym walczymy” - spis odcinków


 

Udostępnij...

O Autorze

Beniamin Pogoda

Skomentuj

Zaloguj się aby skomentować Opcjonalny login poniżej.