Marcin Luter - Misja Militza (2)

Autor tekstu - Beniamin Pogoda | Data publikacji - piątek, 19 września 2014 | Obszar - na Zachód

(42) "Oręż, którym walczymy"

Kontynuacja tekstu: "Oręż, którym walczymy"

Przybywszy do Niemiec Militz połapał się jednak, że darmo jest straszyć księcia; zauważył też, jak duża jest liczba zwolenników Lutra – inne nastroje tam zapanowały. O klątwie wspomniał więc tylko równym sobie lub niższym rozmówcom, bratał się ze wszystkimi jako ich rodak – Niemiec, a przed księciem postanowił stawić się bardzo układnie. Złotej Róży jednak mu nie wręczył – złożył cenne odznaczenie w depozycie bankowym u Fuggerów, przynajmniej na razie.

Stary książę elektor przyjął młodego nuncjusza, wysłuchał go, ale nic wiążącego mu nie obiecał. Wezwał tylko Lutra, by ten w umówionym miejscu stawił się na rozmowę z Militzem. Energiczny młody człowiek, chcąc oczyścić pole do negocjacji, postanowił całą winą obciążyć Tetzla. Tetzel podupadł na zdrowiu – czy to z racji wieku, czy też może skutkiem niedawnych przeżyć; osłabiony i chory przebywał właśnie w Lipsku. Młody szambelan udał się tam osobiście i w obecności prowincjała dominikanów tudzież przedstawiciela banku Fuggerów oskarżył Tetzla o nadużycia finansowe; do tego dołożył zarzut o złe prowadzenie się (miał mieć Tetzel jakoby dwoje dzieci z nieprawego łoża). Starszy już sprzedawca odpustów załamał się zupełnie. Zarządzono wobec niego areszt klasztorny i oskarżono przed papieżem. Stanął przeciw niemu jego zwierzchnik – prowincjał dominikanów i właśni współbracia zakonni. Tetzel wkrótce zmarł. Rzecz w tym wszystkim najmniej spodziewana – list ze słowami pociechy przysłał Tetzlowi... Marcin Luter; napisał mu między innymi, że nie on, Tetzel, jest wszystkiemu winien i że to dziecię (nie miał bynajmniej na myśli przypisywanego Tetzlowi potomstwa) „ma zupełnie innego ojca”.

Historycy zwykli pisać o Militzu z lekceważeniem – istotnie, nie budzi szacunku ten ambitny i ruchliwy, niskiej rangi dworzanin papieski. Jednak temu lekceważonemu młodzieńcowi udało się osiągnąć więcej, niż zyskał u Lutra kardynał Kajetan. Marcin Luter Militzowi nie ufał, lecz trafił mu do przekonania argument o skutkach rozłamu w Kościele. Wojny i ofiary tych wojen, pasmo nieszczęść, jak sto lat temu w Czechach, podczas wojen husyckich – taką wizję roztoczył przed nim Militz. Pod tym naleganiem (Militzowi sekundowali doradcy księcia elektora) Luter się ugiął. Ogłosił publicznie, że zobowiązuje się do milczenia – pod warunkiem, że nie będą go atakować jego przeciwnicy. Ugodową deklarację Lutra wydano drukiem. O pomyślnym rezultacie rokowań, przynajmniej w sprawie Lutra, Militz poinformował papieża. Leon X postanowił przesłać Lutrowi list; napisał ów list pierwszorzędną łaciną wielki znawca tego języka, znakomitość rzymska, humanista Jakub Sadoleto.


Elektor Saski, Fryderyk III Wettyn - portret Lucasa Cranacha, 1532 (źródło: Wikipedia)


Kontynuacja - część XLIII. Przekupstwo i dyplomacja


Cykl: "Oręż, którym walczymy" - spis odcinków


 

Udostępnij...

O Autorze

Beniamin Pogoda

Skomentuj

Zaloguj się aby skomentować Opcjonalny login poniżej.