Marcin Luter - Dysputa w Lipsku

Autor tekstu - Beniamin Pogoda | Data publikacji - piątek, 03 października 2014 | Obszar - na Zachód

(44) "Oręż, którym walczymy"

Marcin Luter - Dysputa w Lipsku
fot. Magdalena Dąbek

Kontynuacja tekstu: "Oręż, którym walczymy"

Zobowiązania danego Militzowi Luter dotrzymał. Zaniechał publicznych wystąpień i niczego nie wydawał drukiem, mimo to jego znaczenie stale rosło. Na uniwersytet w Witteberdze ściągali coraz to nowi studenci, zwabieni nie tylko nauką Lutra, ale też wykładami profesorów: starszego Jędrzeja Karlstadta i młodziutkiego (miał zaledwie 22 lata) Filipa Melanchtona – obu zaprzysięgłych stronników doktora Marcina.

Zwłaszcza Melanchton, początkowo skromny wykładowca języka greckiego, osiągnie wyżyny uniwersyteckiej wielkości; wittenberska uczelnia zażywać będzie dzięki niemu sławy w całej Europie. Znaczenie tej prowincjonalnej placówki wzrosło tak bardzo, że aż obudziło zazdrość w znacznie starszym saskim uniwersytecie w Lipsku, dotychczas dominującym. Lipsk należał do tzw. Saksonii książęcej, którą władał nie posiadający praw elektorskich książę Jerzy Brodaty, kuzyn, ale równocześnie wielki rywal elektora Fryderyka Mądrego. W porozumieniu i za zgodą księcia Jerzego, władze uniwersyteckie w Lipsku zaprosiły na publiczną dysputę profesora Karlstadta z Wittenbergi; Marcin Luter, jako oskarżony o herezję, mógł być tylko jego pomocnikiem. Uniwersytet Lipski miał w tym sporze reprezentować Jan Eck z Bawarii, profesor uniwersytetu w Ingolstadt. Wszyscy oni trzej starli się już wcześniej w ostrych polemikach, publikowanych drukiem – tym razem miało dojść do walki na żywe słowo. Włodarze lipskiej uczelni nieprzypadkowo powierzyli Eckowi rolę przeciwnika Lutra w owym sporze – Eck był znany z wybornej pamięci i ciętego języka, do tego stał się już sławny jako gorliwy obrońca panującego kościoła. Przyznać trzeba, że Eck wiernie służył nie tylko Kościołowi – na zlecenie Fuggerów publicznie bronił prawa do udzielania pożyczek na procent, co z kolei Kościół rzymski oficjalnie piętnował jako lichwę; faktycznie zaś godzono się w Rzymie na iście lichwiarskie odsetki, sięgające 50% rocznie. Nie o pieniądzach jednak będzie Eck z Lutrem i Karlstadtem dyskutował.

W lipcu 1519 roku do Lipska przybyli wykładowcy wittenberscy w otoczeniu ponoć aż dwustu studentów. Młodzi ludzie garnęli się do Lutra i jego nauki, za hasło mając słowa Sofoniasza proroka: „W owym czasie przeszukam Jeruzalem w świetle pochodni i będę karał mężów, którzy siedzą zdrętwiali nad mętnymi resztkami wina, a mówią w swoich sercach: Nie uczyni Pan nic dobrego ani też nic złego nie uczyni” (r. 1 :12). Owe „mętne resztki wina” to stara teologia, zużyta już i nieprzydatna, którą zapalczywi nowatorzy pragnęliby odrzucić.

Książę Jerzy Brodaty, choć zawzięty przeciwnik Lutra, popisał się gościnnością. Uczęstował przybyłych profesorów pieczenią z dziczyzny i winem, polecił odprawić uroczyste nabożeństwo, okraszone wspaniałym, dwunastogłosowym oratorium, skomponowanym specjalnie na tę okazję, a odśpiewanym przez słynny chór Kościoła Świętego Tomasza w Lipsku (w dwieście lat później pokieruje nim sam Jan Sebastian Bach). Kompozytor Georg Rhau, autor tej muzyki i dyrygent chóru, przystanie potem do Lutra i będzie pracował w Wittenberdze.

Zainteresowanie debatą przerosło oczekiwania organizatorów. Aula uniwersytecka okazała się być za ciasną dla mnóstwa widzów, wobec czego książę Jerzy zaprosił wszystkich do swego zamku opodal miasta – dysputantów i słuchaczy pomieścił w wielkiej sali zamkowej, specjalnie udekorowanej na jego polecenie. Na ścianie komnaty od strony Ecka zawieszono kobierzec z wizerunkiem świętego Jerzego zwyciężającego smoka, od strony przeznaczonej dla Lutra z towarzyszami – z podobizną świętego Marcina. Rycerskim gestom księcia Jerzego towarzyszyła dbałość o porządek – spokoju strzegła dobrze uzbrojona straż miejska, zaciągająca wartę u bram. Księciu osobiście zależało na tej debacie; gdy biskup lipski usiłował się jej przeciwstawić, Jerzy Brodaty gwałtownie zaoponował: „Cóż za pożytek z żołnierza, jeśli nie wolno mu walczyć? A jak ma stróżować pies, jeśli nie damy mu szczekać? To już lepiej wydawać pieniądze na wsparcie dla starych kobiet, niż na teologów, którzy nie będą dyskutować!”


Kontynuacja - część XLV. Cień Jana Husa


Cykl: "Oręż, którym walczymy" - spis odcinków


 

Udostępnij...

O Autorze

Beniamin Pogoda

Skomentuj

Zaloguj się aby skomentować Opcjonalny login poniżej.