Marcin Luter - Przyjaźń

Autor tekstu - Beniamin Pogoda | Data publikacji - piątek, 07 marca 2014 | Obszar - na Zachód

(17) "Oręż, którym walczymy"

Marcin Luter - Przyjaźń
fot. Piotr Litkowicz

Kontynuacja tekstu: "Oręż, którym walczymy"

Wszelkiego czasu miłuje przyjaciel, a w ucisku stawia się jako brat. (Przyp. Sal. 17:17)

Przybity wyobrażeniami o własnej grzeszności, podkreślmy – wyobrażeniami, bo obiektywnie patrzące otoczenie niewiele mogło mu zarzucić – Luter znalazł pomoc u współbraci zakonnych. Wspomógł go magister nowicjatu, według słów Lutra „wrażliwy, starszy już człowiek”, którego będzie wspominał z wdzięcznością. Historycy nie potrafią ustalić jego nazwiska – mógł to być Johann von Grefenstein.

Magister nowicjatu był z urzędu zobowiązany roztoczyć opiekę nad kandydatami do życia w zakonie; w przypadku Marcina pomoc rozciągnęła się i poza nowicjat. Świadom rozterek swych podopiecznych rozumny magister nieraz Lutra dobrotliwie ofuknął; w jego przekonaniu ten młody, obiecujący mnich zanadto wyolbrzymiał swe rzekome grzechy. „To nie Pan Bóg gniewa się na ciebie, lecz ty gniewasz się na Boga!” – takie słowa magistra często przytaczają biografowie. Prowincjał zakonu, Johannes von Staupitz, miał się wyrazić dosadniej: „Prawdziwy grzech to zabić ojca albo matkę, bluźnić Bogu i mieć go w pogardzie, cudzołożyć! A ty nie obnoś się z byle czym, z dziecinnymi przewinieniami i nie rób grzechu z byle...” – tu, według Lutra, padło dosyć mocne słowo. Luter pewnie przejaskrawia wypowiedź Staupitza, znanego z delikatności i wytwornych manier; istota rzeczy pozostaje wszakże ta sama. Przełożeni w zakonie niejeden raz spotykali młodych ludzi z podobnymi skrupułami; oczywistą jest rzeczą, że za swą powinność uważali wspomóc ich, na ile tylko możebne.

Luter umiał okazać wdzięczność za taką przyjacielską pomoc – w ogóle przywiązywał on wielką wagę do przyjaźni i pozostał takim przez całe życie. W swoich szkolnych latach przyjaźnił się z Johannesem Braunem, wikariuszem w jednym z kościołów w Eisenach. Rzecz ciekawa, że Braun, podobnie jak Staupitz i magister nowicjatu, też był znacznie starszy od Lutra. Z racji studiów w Erfurcie, a potem wstąpienia do klasztoru, Marcin utracił z nim kontakt, lecz zaprosił Brauna na mszę prymicyjną (zachował się list, w którym Luter nazywa go „najdroższym swym przyjacielem”). A w Czarnym Klasztorze w Erfurcie młody Luter zaprzyjaźnił się z samym prowincjałem zakonu augustianów, Johannesem von Staupitzem.


Kontynuacja - część XVIII. Spowiedź


Cykl: "Oręż, którym walczymy" - spis odcinków


 

Udostępnij...

O Autorze

Beniamin Pogoda

Skomentuj

Zaloguj się aby skomentować Opcjonalny login poniżej.