Marcin Luter - Podróż do Rzymu

Autor tekstu - Beniamin Pogoda | Data publikacji - piątek, 11 kwietnia 2014 | Obszar - na Zachód

(22) "Oręż, którym walczymy"

Marcin Luter - Podróż do Rzymu
fot. Tomek Śmiałkowski

Kontynuacja tekstu: "Oręż, którym walczymy"

Zanim jeszcze Luter ponownie trafił do Wittenbergi, przełożeni wysłali go z inną misją – miał udać się w pewnej sprawie zakonnej do Rzymu. Sprawa ta nie wiązała się w żaden sposób z życiem Lutra ani też nie wpłynęła na dalsze jego losy, dlatego można ją tu zupełnie pominąć. Sam wszakże fakt, że odwołanie się do kurii rzymskiej – „ad limina apostolorum” (do progów apostolskich) – powierzono właśnie Lutrowi, najlepiej świadczył o zaufaniu, jakim go darzono.

Luter udał się w podróż w listopadzie 1510 roku, w towarzystwie jednego z zakonnych współbraci, oczywiście – piechotą. Przeszedł przez Alpy, co wcale nie było bezpieczne, przeszedł przez Szwajcarię – z uznaniem wypowiadał się o jej dzielnych mieszkańcach. Ale w prawdziwy podziw wprawiła go świetnie zagospodarowana północna Italia i mili, uprzejmi Włosi. Luter był w Mediolanie, we Florencji – wspaniałych, kwitnących miastach, w końcu dotarł do Rzymu. Ze swym towarzyszem zamieszkał w augustiańskim klasztorze. Odwiedził wówczas wszystkie ważne kościoły w Rzymie, z których największym (także w całej zachodniej Europie) był Kościół Świętego Pawła za Murami, postawiony w miejscu śmierci Apostoła. W niektórych z nich chciał Luter odprawić mszę – tam zaskoczył go pośpiech, z jakim rzymscy księża uwijali się z ceremonią. „Szybciej, szybciej! – poganiał jeden drugiego. Na pobożnym i prostodusznym przybyszu z Niemiec uczyniło to przykre wrażenie. Nasłuchał się też co niemiara plotek o rozmaitych kościelnych dostojnikach, o ich przekupstwie, chciwości i nadużyciach, wśród których nie brakło ekscesów seksualnych. A plotkarze mieli o czym opowiadać. Świeża była w Rzymie pamięć o papieżu Aleksandrze VI z rodu Borgiów (panował w latach 1492 - 1503), osławionym z powodu niczym nieskrępowanej rozpusty. O nim to pisał nasz Jan Kochanowski w znanej fraszce „Na Ojca Świętego:

Świętym cię zwać nie mogę, ojcem się nie wstydzę,
kiedy, wielki kapłanie, syny twoje widzę.

Aleksander VI, mając za wspólnika jednego z tych synów, Cezara Borgię, władał Rzymem bez skrupułów, łupiąc kogo i co się dało. Tenże Cesare (był pierwowzorem księcia ze słynnego dzieła Makiawellego), znany z bezwzględności, nie cofał się przed niczym w walce o potęgę rodu, za cichym przyzwoleniem ojca używając trucizny i skrytobójstwa. Dość powszechnie uważa się, że za czasów Aleksandra VI papiestwo osiągnęło dno. Następny po nim papież Juliusz II della Rovere twardą ręką sprawował rządy w Rzymie. Miało to tę dobrą stronę, że unowocześnił miasto i skutecznie zwalczył pleniące się w nim rozbójnictwo – ale Juliusz walczył nie tylko z grasującymi w Rzymie zbójami. Nazywano go „Straszliwym (il Terribile) i istotnie był taki. Wojował ze wszystkimi niemal sąsiadami, chcąc rozszerzyć granice Państwa Kościelnego – niejednego z książąt włoskich pozbawił rodowych posiadłości. Sam stawał na czele swych zbrojnych oddziałów, doglądał przygotowań do szturmów, a na zdobyte mury kazał się wciągać w drewnianej klatce. Oczywiście, religijne powinności urzędu zeszły u Juliusza na bardzo odległy plan. Gdy umarł, opublikowano o nim satyrę, ponoć autorstwa Erazma z Rotterdamu, chociaż on stanowczo temu zaprzeczał. Papież Juliusz po śmierci trafia przed bramę niebieską, ale nie może jej otworzyć – klucze, które wzorem Piotra Apostoła nosi, nadają się tylko do otwierania skrzyń ze złotem. Juliusz dobija się więc do bramy, czym zwabia samego Apostoła Piotra; ten wszelako nie uznaje w Juliuszu swojego następcy. Wyrzucony z nieba Juliusz wielkim głosem zwołuje dusze swych poległych żołnierzy – liczy, że z ich pomocą zdobędzie niebo szturmem. Satyra jest złośliwa i trafna, ale jeszcze trafniej podsumował pontyfikat Juliusza Richard Friedenthal, historyk niemiecki: „Grunt podkopany wstrząsami, które on sprawił, zapadł się pod stopami jego następców. *

* Richard Friedenthal, „Marcin Luter i jego czasy, PIW W-wa 1991


Kontynuacja - część XXIII. Przełom


Cykl: "Oręż, którym walczymy" - spis odcinków


 

Udostępnij...

O Autorze

Beniamin Pogoda

Skomentuj

Zaloguj się aby skomentować Opcjonalny login poniżej.