Marcin Luter - Pieniądze, prawo i państwo (1)

Autor tekstu - Beniamin Pogoda | Data publikacji - piątek, 06 czerwca 2014 | Obszar - na Zachód

(30) "Oręż, którym walczymy"

Marcin Luter - Pieniądze, prawo i państwo (1)
fot. Piotr Litkowicz

Kontynuacja tekstu: "Oręż, którym walczymy"

W cesarstwie niemieckim nie było stałych podatków. Podatki są niemile widziane w każdej epoce, a skoro nie ma obowiązku stałego ich płacenia, każda próba opodatkowania wywołuje opór. Ilekroć panujący, cesarz czy książę, nakładał obowiązkową daninę, natychmiast spotykał się z reakcją poddanych: „Kiedy wreszcie skończą się podatki?” O ten opór rozbiły się usiłowania cesarza Maksymiliana I, pragnącego wprowadzić stałe opłaty na rzecz skarbu Rzeszy.

W państwie o tak dziwacznej skarbowości odpusty były ważnym instrumentem finansowym - chętnie je nabywano. A ponieważ przynosiły wielkie dochody, finansowano z nich nieraz ważne przedsięwzięcia publiczne. Z pieniędzy płaconych za odpusty budowano drogi i mosty, w północnych Niderlandach (dzisiejszej Holandii, wtedy części cesarstwa niemieckiego) utrzymywano system grobli i kanałów odwadniających, z odpustów pochodziły środki na budowę i remont kościołów. I tym razem ogłoszono odpust, mając w zamiarze cel - budowę bazyliki Świętego Piotra w Rzymie. Taki zamiar wszem i wobec głoszono; prawdziwy powód był jednak skrzętnie ukryty.

Właśnie pod ten czas zmarł arcybiskup Moguncji. Wakujący urząd chcieli obsadzić Hohenzollernowie, książęcy ród panujący w Brandenburgii. Mieli kandydata - księcia Albrechta, który już należał do stanu duchownego, był arcybiskupem Magdeburga i administratorem diecezji Halberstadt. Jego ekscelencja ksiądz biskup Albrecht prowadził wprawdzie dość swobodne - jak na duchownego wręcz hulaszcze życie, ale to akurat nikomu nie przeszkadzało. Dotkliwą przeszkodą był inny fakt - Albrecht miał dopiero 24 lata, za mało, by piastować urząd arcybiskupa, a na domiar złego był już biskupem dwóch diecezji. Prawo kanoniczne zakazywało kumulacji tych urzędów w jednym ręku. A rzecz mała niezmierną wagę dla rodu - elektor brandenburski zasiadał bowiem w siedmioosobowym kolegium wybierającym cesarza, arcybiskup Moguncji (prymas Niemiec) również; gdyby Hohenzollernowie posiedli oba te głosy, ich znaczenie niepomiernie by wzrosło. Spodziewany rychły zgon chorego cesarza Maksymiliana wagi sprawie jeszcze dodawał.


Kontynuacja - część XXXI. Pieniądze, prawo i państwo (2)


Cykl: "Oręż, którym walczymy" - spis odcinków


 

Udostępnij...

O Autorze

Beniamin Pogoda

Skomentuj

Zaloguj się aby skomentować Opcjonalny login poniżej.