Marcin Luter - Pierwsze uderzenie

Autor tekstu - Beniamin Pogoda | Data publikacji - piątek, 18 lipca 2014 | Obszar - na Zachód

(35) "Oręż, którym walczymy"

Marcin Luter - Pierwsze uderzenie
fot. Tomek Śmiałkowski

Kontynuacja tekstu: "Oręż, którym walczymy"

Nie tylko arcybiskup Albrecht odwołał się w sprawie Lutra do Rzymu. Cesarz Maksymilian Habsburg, schorowany i stojący już nad grobem, przesłał papieżowi list, w którym prosił o jak najszybszą ekskomunikę dla Lutra. Nie bardzo wiadomo, czym kierował się stary cesarz, domagając się wyklęcia Lutra ze wspólnoty kościelnej – jego sprawy prawie wcale nie znał, chyba, że z niekompletnych i najczęściej przeinaczonych raportów; wszelako cesarskie żądanie potraktowano w kurii rzymskiej nadzwyczaj poważnie.

Atmosfera wokół Lutra gęstniała. Z jednej strony formowało się, wprawdzie szczupłe jeszcze, grono jego stronników, z drugiej – miał wielu oponentów, częstokroć bardzo zawziętych, którzy radzi posługiwali się podsłuchem, donosem i oszczerstwem. Zapraszano Lutra, rzekomo życzliwie, na rozmowę; umówiony zawczasu szpicel czatował za drzwiami i skrzętnie notował, co słyszał. Podobnie czyniono podczas kazań Lutra – zapisywano jego słowa, by przekazać je wyżej, do wiadomości władzy. Donosy trafiały do kardynała Kajetana, legata papieskiego, przebywającego w Augsburgu na obradującym akurat sejmie Rzeszy Niemieckiej; Kajetan raportował o wszystkim bezpośrednio do Rzymu. Tam zaś szykowano już w sprawie Lutra pierwszą oficjalną odpowiedź.

Niejaki Silvestro „Prieras” Mazzolini, dominikanin, noszący tytuł magistra pałacu apostolskiego, sporządził opinię – jak z dumą podkreślał, w ciągu zaledwie trzech dni. Dzieło swe wydał drukiem; posłużył się tekstem 95 tez i materiałami przekazanymi przez kardynała Kajetana. Najpierw przedstawił swoje – rzecznika kurii rzymskiej – stanowisko, po czym cytował 95 tez Lutra, kwestionując każdą z nich po kolei, stąd zapewne tytuł dzieła: „Dialog”. Autor był człowiekiem sędziwym, miał blisko 70 lat, lecz nie widać u niego powagi i umiarkowania, przynależnych rozumnej starości. Stanowisko Prierasa jest sztywne i konsekwentne: chrześcijański kościół powszechny uosobiony jest przez kościół rzymskokatolicki, z kolegium kardynalskim i papieżem na czele; papież zaś nieomylny jest jak sam kościół. Jeśli więc ktoś waży się twierdzić, że w sprawie odpustów kościół winien czynić inaczej, niż czyni, ten jest heretykiem. Prieras pisze wprost i wyraźnie: „Autorytet Kościoła większy jest, niż autorytet Pisma Świętego; Pismo Święte należy uzupełnić dekretami Kościoła rzymskiego”*. W piśmie wręcz roiło się od określeń: „parszywy pies zżarty trądem, zrodzony, by gryźć i kłapać zębami ku niebu; suczy syn o mózgu z mosiądzu i nosie z żelaza”. Pomówień bardziej osadzonych w realiach też nie brakło: „Gdyby tobie, Marcinie, dał Ojciec Święty biskupstwo, uznałbyś, że wszystko jest dobre, czyż nie?”**

Pismo – było, nie było, oficjalne stanowisko kurii rzymskiej – zaskoczyło Lutra. Oto wystąpił on w sprawie odpustów pełen najszczerszych intencji, powodowany niczym innym, jak troską o zbawienie grzeszników – a w zamian czynią go kimś tak plugawym. Odpowiedział w sposób bardzo łagodny, jak na swój porywczy i gwałtowny charakter; w późniejszych swych latach, niestety, chętniej będzie dawał upust emocjom. Umiejętnie wypunktował Prierasa: „Nie chcę z Wami rozmawiać obelżywymi słowy, mój ojcze” (…) Co się tyczy biskupstwa – „czy nie osądzacie mnie, czcigodny ojcze, podług własnych wyobrażeń?”** „Wolę, byście mnie wyklinali, Wy i Wam podobni, niżbyście mnie mieli błogosławić. Nie mam nic do stracenia. Należę do Pana. Jeśli zginę, zginę dla Niego. Poszukajcie kogoś innego, kogo moglibyście nastraszyć.”* I w końcu: „Odpowiadam Wam śpiesznie, ojcze, w ciągu dwóch dni”.**

* John M. Todd, "Marcin Luter", PAX W-wa 1970
** Richard Friedenthal, "Marcin Luter i jego czasy, PIW W-wa 1991


Kontynuacja - część XXXVI. Meandry wielkiej polityki


Cykl: "Oręż, którym walczymy" - spis odcinków


 

Udostępnij...

O Autorze

Beniamin Pogoda

Skomentuj

Zaloguj się aby skomentować Opcjonalny login poniżej.