Pamiętać ale jak?

Autor tekstu - Małgorzata Kubic | Data publikacji - piątek, 27 stycznia 2017 | Obszar - na Zachód

Pamiętać ale jak?
fot. Małgorzata Kubic

7 czerwca 1961 roku w Jerozolimie, w sali Domu Ludowego Bejt ha-Am zmienionej w salę sądową, na oczach blisko 450 dziennikarzy z Izraela i całego świata oraz kamer amerykańskiej stacji NBC, pisarz Jechiel Dinur znany jako Kacetnik mdleje na miejscu dla świadków w trakcie składania zeznań w słynnym procesie Adolfa Eichmanna.

Kacetnik, który przeżył Oświęcim, był jednym z ponad stu świadków oskarżenia – „ocalałych”, których głos po raz pierwszy zabrzmiał tak głośno i dobitnie. Do skazania Eichmanna wystarczyłyby zgromadzone dokumenty i jego zeznania. Ale w zamierzeniu oskarżyciela proces ten miał być nie tylko osądzeniem jednego skrupulatnego w wykonywaniu rozkazów niemieckiego urzędnika, ale oskarżeniem całego cywilizowanego świata zachodniego. Prokurator Gideon Hausner mówił w imieniu „sześciu milionów oskarżycieli... których prochy leżą na wzgórzach Auschwitz i polach Treblinki, spłukiwane przez polskie rzeki, a ich groby rozrzucone są wzdłuż i wszerz Europy…*. Dlatego przez dziesiątki godzin zgromadzeni na sali sądowej a za ich pośrednictwem czytelnicy, słuchacze i widzowie na całym świecie, wysłuchują dziesiątki opowieści o niewyobrażalnych potwornościach czasu Zagłady.

Od tego czasu świadectwa ofiar zostały utrwalone w tysiącach publikacji, materiałów filmowych, w dokumentach i dziełach sztuki. Holokaust staje się przedmiotem badań różnych dziedzin nauki: historii, socjologii, antropologii społecznej, filozofii, psychologii. Narody Europy, nie tylko Niemcy, zderzają się trudną, nie zawsze akceptowaną prawdą o swoim udziale w tragedii Shoah. Powstają Instytuty naukowe, archiwa, muzea, pomniki.

W naszym kraju również w ostatnich latach dokonało się pewne przeoranie społecznej pamięci i postrzegania historii Zagłady na naszych ziemiach i skali współudziału w niej Polaków.

Niedawno zmarły Zygmunt Bauman przestrzegał jednak, że oddanie tylko w ręce specjalistów kwestii Zagłady, zbadanie i ustalenie przyczyn, zawężenie zakresu miejsca i czasu oraz odpowiedzialności moralnej i materialnej może paradoksalnie przytępić naszą moralną Pamięć o niej: „kiedy znalezienie winnego uznaje się za tożsame z odkryciem przyczyn zbrodni, nie ma powodów, aby podawać w wątpliwość niewinność i dobroczynny charakter sposobu życia, z którego jesteśmy tak dumni”**.

Inni z kolei filozofowie zwracają uwagę, że w dyskursie społecznym brakuje odpowiedzi chrześcijańskiej teologii na Holokaust. Istotnie, niezwykle trudno jest znaleźć chrześcijaninowi wytłumaczenie faktu Zagłady dokonanej rękami i w sercu chrześcijańskiej Europy. A może bezradne milczenie jest lepsze niż nieco nieudolne wskazywanie na neopogańskie źródła nazistowskiej ideologii czy próby relatywizacji szczególnej wyjątkowości Shoah. A może mają racje ci z żydowskich teologów, którzy mówią o Sądzie, którym zostało osądzone chrześcijaństwo?

Poznanie i Pamiętanie stało się moralnym obowiązkiem każdego współczesnego myślącego człowieka i dlatego od 2005 decyzją ONZ 27 stycznia obchodzony jest Międzynarodowy Dzień Pamięci o Ofiarach Holokaustu, który ma według założeń mieć walory edukacyjno-wychowawcze przestrzegające przed nienawiścią, rasizmem, uprzedzeniami.

Czy wiem i umiem pamiętać?

Przeczytałam kilka książek, byłam w Yad Vashem, Oświęcimiu w kilku innych muzeach, obejrzałam jakieś filmy, zdjęcia – czy wystarczająco pamiętam?

W drodze do domu mijam namalowaną na murze gwiazdę Dawida wiszącą na szubienicy; w pracy koleżanka czule opowiada o córeczce, która targując się o coś z matką tak uroczo „żydzi od niej”; w zborze starsza siostra z pewną dozą fatalizmu mówi, że no cóż straszne to było, ale wołali przecież „krew na nas i na dziatki nasze...” – dlaczego moja pamięć ze skrępowaniem zachowuje milczenie?


Cytaty:
* Siódmy Milion, Tom Segev,
** Nowoczesność i Zagłada, Zygmunt Bauman

Udostępnij...

O Autorze

Małgorzata Kubic

Komentarze (6)

  • Romek

    Romek

    28 stycznia 2017 o 08:50 |
    Od kilku dni w polskich kinach jest grany film "Kłamstwo". Nie byłem na nim, czytałem jedynie recenzje, a raczej opis historii na podstawie której powstał.
    Jest to historia radykalnego historyka brytyjskiego Davida Irvinga który w swoich publikacjach neguje Holokaust. Twierdzi, że komór gazowych nie było, a ludzie w obozach śmierci umierali na tyfus. Sprzeciwia się mu w swoich publikacjach profesor historii Deborah Lipstadt zajmująca się badaniami nad Zagładą, którego nazywa negacjonistą. Zostaje oskarżona przez Irvinga o zniesławienie. I teraz to ona musi UDOWODNIĆ, że Holokaust dokonał się, że były komory śmierci, że byli mordowani ludzie...
    W internecie od jakiegoś czasu jest z kolei prowadzona akcja www.germandeathcamps.org przeciwko niemieckiej telewizji ZDF która przegrała proces o sformułowanie "polskie obozy zagłady"i została zobowiązana do przeprosin na swojej głównej stronie internetowej. Ponieważ ZDF tego nie uczyniła, zgodnie z wyrokiem, powstała akcja wymuszająca i uświadamiająca kto był właściwym sprawcą i wykonawcą Oświęcimia, Majdanka, Buchenwaldu, Dachau i dziesiątek innych obozów w których "ludzie, ludziom zgotowali ten los"
  • Piotr Kubic

    Piotr Kubic

    28 stycznia 2017 o 00:29 |
    To jest dobre pytanie. Żeby pamiętać, trzeba czegoś najpierw doświadczyć. My współcześni nie doświadczyliśmy tego, co się działo w przeszłości, możemy co najwyżej przyjąć utrwalone opowieści.

    Czasem pojawia mi się myśl, że dopóki rodzą się nowi ludzie, dopóty rodzaj ludzki jest skazany na przeżywanie ciągle tego samego – dobijania co jakiś czas do dna człowieczeństwa.
    • Dyzio

      Dyzio

      30 stycznia 2017 o 17:51 |
      Kzn 1:9-11 Warszawsko-Praska

      (9) To, co już się stało, znów dziać się zacznie, i co się już zrobiło, znów trzeba będzie robić. Nie ma nic nowego pod słońcem.

      (10) A jeśli zdarzy się czasem coś, o czym mówią: Patrz, to coś nowego!, to zaraz się okaże, że to już było w czasach, które nas poprzedziły.

      (11) Tylko, że zapomina się o tych, co już kiedyś żyli, tak jak zapomni się o tych, którzy kiedyś żyć będą. Po nich też nie pozostaną wspomnienia wśród pokoleń, które po nich przyjdą.
    • dak

      dak

      28 stycznia 2017 o 07:02 |
      To strasznie pesymistyczny wniosek. Chciałoby się wierzyć, że możliwe jest doświadczenie intelektualne i empatyczne. Skoro mądrzy ludzie umieją się uczyć z cudzych błędów, to powinien -- nawet w ramach tych "dobijań do dna" -- dokonywać się jakiś postęp. Ale doświadczenie uczy jednak, że chyba masz rację. Nawet jeśli widzę, w jaki sposób Niemcy odrobili swoją lekcję przez programy szkolne, ciągłe przypominanie sobie tej zbrodni, to już we wschodnich krajach niemieckich, które znalazły się pod sowiecką okupacją, brak jest tej refleksji. Nie mówiąc już o np. Węgrach, którzy współpracowali z nazistami, ale dzisiaj nie mają żadnej refleksji z tym związanej. Czują się ofiarą i dlatego stają się sprawcą.
  • dak

    dak

    27 stycznia 2017 o 21:31 |
    Mam wrażenie, że może najważniejszym rodzajem pamięci jest dbałość o własne uczucia względem wszelkich mniejszości i odmienności. Również reagowanie na zagrożenia praw słabych. Niekiedy możemy stawiać piękne pomniki, zamalowywać sfastyki na ścianach, a w codziennym życiu społecznym dołączać się do pospolitego mobingu i nie łączyć tego z wnioskami, jakie powinny płynąć z ofiary Izraela.

    Zgadzam się, że chrześcijaństwo skompromitowało się, czyli zostało osądzone, w tych czasach, nie tylko poprzez Hlokaust, ale też to, co działo się w Rosji i ogólnie między rokiem 1914 a 1954 (tak z grubsza) w Europie. Chrześcijaństwo nie może mieć teologii Holokaustu, ponieważ wszyscy chrześcijanie, łącznie ze środowiskiem studentów Biblijnych, uważa, że Izrael został odrzucony (albo przynajmniej zawieszony w wybraniu), nie może więc składać ofiary. To dlatego ta woda w ustach. A przecież objaśnienie jest tak samo proste (i jednocześnie tak skomplikowane) jak cierpnia naśladowców Jezusa. Ale jeśli Izrael nie jest wybrany, to może cierpieć tylko za karę. Prosta konsekwencja. Można mieć serce pełne dobrych uczuć, ale dopóki się nie uzna, że "nie odrzucił Bóg Izraela", to niczego nie uda się wyjaśnić.

Skomentuj

Zaloguj się aby skomentować Opcjonalny login poniżej.