Prawo Zakonu a Prawo o Ruchu Drogowym

Autor tekstu - Romek Kopak | Data publikacji - piątek, 30 grudnia 2016 | Obszar - na Zachód

Prawo Zakonu a Prawo o Ruchu Drogowym
fot. Piotr Litkowicz

Jeśli byk zabodzie na śmierć mężczyznę, albo kobietę to należy ukamienować byka i nie jeść jego mięsa; a właściciel byka jest wolny (2 Mojż. 21:28).

Co może mieć wspólnego wół do XXI wieku, w dodatku do ruchu drogowego?

Wół, jak to wół. Każą mu orać ziemię, orze. Każą mu zaprzęgniętego do wozu ciągnąć ładunek, czyni to. Chociażby tak jak woły ciągnące Arkę Przymierza, gdy Dawid postanowił sprowadzić Skrzynię Bożą do Jeruzalem. Droga nie była pewnie zbyt równa i woły potknęły się. W wyniku czego zginął, z powodu gniewu Boga, Uzza. (2 Samuelowa 6:6). Przyczyna, co prawda była jakby po stronie wołów, ale zapłacił jednak woźnica. Najwyższą karę. No cóż tak bywa, w końcu wół to tylko wół. Zwierzę, przystosowane do pracy. Poganiane i kierowane przez człowieka.

Nie znano wtedy nic lepszego i silniejszego do wykonywania ciężkich prac niż woły. Tak było przez wieki. Wykorzystywano woły, konie, wielbłądy. Używano ich do orki, żniwa, młócenia, wszelkich prac rolnych. Dzięki sile zwierząt pociągowych ludzie mogli liczyć na lepszy i obfitszy plon: Gdzie nie ma bydła - tam pusty żłób; jednak obfitość plonów pochodzi z siły byka (Przyp. Sal. 14:4). Wszędzie jednak człowiek był za nie odpowiedzialny.

Prawo Mojżeszowe określało jasno i wyraźnie odpowiedzialność właściciela zwierzęcia. Prawo Mojżeszowe regulowało w zasadzie wszystkie aspekty życia. Również i tę. Kto i jak odpowiada za posiadany środek transportu, maszynę, którymi w tamtych czasach woły faktycznie były. Jeśli byk zabodzie na śmierć mężczyznę, albo kobietę… (2 Mojż. 21:28). Szczególna odpowiedzialność wynikała, gdy właściciel lekceważył siłę lub nieodpowiednio zabezpieczał zwierzę. Wtedy odpowiedzialność właściciela była całkowita. Ponosił całkowitą odpowiedzialność za swojego woła: Jednak jeśli to był byk bodliwy od wczoraj i przedwczoraj, i ostrzeżono o tym jego właściciela, a go nie pilnował, więc zabił kobietę, albo mężczyznę to byk będzie ukamienowany, a nadto i jego właściciel stracony (2 Mojż. 21:29).

No tak, ale czasy się zmieniły. Dzisiaj mało kto wie jak wygląda wół, nie mówiąc już o tym, aby korzystać z siły jego mięśni przy wykonywaniu różnych prac. Dzisiaj korzystamy z siły maszyn mechanicznych, wykorzystujemy je do ciągnięcia ładunków, uprawy roli, przemieszczania się. Nadal jednak mierzymy siłę maszyn, silników w koniach mechanicznych. Czyli tak naprawdę nie tak wiele się zmieniło ;). Czy zatem odpowiedzialność naszą możemy przenieść z Prawa Mojżeszowego na Prawo o Ruchu Drogowym? Czy raczej nasza odpowiedzialność zmieniła się i nie ma jej w takim znaczeniu jak w Prawie Mojżesza?

Dzisiejsze konie mechaniczne skupione w pojedynczej maszynie, pojeździe są znacznie bardziej narowiste niż każdy wół. Oczywiście więc, mamy odpowiedzialność za używanie dzisiejszych „wołów”.

Również w bezpośrednim znaczeniu. Na czym polega odpowiedzialność odszkodowawcza sprawcy wypadku drogowego? Dzisiejsze prawo mówi:

Spowodowanie wypadku drogowego niesie za sobą podwójną odpowiedzialność sprawcy wypadku:

  • odpowiedzialność karną za przestępstwo spowodowania wypadku drogowego z art.177 par. 1 i 2 k.k., która polega na poniesieniu przez sprawcę wypadku kary za nieostrożne zachowanie w ruchu drogowym

oraz

  • odpowiedzialność odszkodowawczą, a więc majątkową, której istotą jest naprawienie powstałej w następstwie wypadku szkody, zarówno w mieniu jak i na osobie.

Odpowiedzialność cywilna sprawcy wypadku drogowego, może kształtować się w dwojaki sposób; w zależności od okoliczności zdarzenia odpowiedzialność ta może być oparta:

  • na zasadzie winy

albo

  • na zasadzie ryzyka.

Prawo więc dość szczegółowo i dokładnie określa naszą odpowiedzialność.

Jest to analogiczna odpowiedzialność do tej z Prawa Mojżeszowego.

  1. Można nieumyślnie spowodować wypadek. Kara jest w jednym i drugim prawie. W prawie Mojżeszowym śmierć zwierzęcia. W dzisiejszym prawie: kara finansowa, prawna i często utrata prawa jazdy.
  2. Gdy świadomi, że mamy szybki samochód, nie zważając na warunki panujące na drodze, nie uważając na pieszych, innych uczestników ruchu drogowego, jadąc szybko i często bezmyślnie, powodujemy wypadek, w wyniku którego zostaną poszkodowani inni, ponosimy dużo bardziej dotkliwą karę. W Prawie Mojżesza, karą była śmierć zwierzęcia i śmierć właściciela zwierzęcia. Dzisiejsze prawo przewiduje odszkodowanie dla ofiary oraz karę więzienia. Często bezwzględną.

Nie są to być może równorzędne kary. W polskim współczesnym prawie nie ma kary śmierci, ale kara bezwzględnego pozbawienia wolności a przy tym życie ze świadomością, że zabiło się w bezmyślny sposób innego człowieka, może okazać się jeszcze bardziej dotkliwa.

Zanim więc wsiądziemy na naszego wołu i pomimo ostrzeżeń o zagrożeniach na drodze będziemy uważali, że jesteśmy „miszczmi” i potrafimy wyjść z każdej sytuacji na drodze bez uszczerbku dla innych i siebie, pomyślmy, że jednak już kilka tysięcy lat temu Bóg przewidział, że jeden „wół” będzie miał więcej mocy niż wszystkie z zaprzęgu Uzzy, i trzeba będzie odpowiadać za szkody.

Dzisiejsze czasy pozwalają nam na posiadanie „wypasionych wołów”. Pełnych chromu, błyszczącej skóry i takich, które potrafią przewidzieć na drodze wiele. Niemniej woźnica w dalszym ciągu (póki co) jest potrzebny, aby zapanować nad energią uwięzioną w tych setkach „wołów”. „Kopyta” i „rogi” mają co najmniej tak samo groźne, jak te biblijne woły. Potrafią też zrobić dużo więcej szkody. Pamiętajmy o tym dając naszym dzieciom lejce a i sami nie myślmy, że MY to…


przypisy:
Wypadki drogowe – poradnik prawny

Udostępnij...

O Autorze

Romek Kopak

Komentarze (1)

  • Piotr Kubic

    Piotr Kubic

    15 stycznia 2017 o 11:58 |
    Prawo drogowe to dobry przykład stanowienia i funkcjonowania wszelkiego prawa w ogóle. Widać tu dość dobrze główne kwestie związane z prawem.

    1. Sensem prawa jest uniknięcie krzywdy ludzkiej. Prawo samo w sobie nie ma sensu. Najważniejsze – prawo ma służyć człowiekowi, nie odwrotnie.

    2. Prawo drogowe od lat staje się coraz bardziej szczegółowe. Dochodzi do tego, że prawie nikt nie zna całego prawa drogowego. I to jest porażka prawa, wykazanie jego słabości. W miarę wzrastania przepisów prawa, zwiększania ilości znaków na drogach, zwiększa się możliwość tego, że przepisy będą przeczyć sobie nawzajem. Do jego analizy stają się niezbędni biegli prawnicy, co oddala prawo od zwykłego człowieka. Porażka.

    3. Jak to się dzieje zatem, że wypadki nie zdarzają się na każdym kroku? Bo ludzie kierują się doświadczeniem i rozsądkiem. I to jest sedno, cały sens. Jeśli prawo zaczyna od tego odwodzić (np. preferując bezmyślne przestrzeganie prawa), to jest to kolejna jego porażka. Bogate doświadczenie kierowcy wznosi go na wyżyny niedostępne dla prawa. Z kolei brak doświadczenia sprawia, że kierowca tym bardziej powinien przestrzegać prawa, które jest uproszczeniem, ale dla niego w tej sytuacji - zbawiennym.

    4. Jezus zredukował ilość przepisów, m.in. z powyższych powodów.

Skomentuj

Zaloguj się aby skomentować Opcjonalny login poniżej.