Słowo czytamy poprzez Świat

Autor tekstu - Piotr Kubic | Data publikacji - piątek, 12 kwietnia 2013 | Obszar - na Zachód

Słowo czytamy poprzez Świat

fot. Piotr Kubic
fot. Piotr Kubic

Jest wieczór. Właśnie skończyłem opowiadać moim dzieciom o Józefie, synu Jakuba. Nagle zdałem sobie sprawę, że czytam tę historię inaczej niż dwadzieścia czy trzydzieści lat temu. I nie tylko dlatego, że jestem starszy. Czytam ją inaczej, ponieważ zmienił się świat, w którym żyję, a ja wraz z nim.

W czasach socjalizmu pojęcie zarządzania znaczyło niewiele. Zarządzanie i marketing praktycznie nie istniały w świadomości zwykłych ludzi. Zarządzani byliśmy odgórnie i nie mieliśmy na to wpływu, zaś marketing nie był potrzebny, gdyż nie istniała konkurencja. Od tamtego czasu te kwestie zmieniły się diametralnie. Zarządzanie dotyczy nie tylko tych, którzy są dyrektorami czy prowadzą własną firmę. Dziś funkcjonują takie zwroty jak zarządzanie czasem, zarządzanie wiedzą i jakością, zarządzanie kryzysowe i strategiczne, a nawet zarządzanie zmianą.

Dlaczego o tym piszę? Ponieważ dopiero teraz, w gospodarce i ustroju, w jakim przyszło mi żyć, historia Józefa jawi się jako opowieść o genialnym menadżerze. Tak, jego geniusz pochodził od Boga, o tym wiemy my. Natomiast jemu współcześni, Egpicjanie, którym obcy był Bóg Abrahama, Izaaka i Jakuba, patrzyli na niego niemal jak na boga, oceniając działania i umiejętności, które przewyższały wszystko, co wówczas było znane.

Józef, gdziekolwiek się pojawił, zdobywał najwyższe możliwe stanowiska. Dziś powiedzielibyśmy, że był urodzony do kierowania ludźmi i zarządzania inwestycjami. W sytuacjach kryzysowych nie miał sobie równych. Jego szeroki horyzont osobowości pozwalał mu odnaleźć się w pozycji niewolnika, więźnia, jak i niemal najwyższej postaci w państwie.

Jego aspiracje objawiały się już w dzieciństwie. Czasem spotykamy ludzi, którzy mają bardzo wyraźnie zarysowane pewne cechy. Sny Józefa, które opowiadał swojej rodzinie, świadczyły o jego przywódczym charakterze i zapowiadały przyszłe zaszczyty. Emanacja tej przywódczości była tak silna, że zniechęcała do niego braci, którzy go wręcz znienawidzili, a i rodzice byli zaskoczeni i zdziwieni.

Życie Józefa przypomina historię innego dostojnika hebrajskiego na obczyźnie – Daniela. Fenomen Daniela polegał m.in. na tym, że podczas gdy zmieniali się królowie, a nawet mocarstwa (kiedy  Medowie zdobyli Babilon), Daniel ciągle pozostawał na swoim stanowisku. Jest to znamienne, gdyż zwykle wraz ze zmianą najwyższej władzy następuje zmiana całego aparatu z nią związanego – doradców, ministrów, wszystkich powyżej pewnego szczebla. Natomiast Daniel ciągle pozostawał na swoim stanowisku.

Ci, którzy interesują się historią, a w szczególności mechanizmami władzy, wiedzą, że o utrzymaniu się na szczycie nie decydują najwyższe kompetencje. Ważniejsze są umiejętności tzw. public relations, kreowania polityki wokół siebie. A dzieje się to pośród intryg oraz bezustannej i bezwzględnej walki o wpływy. Od tysięcy lat świat nie zmienił się pod tym względem. Tam, gdzie była władza, tam bój toczył się na śmierć i życie. Tak jak wtedy, gdy Daniel trafił do lwiej jaskini. Z pewnością tym podobnych spisków było o wiele więcej.

Jakie więc cechy Józefa i Daniela pozwoliły im uzyskać tak wysokie stanowiska? Z pewnością nie byli oni nieśmiałymi ludźmi, którzy spokojnie czekali w tylnych rzędach, aż ktoś ich doceni. Daniel już na początku pobytu w Babilonie zaznacza swój silny charakter – negocjuje z nadzorcą służby dworskiej w sprawie żywienia. I odnosi zwycięstwo, otwierając sobie drogę do wielkiej kariery. Józef zaś  wykorzystuje każdą możliwość, by wspiąć się wyżej. Inaczej nie zostałby zarządcą domu Potyfara ani przełożonym w więzieniu. Będąc tam, prosi podczaszego o wstawiennictwo, a przemawiając przed faraonem, choć nie był proszony o radę, z własnej inicjatywy podsuwa najlepsze rozwiązanie. Józef był mistrzem w wysuwaniu się naprzód i dystansowaniu innych wokół siebie.

Ci dwaj Hebrajczycy z pewnością umieli promować siebie, kreować rzeczywistość wokół, podporządkowywać sobie ludzi. Opanowali do perfekcji zasady ówczesnego marketingu politycznego. Bez tych cech z pewnością nie zdobyliby tak wiele. A mimo to nie sprzeniewierzyli się Bożym zasadom.

Dziś każdy z nas jest w pozycji menadżera. Wraz z rozwojem cywilizacji pojedynczy ludzie otrzymują do rąk możliwość dokonywania wyborów i wpływania na swój los. Nowy Testament często posługuje się obrazem menadżera (szafarza), aby dać wyraz ewangelicznemu przesłaniu. Przypowieść o talentach mówi właśnie o tym – jeśli tylko znajdziesz w sobie odwagę, by zainwestować (w Pańskie przedsięwzięcie), to na pewno nie stracisz. Tak dobrze znane nam zdanie pochodzi właśnie z tej przypowieści: „Rzekł mu pan: Dobrze, sługo dobry i wierny! Byłeś wierny w rzeczach niewielu, nad wieloma cię postawię: wejdź do radości twego pana!” (Ew. Mateusza 25:21). Inny przykład to przypowieść o budowniczym: „Bo któż z was, chcąc zbudować wieżę, nie usiądzie wpierw i nie oblicza wydatków, czy ma na wykończenie?” (Ew. Łukasza 14:28). Menadżerem jest również sługa, który miał rozdawać żywność w określonym czasie (Ew. Mateusza 12:42). Menadżerem jest każdy z nas, gdy trzeba przebaczyć bliźniemu (Ewangelia Mateusza 18:21-35). Znaleźlibyśmy więcej przykładów.

Jezus uczył, jak być asertywnym, jak zarządzać rozwojem własnej osobowości. Dał swoim naśladowcom potrzebne do tego narzędzia. Dlatego możemy pomyśleć o naszej drodze życia, jak o strategicznym zarządzeniu naszym zbawieniem.

Udostępnij...

O Autorze

Piotr Kubic

Piotr Kubic