JEZIORO GALILEJSKIE ZBLIŻA SIĘ DO NAJNIŻSZEGO POZIOMU WODY W HISTORII

Opracowanie Kasia Śmiałkowska | Opublikowane w piątek, 13 października 2017

W Izraelu ma miejsce jedna z najgorszych susz w minionym stuleciu, na skutek której w poziomie wód gruntowych zaistniał deficyt 2,5 miliarda litrów, jak powiedział w poniedziałek 9 października Uri Schor z Zarządu Wód. Deficyt ów to równowartość miliona basenów olimpijskich – to woda, która normalnie powinna płynąć izraelskimi strumieniami i podziemnymi ciekami w stronę Jeziora Galilejskiego i innych zbiorników czy źródeł.

Podczas święta Rosz HaSzana na brzegi jeziora zjechało ponad 40 000 Izraelczyków; na Sukkot spodziewano się ich jeszcze więcej. Mieli przed sobą najmniejsze jezioro w nowoczesnej historii Izraela.

Na północy kraju musi spaść 85% przeciętnej ilości zimowych opadów; w przeciwnym razie można się spodziewać, że zaczną wysychać rzeki i strumienie, w tym rzeka Banias na Wzgórzach Golan – a takie zdarzenie nie miało jeszcze miejsca odkąd zaczęto zapisywać w tym regionie ilości opadów. Zeszłej zimy zimowe opady wyniosły jedynie 10% przeciętnej ilości.

„Mamy obecnie do czynienia z permanentną zmianą klimatu” – mówi Doron Markel z Działu Jeziora Galilejskiego w Zarządzie Wód. „To nie jest pojedyncza pora sucha, po której nastąpi pora deszczowa. To nie są czasy faraona, kiedy siedem lat suszy poprzedzonych jest siedmioma latami obfitości.”

Poziom wody w Jeziorze Galilejskim znajduje się obecnie na wysokości 214,13 metrów pod poziomem morza, czyli 1,1 metra poniżej tzw. dolnej czerwonej linii.

W 2001 r. jezioro osiągnęło jeszcze niższy poziom – 214,87 m. p.p.m., co nazwano „czarną linią”. Czarna linia to niebezpiecznie niski poziom, który może spowodować nieodwracalne problemy ekologiczne, w tym wzrost zasolenia wody i wykwity glonów, które doprowadzą do trwałych zniszczeń flory i fauny jeziora.

Pojawiają się głosy, że rolnicy na północy Izraela powinni dostać specjalne dofinansowanie dla regionów dotkniętych klęską żywiołową, żeby mogli zakupić nowy sprzęt umożliwiający bardziej oszczędne podlewanie.

Doron Markel ostrzega, że sam poziom wody to jeszcze nie wszystko. W latach 2001 i 2008 poziom wody był podobny do dzisiejszego – a Izrael pompował wtedy z jeziora 300 milionów metrów sześciennych wody zużywanej w gospodarstwach domowych i w rolnictwie. Dzięki pięciu zakładom odsalania na wybrzeżu Morza Śródziemnego Izrael dwa lata temu przestał pobierać wodę bezpośrednio z jeziora. Mimo to poziom wody jest tak samo niski jak w tamtych latach.

Sytuacja jest na tyle krytyczna, że eksperci badają możliwości pompowania odsolonej wody do Jeziora Galilejskiego. Taka opcja jest w tej chwili dość odległa, bo całe 600 milionów metrów sześciennych odsalanej wody zużywane jest do konsumpcji. Izrael zwiększa jednak swoje możliwości desalinacji, co obejmuje między innymi zbudowanie szóstego zakładu między Akko i Naharia, z którego woda byłaby pompowana do regionu północnego – a to oznaczałoby, że rolnicy nie musieliby pobierać wody ze zlewiska jeziora.

Jeśli to nie pomoże, rozważa się opcję bezpośredniego dolewania wody do jeziora rurociągiem. „Jeśli zmiany klimatyczne będą postępowały podobnie jak obecnie, nie będziemy mieli innego wyboru” – mówi Doron Markel.

Przedstawiciel Zarządu Wód dodaje, że oprócz bezcennej wartości przyrodniczej Jezioro Galilejskie stanowi również ważne zabezpieczenie dla Izraela: „Awaria w którymkolwiek z zakładów odsalania może spowodować dramatyczny brak wody pitnej w miastach, a jezioro to jedyne inne naturalne źródło, z którego można w prosty sposób dostarczyć wodę dla kraju. Prawda jest taka, że spada mniej deszczu; nastąpiła dramatyczna zmiana klimatu i susza osiągnęła rozmiary, jakich nie znamy z historii.”


Poziom wody w marcu 2017 r.


Na podstawie:
timesofisrael.com - Thirsty Sea of Galilee sinking toward lowest level ever recorded

Następny | Poprzedni