NETANJAHU O PRZENIESIENIU AMBASADY I ROZRUCHACH W GAZIE

Opracowanie Kasia Śmiałkowska | Opublikowane w piątek, 15 czerwca 2018

{Fragment wywiadu w BBC}

BN:
Tak, uważam, że dzień, w którym uznano fakt, iż Jerozolima jest stolicą Izraela od trzech tysięcy lat, od czasów króla Dawida – to wielki dzień. Przeniesienie ambasady USA to wspaniała rzecz; myślę, że z czasem przeniosą się tam wszystkie ambasady. Zobaczymy – zabierze to trochę czasu.

To dobry aspekt. Aspekt zły, z którego, oczywiście, nikt z nas się nie cieszy, to fakt, że Hamas usiłuje wedrzeć się do Izraela. To nie jest pokojowy protest. Nie mam nic przeciwko temu, żeby protestowali po swojej stronie. Nikt nie ma nic przeciwko temu. Nie o to chodzi.

Oni mówią jednak: wedrzemy się do Izraela i zabijemy tylu Izraelczyków, ilu tylko będzie się dało – tych, którzy są najbliżej granicy. Mieszkają oni jakieś 200 metrów od płotu, w kibucach. Chcemy więc ich powstrzymać. Próbowaliśmy środków, które nie były śmiertelne – korzystaliśmy z armatek wodnych, z gazu, ale to nie działa.

PROWADZĄCY:
Mówił pan o tym wiele razy.

BN:
I mówię po raz kolejny.

PROWADZĄCY:
Nadal zastanawiam się, czy użyłby pan wyrażenia „to chwalebny dzień”.

BN:
Co do przenosin ambasady – jak najbardziej.

PROWADZĄCY:
Działy się dwie rzeczy, powiązane ze sobą – nieprawdaż? To właśnie przeniesienie ambasady wywołało protesty w Gazie.

BN:
Ten dzień był chwalebny w Jerozolimie i pożałowania godny w Gazie.

PROWADZĄCY:
Pożałowania godny? Raczej tragiczny, absolutnie tragiczny!

BN: 
„Tragiczny” brzmi prawie jak jakieś siły natury. To nie były siły natury, tylko celowa polityka Hamasu: wypchnąć ludzi na linię ognia, zabijać Izraelczyków, a potem przedstawić to jako dzień Martina Luthera Kinga. Nie był to dzień Martina Luthera Kinga, ani też matka Teresa, nie były to pokojowe protesty, lecz gwałtowne rozruchy, mające na celu zabijanie Izraelczyków.

PROWADZĄCY:
Chciałbym zapytać pana o empatię. Czy dostrzega pan jakąkolwiek sprawiedliwość w przypadku Palestyńczyków; 700 000 Palestyńczyków odczuło, że w momencie utworzenia państwa Izrael muszą odejść.

BN:
Uważam, że powstały dwa problemy z uchodźcami i były one po obu stronach tragiczne. Po pierwsze, Palestyńczycy, którzy opuścili tereny, które obecnie są Izraelem, oraz podobna – o ile nie większa – liczba Żydów, którzy zostali wyrzuceni z ziem arabskich po tej samej wojnie. Przyjęliśmy ich na tym skrawku terytorium

PROWADZĄCY:
Czy rozumie pan, dlaczego w waszym regionie istnieją pretensje? Czy patrzy pan w ogóle z przeciwnego punktu widzenia? Często bowiem wygląda na to, że nie rozumie pan drugiej strony, nie słucha jej pan.

BN:
To, jak jestem opisywany, zawsze jest ciekawe. Osoba o ciężkiej ręce, osoba pozbawiona uczuć. Oczywiście, że mam uczucia i jestem w stanie zrozumieć drugą stronę. Nie mogę jednak przyjąć jednej rzeczy: jestem w stanie zawrzeć pokój z byłym wrogiem, który pragnie pokoju. Jeśli jednak, tak jak al-Kaida, ktoś mówi do mnie: chcę cię zniszczyć, to nie dasz rady zawrzeć z nim pokoju, dopóki nie zaakceptuje samego twojego istnienia.

Następny | Poprzedni