NIKKI HALEY O ANTYIZRAELSKIEJ REZOLUCJI ONZ

Opracowanie Kasia Śmiałkowska | Opublikowane w piątek, 22 czerwca 2018

{Wypowiedź ambasador USA przy ONZ, Nikki Haley, przed głosowaniem nad antyizraelską rezolucją na Zgromadzeniu Ogólnym.}

Na świecie dzieje się wiele rzeczy, które domagają się naszej uwagi. W tej właśnie chwili mają miejsce protesty w Nikaragui. W ostatnich dwóch miesiącach ponad 146 nastawionych pokojowo Nikaraguańczyków zostało zabitych przez swój własny rząd. Dziś jednak o Nikaragui nie mówimy.

Od wielu miesięcy naród irański protestuje przeciwko swojemu rządowi. Aresztowano tysiące pokojowo protestujących Irańczyków. Ponad 25 zabito. O Iranie jednak również nie wspominamy.

W Jemenie ma obecnie miejsce najgorszy kryzys humanitarny. Miliony ludzi zagrożone są śmiercią głodową. W Birmie miliony niewinnych ludzi zostały wypędzone ze swoich domów podczas czystek etnicznych. Nie wspominamy jednak o Jemenie ani o Birmie.

Zamiast tego Zgromadzenie Ogólne poświęca dziś swój cenny czas sprawie Gazy. Gaza to rzeczywiście ważne zagadnienie międzynarodowe. Co jednak sprawia, że jest to coś innego i coś pilniejszego niż konflikty w Nikaragui, Iranie, Jemenie, Birmie czy wielu innych miejscach? Nie zebraliśmy się tu bowiem celem przedyskutowania żadnej z tych palących kwestii. Stany Zjednoczone bardzo by się z tego ucieszyły.

Gaza wyróżnia się tym, że dla niektórych atakowanie Izraela jest ich ulubionym sportem. Dlatego właśnie dziś tu jesteśmy. Natura niniejszej rezolucji jasno pokazuje, że kierują nią sprawy polityczne. Jest całkowicie jednostronna; ani razu nie wspomina o Hamasie, który nagminnie działa jako inicjator przemocy w Gazie.

Takie jednostronne rezolucje w żaden sposób nie pomagają na drodze do pokoju międzu Izraelem a Palestyńczykami. Każdy zdaje sobie z tego sprawę.

Dążenie do pokoju nie jest jednak celem tej rezolucji. Przypuszczam, że nawet moi tureccy przyjaciele rozumieją, że przyjęcie tej rezolucji niczego nie zmieni. Pokaże jednak tym, którzy pozostali w kraju, że nad czymś pracują.

To czysta polityka. Tak naprawdę ta rezolucja czyni pokój mniej możliwym. Daje do zrozumienia zdesperowanym mieszkańcom Gazy, że ich przywódcy nie są odpowiedzialni za ich sytuację. Popiera również nienawiść. Rezygnuje z rzetelności, dokładności, kompromisu i zgody na korzyść rozwijania politycznej agendy.

Gdybyśmy byli uczciwi, przyznalibyśmy, że po obu stronach tego konfliktu nie ma doskonałych aktorów. Nikomu jednak nie służy udawanie, że cała wina leży po jednej stronie. Chciałabym, żeby każdy, kto popiera tę jednostronną rezolucję, poświęcił taką samą ilość energii na zachęcanie prezydenta Abbasa, by zasiadł do negocjacji, jak na fałszywe dawanie do zrozumienia ludziom w waszych krajach, że coś w ogóle robicie.

W roku 2005 Izrael całkowicie wycofał się z Gazy. Od 2007 Hamas jest de facto rządem w Gazie. Pas ziemi wzdłuż wybrzeża Morza Śródziemnego posiada ogromny potencjał. Mimo to po jedenastu latach rządów Hamasu Gaza ma dostęp do elektryczności jedynie przez kilka godzin dziennie. Istnieje tam ogromne bezrobocie i bieda. To również bezpieczna przystań dla terrorystów.

W którym momencie nadejdzie czas, gdy ONZ pociągnie do odpowiedzialności tych, którzy rządzą Gazą i którzy doprowadzili ją do takiego stanu? Zamiast tego niniejsza rezolucja w żaden sposób nie obarcza Hamasu odpowiedzialnością za większość niedawnych zamieszek. Za wszystko obwinia Izrael.

Fakty mówią jednak coś innego.

W ciagu ostatniego miesiąca to Hamas i jego sprzymierzeńcy wystrzelili ponad sto rakiet na Izrael, mając nadzieję, że spowodują jak najwięcej śmierci wśród cywilów i jak największe zniszczenia.

To Hamas wykorzystuje palestyńskich cywilów jako ludzkie tarcze przy płocie na granicy, starając się podżegać do przemocy i przekroczenia granicy.

To Hamas odmawia współpracy z Autonomią Palestyńską, by połączyć się w dążeniu do pokoju.

To Hamas wzywa do zniszczenia państwa Izrael w jakichkolwiek granicach.

Mimo to rezolucja, jaką mamy przed sobą, nie tylko nie obwinia Hamasu za te działania – w ogóle o nim nie wspomina! Decyzja, którą zamierza podjąć Zgromadzenie Ogólne, jest niebezpieczna i bezproduktywna.

Niemniej jednak ciało to ma jeszcze szansę, by owo zło naprawić. Mamy jeszcze możliwość, by z tej dyskusji wynikło coś uczciwego. Stany Zjednoczone proponują poprawkę, która będzie niewielkim krokiem w kierunku równowagi.

Nasza poprawka słusznie potępia Hamas za pozbawione skrupułów wystrzeliwanie rakiet na miejsca zamieszkania izraelskich cywilów. Potępia również odbieranie surowców i pomocy potrzebującym ich cywilom i wykorzystywanie ich do infrastruktury militarnej, w tym tuneli terroru, które są używane do atakowania izraelskich cywilów.

Poprawka w sprawiedliwy sposób wymienia szkody dokonane na przejściach granicznych, które utrudniają dostarczanie żywności i paliwa dla mieszkańców Gazy, którzy ich bardzo potrzebują.

To niewielka poprawka, która zawiera minimalną ilość prawdy o tym, co dzieje się w Gazie. To najmniejsza rzecz, jaką może zrobić na rzecz pokoju jakakolwiek szanująca się organizacja międzynarodowa lub jakikolwiek naród.

Tym, którzy nie są pewni, jak głosować, chciałabym zadać pytanie: która część naszej poprawki może budzić sprzeciw? Czy można sprzeciwić się potępieniu Hamasu za strzelanie rakietami w cywilów? Czy można sprzeciwić się potępieniu go za przekierowanie zasobów od ludności cywilnej na cele militarne? Czy można mieć wątpliwości co do wyrażania zaniepokojenia zniszczeniami na przejściach granicznych, przez które przesyłane jest niezbędne do życia zaopatrzenie?

Zgromadzenie Ogólne stoi dzisiaj przed prostym wyborem: to wybór pomiędzy wykorzystaniem czasu, jaki tu spędzamy, na dążenie do pokoju i bezpieczeństwa, lub na promowanie nienawiści i konfliktu. Głosowanie pokaże nam, które kraje podchodzą poważnie do dokładności i pojednania, a które są niewolnikami swoich agend politycznych.

Dla sprawy pokoju i niniejszej instytucji wzywam was do poparcia poprawki proponowanej przez Stany Zjednoczone. Dziękuję.

Następny | Poprzedni