Stefania

Autor tekstu - Ela Dziewońska | Data publikacji - piątek, 02 października 2015 | Obszar - Wiadomości Recenzje

Warto przeczytać: Magdalena Kicińska, Pani Stefa

Stefania

Pani Stefa. Współpracownica Janusza Korczaka, ale jak dowiadujemy się z książki , to może właśnie dzięki niej tak dobrze funkcjonowała instytucja, którą Janusz Korczak firmował. Dużo wiadomo, może coraz więcej, ale ile drobnych spraw pozostaje niedopowiedzianych. Autorce udało się dotrzeć do nieznanych dotąd materiałów, odbyła wiele ciekawych rozmów, by swoim niezwykle sprawnym piórem nam je opowiedzieć.

Wychowankowie zapamiętali, że Stefa była bezszelestna, pojawiała się nieoczekiwanie i tak samo znikała. I być może z tego samego powodu o niej zapomniano – zniknęła w cieniu Janusza Korczaka. Emmanuel Ringelblum zapisał: „Współpracowali ze sobą przez całe życie. Nawet śmierć ich nie rozłączyła. Poszli razem na śmierć. Wszystko, co związane jest z osobą Korczaka – internat, propagowanie miłości do dzieci – wszystko jest wspólnym dorobkiem obojga”. W książce Magdaleny Kicińskiej, Stefania Wilczyńska wraca na swoje miejsce. Nawet jeśli nie powstanie  pomnik, żadna ulica w stolicy nazwą  nie będzie przypominać jej dzieła, to książka, która zapada głęboko w umysł i serce, doskonale to zastąpi.

Ale dlaczego dotąd nikt o Wilczyńskiej nie pisał? Jak to możliwe, że ona, która całkowicie poświęciła się Domowi Sierot, korczakowskiej sprawie, a potem z doktorem i dziećmi, z taką godnością, którą podkreślali wszyscy mimo rozbieżności relacji, poszła na śmierć, nie została zapisana? Powiedział ktoś: nie wiadomo było, gdzie kończył się Korczak a gdzie zaczynała Pani Stefa. Zostawiła po sobie tak niewiele. Trochę rodzinnych tajemnic, trochę listów i fotografii, jakieś ankiety, w Izraelu lusterko z podpórką, które skrywane jest dzisiaj jak skarb, tajemnica. Więcej zostawiła w pamięci wychowanków, którzy wojnę przeżyli i tych, którzy wcześniej pisali swoje pamiętniki.

Idee Wilczyńskiej i Korczaka, wprowadzane przez nich w życie, przetrwały. Ich trud, badania, wciąż są tak aktualne.

Udostępnij...

O Autorze

Ela Dziewońska

Komentarze (2)

  • Piotr Kubic

    Piotr Kubic

    03 kwietnia 2016 o 11:30 |
    „Jak to możliwe, że ona (…) nie została zapisana?”

    Bo tak po prostu bywa, niestety. Po wielkich przedsięwzięciach pozostają jedynie pomniki-ikony w postaci pojedynczych nazwisk, którym następne pokolenia przypisują wszystkie zasługi (jak choćby w przypadku T.C Russell'a). Ale są to ogromne uproszczenia. Niektórzy czują potrzebę poznawania w szczegółach, jak to było naprawdę :-)
  • Elżbieta Wącior

    Elżbieta Wącior

    04 października 2015 o 19:16 |
    Elu, pragnę Ci podziękować,że wyławiasz perełki, po które warto sięgnąć. Dziękuję też za wiersze, które pozwalają z refleksją i dystansem spojrzeć na to, co nas otacza. Czekam na kolejne...

Skomentuj

Zaloguj się aby skomentować Opcjonalny login poniżej.