Potrzebują lekarza

Autor tekstu - Basia Honkisz | Data publikacji - piątek, 02 sierpnia 2013 | Obszar - Refleksje Wiadomości

Potrzebują lekarza

fot. Basia Honkisz

Jedno z pierwszych pytań jakie lekarz zadaje pacjentowi to: „od kiedy?” – od kiedy występują u pana te dolegliwości? I zaskakująco często pacjent odpowiada: „Ależ ja nie miałem żadnych objawów” – mimo że obiektywne badania wykazują bardzo zaawansowaną chorobę, która uczyniła już duże spustoszenia w organizmie.

Nasuwa się wtedy pytanie: „Naprawdę?” – naprawdę nie zauważył pan dużego guza, nie przeszkadzała panu nasilona duszność, nie zwróciła pana uwagi nagła utrata wagi? „Czułem się zupełnie dobrze” – odpowiada pacjent.

Do takiej sytuacji może dojść, gdy zadziała jeden z dwóch mechanizmów, które rozumiem: albo choroba narastała bardzo powoli, przez co pacjent miał czas przyzwyczaić się do lekkiego, stale narastającego dyskomfortu; albo ktoś ignorował i wypierał swoje objawy, bojąc się konfrontacji z rzeczywistością. W obu przypadkach nie mógł być to ktoś, kto „potrzebuje” zdrowego ciała – ktoś, kto codziennie biega lub wykonuje pracę, która wymaga sprawności, nie będzie tak długo zwlekał z wizytą u lekarza. Inaczej pogrążony w marazmie pracownik biurowy, który po powrocie do domu spędza czas leżąc przed telewizorem.

Skoro jednak nie było żadnych objawów, to jak w końcu pacjenci trafiają na szpitalne łóżko? Najczęściej przypadkowe, rutynowe badania – badania okresowe w pracy, zdjęcie rentgenowskie przy innej okazji – ujawniają zły stan organizmu.  Czasem ktoś coś zauważy – rodzina, znajomy, który zna się na rzeczy, lekarz rodzinny, do którego pacjent przyjdzie ze zwykłym bólem gardła.

Czasem kończy się tak, że człowiek leży na oddziale, z blizną po operacji, z lekiem spływającym przez kroplówkę do jego żył, osłabiony intensywną terapią i mówi studentom medycyny, takim jak ja: „Jednak miałem szczęście”.

Mat. 9:11-12

Udostępnij...

O Autorze

Basia Honkisz

Basia Honkisz