Pomaganie szczęściu

Autor tekstu - Daniel Kaleta Paweł Lipianin | Data publikacji - piątek, 12 czerwca 2020 | Obszar - na Północ

(17) Księga Koheleta 9:11-18

Pomaganie szczęściu

fot. Tomek Śmiałkowski

Kazn. 9:11 Potem obróciłem się i widziałem pod słońcem, że bieg nie należy do szybkich ani wojna do dzielnych, ani żywność do mądrych, ani bogactwo do roztropnych, ani łaska do zdolnych, lecz czas i przypadek spotyka wszystkich.

DK. Mam wrażenie, Pawle, że Kohelet lubi liczbę pięć. Może dlatego, że mamy pięć palców do łatwego pokazywania kolejnych numerów podczas przemowy. Ale liczba ta ma też swoją symboliczną wymowę ukazującą pełnię człowieczeństwa (pięć zmysłów; klasyczne pięć odcinków, na które można poskładać ciało: głowa, tułów, udo, goleń i stopa; pięcioramienna gwiazda, jaką tworzy człowiek swoimi „zakończeniami”: głowa, dwie dłonie i dwie stopy). Tutaj wymienionych jest pięć dyscyplin, w których powodzenie nie zależy od starań człowieka: bieg, wojna, żywność (dosł. chleb), bogactwo i łaska (czyli może uznanie, a nawet sława). Tym kategoriom przypisane zostały zalety, które – wydawałoby się – powinny decydować o sukcesie: szybkość, dzielność (waleczność), mądrość (w ogólnym znaczeniu chokhmah), roztropność (w zn. binah, inteligencja, zasób wiedzy teoretycznej), zdolność (w zn. daat, poznanie, doświadczenie). Wydaje się, że człowiek, który posiadałby te pięć zalet – trzy rodzaje mądrości w połączeniu z szybkością działania i walecznością – powinien być skazany na sukces, tymczasem Kohelet stwierdza, że i tak wszystkim rządzi czas i przypadek. Znani są ludzie z tymi cechami, którzy odnieśli sukces, dlatego wydaje się, że zalety te powinny go zapewniać, ale jednocześnie umyka uwadze, ilu ludzi zdolnych, sprytnych, zdecydowanych, mądrych i wykształconych przeżyło życie bez szczególnych osiągnięć. Zatem jednak rację ma mędrzec, że w każdym powodzeniu musi trochę pomóc czas i przypadek, czyli jakbyśmy dzisiaj powiedzieli – „szczęście”.

Ciekawe jest też wprowadzenie tego fragmentu słowami: „Potem obróciłem się i widziałem”. Może zwrot ten oznacza: „Z drugiej strony jednak...”. Słowa o „czasie i przypadku” rządzącym ludzkimi losami wiążą się chyba z poprzednim zaleceniem, by robić wszystko, póki się żyje, z całej siły. Z drugiej strony jednak warto pamiętać, że o doczesnym sukcesie lub niepowodzeniu i tak decyduje tzw. szczęście.

PL. Tak, Danielu, znalezienie się we właściwym miejscu o właściwym czasie nazywamy szczęściem. To jest „ten” moment, który często wpływa na dalsze losy człowieka. Co ciekawe, bywa i tak, że dopiero w „tym” momencie dowiadujemy się, czy posiadamy choćby jedną z tych pięciu, jak słusznie zauważyłeś, zalet wymienionych przez Koheleta, tak przydatnych w życiu.

Zdaje mi się też, że najlepszy czas i najbardziej odpowiedni moment może nic nie pomóc, jeśli nie natrafi na kogoś obdarzonego którąś z powyższych cech. :)

Dodatkowo, poprzedzająca tę wypowiedź zachęta do intensywnej aktywności nasuwa mi myśl, że właściwy czas – lub tzw. przypadek – spotyka głównie tych, którzy go szukają. Stąd może później, Danielu, to słynne Jezusowe „szukajcie, a znajdziecie, pukajcie, a otworzą wam”.

Można więc i w tym z pozoru melancholijnym zapisie znaleźć motywację, by (1) pielęgnować i rozwijać zalety charakteru oraz (2) szukać właściwej okazji do ich wykorzystania.

Kazn. 9:12 Człowiek bowiem nie zna swojego czasu, ale jak ryby, które się łowi szkodliwą siecią, i jak ptaki chwytane w sidła, tak synowie ludzcy są uwikłani w złej chwili, gdy ta nagle na nich spadnie.

DK. Brak znajomości „swojego czasu” nie musi się odnosić wyłącznie do daty śmierci. Tego czasu, owszem, człowiek nie zna. Ale nie wie też, kiedy najlepiej rozpocząć jakieś działanie, a kiedy zaprzestać. Nie wie, czy to, co zacznie, przyniesie owoc, czy nie. Rolnik mniej więcej zna porę siania, sadzenia czy szczepienia, ale nawet i on czeka na dobrą pogodę, a potem potrzebuje szczęścia (Bożego błogosławieństwa) w swoich uprawach, bo przecież może zdarzyć się jakaś klęska i plon będzie mizerny. Z innymi ludzkimi przedsięwzięciami bywa jeszcze trudniej, bo ich powodzenie często zależy od wielu złożonych czynników. Kohelet rozważa jedynie negatywny wynik – wszystko niby idzie dobrze, a tu nagle przychodzi zły moment i człowiek zostaje „usidlony”, czyli jakiś nieszczęśliwy zbieg okoliczności uniemożliwia mu odniesienie sukcesu. Nie jest to oczywiście zasadą. Mędrzec ostrzega jedynie, by czyniąc coś z całym zaangażowaniem, tak jak sam zaleca, pamiętać, że i tak przedsięwzięcie może się nie udać.

Ciekawe jest stwierdzenie o „złej sieci”, którą wyciąga się ryby. Wydaje się, jakby Kohelet nie popierał łowienia ryb i łapania ptaków. Raczej nie był wegetarianinem, ale może uważał, że ludzie powinni sami hodować zwierzęta, jeśli chcą jeść ich mięso, i nie łapać tych żyjących na wolności.

PL. Nie potrafimy przewidzieć przyszłych zdarzeń. Część z nich, niestety, nie będzie przyjemna. Sami często wikłamy się w różne zajęcia i zależności, które przynoszą potem, nieoczekiwanie dla nas, złe owoce. Ja również, Danielu, nie odczytuję tego zapisu w kontekście śmierci. Koniec życia często rozwiązuje problemy człowieka lub otaczających go ludzi, jakby rozwikłuje węzeł, którym jesteśmy zniewoleni. Natomiast mędrzec stara się chyba opisać różne życiowe przypadki. W poprzednim wersie skupił się na nieprzewidzianych, choć może wyczekiwanych losowych okazjach, w tym natomiast pokazuje ciemną stronę losu, który często niezależnie od ludzkich działań i z pewnością wbrew pragnieniom przynosi ból i kłopoty. Człowiek czuje się wówczas jak schwytana podstępnie ryba lub ptak – postawiony w sytuacji bez wyjścia.

Dzięki Bogu, ewangelia Jezusa uczy patrzeć na losowe przypadki z innej perspektywy. Zarówno cierpienia, w które sami popadamy, jak i te, w które wplątują nas inni, powinny prowadzić do pozytywnych przemian, o ile przeżywamy je świadomie.

Nie wydaje mi się, Danielu, że mędrzec był przeciwnikiem polowań lub wegetarianinem, ale tego nie wiem :). Są jednak różne metody połowów oraz chwytania ptaków. Być może wymienia tu te mniej humanitarne, stosowane raczej przez kłusowników niż myśliwych. Również ludzie wywierający wpływ na innych posługują się różnymi metodami. Nie warto być kłusownikiem, który stosując brzydkie metody, by kogoś pozyskać (przekonać, nawrócić?), wikła go w przeróżne kłopoty. Jezus powiedział do Piotra: „Będziesz łowił ludzi”, a jednocześnie zostawił lekcję na temat „przebiegłości węża i pokory gołębicy” jako przykład bezpiecznego i „humanitarnego” łowienia.

Kazn. 9:13-16 Widziałem również tę mądrość pod słońcem, która wydała mi się wielka: Było małe miasto, a w nim niewielu ludzi. I wyruszył przeciw niemu potężny król, obległ je i zbudował przeciwko niemu wielkie wały. I znalazł się w nim człowiek ubogi i mądry, który wybawił to miasto przez swoją mądrość. Nikt jednak nie pamiętał tego ubogiego człowieka. I powiedziałem: Lepsza jest mądrość niż siła. Lecz mądrość ubogiego bywa wzgardzona i jego słów nikt nie słucha.

DK. Wielką mądrością wykazał się ubogi człowiek, który uratował miasto, ale jednocześnie mieszkańcy okazali niewdzięczność – zapomnieli o zasługach wybawiciela, bo był biedny. Gdyby był znanym przywódcą wielkiego miasta, to oczywiście stawiano by mu pomniki, śpiewano by o nim pieśni i opisywano by jego dokonania w dziełach historycznych. Nie wiem, czy Kohelet miał na myśli jakieś konkretne wydarzenie, zapewne nie, ale podobne doświadczenie miał Dawid w Keili. Uratował to miasto przed Filistynami, ale gdy Saul postanowił go tam oblegać i pokonać, rada miejska gotowa była wydać swego ubogiego obrońcę jego prześladowcy. Dawid musiał uciekać (1 Sam. 23:1-13). Cóż za niewdzięczność! Mądrością za to wykazała się pewna nieodnotowana nawet z imienia kobieta z Abel Bet-Maaha (2 Sam. 20:15-22). Takim ubogim wybawcą, któremu współcześni nie okazali wdzięczności i pamięci, był również Jezus. Okazuje się więc, że nawet jeśli ktoś ma wszystkie potrzebne zalety i uda mu się trafić w odpowiedni moment, by odnieść sukces, to i tak niekoniecznie zostanie zachowany we wdzięcznej pamięci wybawionych. Na szczęście Bóg pamięta o ubogich mędrcach.

PL. Rzeczywiście, Danielu, przykład Jezusa jako ubogiego wybawcy mocno przemawia w tym kontekście. Mądrość, którą objawił swoim życiem, nauczaniem i śmiercią, ratuje cały świat, a przez Jemu współczesnych została prawie niezauważona. Dopiero dwunastu Posłańców rozniosło ją po całym świecie.

Chciałbym umieć doceniać mądrość w momencie, gdy ona działa, i uczyć się samemu stosować mądre metody w rozwiązywaniu konfliktów, zamiast stosować siłowe rozwiązania. Innymi słowy: używać silnych, mądrych argumentów, a nie argumentów siły.

Kazn. 9:17 Spokojnych słów ludzi mądrych należy słuchać bardziej niż krzyku tego, który panuje wśród głupców.

DK. To doniosła prawda i ważne pouczenie. Ludzie mądrzy potrafią spokojnie argumentować. Warto słuchać ich cichego głosu. Zaś przywódcy głupców często krzyczą. Ogólnie, gdy ktoś krzykiem dowodzi swych racji, to na ogół oznacza, że kończą mu się argumenty. I odwrotnie: Nawet gdy się ma rację, lepiej spokojnie argumentować niż krzyczeć.

PL.Tak, Danielu, emocje wyrażane krzykiem zazwyczaj świadczą o bezsilności krzyczącego. Podniesionym głosem mówią równie często populiści. Znani przywódcy systemów totalitarnych wywierali w ten sposób presję na swoich słuchaczach, jednocześnie ich zastraszając.

Tej brzydkiej metodzie, skutecznej wśród głupców, Kohelet przeciwstawia siłę mądrej, spokojnej perswazji. Współcześnie można odczytać tę mądrość jako zachętę do ćwiczenia się w tzw. soft power (miękkiej sile), jako subtelne sprawianie, by inni chcieli tego samego wskutek niewymuszonego wyboru.

Dobrze też jest dostrzegać w swoim otoczeniu ludzi mądrych, choćby niepozornych, i starać się uważnie ich słuchać.

Kazn. 9:18 Lepsza jest mądrość niż oręż wojenny, ale jeden grzesznik niszczy wiele dobrego.

DK. Izraelici, gdy wyruszali na wojnę, najpierw mieli swym wrogom zaoferować pokój (5 Mojż. 20:10). Mądrość zaleca rozwiązywanie konfliktów na drodze dyplomatycznej, w negocjacjach, a nie przy użyciu siły. Problem polega na tym, że do tego potrzebna jest zgoda obu stron, a czasami jeden zły człowiek po jednej stronie konfliktu potrafi zablokować całe rokowania i uniemożliwić mądrym ludziom osiągnięcie pokoju. Niestety, tak się też najczęściej dzieje, bo grzeszników w konfliktowych sytuacjach nigdy nie brakuje i zawsze znajdzie się ktoś, kto w swej złości gotów jest zniszczyć wiele dobra.

PL. Ciekawe, że grzesznik, a nie głupiec, jest przeciwstawiony mądrości. Widocznie nie tylko głupota odpowiada za niszczenie dobra. Niebezpieczni są ludzie inteligentni, lecz pozbawieni etycznych zasad.


Cykl: Księga Koheleta - spis odcinków


Udostępnij...

O Autorze

Daniel Kaleta

Paweł Lipianin