Uciechy i władza

(20) Księga Koheleta 10:16-20

03 lipca 2020

Kazn. 10:16 Biada tobie, ziemio, gdy twoim królem dziecko, a twoi książęta z rana biesiadują.

PL. Gdy elitom, decydującym o losie innych, brakuje doświadczenia, a głównym ich zainteresowaniem jest zabawa, cierpią na tym ludzie od nich zależni. Sama ziemia również cierpi, gdy jej złoża są nadmiernie eksploatowane, a środowisko systematycznie zanieczyszczane. Brak szerszej perspektywy przy podejmowaniu strategicznych decyzji wynika albo z niedouczenia, albo z lekceważącej postawy, charakterystycznej dla biesiadujących, skupionych tylko na doraźnej radości. „A po nas choćby potop…”

DK. Nie mam nic przeciwko młodzieży. Sam jeszcze dobrze pamiętam swoją młodość, energię, ideowość. Większość zmian na świecie, dobrych i złych, dokonali ludzie młodzi, którzy jeszcze nie wiedzieli, że się nie da. Faktem jest jednak, że przy sprawowaniu władzy bardzo przydaje się doświadczenie. Młody człowiek, ze swą energią i pomysłami, otoczony mądrymi i doświadczonymi doradcami, może rzeczywiście zdziałać bardzo wiele. Gdy jednak królem zostaje człowiek dziecinny, przy którym każdy może ubić własne interesy, a w związku z tym rozwija się dworska elita, bez skrupułów wykorzystująca swoją uprzywilejowaną pozycję, poświęcając czas głównie na konsumowanie nieprawego zysku, to źle się dzieje w takim państwie. Przykładów z historii można by przytaczać co niemiara.

Kazn. 10:17 Błogosławiona jesteś, ziemio, gdy twój król pochodzi ze szlachetnego rodu, a twoi książęta we właściwym czasie jadają, by się posilić [albo „po męsku”], a nie dla pijaństwa.

PL. Wydaje mi się, Danielu, że szlachetny ród, o którym wspomina mędrzec, może być symbolem gromadzonych przez wieki dobrych doświadczeń, z których mądry władca potrafi czerpać, a nawet je pomnażać dla potomnych. O szlachetności rodu stanowi więc dorobek intelektualny i moralny, a nie wypełniony złotem skarbiec. Tu znowu istotne wydaje się otoczenie, złożone nie z rozwiązłych, lecz z rozsądnych doradców. Dzieje królów Judy i Izraela z całą mocą potwierdzają tę prawdę.

Pod rządami szlachetnego władcy ziemia nie jest wyzyskiwana, a jej mieszkańcy nie czują się wykorzystywani. Na takiego Króla oczekuje mniej lub bardziej świadomie cały świat. Myśląc i marząc o przyszłym Bożym Królestwie, jednocześnie nie wzbraniajmy się prosić Boga o mądrych decydentów tu i teraz. Zgodnie z radą apostoła Pawła (1 Tym 2:1-3).

DK. Tak, Pawle, to przysłowie jest jakby przeciwieństwem poprzedniego. Król nie jest dzieckiem, ale wywodzi się ze szlachetnego rodu. Jak już słusznie zauważyłeś, może nie tyle chodzi Koheletowi o arystokrację bogactwa i umiejętności wojskowych, co o elitę dóbr duchowych i intelektualnych, wśród której słowo „szlachetność” nabiera swego najpiękniejszego znaczenia pielęgnowania wysokich cnót i prawdziwych Bożych wartości. Taki król będzie też umiał zadbać o to, by zbytek nie niszczył obyczajów, a uczty służyły pomnażaniu szlachetnych wartości (męstwa) oraz wzmocnieniu ciała. Jak powiedział Sokrates, a za nim Molier – trzeba jeść, żeby żyć, a nie odwrotnie.

Kazn. 10:18 Z powodu lenistwa chyli się dach, a wskutek opieszałości rąk przecieka dom.

PL. Bardzo sugestywna zachęta do pracy. Własny bezpieczny „dach nad głową” to zaspokojenie podstawowej potrzeby człowieka – poczucia bezpieczeństwa. Uogólniając, można powiedzieć, że brak chęci do pracy jest jedną z ważnych przyczyn ubóstwa. Paweł apostoł pisze do Tesaloniczan w sposób nie mniej bezpośredni: „Kto nie chce pracować, niechaj też nie je” (2 Tes. 3:10). Dziś znany jest odwrotny problem, zwany pracoholizmem, polegający na braku umiejętności mądrego, dobrego odpoczywania. Warto więc zadbać o swój „dach nad głową”, ale dobrze też umieć mądrze leniuchować, pozwalając umysłowi i ciału na zdrowy odpoczynek.

DK. Ciekawe jest też, Pawle, zestawienie tych dwóch określeń: lenistwo i opieszałość. Mogą one być rozumiane jako synonimy, ale mimo wszystko o nieco odmiennych odcieniach znaczeniowych. Dość dobrze wiadomo, jak rozumieć lenistwo. Praca wymaga wysiłku, zaangażowania energii, dyscypliny. Łatwiej jest nic nie robić i niektórzy ludzie zbyt łatwo ulegają tej pokusie. Nieco trudniejsze do zrozumienia jest drugie określenie, w którym dosłownie mowa jest o „opuszczonych rękach”. Człowiek, którego ręce luźno zwisają, po prostu nic nimi nie robi. Można więc pomyśleć, że chodzi w tym wyrażeniu o zwykłą bezczynność, czyli synonim próżniactwa. Dzisiaj jednak opuszczone ręce kojarzą się także ze zniechęceniem. Nie wiem, czy nie posuwam się ze swym wnioskowaniem zbyt daleko, ale jeśli lenistwo prowadzi do zawalenia się dachu nad głową, to zniechęcenie sprawia, że nawet dobrze trzymający się dach będzie przeciekał, czyli w sumie nie spełni swej funkcji. Zniechęcenie powoduje, że czynności wykonywane są bez przekonania, wolno i niedbale. Dotyczy to zarówno materialnego „dachu nad głową”, jak i duchowej „szczelności”, która nie pozwala pożądliwościom i światowym skłonnościom przedostawać się do naszego nowego w Bogu serca. W tym sensie „opuszczone ręce” gorsze są od zwykłego lenistwa. Przeciekanie można porównać do powolnego, niezauważalnego podmywania wyznawanych ideałów, które może doprowadzić do upadku całego domu, a nie tylko zawalenia się dachu.

Kazn. 10:19 Dla uciechy wyprawia się ucztę i wino rozwesela życie, ale pieniądze umożliwiają wszystko.

PL. Współczesnym językiem mówiąc: imprezy, alkohol i pieniądze. Mędrzec opisuje rzeczywistość i pozostawia czytelnika bez słowa komentarza. Czego można się z tego nauczyć?

Poprzednią lekcję o przykrych skutkach lenistwa (w. 18), skojarzyć można z rozwiązłym życiem. Radość z imprezy jest chwilowa, po czym zostaje ból głowy, alkohol uzależnia, a pieniądze, jak wiadomo, szczęścia nie dają i zazwyczaj szybko się kończą. Gdy przy tym wszystkim brakuje motywacji i chęci do pracy, „dach się chyli i dom zaczyna przeciekać”.

Ciekawi mnie Twój komentarz, Danielu, bo kto wie, czy słów tych nie można odczytać również w pozytywnym znaczeniu.

DK. Owszem, Pawle, sprowokowałeś mnie do pozytywnego spojrzenia na to przysłowie. Być może należy je odczytywać jako pochwałę pracowitości, w odróżnieniu od próżniactwa i zniechęcenia z poprzedniego przysłowia. Tak też interpretuje te słowa Raszi, pisząc w swym komentarzu sprzed blisko dziesięciu wieków: „Jeśli nie ma pieniędzy, to nie ma ucztowania. Dlatego nie powinno się zaniedbywać pracy, by mieć co wydawać”. Rabbi Szlomo, który zapisał te słowa, mieszkał w Szampanii w drugiej połowie XI wieku i utrzymywał się prawdopodobnie z uprawy winnicy i sprzedaży win. Jako młody człowiek uczęszczał do szkół w niemieckiej Nadrenii i zaznał zapewne biedy. Potem ożenił się chyba z córką winiarza w rodzinnym Troyes, a sprzedaż win pozwoliła mu nie tylko ucztować, ale przede wszystkim dalej studiować i spisać najsłynniejszy komentarz wszech czasów. Myślę, że życie tego skromnego człowieka stanowi wymowny przykład, że warto pracować na własne utrzymanie, żeby móc prowadzić spokojny żywot i być użytecznym także dla innych, choćby po to, żeby sprawić im doczesną przyjemność na krótką chwilę uczty.

Kazn. 10:20 Nawet w swoich myślach nie złorzecz królowi ani w swojej sypialni nie przeklinaj bogatego, bo ptak niebieski zaniesie ten głos, a to, co skrzydlate, rozgłosi sprawę.

PL. Urąganie władzy czy wpływowym ludziom pozwala chwilowo pozbyć się negatywnych emocji, szczególnie gdy występuje bezpośrednie poczucie krzywdy. Nie jest to jednak ani mądra, ani pożyteczna metoda odreagowywania. Ta mądrość jest szczególnie aktualna dzisiaj, gdy każde nasze słowo, ruch, działanie są monitorowane przez satelity, wszechobecne kamery i mikrofony smartfonów, tabletów, komputerów, zegarków...

Zazwyczaj nie mamy wpływu na decyzje władzy, dlatego nie warto tracić cennego czasu i energii. Dodatkowo, konsekwencje rozprzestrzenienia się prywatnych opinii mogą być dla człowieka bardzo przykre. Zachęta do samokontroli już na poziomie myśli jest ponadczasową mądrością i warto ją stosować w praktyce.

DK. Jezus wyraził podobną prawdę: „Nie ma bowiem nic ukrytego, co by nie miało być ujawnione, ani nic tajemnego, o czym by się nie miano dowiedzieć. Dlatego to, co mówiliście w ciemności, będzie słyszane w świetle, a to, co szeptaliście do ucha w pokojach, będzie rozgłaszane na dachach” (Łuk. 12:2-3). Zarówno Kohelet, jak i Jezus przestrzegają przed negatywnymi skutkami ewentualnego ujawnienia złych myśli. Powinniśmy się bać źle myśleć, tak jak balibyśmy się głośno powiedzieć coś przeciwko ludziom, którzy mogą nam zaszkodzić. Jest w tej zasadzie jednak i głębsza prawda. Dbałość o myśli, by były pozytywne i szlachetne, a także o uczucia, by nie gorzkniały, ale wręcz przeciwnie, były radosne, pozytywne i godne ujawniania, powinna być motywowana nie tylko strachem, ale przede wszystkim troską o własne zdrowie i szczęście. Czasami wyrwie nam się w duszy jakieś złe słowo przeciwko przełożonym, którzy nas irytują albo robią nam krzywdę. Ale warto takie uczucia i myśli natychmiast „opracowywać”, aby nie znalazły w sercu trwałego oparcia. Po pierwsze dlatego, że gdzieś kiedyś mogłyby znaleźć też ujście i przysporzyć nam kłopotów, ale najbardziej z tego powodu, że złe uczucia i myśli psują człowieka od środka, niszczą jego zdrowie i pozbawiają sił. Lepiej rozmyślać o rzeczach pięknych i inspirujących. A przy tym psioczenie na władzę to taki powszechny i brzydki obyczaj. Warto się od niego dystansować.


Cykl: Księga Koheleta - spis odcinków




© | ePatmos.pl