Powroty

18 czerwca 2021

Na szkolne podwórka wrócił gwar, śmiech, harmider. Grupy uczniów można spotkać na dworcach kolejowych, na parkingach przy autobusach, zalecono bowiem spotkania integracyjne. Wiadomo już, że relacje międzyludzkie, ograniczone przez zdalne nauczanie, są najtrudniejsze do nadrobienia.

Wielu uczniom ciężko było wracać do szkoły. Przywykli do wstawania w ostatniej chwili, bez potrzeby ubierania się, czesania, robienia makijażu 😀. Kłopoty z połączeniem zawsze można usprawiedliwić brakiem dostępu do internetu, zawodnym sprzętem. Pokazywać się nie trzeba, bo np. zepsuła się kamerka. Tłumaczeń było mnóstwo. I już gołym okiem widać, ale i słychać, że pojawią się nowe problemy dla szkolnych pedagogów i psychologów.

Wiernym trudno jest wracać do kościołów, skoro potrzeby religijne też można zaspokoić w domu. Dla niektórych, skazanych na dojeżdżanie, to ułatwienie, o oszczędnościach nie wspominając. Nowe komunikatory otwierają możliwości uczestniczenia w wydarzeniach odbywających się na drugiej półkuli. Oby tylko działał internet, udostępniane były transmisje i nie było bariery językowej.

Wiele firm już zapowiada, że pracownicy nie muszą codziennie pojawiać się w biurach.

Nie ogłoszono końca pandemii. Mówi się o mutacjach, kolejnych zagrożeniach, ale otwarte galerie handlowe czy restauracje to nadzieja, że będzie spokój. Na jak długo?

Może jak u Alberta Camus’a w „Dżumie”, obawa będzie we mnie, w nas już na zawsze? „Słuchając okrzyków radości dochodzących z miasta, Rieux pamiętał, że ta radość jest zawsze zagrożona. Wiedział bowiem to, czego nie wiedział ten radosny tłum i co można przeczytać w książkach, że bakcyl dżumy nigdy nie umiera i nie znika, że może przez dziesiątki lat pozostać uśpiony w meblach i bieliźnie, że czeka cierpliwie w pokojach, w piwnicach, w kufrach, w chustkach i w papierach, i że nadejdzie być może dzień, kiedy na nieszczęście ludzi i dla ich nauki dżuma obudzi swe szczury i pośle je, by umierały w szczęśliwym mieście”.

Spotkania z pisarzami to była jedna z ciekawszych form popularyzacji czytelnictwa w małych miejscowościach i było kiedyś tych spotkań dużo. Pisarze chętnie jeździli, dopóki wystarczało na to pieniędzy. Teraz inne są priorytety samorządów. Duże biblioteki organizują wiele spotkań, ale głównie dla własnych czytelników. Pandemia otworzyła nowe możliwości. Lubię rozmowy z twórcami, więc chętnie uczestniczyłam w różnych transmitowanych rozmowach.

Wraca normalność. Można pójść na pizzę, dobre lody, które w towarzystwie jeszcze lepiej smakują. Można pójść do kina, bo są filmy, które tylko na dużym ekranie pokazują w pełni zamysł twórców. Można pójść na mecz, koncert. Pojechać, odwiedzić, nadrobić.

Wróciła normalność? Prawie.

Ale zawsze warto doceniać aktualność słów: „Nie mów: Jak to jest, że dawne dni były lepsze niż te obecne? Bo niemądrze byś o to pytał” (Księga Kaznodziei 7:10). I jeszcze werset 14: „W dniu powodzenia raduj się, a w dniu nieszczęścia rozważaj. Bóg uczynił zarówno jedno, jak i drugie”.



© | ePatmos.pl