Król młóci i odwiewa

31 lipca 2015

Król młóci i odwiewa

Autor:
Kasia Śmiałkowska

Wróciliśmy niedawno do rozważania Księgi Przypowieści, odłożonej tymczasowo na bok na korzyść kilku nowotestamentalnych listów, i od razu w pierwszych omawianych wersetach pojawiły się ciekawostki. Czytamy mianowicie takie słowa:

Król mądry rozprasza niezbożnych, i przywodzi na nich pomstę. Przyp. Sal. 20:26

Na pierwszy rzut oka w tym stwierdzeniu nie ma nic nadzwyczajnego – ot, opis działania mądrego króla, zapobiegającego bezbożności w kraju i karającego winnych tego przestępstwa. Raszi widzi tu z kolei nawiązanie do przejścia przez Morze Czerwone, gdzie nastąpiło rozproszenie drużyny faraona i popsucie kół rydwanów (2 Mojż. 14:24-25).

Zaglądamy jednak do innych przekładów i znajdujemy tam wskazówki, że może na tym nie koniec, bo pojawiają się trochę inne obrazy:

Mądry król przesiewa bezbożnych i odpłaca im za ich złość – BW

Król mądry rozpędza zbrodniarzy i koło na nich sporządza – BT

Koło z Biblii Tysiąclecia kojarzy się od razu z „łamaniem kołem” – ale po pierwsze to chyba nie ten czas i miejsce; poza tym nie stanowi to raczej zasłużonej konsekwencji przestępstwa, tylko tortury czy też karę „okrutną i wymyślną” (cruel and unusual punishment), jak o wiele później określono tego typu działania w 8. poprawce do Konstytucji Stanów Zjednoczonych. Trudno się spodziewać, żeby traktowanie w ten sposób poddanych było według Biblii oznaką mądrości króla.

Skąd więc wzięło się w tych późniejszych przekładach przesiewanie i koło? Jeśli spojrzymy na oryginał, dostrzeżemy w nim możliwe odniesienia do czynności rolniczych – właśnie do odsiewania czy też odwiewania, a potem do młócenia za pomocą koła. Podobnie i wiele przekładów anglojęzycznych maluje obraz związany ze żniwami.

Mamy więc najpierw czasownik związany z rozrzucaniem, rozsianiem, rozproszeniem (na przykład ludu izraelskiego za karę) – ale też i właśnie z odwiewaniem, czyli oddzielaniem wymłóconego ziarna od plew poprzez podrzucanie go specjalnymi widłami o szerokich zębach, żeby wiatr zabrał to, co niepotrzebne. (Stąd miejsca odwiewania często znajdowały się na wzgórzach, gdzie można było liczyć na silniejszy powiew.) Dokonywał tego na przykład Boaz w Księdze Ruty (3:2); Izajasz z kolei zapowiada (41:16), że Izrael będzie w ten sposób przewiewał swoich wrogów.


Proces odwiewania. Źródło: Bible Archaeology

Zastanówmy się teraz nad drugą częścią naszej przypowieści. Użyte tam słowo może oznaczać całkiem zwyczajne i oczywiste koło, jak choćby to w rydwanie, ale Leksykon Geseniusa potwierdza, że może też chodzić o koło, a właściwie walec urządzenia, które ciągnięto po kłosach, aby ziarna oddzieliły się od słomy.

Biblia wspomina o kilku metodach młócenia, i – jak pisze prorok Izajasz 28:27 – zależne są one od rośliny, jaką się obrabia (w nawiasach dodaję nazwy narzędzi z różnych przekładów):

Wyki nie młóci się ostrym narzędziem [saniami młockarskimi, okowanem naczyniem] ani nie toczy się walca [młockarskiego wozu, koła wozowego] po kminie, ale wykę młóci się kijem [bijakiem], a kmin laską [cepami].

Podczas niedawnej wycieczki do Izraela zatrzymaliśmy się w gospodarstwie Kfar Kedem, gdzie pokazuje się zwiedzającym różne aspekty życia sprzed dwóch tysięcy lat. Przewodnik opowiadał nam między innymi o saniach do młócenia zboża – niestety, nie udało nam się zrobić dobrych zdjęć tego urządzenia, ale tak się składa, że nieco wcześniej to samo miejsce odwiedził Paul Lagno, dzięki któremu mamy poniższe ilustracje takich sań:

Cep, o którym również pisze Izajasz, wyglądał tak:


Źródło 1: Bible Archaeology, źródło 2: Western Development Museum

Wreszcie – w nawiązaniu do koła czy też walca z tematycznego wersetu – istniało również i takie urządzenie, które być może miał na myśli autor przypowieści:


Źródło: Bible History Online

Skoro już wiemy, jak mogło wyglądać młócenie i odwiewanie, wróćmy teraz do naszego króla i tego, jak traktuje on bezbożników. Pojawia się kilka pytań:

Dlaczego te procesy wymienione są w odwrotnej kolejności? Przecież najpierw się zboże młóci, a potem dopiero odwiewa.

Skąd takie ilustracje w kontekście króla? Być może – jak w nowotestamentalnych przypowieściach – żeby uczyć mądrości za pomocą pojęć bliskich prostszym ludziom? Może dla pokazania, że i król, choć w polu nie pracuje, wykonuje czynności podobne do rolniczych? Nie robi tego, rzecz jasna, literalnie – nie wystawia bezbożnych na wiatr ani też nie przetacza po nich „wozu młockarskiego”.

A może brzmi tu i nuta prorocza? O odwiewaniu i pozbyciu się nieużytecznych plew kilkaset lat później będzie mówił i Jan Chrzciciel oznajmiający przyjście Mesjasza: „Ma On wiejadło w ręku i oczyści swój omłot: pszenicę zbierze do spichlerza, a plewy spali w ogniu nieugaszonym”Mat. 3:12.

Pojawiają się też pytania natury praktycznej: czy ten werset ma jakiekolwiek zastosowanie na dzisiaj? Królów pozostało niewielu, zastąpiły ich różne formy rządu. Jest prawo, w niektórych sprawach zbieżne z Torą, ale na „bezbożność” paragrafu nie ma. Zresztą, jak ją zdefiniować? Jako ateizm? Bluźnierstwo? Coś takiego wymagałoby oczywiście wskazania, który Bóg jest „tym właściwym”. W wiadomościach widzimy czasem, co się dzieje, jeśli jakaś grupa religijna rzeczywiście uzna niewierzących lub wierzących inaczej za bezbożników i usiłuje ich do swojego zapatrywania przekonywać przysłowiowym ogniem i mieczem.

Na koniec – jaka z tego lekcja płynie dla nas? W bardzo ogólnej interpretacji możemy oczywiście starać się jakoś dokonywać wyboru między pobożnymi i bezbożnymi, wybierać przebywanie wśród takich osób, a nie innych. Nie będziemy jednak chyba bezbożników karać.

Jest jednak jeszcze inna warstwa: każdy z nas jest w pewnym sensie królem samego siebie: swoich myśli, czynów, słów. I sądzę, że na tym poziomie odwiewanie złych skłonności i niszczenie ich jak najbardziej ma sens. Taką też ponadczasową naukę przekazuje nam Psalmista (37:27):

Stroń od złego i czyń dobrze, a zawsze będziesz mieszkał bezpiecznie.

Podobne tamatycznie



© | ePatmos.pl