Marcin Luter - Zwątpienie i lęk

Autor tekstu - Beniamin Pogoda | Data publikacji - piątek, 03 stycznia 2014 | Obszar - na Zachód

(9) "Oręż, którym walczymy"

Kontynuacja tekstu: "Oręż, którym walczymy"

Przerażony rozpętanym żywiołem Marcin upadł na ziemię; wśród błyskawic i grzmotów wezwał na pomoc świętą Annę, patronkę górników i zawołał: "Anno święta, ratuj!  Wstąpię do klasztoru, zostanę zakonnikiem!"

Luter – co ciekawe – ślubował świętej Annie, patronce górników, a więc jego własnego ojca. Ślubów zamierzał dotrzymać, choć go od tego odwodzono; poważne osoby z jego otoczenia tłumaczyły mu, że nie musi być ważnym przyrzeczenie złożone w przestrachu, w tak szczególnych okolicznościach. Zwłaszcza, że – będzie o tym mowa – wstępując do klasztoru Marcin narażał się ojcu i matce. Dlaczego, pomimo namów, wytrwał w swym postanowieniu?

Decyzja Lutra miała charakter religijny i w tych kategoriach trzeba ją rozpatrywać. Czas takim decyzjom sprzyjał. Nie wiemy, czy Luter kiedykolwiek słyszał odczytaną podczas nabożeństwa przestrogę z Listu Św. Piotra, ale słowa Apostoła oddawały istotę rzeczy: „Jeżeli sprawiedliwy z trudnością dostąpi zbawienia, to bezbożny i grzesznik gdzież się znajdą?” (I Piotra 4:18). Na to pytanie Kościół miał gotową odpowiedź: „Idźcie precz ode mnie, przeklęci, w ogień wieczny, zgotowany diabłu i aniołom jego!” (Ew. Mat. 25:41). Ogień rozumiano dosłownie i nauka Kościoła nie pozostawiała w tym względzie wątpliwości. Przeklętych czekały wiekuiste męki w piekle. Kościoły ówczesne pełne były obrazów z tak pojętą wizją Sądu Ostatecznego. Jeden z nich możemy obejrzeć w Gdańsku – to słynny "Sąd Ostateczny" Hansa Memlinga, z sugestywnym przedstawieniem tłumów potępionych grzeszników, spychanych w piekielną czeluść przez bezlitosne diabły. Daleko nie wszyscy – na ile można wnioskować z realiów tamtych czasów – żywili podobne obawy o swe zbawienie, lecz Marcin okazał się być na ten lęk wyjątkowo podatny. Postronni nie rozumieli, co właściwie zarzuca sobie ten przyzwoity skądinąd młody człowiek, tymczasem niepewność i trwoga bujnie pleniły się w nadwątlonej depresją duszy. Przypomnijmy wypadek z mieczem. Pewnie słusznym jest przypuszczenie, że burzę pod Stotternheim poprzedziły wcześniejsze nawałnice, być może – niemniej gwałtowne. Luter, tłumacząc swój krok, powołał się na znane w jego czasach powiedzenie: „Zwątpienie czyni mnichem.” *

*cyt. Richard Friedenthal „Marcin Luter i jego czasy”, PIW W-wa 1991


Kontynuacja - część X. Zbuntowany przeciw ojcu


Cykl: "Oręż, którym walczymy" - spis odcinków


 

Udostępnij...

O Autorze

Beniamin Pogoda

Skomentuj

Zaloguj się aby skomentować Opcjonalny login poniżej.