Bezpieczna kryjówka

warto przeczytać

29 listopad 2013

Bezpieczna kryjówka

Autor:
Marta Honkisz

Przyjaciółka, która była na przedstawieniu baletu Magnificat „Bezpieczna kryjówka”, poleciła mi książkę, na podstawie której powstało to przedstawienie. Historia opisana przez Corrie ten Boom zrobiła na mnie duże wrażenie. Po pierwsze przez niezwykle ciepły opis rodziny Corrie, ich wzajemnych relacji, dobra, które czynili dla innych, ale przede wszystkim zaufania i oddania Bogu i Jego słowu. Po drugie dlatego, że mówi o tym jak wielką siłę może mieć miłość do nieprzyjaciół i przebaczenie zła, które wyrządzają.

Aby zachęcić do przeczytania książki posłużę się trzema cytatami:


„Przed targiem rybnym stała ciężarówka, do której wsiadali mężczyźni, kobiety i dzieci, wszyscy z żółtym gwiazdami. Nie było żadnego widocznego powodu, dla którego wybrano akurat to miejsce o tej porze.

- Ojcze! Ci biedni ludzie! – wykrzyknęłam.

Policjanci rozstąpili się i ciężarówka odjechała. Patrzyliśmy za nią, aż zniknęła za rogiem.

- Ci biedni ludzie – powtórzył jak echo ojciec.

Ze zdziwieniem spostrzegłam, że Ojciec przygląda się żołnierzom, ustawiającym się w szeregu do odmaszerowania.

- Żal mi tych biednych Niemców. Dotknęli źrenicy oka Bożego.”


„Tak wielkiego okrucieństwa nie da się pojąć, nie można go unieść. Ojcze Niebieski ponieść to za mnie!”

Poszłyśmy za oficerem szeroką ulicą, zabudowaną po obu stronach barakami; zatrzymałyśmy się przed szarą nieokreśloną szopą. Był to koniec długiego dnia na nogach, dnia czekania i nadziei. Znalazłyśmy się po prostu w głównym obozie w Vught. (…)

- Betsie – załkałam – jak długo to jeszcze potrwa?

- Być może długo, długo jeszcze. Może lata całe. Ależ czyż w inny sposób mogłybyśmy lepiej przeżyć swoje życie?

Odwróciłam się i spojrzałam na nią zdumiona.

- O czym ty mówisz?

- Te młode kobiety. Ta dziewczyna przy bunkrze. Corrie, jeżeli można ludzi nauczyć nienawiści, to można ich również nauczyć miłości! Musimy znaleźć sposób – ty i ja – nie ma znaczenia, jak długo to potrwa…

Mówiła dalej w uniesieniu, zapominając o ściszeniu głosu do szeptu, a ja powoli uświadomiłam sobie, że ma na myśli nasze strażniczki. Rzuciłam okiem na przełożoną, siedzącą za biurkiem przed nami. Zobaczyłam szary mundur i czapkę z daszkiem – Betsie widziała zranioną ludzką istotę.”


„Było to podczas nabożeństwa w Monachium... Tam go zobaczyłam, byłego esesmana, jednego z pełniących wartę przy wejściu pod prysznic w punkcie przyjęć w Ravensbruck. Był pierwszym z naszych dozorców więziennych, którego spotkałam od tamtych czasów. I nagle ujrzałam to wszystko znów: pokój pełen wyśmiewających nas mężczyzn, stertę odzieży, białą jak kreda twarz Betsie. Kiedy w kościele robiło się pusto, podszedł do mnie uśmiechnięty, w ukłonach.

- Jakże jestem wdzięczny za to co pani powiedziała, Fraulein – rzekł – Pomyśleć, że jak pani mówiła, On przebaczył moje grzechy!

Wyciągnął rękę, by uścisnąć moją dłoń. A ja, która tyle rozprawiałam w Bloemendaal o potrzebie wybaczania, nie podałam mu swojej. Kiedy te złe, mściwe myśli gotowały się we mnie, zrozumiałam, że są grzeszne. Jezus Chrystus zmarł za tego człowieka, czy trzeba mi czegoś więcej?

- Panie Jezu – zaczęłam się modlić – wybacz mi i dopomóż, abym wybaczyła temu człowiekowi.

Próbowałam się uśmiechnąć, podnieść rękę. Nie mogłam. Nic nie czułam, ani odrobiny miłosierdzia. Jeszcze raz w duchu odmówiłam modlitwę.

- Jezu, nie potrafię mu wybaczyć. Naucz mnie przebaczać.

Kiedy wreszcie podłam mu rękę, stała się rzecz nie do uwierzenia. Wzdłuż mojej ręki przeszedł ku niemu jakby prąd, zaś w moim sercu zapłonęła miłość dla tego obcego człowieka, która omal nie powaliła mnie z nóg. Zrozumiałam wtedy, że uzdrowienie tego świata nie zależy od naszego przebaczenia, naszej dobroci, ale od Jego przebaczenia i Jego dobroci. Nauczając nas, byśmy kochali naszych wrogów, wraz z tym poleceniem daje nam miłość. Trzeba było jej wiele.”


Corrie ten Boom „Bezpieczna kryjówka”, wydawnictwo Mądra Książka przy współpracy z wydawnictwem Słowo Prawdy 2013

Podobne tamatycznie



© | ePatmos.pl