Kopalnia

na okoliczność edycji nr 100

27 marca 2015

Sto odsłon ePatmosu. Setka piątkowych wieczorów, kiedy w ramach preludium do weekendu można podejść do stołu zastawionego coraz to nowymi smakowitymi daniami. W moim przypadku ów stół pojawia się jeszcze przed południem, kiedy dominującym meblem jest raczej biurko w pracy; zawsze jednak można na szybko zaglądnąć, co nowego przygotowano. Trzeba tylko pamiętać w okolicy zmiany czasu z letniego na zimowy i odwrotnie, że przez kilka tygodni Patmos odsłoni się nie o jedenastej, tylko o dziesiątej albo dwunastej, bo przesuwanie wskazówek zegarów nie dzieje się w Polsce i w USA jednocześnie.

Oprócz źródła ciekawych rozważań Patmos to dla mnie również możliwość poznania nowych osób; najpierw wirtualnie, a potem - jak na zeszłorocznej konwencji w Szczyrku - na żywo. Cieszę się z tej możliwości, bo gdyby nie nasza internetowa wyspa, prawdopodobnie nie wiedziałabym nawet o ich istnieniu. Z drugiej strony odgrzewają się i dawne znajomości, wracają wspomnienia i budują się nowe.

Patmos to także przystępny język, dzięki któremu myślenie i rozmowy o Bogu są bliżej, na wyciągnięcie ręki. Niebiańskie sprawy nie ograniczają się jedynie do piedestału niedzielnych nabożeństw czy  spotkań o wyznaczonej godzinie, lecz gładko przenikają do nieformalnych rozmów przy kolacji, w samochodzie, wokół miejsc zwiedzanych podczas wycieczek.

Sprawy chrześcijańskie, biblijne, oglądane z wielu perspektyw - i te bardzo wzniosłe, z najwyższej półki, które czasem trudno ogarnąć, bo ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało - i te codzienne, bieżące.

Słowa i ilustracje przypominające o pięknie i nieskończonej rozmaitości stworzenia Bożego. Jak szprychy w kole zbiegające się w centralnym punkcie, wokół którego obraca się cała reszta, bo wszystko przez Niego powstało, a bez Niego nic nie powstało, co powstało.

Przychodzą mi na myśl zwrotki pieśni „Świętą Księgę, prawdy zdrój, skarb największy zesłał Pan”, mówiące o Biblii niosącej światło, które rozprasza mrok. W oryginale tekst tego utworu przyrównuje też Pismo Święte do źródła, w którym biorą początek strumienie błogosławieństw – i do głębokiej kopalni, gdzie nawet po wielu latach można wydobywać coraz to nowe kosztowności.

'Tis a mine, aye, deeper, too, 
Than can mortal ever go; 
Search we may for many years, 
Still some new, rich gem appears. 

Nie ma więc obaw, że zabraknie tematów. Czekam na kolejne klejnoty, z wdzięcznością dla Pana Boga, że przygotował dla nas tę kopalnię, a także dla górników wydobywających i szlifujących drogie kamienie na piątkowe odsłony.

Chór SELA - Świętą Księgę prawdy zdrój...

Podobne tamatycznie



© | ePatmos.pl