Przetoczenie krwi

25 października 2013

Przetoczenie krwi

Autor:
Basia Honkisz

Mam okazję uczestniczyć właśnie w kursie krwiolecznictwa, na którym zostajemy przeszkoleni z podstawowych zasad przetaczania krwi i jej składników pacjentom. Kiedy pojawia się – gdziekolwiek, czy to na wspomnianym kursie całkowicie poświęconym tej tematyce, czy to na oddziałach chorób wewnętrznych, na sali operacyjnej – temat transfuzji, zawsze poruszana zostaje kwestia Świadków Jehowy i ich odmowy stosowania tej formy leczenia.

Trochę informacji z zakresu transfuzjologii

Odnotowane są w historii medycyny próby przetaczania krwi – nie tylko ludzkiej, początkowo głównie zwierzęcej – różnym osobom, kończące się zawsze fatalnie, już w XVII wieku, ale stosowanie tej metody na większą skalę rozpoczął w XIX w. położnik James Blundell, poruszony dużą śmiertelnością okołoporodową kobiet powodowaną dużą utratą krwi. Przetoczył on 10 kobietom krew ich mężów, z czego połowę udało się uratować. Od tego zaczęło się stosowanie przetoczeń na większą skalę, mimo że liczba powikłań była dość duża. Na początku XX wieku odkryto grupy krwi, co znacznie zwiększyło efektywność przetoczeń jako metody ratowania życia.

XX wiek to czas dużego rozwoju transfuzjologii – dziś przetaczanie krwi w niczym nie przypomina pierwszych prób. Przede wszystkim nie przetacza się tak zwanej krwi pełnej (poza sytuacjami ekstremalnymi typu masowe wypadki, ciężkie rany w warunkach polowych itd.). To, co wypływa z żyły krwiodawcy do worka – prawie pół litra krwi – jest rozdzielane na składniki i to właśnie one przetaczane są pacjentowi, w zależności od jego potrzeb: tylko krwinki czerwone (anemia, duża utrata krwi), same płytki (które odpowiadają za krzepnięcie, a więc niski ich poziom grozi krwotokiem, zwłaszcza przed planowanym zabiegiem), samo osocze (kiedy krwawi osoba z zaburzeniami krzepnięcia) i inne, rzadziej stosowane składniki jak na przykład przeciwciała. Co z tego wynika: pojedyncze oddanie 450ml krwi ratuje życie przeciętnie trzem osobom. Najbezpieczniejszą formą transfuzji krwi jest autotransfuzja czyli przetaczanie własnej krwi pacjenta, którą pobiera się od niego na parę dni przed planowanym zabiegiem, podczas którego może dojść do dużego krwotoku.

Stanowisko Świadków Jehowy

Świadkowie nie zgadzają się na leczenie głównymi składnikami krwi, to znaczy krwinkami czerwonymi, płytkami krwi i osoczem. Nie zgadzają się również na autotransfuzję. Dopuszczają jednak stosowanie innych składników krwi (np. przeciwciał), formę przetoczenia zwaną hemodylucją (krew pobierana jest od pacjenta bezpośrednio przed operacją do pojemników, a naczynia krwionośne uzupełniane są innym płynem; w trakcie lub po zabiegu krew z pojemników wraca do krwiobiegu pacjenta) i odzyskiwanie krwi z pola operacyjnego (odsysanie krwi podczas operacji i ponowne jej wprowadzanie do organizmu). Dwie ostatnie formy różnią się od autotransfuzji głównie czasem i metodą przechowywania krwi pomiędzy pobraniem a przetoczeniem, istotą zdaje się być to, że krew pozostaje w obiegu zamkniętym z krwiobiegiem pacjenta. ŚJ zgadzają się też na transplantację narządów, o ile odbywa się bez transfuzji krwi.

Wersety, na których się opierają:

I Mojż. 9:4 Lecz nie będziecie jedli mięsa z duszą jego, to jest z krwią jego. (do Noego i jego rodziny po potopie)

III Mojż. 17:10 A ktokolwiek z domu izraelskiego albo z obcych przybyszów, którzy mieszkają pośród nich, będzie spożywał jakąkolwiek krew, zwrócę swoje oblicze przeciwko spożywającemu krew i wytracę go spośród jego ludu.

V Mojż. 12:23 Wystrzegaj się tylko, aby nie spożywać krwi, gdyż krew to dusza, a nie będziesz spożywał duszy wraz z mięsem.

Dzieje Ap. 15:28-29 Postanowiliśmy bowiem, Duch Święty i my, by nie nakładać na was żadnego innego ciężaru oprócz następujących rzeczy niezbędnych: Wstrzymywać się od mięsa ofiarowanego bałwanom, od krwi, od tego, co zadławione, i od nierządu; jeśli się tych rzeczy wystrzegać będziecie, dobrze uczynicie. Bywajcie zdrowi.

W praktyce

Członkowie organizacji ŚJ przynoszą do szpitala specjalne oświadczenie (1), na którym deklarują brak zgody na przetoczenie. Bardzo często dokument ten mają przygotowany w domu – w stanie wymagającym transfuzji jest się często niespodziewanie i często niezdolnym do wyrażenia jakiegokolwiek zdania. Oprócz tego w szpitalu pojawiają się przedstawiciele zboru, którzy pilnują, aby lekarze nie zlekceważyli braku zgody pacjenta na przetoczenie któregoś ze składników krwi. Rodzice wypełniają takie oświadczenie również w przypadku pobytu w szpitalu swoich dzieci.

Moje zdanie

Uważam, tak jak zdecydowana większość chrześcijan, że wspomniane wersety mówią o spożywaniu krwi zwierzęcej, a nie o przetaczaniu krwi ludzkiej. Co więcej, nie znajduję w Biblii żadnego przykładu jakiejś formy leczenia, której Bóg nie akceptuje, przeciwnie – w prawie Starego Testamentu można znaleźć wiele zasad mających na celu ochronę zdrowia populacji Izraelitów. Jednak nie traktuję Biblii jako sztywnego zboru reguł tylko jako narzędzie do poznania Boga, rozeznania się, co mu się podoba a co nie – i mam wrażenie, że tu właśnie jest największy rozdźwięk między moim stanowiskiem a stanowiskiem organizacji Ś.J.: uważam, że grzechem jest coś, co JA robię, a nie coś, co ktoś robi mi. Zdaje się, że przez stanowisko Świadków przemawia niezrozumiała dla mnie idea, że przez przetoczenie krwi ciało staje się w jakimś sensie nieczyste, nawet jeśli pacjent nie miał o tym pojęcia, był nieprzytomny. Kłóci się to dla mnie z ideami Nowego Testamentu, gdzie ważne jest świadome podejmowanie samodzielnych decyzji, a stosowanie zewnętrznych zasad nic nie da, gdy nie ma przemiany serca.

Poza tym największy mój niepokój wzbudza właśnie to „pilnowanie” przez członków zboru, aby krew nie została przetoczona – może to skutkować sytuacjami, w których pacjent nie ze względu na przekonania, nie ze względu na bojaźń Bożą, ale właśnie przez lęk przed ludźmi straci życie lub zdrowie. Tym samym, moim zdaniem, Ś.J. urastają do rangi raczej niebezpiecznej organizacji niż kościoła.

Zgadzać się na niewygodę

Na stronie www.jw.org możemy przeczytać, że Na przykład w 2004 roku w pewnym czasopiśmie medycznym wyrażono opinię, że „wiele metod opracowanych w celu leczenia pacjentów będących Świadkami Jehowy w najbliższych latach stanie się standardową praktyką”. A w roku 2010 w czasopiśmie Heart, Lung and Circulation powiedziano, że „bezkrwawa chirurgia nie powinna być zawężana jedynie do Ś[wiadków] J[ehowy]; powinna raczej stać się rutynowym postępowaniem w praktyce chirurgicznej”.

Nie da się ukryć, niezgoda na transfuzję jest niebezpieczna. Oczywiście, że przetaczanie wiąże się z powikłaniami, ale jest to metoda ratowania życia i zawsze lepiej ją zastosować niż nie. Bardzo nie lubię mieszania argumentów, to znaczy uważam, że jak ktoś się godzi na stosowanie jakiejś metody to powinien ją wybierać z dobrych pobudek.

Tymczasem słyszę czasem jako argument „za” jakąś religijną zasadą, zupełnie świeckie zdanie, na przykład „Antykoncepcja naturalna jest prawie tak samo skuteczna jak hormonalna”, „Post pozwala się zbliżyć do Boga, a przy tym jest też zdrowy i można schudnąć”, „Dzięki czystości przedmałżeńskiej nasza miłość jest lepsza, czystsza i piękniejsza niż tych par, które tej zasady nie stosują”, wreszcie „Beztransfuzyjne metody operacji są w zasadzie lepsze niż tradycyjne”. Nie! Nie róbmy tak. Szanuję ludzi, którzy powiedzą: „Wiem, że antykoncepcja naturalna jest mniej skuteczna, ale moje sumienie jest spokojne, gdy ją stosuję”, „Powstrzymanie się od jedzenia było dla mnie trudne, ale jestem duchowo zbudowany”, „Czystość przedmałżeńska była dla nas próbą i rodziła napięcia w związku, ale wybraliśmy tę drogę, bo chcemy się podobać Bogu”, „Wiem, że niezgoda na przetoczenie jest niebezpieczna, ale wierzę, że Bóg tego ode mnie oczekuje”.

Nie da się ukryć, chrześcijaństwo wymaga od nas wyrzeczeń i gódźmy się na nie, bez szukania jakichś dodatkowych ukrytych korzyści. Wyrzeczenie to wyrzeczenie, nie oszukujmy siebie ani innych, mamiąc ich nieprawdziwymi argumentami, które są zdecydowanie bardziej z tego świata niż z tego, do którego zmierzamy.

Co robić?

Kodeks Etyki Lekarskiej jasno mówi, że do jakiegokolwiek leczenia potrzebna jest świadoma zgoda pacjenta lub jego prawnego opiekuna. W przypadku przytomnej, dorosłej osoby, która nie zgadza się na zabieg, sprawa jest prosta – nie wykonujemy go. Jednak czy są proste rozwiązania w sytuacji, gdy pacjentem jest dziecko, osoba nieświadoma? Uczy się nas – młodych lekarzy, aby szanować cudze poglądy, ale czy ja – jako świadoma chrześcijanka – mogę szanować poglądy, które mając pozór dobrego, nie prowadzą do zbawienia? Przetaczać wbrew woli, nie przetaczać, pozwolić na śmierć? To pytanie zadaję sobie i ja i wielka rzesza lekarzy, nie tylko chrześcijan, od wielu lat, i wciąż trudno znaleźć właściwą odpowiedź.

Na koniec zadaję pytania: jakie jest wasze stanowisko w kwestii przetoczeń, albo nawet spożywania krwi zwierzęcej przez chrześcijan? Czy oddalibyście/oddajecie honorowo krew? Czy szanujecie Świadków za ich gorliwość? Co powinien zrobić lekarz-chrześcijanin w zetknięciu z pacjentem tego wyznania?


(1)   OŚWIADCZENIE DLA SŁUŻBY ZDROWIA:

„Ja, niżej podpisany(a), sporządzam niniejsze oświadczenie po powzięciu stanowczej decyzji. Oświadczam, że bez względu na okoliczności nie zgadzam się na żadną formę transfuzji krwi (przetaczanie krwi pełnej, krwinek czerwonych, krwinek białych, krwinek płytkowych), nawet gdyby w ocenie lekarza ich użycie było konieczne dla ratowania mojego zdrowia lub życia. Przyjmę środki niekrwiopochodne zwiększające objętość osocza (takie jak dekstran, sól fizjologiczna, płyn Ringera czy hydroksyetylowana skrobia) oraz zgadzam się na inne metody leczenia alternatywnego bez podawania krwi. Niniejszy dokument wystawiam zgodnie z moim prawem do wyrażenia lub niewyrażenia zgody na leczenie, odpowiednio do mych przekonań i uznawanych zasad. Jestem Świadkiem Jehowy i chcę być posłuszny(a) nakazom Biblii, a jeden z nich brzmi: „Powstrzymujcie się (...) od krwi” (Dzieje Apostolskie 15:28, 29, Biblia Tysiąclecia). Mam ....... lat i przestrzegam tego przykazania od ........ roku życia. Jestem też świadom(a) różnych zagrożeń związanych z transfuzją i postanawiam nie narażać się na te niebezpieczeństwa, a w to miejsce ponieść wszelkie ryzyko, jakie może wyniknąć z leczenia alternatywnego bez stosowania krwi. Uwalniam lekarzy, anestezjologów oraz szpitale wraz z ich personelem od odpowiedzialności za wszelkie szkody, jakie mogłyby wyniknąć z mojej odmowy pomimo ich odpowiedniej opieki, dopełnionej pod każdym innym względem. Osoby wymienione na odwrocie upoważniam do czuwania nad tym, by uszanowano moją wolę wyrażoną w niniejszym dokumencie oraz do udzielania odpowiedzi na wszelkie pytania, mające związek z moją kategoryczną odmową przyjęcia krwi”.


Na podstawie:

  • darkrwi.info.pl
  • jw.org
  • Cz. Żaba, P. Świderski, Z. Żaba, A. Klimberg, Z. Przybylski „Zgoda Świadków Jehowy na leczenie preparatami krwi – aspekty prawne i etyczne”, 2007

Podobne tamatycznie



© | ePatmos.pl