Raz na zawsze

11 kwietnia 2014

Takiego to przystało nam mieć arcykapłana, świętego, niewinnego, nieskalanego, odłączonego od grzeszników i wywyższonego nad niebiosa. Który nie musi codziennie, jak inni arcykapłani, składać ofiar najpierw za własne grzechy, następnie za grzechy ludu; uczynił to bowiem raz na zawsze, gdy ofiarował samego siebie. (Hebr. 7:26-27)

Albowiem Chrystus nie wszedł do świątyni zbudowanej rękami, która jest odbiciem prawdziwej, ale do samego nieba, aby się wstawiać teraz za nami przed obliczem Boga; I nie dlatego, żeby wielekroć ofiarować samego siebie, podobnie jak arcykapłan wchodzi do świątyni co roku z cudzą krwią, gdyż w takim razie musiałby cierpieć wiele razy od początku świata; ale obecnie objawił się On jeden raz u schyłku wieków dla zgładzenia grzechu przez ofiarowanie samego siebie. (Hebr. 9:24-26)

„Raz na zawsze” to słowa jasne i zdecydowane. Apostoł pisze obszernie i dobitnie, by nie pozostawić cienia wątpliwości. To, że Jezus, jedyny, o którym można było powiedzieć „sprawiedliwy”, oddał swoje życie, jest wystarczającą ofiarą za grzech wszystkich ludzi. Śmierć Jezusa – jednokrotna i wystarczająca. Autor listu do Hebrajczyków nie szczędzi miejsca, by myśl tę udokumentować. Dlaczego „raz na zawsze” jest takie ważne?

Ważne było wtedy i ważne jest dziś. Adresaci listu do Hebrajczyków, ludzie wychowani w tradycji i duchu prawa danego na Synaju, musieli przyjąć do swych serc i umysłów istotną zmianę w rozumieniu oczyszczenia od grzechu. Do tej pory, chcąc oczyścić się przed Bogiem ze swych przewinień wobec Najwyższego, pobożny Żyd składał regularnie ofiary, uczestniczył w świętach i przestrzegał obrzędów oczyszczających. Prawo dane przez Mojżesza pełne było przepisów opisujących ofiary i czynności mające uświadomić człowiekowi jego grzech i wskazać sposób oczyszczenia. Istotną częścią tego przebłagania były dwa elementy. Po pierwsze powtarzalność. Prócz wielu regularnych ofiar cały Izrael rok w rok w Jom Kipur, Dzień Pojednania, dokonywał obrzędu oczyszczenia ludu i kapłanów. Po drugie, składanie ofiar wymagało udziału kapłanów. Człowiek nie mógł sam osobiście złożyć ofiary za swój grzech w dowolnie wybranym przez siebie miejscu. Ofiara miała być złożona we właściwym miejscu i przez odpowiednich ludzi. Obydwa te elementy zmienia ofiara Jezusa. Pan Jezus umarł raz i ofiary Jego życia nie można powtórzyć ani w żadnej formie sprawować ponownie. Nie ma też potrzeby pośrednictwa kapłanów. On sam stał się jedynym i najwyższym kapłanem. Może On prosić Boga o odpuszczenie grzechu ludzi, wszystkich razem i każdego z osobna, przez to, że oddał za nich swoje sprawiedliwe życie. Odwołując się do obrazowości prawa Mojżeszowego, apostoł mówi, że ofiarę własnej krwi wniósł nie do miejsca najświętszego w świątyni, lecz do samego nieba. Być może niektórym czytelnikom trudno było uwolnić się od potrzeby wielokrotnego składania ofiar i przyjąć fakt, że nie ma już innego pośrednika jak tylko „człowiek Jezus Chrystus” (1 Tym. 2:5). Być może od tego myślenia trudno jest też uwolnić się niektórym współczesnym chrześcijanom.

Jeżeli ofiara Jezusa nie miała być powtarzana, to jaki wymiar ma gest, który uczynił Jezus podczas swojej ostatniej wieczerzy, dając uczniom chleb i wino jako swoje ciało i krew? Kluczem do zrozumienia tego, co Mistrz chciał pozostawić swoim naśladowcom, wydaje się słowo „pamiątka” oraz okoliczności, w jakich zostało ono wypowiedziane.

I wziąwszy chleb, i podziękowawszy, łamał i dawał im, mówiąc: To jest ciało moje, które się za was daje; to czyńcie na pamiątkę moją. Łuk. 22:19

Jezus poleca swoim uczniom, by łamali chleb i jedli go na „Jego pamiątkę”. Dla ludzi wychowanych w tradycji obyczajów prawa Mojżeszowego słowa te chyba nie stanowiły specjalnej zagadki. W pismach Starego Testamentu przewijają się nakazy czynienia czegoś na pamiątkę. Pamiątką było dwanaście kamieni ustawionych przy rzece Jordan, które miały przypominać o momencie wejścia do ziemi obiecanej przez Boga (Joz. 4:7), pamiątką miały stać się ofiary złożone przez Izraelitów na budowę przybytku (2 Moj. 30:16), pamiątką mogła też być księga (Mal. 3:16). Pan Bóg postanowił, by w codzienne życie Żydów wpisać elementy, które będą stanowiły nośnik zbiorowej pamięci narodu. Ważne wydarzenia w historii tego narodu miały być upamiętniane także poprzez święta i obrzędy. A gdy was zapytają synowie wasi: Co znaczy ten wasz obrzęd? Odpowiecie: Jest to ... (2 Moj. 12:26-27). Ostatnia wieczerza Jezusa z Jego uczniami miała miejsce w szczególnym czasie. Była to wieczerza święta Paschy. Święta, które samo w sobie było pamiątką. Spożywanie w tym czasie baranka oraz niekwaszonego chleba miało przypominać kolejnym pokoleniom Izraelitów o okolicznościach, w jakich dawno temu, przy udziale cudów i znaków, Bóg wyprowadził ich z niewoli, by uczynić z nich wolny naród i osiedlić w ziemi, którą dla niego przewidział. Zikaron – pamiątka – tym miał być dzień 14 nisan (2 Moj. 12:14). Zapewne tego samego słowa użył Jezus, mówiąc „to czyńcie na pamiątkę moją”.

Niech ten dzień, ten chleb i to wino stanie się upamiętnieniem czegoś więcej niż wyjście z Egiptu. Niech to będzie pamiątką mojej śmierci i życia, jakie ona przyniesie.

Chcąc spełnić testament Mistrza, spotykamy się raz w roku, by łamać chleb i pić wino. Podobnie jak Jezus raz w roku wraz ze swoimi uczniami upamiętniał dzień opuszczenia niewoli Egiptu, tak i my raz w roku wspominamy możliwość opuszczenia niewoli zła, podłości i grzechu. Wolność tę daje to, że sprawiedliwy zechciał być umęczony i zabity za złych i grzesznych. Symbolami, które mają to wszystko przywodzić na pamięć, są chleb i wino. Wino i chleb same z siebie nie mają żadnej tajemnej mocy usuwania grzechu. Mocy takiej nie mają żadne zewnętrzne rytuały czy obrzędy. Moc taką może mieć tylko nasza wiara. Wiara i ufność, że śmierć Jezusa jest wystarczającą zapłatą za grzech nas wszystkich. Nędzni jesteśmy i w niczym innym nie możemy położyć naszej ufności. Łaski tej potrzebujemy i łaski tej szukamy. Aby unaocznić sobie ten głód i raz jeszcze przeżyć przyjęcie łaski zbawienia, dnia 14 nisan sięgamy po chleb i po wino.

Jezus Chrystus, najwyższy kapłan wyznania naszego, On i tylko On jest dawcą chleba i wina. My, jako bracia i siostry, możemy tylko zaprosić do tego stołu wszystkich, którzy swoje życie Jemu poświęcili i dla których symbole te są wyrażeniem duchowej rzeczywistości dziejącej się w ich sercu.

Mimo, że to tylko symbole, ten szczególny moment buduje naszą więź z Mistrzem i ze sobą wzajemnie. Niech przaśniki szczerości i prawdy towarzyszą nam nie tylko w tym dniu, ale i przez cały rok.

(Artykuł publikowany wcześniej w kwartalniku Wędrówka - Nr 2 / 2005)

Podobne tamatycznie



© | ePatmos.pl