Stosunki damsko-męskie w Biblii (4)

cz. 4

16 maja 2014

Stosunki damsko-męskie w Biblii (4)

Autor:
Basia Honkisz

Kontynuacja tekstu: Stosunki damsko-męskie w Biblii

Wstrzemięźliwość, stosunkowo szybkie zawieranie małżeństwa, mieszkanie razem dopiero po ślubie, poważne podejście do znajomości z płcią przeciwną, a nierzadko samotna droga połączona z celibatem – to cechy wyraźnie rzucające się w oczy wśród zaangażowanych chrześcijan, często wyraźnie odróżniające te osoby od reszty współczesnego społeczeństwa.

Mam wrażenie, że takie podejście do sprawy bardziej wynika z zapisów Nowego Testamentu, który często – przynajmniej takie jest moje wrażenie – dużo surowiej wypowiada się na tematy stosunków między kobietami i mężczyznami niż Stary Testament. Można też zauważyć, że nie znajdziemy w Ewangeliach, Dziejach, Listach, historii miłosnych, opisów narodzin dzieci, jakie mieliśmy okazję napotkać na wielu kartkach Starego Testamentu. Wyjątek stanowi Maria i Józef oraz Elżbieta i Zachariasz – są to jednak pary w swoim charakterze „starotestamentalne” i takie są też historie ich małżeństw, zawartych przed narodzinami Jezusa i wnioski, jakie moglibyśmy wysunąć z tych historii będą zgadzały się z ogólnym podejściem do sprawy w starożytnym Izraelu (patrz: Stosunki damsko-męskie w Biblii 3).

TO, CO JASNE

Przede wszystkim Pan Jezus – wbrew temu, czego często chciałaby popkultura – nie był związany z żadną kobietą, a jeśli już podejmował temat ludzkiej seksualności (co nie stanowi dużej części jego nauczania), był surowy i stanowczy. Przykłady:

Każdy kto patrzy na niewiastę i pożąda jej, już popełnił z nią cudzołóstwo w sercu swoim. (Mat. 5:27-28)

Każdy, kto opuszcza żonę swoją, wyjąwszy powód wszeteczeństwa, prowadzi ją do cudzołóstwa, a kto by opuszczoną poślubił, cudzołoży. (Mat. 5:32)

Albowiem są trzebieńcy, którzy się takimi z żywota matki urodzili, są też trzebieńcy, którzy zostali wytrzebieni przez ludzi, są również trzebieńcy, którzy się wytrzebili sami dla Królestwa Niebios. Kto może pojąć, niech pojmuje! (Mat. 19:12)

Wypowiedziom tym daleko do zachwytów nad miłością fizyczną jakie znamy np. z Pieśni nad Pieśniami. Wypowiedzi Pana Jezusa są raczej w tonie „trzymaj swoje żądze na wodzy” czy „to nie jest najważniejsza sfera twojego życia”.

Apostoł Paweł – również żyjący jako samotny mężczyzna – pisze listy pełne przestróg:

We czci niech będzie małżeństwo pod każdym względem i łoże nieskalane, gdyż rozpustników i cudzołożników osądzi Bóg. Hebr. 13:4

Dobrze jest, jeżeli mężczyzna nie dotyka kobiety 1 Kor. 7:1

A wolałbym, aby wszyscy ludzie byli tacy, jak ja, lecz każdy ma własny dar łaski od Boga, jeden taki, a drugi inny. A mówię tym, którzy nie wstąpili w związki małżeńskie, oraz wdowom: Dobrze zrobią, jeśli pozostaną w tym stanie, w jakim ja jestem. 1 Kor. 7:7-8

Młodszych zaś napominaj, aby byli wstrzemięźliwi. Tyt. 2:6

Gdybyśmy zakończyli ten artykuł w tym miejscu, można by wnioskować, że Nowy Testament namawia do życia w celibacie. Na pewno tego nie potępia i wskazuje jako słuszną drogę dla wielu chrześcijan. Jednak znajdziemy też fragmenty, które jasno wskazują, że wyznawca Chrystusa może być w związku małżeńskim – nawet ten, który jest przywódcą w zborze czy kościele:

A On, odpowiadając, rzekł: Czyż nie czytaliście, że Stwórca od początku stworzył mężczyznę i kobietę? I rzekł: Dlatego opuści człowiek ojca i matkę i połączy się z żoną swoją, i będą ci dwoje jednym ciałem. A tak już nie są dwoje, ale jedno ciało. Co tedy Bóg złączył, człowiek niechaj nie rozłącza. Mat. 19:4-6

Jeśli jednak nie mogą zachować wstrzemięźliwości, niechaj wstępują w stan małżeński; albowiem lepiej jest wstąpić w stan małżeński, niż gorzeć. Tym zaś, którzy żyją w stanie małżeńskim, nakazuję nie ja, lecz Pan, ażeby żona męża nie opuszczała... 1 Kor. 7:9-10

Czy nie wolno nam zabierać z sobą żony chrześcijanki, jak czynią pozostali apostołowie i bracia Pańscy, i Kefas? 1 Kor. 9:5

[Kobieta] dostąpi zbawienia przez macierzyństwo, jeśli trwać będzie w wierze i w miłości, i w świątobliwości, i w skromności. 1 Tym. 2:15

Biskup zaś ma być nienaganny, mąż jednej żony... 1 Tym. 3:2

WĄTPLIWOŚCI, DYSKUSJE, PROBLEMY

Jak wspomniałam, podejście do sfery seksualnej będzie w dzisiejszych czasach kwestią wyraźnie odróżniającą wyznawcę Chrystusa od niewierzących, dobrze żyjących ludzi. Chrześcijanin nie będzie miał wielu partnerek, nie będzie w związku homoseksualnym, często odmówi uczestnictwa w czyimś drugim ślubie. W dyskusjach na tego typu tematy padają stwierdzenia typu „przecież nadrzędną wartością chrześcijaństwa jest miłość” albo (bardzo często powtarzane) „Pan Jezus nie wspomniał nic o homoseksualizmie”. W obu tych stwierdzeniach wyczuwam pewne przekłamanie, mimo że pozornie są one zgodne z prawdą. Co do drugiego argumentu – widzicie, Pan Jezus nie wspomina o tego typu związkach, ale całe jego nauczanie wyraźnie wskazuje, żeby człowiek zajął się przede wszystkim duchową stroną swojego życia, unikał grzechu, Pan Jezus tłumaczy nam pewne ogólne podejście do tematu wiary i religii, w którym nie ma miejsca na własne roszczenia. O sferze pożądliwości wypowiada się – jak już cytowałam – w sposób wskazujący, że może to być sfera, która odciąga od Boga i prowadzi do grzechu. Tego typu argument („Pan Jezus nic nie wspomina na ten temat”) to jakby powiedzieć „Pan Jezus nie wspomina nic o zażywaniu narkotyków” – owszem, nie wspomina, ale dla każdego, kto przeczyta i zrozumie Ewangelie pewne sprawy stają się oczywiste.

Prawdą jest oczywiście, że Nowy Testament wiele miejsca poświęca miłości.

Miłujcie waszych nieprzyjaciół... Mat. 5:44

Nauczycielu, które przykazanie jest największe? A On mu powiedział: Będziesz miłował Pana, Boga swego, z całego serca swego i z całej duszy swojej, i z całej myśli swojej. To jest największe i pierwsze przykazanie. A drugie podobne temu: Będziesz miłował bliźniego swego jak siebie samego. Na tych dwóch przykazaniach opiera się cały zakon i prorocy. Mat. 22:36-40

Miłość bliźniemu złego nie wyrządza; wypełnieniem więc zakonu jest miłość. Rzym. 13:10

Teraz więc pozostaje wiara, nadzieja, miłość, te trzy; lecz z nich największa jest miłość. 1 Kor. 13:13

Można długo cytować wersety o podobnej tematyce. Jednak czytając je odnoszę wrażenie, że nie ma tu mowy o miłości romantycznej, tej, której składową jest pożądanie. Nowotestamentalna miłość, którą mamy obdarzać swoich nieprzyjaciół i która nie postępuje nieprzystojnie, nie szuka swego, nie unosi się, nie myśli nic złego (1 Kor. 13:5) to raczej... pewna cecha osobowości, pewien stosunek do świata, do Boga, do innych chrześcijan. Dlatego zawsze zastanawiam się czy czytanie 13 rozdziału I Listu do Koryntian na ślubach jest stosowne – dla mnie zawsze ten fragment mówił trochę o czymś innym niż to, przez co dwoje ludzi staje na ślubnym kobiercu.

Wracając do rozważań – czy mamy wobec tego kochać swoich wrogów, a nie możemy kochać osoby tej samej płci czy osoby, która miała wcześniej męża lub żonę? Niby tak, ale moim zdaniem mowa tu o różnych rodzajach miłości.

Poza tym niewiele mamy w Nowym Testamencie konkretnych wskazówek – np. czy kawaler może spotykać się z wieloma dziewczynami? Czy można chodzić na randki? Po jakim czasie należy wziąć ślub? Jak bardzo można się zbliżyć do siebie przed ślubem? Jakie są wskazówki dla osoby, która przed nawróceniem miała kilku partnerów?

Dlaczego nie ma szczegółowych wytycznych? Może Bóg zostawia to kulturze, w której się żyje? Zostawia to sumieniu chrześcijanina? Może nie ma ścisłych reguł i musimy sami wyczuć co jest dobre?

Pan Jezus rozmawia z Samarytanką i wytyka jej: Miałaś bowiem pięciu mężów, a ten, którego teraz masz, nie jest twoim mężem; (Jan. 4:18), ale rozmowa nie koncentruje się na tym problemie. Samarytanka odpowiada: Panie, widzę, żeś prorok i kontynuuje rozmowę na tematy teologiczne. Może więc zrozumienie podstaw chrześcijaństwa, pewnych rzeczy w relacji ludzie - Bóg sprawia, że porządkowanie swoich prywatnych spraw staje się prostsze. W końcu wracamy do tego, od czego zaczęliśmy ten cykl – w kwestiach damsko-męskich większość chrześcijan czuje podobnie.

KONIEC

Koleżanka spytała mnie o radę w kwestii swojego związku (patrz: Stosunki damsko-męskie w Biblii 1) prawie rok temu. Od tamtej pory się nie spotkałyśmy i pewnie wiele się w jej życiu zmieniło. Tamtego wieczoru, odpowiadając na jej pytanie mniej więcej to, co postarałam się streścić w tych 4 artykułach, zdałam sobie sprawę, że trudno jest wytłumaczyć pewne rzeczy, które dla ludzi przeżywających swoją relację z Bogiem są oczywiste. Czasami nie można otworzyć Pisma Świętego i pokazać „zobacz – tu jest napisane”, czasem trzeba przeczytać wiele stron, nawet po parę razy i zrozumieć ducha, który jest w tych wersetach.

Podejmowanie współżycia dopiero po ślubie to zasada, która ma mnóstwo zalet – psychologicznych czy zdrowotnych, o których można by się rozpisywać, ale nie o to tu chodzi. Decydujemy się na to, bo chcemy podobać się Bogu, chcemy być daleko od grzechu. Nie każdy jest w stanie to pojąć. Dlatego często w takich rozmowach, zamiast skupiać się na szczegółach, warto wspomnieć o tym, co jest naszą podstawową nadzieją, o naszej relacji z Bogiem, o tym, co powoduje, że wybieramy akurat te zasady i taki sposób życia. Ja sama o tym często nie pamiętam, wdając się w jałowe dyskusje. A przecież te reguły są skutkiem lub inaczej – środkiem do celu, a nie celem czy przyczyną naszych działań.

Rzekli mu uczniowie: Jeśli tak się przedstawia sprawa męża i żony, nie warto się żenić. A On im powiedział: Nie wszyscy pojmują tę sprawę, tylko ci, którym jest dane. Mat. 19:10-11



© | ePatmos.pl