O zazdrości

11 września 2015

Po przeczytaniu tekstu Łukasza Millera „Gdy zazdrość zaślepia” poczułem, że chciałbym napisać jego kontynuację, między innymi – odpowiedzieć na pytanie postawione na końcu.

Pismo Święte przeważnie negatywnie wyraża się o zazdrości. „Odłóżcie, porzućcie zazdrość” – takie zdanie powtarza się w listach apostolskich (np. Rzym. 1:29, 13:13, 1 Kor. 3:3, 1 Kor. 13:4, 2 Kor. 12:20, Gal. 5:20,26, Tyt. 3:3, Jak. 3:16). Zazdrość jest tam wymieniona jednym tchem z innymi, najgorszymi przejawami ludzkich zachowań, takimi jak kłamstwa, obmowy, złość, kłótnie. W Dziejach Apostolskich Żydzi, przeciwnicy chrześcijaństwa, nierzadko byli owładnięci zazdrością (Dzieje 5:17, 7:54, 17:5), która była motorem ich działania przeciwko apostołom. Tak więc zazdrość jawi się jako zdecydowanie zła cecha, której dobrze byłoby się jak najszybciej i całkowicie pozbyć. Mimo to może się zdarzyć, że pod wpływem tej zazdrości ktoś zrobi coś dobrego, np. w ten sposób niektórzy głosili ewangelię, z czego cieszył się apostoł Paweł (Filip. 1:15–18).

Wersety ze Starego Testamentu

Popatrzmy na kilka wersetów, w których zazdrość ma nieco inny kontekst:

Przyp. 27:4 (BW)
Okrutna jest zapalczywość i niepohamowany jest gniew; lecz kto się ostoi przed zazdrością?

Pytanie retoryczne wskazuje na to, że nikt nie jest wolny od zazdrości. Jakby była nieunikniona. Może dlatego Przypowieści Salomona nawołują, by nie zazdrościć ludziom złym (Przyp. 24:1, 23:17, 3:31). Asaf stwierdza: „omal nie potknęły się nogi moje (…) bo zazdrościłem zuchwałym” Ps. 73:2-3, zaś Dawid: „Nie zazdrość tym, którzy czynią nieprawość” Ps. 37:1. Widocznie istnieje zazdrość szczególnie groźna – gdy zazdrości się komuś tego, co wynika z jego złego postępowania – kradzieży, kłamstwa, obmowy itd. To rozróżnienie uświadamia nam, że zazdrość zazdrości nie jest równa, bo można zazdrościć tego, co wynika z czyjegoś dobrego postępowania. Czyli np. ktoś jest pracowity, więc ma osiągnięcia, i tych osiągnięć mu zazdrościmy. Czy ta zazdrość jest również zła? To już nie jest tak oczywiste. 

Inny przykład – zazdrosny jest sam Bóg:

5 Moj. 4:24
Gdyż Pan, twój Bóg, jest ogniem trawiącym. On jest Bogiem zazdrosnym.

2 Moj. 34:14
Gdyż nie będziesz się kłaniał innemu bogu. Albowiem Pan, którego imię jest "Zazdrosny", jest Bogiem zazdrosnym.

Zach. 8:2
Tak mówi Pan Zastępów: Żywię żarliwą miłość do Syjonu, zapłonąłem wielką o niego zazdrością.

Zwróćmy uwagę na „zazdrość” w tym ostatnim wersecie. Porównajmy różne tłumaczenia – Biblia Tysiąclecia oddaje werset następująco: „Tak mówi Pan Zastępów: Zazdrosna miłość moja obejmuje Syjon i broni go mój gniew potężny. Zaś Biblia Gdańska tak: „Tak mówi Pan zastępów: Zapaliłem się nad Syonem gorliwością wielką, owszem, rozgniewaniem wielkiem zapaliłem się”.

Ciekawe, że słowa hebrajskie przetłumaczone na polski jako „zazdrość”, „zazdrosny”, ma też drugie znaczenie: gorliwy (nr Stronga 7068, 7067, 7065). Patrząc np. na tłumaczenia stare i nowe angielskiej Biblii Króla Jakuba można zauważyć, że starsze tłumaczenie o wiele częściej używa słowa „zazdrość” podczas gdy nowe daje zamiast niego „gorliwość”. Dlatego wydaje się, że oba określenia („zazdrość” i „gorliwość”) nie zawsze muszą być sobie przeciwstawne, czasem mogą mieć bardzo wiele wspólnego. Z pewnością obydwa opisują pewną silną emocję, wręcz namiętność trudną do pohamowania.

Ciekawy jest werset z Pieśni nad Pieśniami:

Pieśń 8:6
Przyłóż mię jako pieczęć na serce swoje, jako sygnet do ramienia swego! albowiem miłość mocna jest jako śmierć, twarda jako grób zawistna miłość; węgle jej jako węgle ogniste i jako płomień gwałtowny. (BG)

Inne tłumaczenia: „Połóż mnie jak pieczęć na swoim sercu, jak obrączkę na swoim ramieniu. Albowiem miłość jest mocna jak śmierć, namiętność twarda jak Szeol. Jej żar to żar ognia, to płomień Pana” (BW), „Połóż mię jak pieczęć na twoim sercu, jak pieczęć na twoim ramieniu, bo jak śmierć potężna jest miłość, a zazdrość jej nieprzejednana jak Szeol, żar jej to żar ognia, płomień Pański” (BT).

W tych trzech wersjach mamy trzy różne określenia – zawistna miłość, namiętność, zazdrość. Odnosi się wrażenie, że tłumacze krążą wokół pewnego określenia, którego brak w języku polskim. Bardzo ciekawe, że Biblia Gdańska łączy zawiść z miłością. Zdaje się to sprzeczne z tym, co pisze ap. Paweł – miłość nie jest zazdrosna. Może chodzi o inny rodzaj miłości, inny jej poziom? Pieśń nad pieśniami opowiada o bliskim, fizycznym związku mężczyzny i kobiety. W sferze seksualnej, erotycznej, w bardzo intymnej relacji, partnerzy wymagają od siebie wyłączności. Na straży stoi tu potężne uczucie zazdrości, tak silnie związane z fizycznością, popędem, że o jego kontroli czasem nie może być mowy. Zdarzają się przypadki partnerów chorobliwie zazdrosnych (czy są do tego podstawy czy nie), znane są przypadki zabójstw pod wpływem takiej zazdrości. To temat do dalszego rozwinięcia, ale nie tym razem.

Wersety z Nowego Testamentu

Może to wydać się zaskakujące, że apostoł Paweł… świadomie prowokował do zazdrości.

Rzym. 11:13-14
Skoro już jestem apostołem pogan, służbę moją chlubnie wykonuję; Może w ten sposób pobudzę do zawiści rodaków moich i zbawię niektórych z nich.(BW)

Inne tłumaczenia podają: „Azażbym jako ku zawiści pobudził ciało moje i zbawiłbym niektóre z nich”

(BG), „może pobudzę do współzawodnictwa swoich rodaków i przynajmniej niektórych z nich doprowadzę do zbawienia” (BT).

Słowo greckie tutaj użyte (nr Stronga 3863) niesie w sobie rozogniającą zazdrość, która zmusza do reakcji, działania. Apostoł wspomina, że Boży plan zbawienia pogan miał wzbudzić zawiść wśród Żydów (inne miejsca: Rzym. 10:19, 11:11), lecz nie po to, aby ich ostatecznie pogrążyć, lecz zmobilizować. To dowód, że zazdrość może wywołać pozytywny efekt. 

Z przytoczonych cytatów wynika, że zazdrość ma różne odcienie i może być zjawiskiem skomplikowanym. Przejawia ją sam Bóg, łączy się ona z troską o Jego lud, z wyłącznością jakiej On oczekuje. Ludzie mogą zazdrościć czegoś, co wynika ze zła, wtedy nie wychodzi im to na zdrowie. Przez analogię można wnioskować, że istnieje zazdrość o coś, co jest dobre. Niektórzy ludzie są bardziej podatni na zazdrość – „prostaka uśmierca zawiść” mówi Hiob (5:2).

Zazdrość w praktyce

Jest to bardzo silne uczucie. A uczucia pojawiają się niezauważalnie. Kiedy zdamy sobie z nich sprawę, już działają od pewnego czasu i jesteśmy nimi owładnięci. Zazdrość jest emocją silnie wbudowaną w osobowość człowieka. Świadczy o tym nie tylko retoryczne pytanie mędrca „kto się ostoi przed zazdrością?”, ale i nasze własne obserwacje otaczającego świata i samych siebie. Kiedy do naszej świadomości dotrze, że czujemy zazdrość, ona już zdążyła wykonać swoją pracę – jesteśmy pod jej wpływem, nasz sposób postrzegania, myślenia został nią przesiąknięty. Wiele razy nie zdajemy sobie z tego sprawy.

Warto zwrócić uwagę, że zazdrość bardzo często występuje wraz z lękiem, strachem. Jest to lęk o samego siebie – o to, że nie jestem wystarczająco dobry, zaradny, przedsiębiorczy. Albo omija mnie coś wartościowego, czego doświadczają inni (np. wyjazd na wczasy do innego kraju, praca na niezwykłym, interesującym stanowisku). Słowem – że mogę być gorszy od innych, że będę uznany za mało wartościowego – w oczach innych lub, co gorsza, we własnych oczach. Zazdrość może być związana z poczuciem niskiej wartości, a lęk, strach często są jej przyczyną.

Zazdrość może być też powodowana nie przez strach, ale przez idealizm, pragnienie dążenia do ideału. Wtedy zazdrościmy komuś, ponieważ dostrzegliśmy piękno w tym, co jest wytworem jego rąk, umysłu, serca. Nie czujemy się poniżeni, nie boimy się o siebie, lecz jesteśmy tak zachwyceni, że chcielibyśmy tego doświadczyć.

W obu przypadkach zazdrość zwykle pobudza do działania. Lepiej, jeśli powodem jest idealizm, a nie strach. Strach jest fatalnym, toksycznym towarzyszem. Niestety chyba częściej ludzie mobilizują się do działania dlatego, by nie czuć się gorszymi od innych. Zarabiają pieniądze, żeby kupić nie gorsze samochody, domy, ubrania, dostosowują się do trendów, mody, by nie odstawać (w ich mniemaniu) od „odpowiedniego poziomu życia” – czyli takiego, jakie prowadzą inni. To smutna droga, bo nigdy się nie kończy, a wyniszcza człowieka.

Przywołując przykład, który podał Łukasz Miller – kiedy wykład jakiegoś mówcy wzbudza w słuchaczach zazdrość. Jeśli powodem zazdrości jest lęk – bo np. wykładowca wskazuje na wady, błędy popełniane przez słuchaczy, jeśli oni pod wpływem jego słów zaczynają podejrzewać, że nie są tak dobrzy jak sądzili – wtedy mogą być oburzeni i skłonni do deprecjonowania słów wykładowcy. Jeśli jednak poczują zachwyt, na pewno zechcą go naśladować, wtedy podejmą pracę, aby podnieść swoją wiedzę lub umiejętności.

Podział na dwie grupy zauważyć można w reakcji Żydów na ewangelię, w opisach z Dziejów Apostolskich. Nauka o Jezusie, który był Synem Bożym i został zabity przez samych Żydów, była odbierana jako zagrożenie tym większe, im więcej zyskiwała wyznawców. Działo się tak dlatego, że ortodoksyjni Żydzi czuli się zagrożeni (strach). Nauka o Jezusie wywracała do góry nogami ich świat, czuli się zdezorientowani, pojawiał się u nich lęk. Gdyby uznali ją za prawdziwą musieliby przyjąć, że się pomylili, nie spełnili Bożych oczekiwań oraz stracili uprzywilejowaną pozycję u Boga na rzecz pogan. A wtedy musieliby zmierzyć się z dyskomfortem czy wręcz z bólem psychicznym.

Zazdrość jest bólem

Przeczuwając nadchodzący problem, odruchowo próbujemy go uniknąć. Rodzi się mechanizm zaprzeczania, unikania tematu albo uznania go za nieistniejący lub taki, który nas nie dotyczy. To dlatego, aby nie czuć bólu. Zazdrość, w istocie, jest bólem. Dlatego właśnie często jest nieuświadomiona, gdyż człowiek automatycznie stosuje mechanizmy znieczulania polegające na usuwaniu bólu ze świadomości. Nieczęsto jesteśmy skłonni przyznać się do zazdrości (nawet sami przed sobą), gdyż czujemy, że okażemy się słabi. I tak rzeczywiście jest – wtedy, gdy powodem zazdrości jest lęk.

Strach powoduje wiele frustracji i jest, być może, największym z wrogów człowieka. Ewangelia ma sposób na strach – jest nim miłość. „W miłości nie ma lęku, lecz doskonała miłość usuwa lęk” pisze Jan (1 Jana 4:18) zaś Paweł: „nie dał nam Bóg ducha bojaźni, ale mocy i miłości, i trzeźwego myślenia” (2 Tym. 1:7). Dochodzimy do ważnego powiązania – źródłem zazdrości jest strach, a strach może zostać usunięty przez miłość. To dlatego Paweł pisze „miłość nie zazdrości”, ponieważ usuwa lęk o samego siebie. Ktoś, kto przestał bać się o swoją pozycję czy wizerunek, nie ma powodów do negatywnej zazdrości. Ona znika. Popatrzmy na przykład Żydów – ewangelię przyjmowali ci, którzy zostali zachwyceni.

Miłość ma w sobie wiele z zachwytu

Zachwyt nie ma w sobie niczego ze strachu, zaś miłość ma w sobie wiele z zachwytu. Słowo Boże próbuje przekonać nas o tym, że nie ma powodu do obaw: „nie będę się lękał; Cóż może mi uczynić człowiek?”, „nic nie może odłączyć nas od miłości Bożej” Rzym. 8:38–39. Apostołowie Piotr czy Paweł, w swoich listach często próbują zachwycić odbiorców (np. 1 Piotra 1:10-12, Rzym. 8:26–39), by w ten sposób ominąć lęk, zwątpienie i inne złe uczucia, które tlą się w ludzkiej duszy.

Odpowiadając na retoryczne pytanie postawione na końcu tekstu Łukasza Millera: „jeśli zazdrościmy, to czy w naszym sercu jest Bóg?”, stwierdzamy: Bóg jest z nami w każdym naszym problemie, jeśli tylko chcemy, by z nami był. Nie opuszcza nas tylko dlatego, że nie możemy pozbyć się zazdrości, bo np. wewnątrz działa w nas lęk. On mówi: „ja cię kocham i nie opuszczę”. Jego miłość może z czasem wyleczyć nas z naszych lęków. A wtedy przestaniemy zazdrościć, podobnie jak znikną i inne zachowania wynikające ze strachu – chciwość, nieszczerość, kłamstwo, obmowy, gniew, kłótnie, brak przebaczenia.



© | ePatmos.pl